Bełkot zamiast informacji
Dodano: 2012-01-27 10:29:04
Zachodniopomorskie. Pism, jakie otrzymują klienci ZUS, nie da się zrozumieć bez gruntownej znajomości prawa i ubezpieczeniowej terminologii. Zamiast klarownej, krótkiej informacji dostają elaboraty trudne do zrozumienia nawet przez prawników.
Przykład z życia wzięty. Emerytka pracuje, przekroczyła dopuszczalną kwotę dochodów i musi zwrócić do ZUS część wypłaconej jej emerytury. ZUS, posługując się formularzem ZUS T-37c, przesłał jej zawiadomienie o rozliczeniu emerytury. Emerytka przystąpiła do lektury. Znalazła kwotę, jaka zdaniem ZUS powinna wrócić na jej konto. Chciała też znaleźć sposób wyliczenia tej sumy. Niestety, to drugie się nie udało.
Nie znaczy to, że na formularzu nie ma stosownej informacji. Jest, i to nawet dość obszerna, dwustronicowa. Niestety, napisana językiem, którego przeciętny klient ZUS nie rozumie. To język, jakim pisane są ustawy i rozporządzenia: specjalistyczny język prawniczy, pełen niezrozumiałych dla przeciętnego emeryta terminów. W dodatku z potworną składnią, czyniącą tekst zupełnie nieprzyswajalnym. Zdania są bardzo długie, niektóre mają prawie po sto słów. Od dawna wiadomo, że zdanie liczące więcej niż dwadzieścia wyrazów jest dla przeciętnego człowieka nieprzyswajalne i nie do zrozumienia. Wielokrotnie złożonych zdań, liczących kilkakrotnie więcej słów, nie zrozumie nawet przeciętny prawnik, jeśli nie jest specjalistą od ubezpieczeń społecznych.
Oto przykład z formularza ZUS T-37c, wcale nie najdłuższy: „W przypadku wyrażenia zgody na dokonanie wpłaty na FUS przez oddział ZUS, poprzez potrącenie tej kwoty z kwoty wyrównania, do obliczenia przychodu ustalonego dla podatku dochodowego od osób fizycznych, za rok, w którym organ rentowy dokona zwrotu świadczenia, uwzględnia się pełną kwotę wyrównania, a więc z kwotą dobrowolnej wpłaty na FUS, o którą pomniejszono to wyrównanie”. Ktoś rozumie?
Zamiast przemądrzałego bełkotu, w piśmie adresowanym do emeryta czy rencisty powinno się znaleźć krótkie, zrozumiałe dla każdego wyliczenie, z którego klient ZUS dowiedziałby się, jak wyliczono mu kwotę, którą musi zwrócić zakładowi. Przydałaby się też informacja, do kogo się zwrócić, jeśli chciałby uzyskać pogłębioną wiedzę na ten temat: jakiś adres, telefon. W dobie pism przygotowywanych automatycznie przez system informatyczny ZUS nie jest to przecież żaden problem. Dziwne, że tych podstawowych informacji w piśmie akurat nie ma.
Zwróciliśmy się do rzecznika prasowego ZUS z pytaniem, dlaczego klienci Zakładu otrzymują pisma, których nie będą w stanie zrozumieć; dlaczego „informacja” nie jest zredagowana językiem prostym i klarownym? Jacek Dziekan, rzecznik prasowy ZUS, odpowiedział.: Pracujemy nad tym, aby znaleźć złoty środek pomiędzy precyzją wypowiedzi, a jej zrozumiałością dla wszystkich naszych Klientów. W tekstach urzędowych jest to o tyle trudne, że postulat precyzyjności jest równie ważny co kwestia czytelności.
Już wiosną ZUS opublikuje pierwsze materiały informacyjne dla Klientów, które zarówno w warstwie językowej, jak i graficznej będą przybliżać się wspomnianego złotego środka. Jeśli ten swoisty pilotaż odniesie skutek, będziemy opracowywać kolejne materiały, w tym formularze, zgodnie z wypracowywanymi obecnie nowymi standardami komunikacyjnymi”.
Cezary MARTYNIUK