Chcą uczcić pamięć ofiar
Dodano: 2012-01-15 09:54:47
Trzebiatów. Jeśli dojdzie do skutku, będzie wydarzeniem historycznym o skali międzynarodowej. Mowa o wydobyciu wraku samolotu Dornier Do-24 T3, który 5 marca 1945 r. został zestrzelony i zatonął w jeziorze Resko Przymorskie, zabierając ze sobą ciała blisko 80 dzieci. Wrak został odnaleziony w 2009 r. przez polskich nurków. Teraz strony polska i niemiecka nawiązały współpracę.
To był dzień, który zaważył na życiu Edith W. i jej rodziny. Jej pięć sióstr i matka zginęły w katastrofie Dorniera, który 5 marca na oczach dziesiątek ewakuowanych runął do jeziora Resko Przymorskie. Niemiecki Dziennik Nord „Kurier” dotarł do wnuczki Edith - Romy. Kobieta wspomina, że babcia przez całe lata była osobą cichą i spokojną, a mimo doznanej traumy – optymistką. W domu o katastrofie mówiło się rzadko. Przez lata nieznane były także nazwiska ofiar i załogi. 5 marca matka 20-letniej Edith dotarła do bazy lotniczej Kamp, gdzie razem z piątką młodszego rodzeństwa wsiadła na pokład Dorniera. Samolot został zestrzelony przez artylerię radziecką nad jeziorem Resko. W tym czasie najstarsza Edith pracowała w zakładzie fryzjerskim. Dla cudem ocalałej kobiety, która zmarła 2 lata temu, a także jej rodziny ważne było zawsze, by znalazło się miejsce, gdzie będzie można uczcić pamięć ofiar.
Wrak Dorniera DO-24 został odnaleziony w 2009, o czym informował „Kurier Szczeciński”, partnerujący akcji. W ekipie poszukiwawczej był wówczas Aleksander Ostasz, redaktor naczelny magazynu „Nurkowanie”, współorganizator akcji.
- Od początku było dla nas jasne, że ewentualne wydobycie wraku z dna jeziora to bardzo trudna akcja. I to nie tylko pod względem technicznym, ale moralnym. Ważne było, by nad tym projektem pochyliły się wspólnie instytucje po polskiej i niemieckiej - tłumaczy Aleksander Ostasz.
Tym bardziej więc cieszy go fakt, że z inicjatywy burmistrza Trzebiatowa spotkała się grupa badaczy, naukowców i przedstawicieli strony niemieckiej, która rozpoczęła dyskusję nad projektem wydobycia szczątków ofiar i samego wraku. Powołano grupę roboczą i radę programowej, w skład której wchodzą: burmistrz Zdzisław Matusewicz, przedstawiciel Zakładu Medycyny Sądowej, Fundacji Fort Rogowo oraz członkowie ekspedycji, którzy odnaleźli wrak samolotu. Stronę niemiecką reprezentowali członkowie Muzeum Dorniera z Friedrichshafen, prezes Zarządu Niemieckich Grobów Wojennych (Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge e.V.) oraz prawnicy z hamburskiej kancelarii prawnej Vehlow&Wilmass.
Pierwszym etapem będą badania, które pozwolą na określenie, w jakim stanie znajduje się wrak. Wykorzystana zostanie kamera 3 D. Na razie jednak nie wiadomo, ile może kosztować pierwszy etap operacji i kto go wykona.
- To jest bardzo specjalistyczna rzecz. Nie ma rynku na takie usługi, dlatego poszukiwanie ludzi, którzy mogą podjąć się tego zdania nie jest proste - mówi A. Ostasz, który wszedł w skład grupy roboczej. - To jezioro jest trudnym akwenem. Więcej w nim mułu niż wody a widoczność znikoma.
Jeśli uda się zrealizować pomyślnie pierwszy etap, w kolejnym planowane jest postawienie w wytyczonym obszarze szczelnej ścianki oporowej Larsena. Następnie wypompowanie wody z tak utworzonego zbiornika. Ostatni etap to wydobycie szczątków i wraku maszyny.
- Chcemy w godny sposób i z poszanowaniem prawa międzynarodowego wspólnie z naszymi partnerami z Niemiec przeprowadzić ten projekt. To ważne, by po tylu latach tragicznie zmarli na pokładzie Dorniera mogli znaleźć miejsce spoczynku i pamięci - mówi Zdzisław Matusewicz, burmistrz Trzebiatowa.
Marzena DOMARADZKA
Fot. UMiG Trzebiatów
Na zdjęciu: Spotkanie rady programowej, która będzie czuwać nad polsko-niemieckim projektem podjęcia dna jeziora wraku Dorniera ze szczątkami blisko 80 dzieci.