Na nasz konkurs wspomnieniowy napływają kolejne prace. Oto część listu pana Bogusława Wolnego:
10 kwietnia 1945 roku, pociągiem specjalnym z Krakowa, ojciec mój wyruszył w składzie kadrowej obsady Dyrekcji Okręgowej Kolei Państwowych sformowanej dla Szczecina. Przez Poznań i Szczecinek dotarł do Stargardu Szczecińskiego, gdzie jeszcze trwały walki o przełamanie linii Odry. W Szczecinie pierwszym jego domem było polowe łóżko w budynku dyrekcji kolejowej przy alei 3 Maja. Rok później ściągnął do Szczecina rodzinę. Nasza podróż wagonem towarowym trwała z przygodami prawie dwa dni i dwie noce. Miałem wówczas 11 lat. 6 maja poszedłem do swej szczecińskiej szkoły kontynuować naukę w klasie piątej. Była to Szkoła Powszechna nr 5 im. Marii Konopnickiej przy ul. Królowej Jadwigi. Właśnie świeżo ją otwarto dla dzieci osadników. A więc wszyscy byli „nowi": i nauczyciele, i uczniowie! Szczególnie utkwił mi w pamięci brak mapy Polski na lekcjach geografii. Moja mapa konturowa z rzeźbą terenu, pięknie przeze mnie pokolorowana kredkami w szkole w Krakowie, uznana została za oficjalną „pomoc naukową"(...).
Mieszkaliśmy przy ul. Jagiellońskiej tuż przy narożniku z al. Wojska Polskiego. To było centrum naszego miasta! W czasie przygotowań do referendum z 30 czerwca („3 X TAK") tu był ruch największy: grupy młodzieży i aktywistów z samochodów rozrzucały ulotki i okolicznościowe gazetki, wykrzykiwały hasła i powiewały sztandarami. Zwolennicy Polskiego Stronnictwa Ludowego zbierali się nieopodal w siedzibie PSL w kamienicy na rogu ul. Jagiellońskiej i al. Piastów. Tam kolportowano organ PSL, „Gazetę Ludową", której w normalnym kiosku nie można było kupić (kioskarze się bali).
„Kurier Szczeciński" był u nas w domu zawsze, codziennie. Miał tę zaletę, że bieżąco informował o życiu miasta. Dla mnie dodatkową gratką były liczne artykuły o historii Pomorza Zachodniego. Odkrywałem dzieje Słowian i wikingów we wspaniałych artykułach, m.in. „Jak wyglądała Wineta", „Arkona" czy „Jomsvikingasaga". Liczne były w owym czasie artykuły o dziejach miasta, np. o alianckich nalotach „Dni grozy i śmierci w Szczecinie". Owe wycinki z „Kuriera" zachowałem do dziś!