Rogowo. – To przełom! – mówią zgodnie ludzie zaangażowani w polsko–niemiecki projekt wydobycia wraku samolotu Dornier Do-24 T3, który 5 marca 1945 roku został zestrzelony nad jeziorem Resko Przymorskie w pobliżu niemieckiej bazy lotniczej Kamp (dzisiejsze Rogowo). Na pokładzie znajdowało się 74 dzieci i sześć osób dorosłych. Trwała wielka akcja ewakuacyjna cywilnej ludności w głąb Niemiec. Badacze już wiedzą, gdzie dokładnie leży wrak. Co ważne, kadłub maszyny jest nienaruszony.
Przeczesywanie jeziora trwało kilka godzin. Prowadzono je w trudnych warunkach, na akwenie skutym lodem i przy silnym wietrze. Ekipa specjalistów od poszukiwań, pracujących na co dzień przy realizacji historycznego programu TVP INFO „Było nie minęło” miała ze sobą niezbędny sprzęt. W pewnym momencie urządzenie zaczęło reagować piskliwie pobrzękując. – Coś jest! – krzyczą przez wiatr poszukiwacze.
– Udało nam się zlokalizować wrak – relacjonuje Robert Kmieć. – Leży 800 metrów od brzegu, w zupełnie innym miejscu od tego, gdzie zaczęliśmy badanie. Co ciekawe, kadłub jest w nienaruszony, oderwane jest tylne skrzydło.