Co dalej z kościołem Mariackim?
Dodano: 2011-12-27 16:51:03
Chojna. Odbudowywany z ruin kościół Mariacki w Chojnie od lat służy ekumenizmowi i polsko-niemieckiemu pojednaniu. Zainaugurowano również dyskusję o jego dalszym przeznaczeniu. Podczas niej zaprezentowano już różne koncepcje, spychane na dalszy plan przez najpilniejsze prace, które czekają na wykonanie.
Krzaki, drzewa, gruz
W 1389 r. radni ówczesnego Königsbergu zdecydowali, by dzięki przebudowie z już istniejącego kościoła uczynić jeszcze większą i piękniejszą świątynię. Po trwających siedemdziesiąt lat pracach powstał monumentalny kościół z nawą główną, dwiema bocznymi, kaplicą Maryjną i jedenastoma innymi, poświęconymi świętym. Do XVI w. służył katolikom, potem protestantom. Spłonął w wielkim pożarze, który wybuchł w mieście 16 lutego 1945 r., siedemnaście dni po wkroczeniu Armii Czerwonej. Runął wówczas dach świątyni, dziewięć podtrzymujących go filarów i hełm wieży. Ogień zniszczył również wnętrze kościoła, w tym freski przedstawiające sceny z Biblii i życia świętych. W latach pięćdziesiątych to, co z niego zostało, zabezpieczono jako trwałą ruinę. W takim stanie zastał go w 1986 r. Günther Kumkar, architekt z Hanoweru, który w 1942 r. był w nim konfirmowany. Wraz z księdzem Antonim Chodakowskim, proboszczem parafii pod wezwaniem Świętej Trójcy w Chojnie, podjął się odbudowy świątyni.
- Biorąc pod uwagę jej stan i ogrom prac, wydawało się to niemożliwe – opowiada jeden z mieszkańców sąsiedniej miejscowości, który kilkakrotnie oglądał ruiny świątyni podczas wizyt w Chojnie. – Wewnątrz kościoła rosły krzaki i drzewa. Do tego było mnóstwo gruzu.
Więcej w środowym (28 bm.) "Kurierze Szczecińskim" i e-wydaniu