Anna Więckowska-Machay zajmuje szczególne miejsce w poczcie szefów „Kuriera" , przypadło je bowiem kierować redakcją od lata 1990 do lata 1996 roku. Był to niełatwy czas transformacji - w polityce, ekonomii, technice edytorskiej (komputeryzacja), a przede wszystkim w społecznej mentalności. Czas wyzwań, nadziei i rozczarowań. Hanka potrafiła zachować bezpieczny dystans do różnych sił politycznych. Wpoiła nam też przekonanie o konieczności zachowania gazety w polskich rękach.
Rozpoczęła pracę w „Kurierze" w 1967 roku jako świeżo upieczona absolwentka Wydziału Ekonomii PS, z biegiem lat wyrastając na czołową publicystkę ekonomiczną. Zdobyła nazwisko poruszając w cyklu artykułów wciąż aktualny temat zawarty w haśle „Odra - szansa nie tylko Szczecina", a później do końca swych dni uparcie walczyła o politykę morską państwa polskiego, tak dziś zaniedbaną...
Z entuzjazmem zaangażowała się w „Solidarność", w inaugurację (tuż przed 13 grudnia 1981) ciekawego forum „Odrodzenie". 14 grudnia demonstracyjnie rzuciła naczelnemu na biurko legitymację partyjną.
- Widzisz, Jasiu - zażartowała brawurowo - gdybym nie miała tej legitymacji, czym bym dziś rzuciła?
Wróciła po 8 latach, niebawem wybrana przez zespół na naczelną redakcji, a potem na prezesa Spółdzielni Wydawniczej „Kurier-Press". Dała „Kurierowi" nowy początek, pewnie dzierżąc ster gazety w czasach przełomu. Wspominamy ją jako sprawiedliwą i ludzką szefową, dobrą koleżankę i niezawodnego przyjaciela na czas próby. Od jej śmierci minęło już 14 lat... Tak niedawno, tak dawno.
Janusz Ławrynowicz