Sięgnijmy do naszych korzeni
Dodano: 2010-03-31 13:26:48
Przeciętny Polak zna swoich rodziców, wujków i ciotki, dziadków (rzadziej ich rodzeństwo), a jeszcze rzadziej pradziadków (a wcale ich rodzeństwa) i na tym kończy się znajomość naszych korzeni. Szczególnie w szczecińskim, gdy większość powojennych osiadłych tu mieszkańców jest napływowa, np. w mojej rodzinie z poznańskiego, warszawskiego, lubelskiego, rzeszowskiego.
Szukając naszych korzeni musielibyśmy poszperać w księgach metrykalnych rodzinnych parafii rodziców i dziadków, w miejscowych USC, jednak okazuje się że większość dokumentów metrykalnych z XVIII, XIX a także częściowo XX wieku jest już w zasobach archiwum archidiecezji i archiwach państwowych w powiatach i województwach. Dane z ksiąg metrykalnych powinny być opracowane i dostępne np. w Internecie, jednak przez najgłupszą w Europie, polską ustawę „O ochronie danych osobowych” w Internecie raczej niczego nie znajdziemy.
Szukając adresów i telefonów w Niemczech wystarczy wejść w Internecie na Telefonbuch Deutschland, podać nazwisko i jeżeli znamy miejscowość, a za chwilę uzyskujemy imię, adres i telefon do danej osoby. Oczywiście i tam część telefonów i adresów jest zastrzeżona, ale tylko osób publicznych, które to sobie zastrzegły.
Niestety w Polsce ze względu na idiotycznie sporządzoną w/w ustawę jest to niemożliwe. Strasznie to utrudnia nam kontakty międzyludzkie, rodzinne, nie wspominając o skutecznych poszukiwaniach naszej rodziny i naszych przodków.
W Internecie możemy znaleźć pod hasłem „genealogia” trochę danych o budowie drzewa genealogicznego, dane i telefony zawodowych poszukiwaczy za niestety dość wysokie ceny. Możemy też jeżeli mamy szczęście znaleźć już gotowe wcześniej opracowane i opublikowane drzewo genealogiczne, zahaczające o naszą rodzinę, lecz lepiej na to nie liczyć. W Internecie możemy też pod hasłem „Potomkowie Sejmu Wielkiego” znaleźć drzewa genealogiczne 461 konfederatów, posłów i senatorów Sejmu Wielkiego, rodziców, małżonków, rodzeństwa i potomków w sumie obejmującą już 55.725 osób (może tam znajdziemy swoich pra, pra, pradziadków).
Jeżeli nie znajdziemy nic w Internecie pozostaje nam tylko studiowanie dokumentów metrykalnych w Archiwach Archidiecezjalnych i Archiwach Państwowych, a wtedy dobrze by było znać języki zaborców, bo szczególnie w dokumentach USC państwowych był to wtedy język obowiązujący.
Poszukiwanie naszych korzeni nie zawsze wychodzi po naszej myśli, bo np. po nazwisku (choćby o końcówce „cki”, „ski”) wydaje nam się, że nasi przodkowie byli szlachtą, a tu w genealogii dochodzimy do chłopa pańszczyźnianego. Jednak warto znaleźć swoje korzenie, poznać swoją dalszą rodzinę i najlepiej opisać dzieje swojej rodziny dla potomnych. Jeżeli nie mamy komputera, koniecznie musimy kupić nawet używany i nauczyć się obsługiwać Internet, drukarkę i skaner. Internet to kopalnia wiedzy, a możemy też pogłębiać swoją wiedzę o przodkach i rodzinie, zaś przy pomocy komputera, skanera i drukarki napisać zobrazowaną zdjęciami i dokumentami kronikę lub monografię naszej rodziny czy nawet swoją biografię, aby nasi potomkowie poznali swoje korzenie.
Zdzisław Sadowski