Choszczno. Dwaj belgijscy myśliwi, którzy 10 grudnia ubiegłego roku zastrzelili dwa wilki na terenie nadleśnictwa Głusko, na pewno nie unikną odpowiedzialności. Mają oni status podejrzanych i muszą stawić się na każde wezwanie prokuratury i sądu.
Przypomnijmy, że brali oni udział w polowaniu zbiorowym, podczas którego, jak mówili podczas przesłuchania, strzelali do...jenotów. Jenoty, które są kilka razy mniejsze od wilków, mają inny kształt i inną barwę niż wilki. Pomyłka wydaje się się mało prawdopodobna. Zadziwiające w tej sprawie jest to, że myśliwi w trakcie polowania byli od siebie oddaleni o ponad 350 metrów, nie mieli ze sobą kontaktu wzrokowego i obaj zadziwiająco się pomylili. W Belgii nie ma ani wilków, ani jenotów. Skąd zatem absolutna pewność, że strzelali właśnie do jenotów?
Ciekawym wątkiem tej tragicznej dla przyrody „ pomyłki” jest internetowy wpis na jednym z internetowych forów myśliwskich, z którego wynika, że belgijscy strzelcy byli bardzo zadowoleni, że „ udało im się strzelić wilka, i to w Polsce”. Podobno dopiero wtedy, gdy prowadzący polowanie zawiadomił prokuraturę, mina im zrzedła.
- Prowadzimy postępowanie przeciwko tym osobom, które mają postawione konkretne zarzuty. Jeżeli się potwierdzą, to sprawa zostanie skierowana do sądu - informuje Mirosława Przybylska, zastępca prokuratora rejonowego w Choszcznie.
Belgijscy myśliwi, by wyjechać z Polski musieli zapłacić po osiem tysięcy złotych zabezpieczenia majątkowego na poczet przyszłej kary. Nie było prawnych podstaw, by zastosować wobec nich tymczasowe aresztowanie. W przypadku, gdy zarzuty popełnienia przestępstwa się potwierdzą może ich czekać wysoka kara, która może znacznie przekroczyć kwotę zabezpieczenia. Przypomnijmy, że kary „za spowodowanie zniszczeń w świecie roślinnym lub zwierzęcym o znacznej wartości” w myśl paragrafu 181 Kodeksu Karnego, mogą być bardzo wysokie. Wilk jest przecież niezwykle ważnym i cennym ogniwem przyrody, a wielkość jego populacji w kraju sięga zaledwie 700 sztuk. Zachodniopomorski myśliwy, który zastrzelił żubra, którego podobno pomylił z dzikiem, musi za to zapłacić ponad 400 tys. złotych...
Marek OSAJDA