Rozmowa z Ewą Bujnowicz, współzałożycielką i redaktorką portalu pogranicze.de
Dlaczego Polacy, którzy zamieszkali w byłym enerdówku, postanowili założyć polsko-niemiecki portal informacyjny?
– Wszystko zaczęło się dwa lata temu. Wiele osób zwracało się do nas z pytaniami: Jak kupić dom w Niemczech? Jak tam jest? Ile to kosztuje? Jak wam się mieszka? W pewnym momencie pomyśleliśmy – zrobimy portal, gdzie takie informacje będą dostępne. Postawiliśmy sobie za cel, by na pogranicze.de były wiadomości konkretne. Nie piszemy, że Niemcy to piękny kraj z kilometrami autostrad. Piszemy o tym, jak załatwić daną sprawę, do której czynny jest sklep w Löcknitz, jak dojechać do Farmy Motyli, a także o tym, że za tydzień będzie fajny pchli targ w Mewegen.
Wydawnictwo internetowe zaciera granice, ułatwia dostęp do informacji, otwiera na świat. Do jakiej grupy odbiorców skierowana jest Wasza oferta?
– Czytają nas głównie mieszkańcy pogranicza (rejon Uecker-Randow), ale mamy też sporo stałych czytelników ze Szczecina. Każda z tych grup szuka innych informacji. Szczecinianie – o turystyce, sklepach, imprezach. „Pogranicznicy” skupiają się na tematach życiowych. Trafiają do nas również naukowcy zainteresowani zmianami społecznymi zachodzącymi w regionie. Staramy się by każda z tych grup mogła znaleźć u nas potrzebne informacje. Po to też uruchomiliśmy forum.
Po lekturze artykułów na Waszym portalu moża odnieść wrażenie, że w dzisiejszych czasach mieszkanie na pograniczu to coś naturalnego, ale też wynik kalkulacji – tak po prostu żyje się lepiej.
– Z jednej strony jest to naturalne, bo po wejściu do Unii Europejskiej i otwarciu granic każdy może wybrać sobie dowolny kraj europejski i tam mieszkać. Dla Polaków jest to pewna nowość. Po rozmowach z naukowcami prowadzącymi teraz badania socjologiczne i antropologiczne w regionie wiem, że jako emigracja jesteśmy ewenementem. Niezwykłe ponoć jest to, że pracujemy w „starym” kraju, a ten nowy traktujemy początkowo jako miejsce do spania.
Z perspektywy czasu wydaje mi się, że na tym zyskujemy. Wybieramy z naszych krajów to co najlepsze i dlatego żyje się nam lepiej. Tę idyllę mącą tylko kłopoty z interpretacją przepisów prawa. Gdzie się rozliczać z podatku? Czy można posłać dziecko do polskiej szkoły? Czy musi chodzić do niemieckiej? Gdzie się leczyć. W takich kwestiach jeszcze wiele trzeba zrobić.