Palec pani Oli
Dodano: 2011-12-28 18:33:53
REPORTAŻ. Kontrast pokazuje... kontrasty.
Przez kilka dni dzwonimy do siebie i wysyłamy SMS-y. Założenie jest proste: warsztaty dziennikarskie muszą być konkretne. Ustalamy tematy, pytania, czas na rozmowę, pisanie i sprawdzenie tekstów. Młodzi redaktorzy z licealnej gazety „Kontrast” w Kaliszu Pomorskim muszą wykonać wcześniej ustalony plan, czyli przygotować większość przedświątecznego wydania.
Z zespołem dziennikarskim spotykamy się 16 grudnia w pięknym pałacu Wedlów, który jest siedzibą Miejskiej Biblioteki Publicznej. W pięknej sali siadamy przy wielkim stole. Szybko dzielimy zadania. Wszystkie są ważne, ale najważniejsza jest rozmowa z burmistrzem Michałem Hypkim. Z kilku powodów najważniejsza. Bo - po pierwsze - w jego ręku (a w głowie przede wszystkim) gromadzą się ważne dla miasta i gminy informacje. To on może odpowiedzieć na pytania, odsłonić kulisy lokalnej rzeczywistości, pokazać problemy i sukcesy. Dla Krzysztofa Kota, który z ramienia „Kontrastu” przeprowadza rozmowę z burmistrzem, to ważne doświadczenie. Nigdy przecież nie rozmawiał z przedstawicielem lokalnej władzy. Zadanie było tym bardziej trudne, że rozmowa nie mogła trwać zbyt długo, bo burmistrz Hypki śpieszył się na spotkanie w Szczecinie.
Fotoreporter gazety Jacek Orzechowski, którego zadaniem było sfotografowanie burmistrza, wiedział, że nie może zrobić „sztampy”, czyli grzecznego legitymacyjnego zdjęcia. Szukał nietypowych ujęć, w których zatrzyma nie tylko ruch, ale także emocje towarzyszące rozmowie. Z dziesiątek zrobionych zdjęć trzeba było wyselekcjonować najlepsze, a potem umieścić je w gazecie. Wywiad bez zdjęcia jest tym, czym posiłek bez przypraw... Młodzi dziennikarze z Kalisza Pomorskiego dobrze o tym wiedzą.
Poza wywiadem hitem numeru miał być też reportaż o przygotowaniach do świąt. Mieli go napisać dysponująca lekkim piórem i dobrym zmysłem obserwacyjnym Dobrogniewa Stachowiak (zastępczyni red. naczelnego) i Jacek Orzechowski. Odwiedzili trzy miejscowe sklepy. Niby to proste zadanie: postać w kolejce, posłuchać, zadać w miarę możliwości kilka pytań. Ale tak naprawdę jest wręcz odwrotnie. Bo nie chodzi tylko o suchą relację, trzeba przecież wychwycić różne „smaczki”, sytuacje nietypowe, oddać atmosferę, przyjrzeć się zakupom i klientom. Co zamawiają, ile płacą, czy narzekają na ceny itd., itp. Reportaż powstaje w trakcie warsztatów. Ciekawy, dobrze napisany.
Świąteczne wydanie „Kontrastu” ma ożywić sonda przeprowadzona w mieście przez Mateusza Wiśniewskiego, Łukasza Fajgiera i Michała Radeckiego. Mają sprawdzić, czy kryzys dotknął kieszeni mieszkańców. Pytają o to miejscowych handlowców. Sonda okazuje się bardzo ciekawa, a opiekunka gazety pani Ola Radecka aż zaciera ręce z zadowolenia. W trakcie krótkich przerw w pracy nad świątecznym numerem opowiada o swoich podopiecznych.
- W kole dziennikarskim w tym roku szkolnym pracuje dwadzieścia osiem osób. Są to uczniowie wszystkich klas. Jesteśmy wielką rodziną, która się wspiera i lubi razem spędzać twórczo czas. Spotykamy się chętnie na maratonach filmowych, organizujemy akcje charytatywne, debaty na kontrowersyjne tematy, w których uczestniczą uczniowie naszej szkoły, ale również zaproszeni goście-eksperci.
Nietrudno zauważyć to, co podkreśla pani Ola - rodzinną atmosferę. Redakcja jest zżyta i wyraźnie widać, że młodzi dziennikarze po prostu lubią ze sobą przebywać i pracować. Rozmawiają o tekstach, dopytują się nawzajem, dopingują. Przygotowywanie numeru świątecznego jest dużym wyzwaniem i jednocześnie przygodą. Chłopcy, którzy przeprowadzali sondę, ciągle ją przeżywają. Opowiadają o reakcjach na pytania, o tym, że w kilku przypadkach spotkali się z odmową, w innych zaś z przychylnością i zrozumieniem. - To naprawdę było ciekawe - podsumowują.
W sali komputerowej przez kilka godzin jest tłoczno i pracowicie. Większość dziennikarzy ma co robić. Numer musi wyjść na kilka dni przed świętami. O tym wiedzą wszyscy. Na skład, ostatnie poprawki, korektę i druk zostaje mało czasu.
Dziennikarze „Kontrastu” lubią wyłapywać... kontrasty. Najbardziej doświadczona wśród warsztatowiczów Dobi (Dobrogniewa Stachowiak) dobrze o tym wie, bo jest jedną z osób z dłuższym dziennikarskim stażem.
Gazeta wydawana w liceum od ośmiu lat ciągle się zmienia. Co roku przybywają do niej młodzi dziennikarze. Można wręcz mówić o ciągłej fluktuacji kadr. Mimo to redakcja rośnie w siłę, zbiera nagrody i cenne doświadczenia.
- Jesteśmy coraz lepsi dzięki pani Oli, która zawsze nad wszystkim czuwa. Jej palec wytycza nam kierunek i tego się trzymamy - mówią jej podopieczni.
Pewnie wiedzą, co mówią...
Marek OSAJDA
PS. Świąteczny numer sprzedał się w dużo większym nakładzie niż poprzednie.