24Kurier.pl serwis Kuriera Szczecińskiego

Get Adobe Flash player

Czwartek, 17 maja 2012 roku. Dziś imieniny: Weroniki i Sławomira HoroskopPorady gwiazd

Zawsze tu chętnie wracam

Dodano: 2010-11-08 23:52:42

Fragmenty wspomnień pani Joanny Przybył:

Pierwszymi okazjami do zapoznania się ze Szczecinem były szkolne wycieczki, mecze piłki ręcznej i wakacyjne półkolonie, gdzieś koło 1985 roku. Po podstawówce w 1989 roku rozpoczęłam tu naukę w Studium Nauczycielskim. Stałam się dumną mieszkanką internatu w pociągającym i tajemniczym mieście, która miała poważny zamiar spędzenia tu reszty życia, wykonując wymarzony zawód przedszkolanki. Okazało się jednak, że duma to złe uczucie, które szybko zweryfikowało samo życie. Kiedy po dwóch latach Studium Nauczycielskie przekształcono w ogólniak, ukończyłam szkołę w Stargardzie. Bilans był żałosny: zwykła matura zamiast zawodu, zrujnowany pomysł na życie i... jeden znak zapytania, co dalej? Przypuszczam, że już wtedy nie pozwalając na realizację marzeń, miasto dało pewien znak.

Miał na imię Artur. Pod swoimi grafikami w technice zwanej grawiura, czyli czteromiedzioryt, podpisywał się Artur Długopolski, ale nazywał się inaczej. Do dziś tak naprawdę nie wiem jak. W wakacje 1993 pracowałam w Szczecinie i mieszkałam w akademiku Arkona. On też. Po pewnym czasie zaczęliśmy pracować razem, a niedługo potem nie tyko pracować. Świetnie się dogadywaliśmy, uzupełnialiśmy. Mieliśmy też wspólne plany na przyszłość. Pod koniec wakacji zapytałam, co sprawiło, że zainteresował się właśnie mną. Odpowiedział bez namysłu: - Kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy, miałaś taki idiotyczny wyraz twarzy, który w połączeniu z twoim dzikim spojrzeniem bardzo mnie zaintrygował.

Get Adobe Flash player

Nie przyjechał na moją studniówkę i nigdy się już nie spotkaliśmy. W Szczecinie poległa moja wielka miłość, a kolejne wielkie nie były wcale bardziej udane.

W latach 1996-2001 studia w Szczecinie. potem obrona i czas na pierwszą poważną pracę. Znalazłam, tylko pracodawca pensji nie płacił i splajtował po kilku miesiącach... Potem kolejna praca, ciekawa i rozwojowa - tylko że za głodową stawkę/.../. Znajomi radzili - najlepiej na swoim. Doświadczenie zawodowe, solidną pracę i entuzjazm przyjęłam jako bazę. Skromne zaplecze finansowe, żadne znajomości wśród ludzi biznesu po kilku miesiącach sprawiły, że poległa moja działalność na własny rachunek w Szczecinie.

Potem było różnie: trochę za granicą i znów trochę tu [...]. Niezależnie od tego, jak daleko i na jak długo wyjeżdżam, zawsze wracam do Szczecina [...]. Obok zwykłych czynności kupuję "Kurier Szczeciński", wczytuję się w sprawy, którymi żyje nasz region. Mam swoje zdanie na ważne tematy. Wzięłam nawet udział w tworzeniu nowej strategii dla Szczecina [...].

Drukuj Poleć artykuł Zgłoś błąd
Szczecin-2c-Kurier-i-ja-pion-01
Komentarze:
Joasia (2010-12-05 18:53:39)
Wycinkowość w jakiej przedstawili Państwo moje uczucia wobec Szczecina z Kurierem w tle oraz usunięcie tytułu całkowicie wypaczyły sens pracy. Bardzo żałuję, że wzięłam udział w waszym konkursie. Kurier będę czytała nadal, ale już nigdy nic do Was nie napiszę. Podrawiam, autorka tekstu (całego, a nie tylko strzępków)
Dodaj komentarz


 
 Security code
  Akceptuję regulamin
 
Pogoda
11
na godz. 14:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Nowa książka Futbol po szczecińsku

Burzliwa i czasami dramatyczna historia szczecińskiego futbolu.

Sklepy, w których ją kupisz

Kup książkę za 19,99

(Koszt przesyłki 5 zł)

W jaki sposób dotknął Cię kryzys?
 
23%
 
13%
 
11%
 
36%
 
10%
 
4%
Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?

Wiesz coś, czego nie wiedzą jeszcze inni?

Chcesz podzielić się z innymi ciekawymi zdjęciami?

Powiadom nas
Get Adobe Flash player