Szczecin/Kołobrzeg/Region. Dyspozytorzy pogotowia ratunkowego pracują już w zintegrowanej dyspozytorni przy ul. Grodzkiej w Szczecinie. Za kilka tygodni w całym Zachodniopomorskiem będą już tylko dwie - druga w Kołobrzegu. Być może jeszcze w tym roku wszystkie zgłoszenia telefoniczne z numerów alarmowych będą odbierali dyżurni Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Także od dzwoniących na nr 112. Ale do tego czasu, w razie nagłego wypadku, lepiej wybierać 999.
- To kolejny etap zmian systemu ratownictwa w województwie - mówi Marcin Zydorowicz, wojewoda zachodniopomorski. - Jeszcze w 2000 roku mieliśmy 30 dyspozytorni medycznych, w których pracowało 160 dyspozytorów. A 2011 rok zakończyliśmy z 13 dyspozytorniami i 65 dyspozytorami. Do końca marca tego roku mają być dwie dyspozytornie. W Szczecinie, przy ul. Grodzkiej, z (docelowo) 6 dyspozytorami na zmianie (na ponad milion mieszkańców i 10 powiatów). Będą oni dysponowali 48 ambulansami (rozmieszczonymi w różnych częściach dawnego województwa szczecińskiego - przyp. sag) i jednym dodatkowym w sezonie (w Dziwnowie). Druga dyspozytornia, w Kołobrzegu, ma mieć czterech dyspozytorów na zmianie i zabezpieczać teren z niespełna 700 tysiącami mieszkańców. Dysponować będzie 31 ambulansami i 3 dodatkowymi w sezonie.
Już dziś wybierając numer 999 na przykład ze Świnoujścia dodzwonimy się do dyspozytora w Szczecinie.
- On zaś widzi na ekranie wszystkie zespoły ratunkowe, wie które są wolne, jakie są w tej chwili zadysponowane, i za jaki czas będą ponownie do dyspozycji - tłumaczy Roman Pałka, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie. - Ma bezpośredni kontakt głosowy z załogami karetki.
Wojewoda tłumaczy, że takie rozwiązanie usprawni działanie służb ratunkowych.
- Nie będzie na przykład problemu, która dyspozytornia ma wysyłać karetkę, jeśli zdarzenie będzie na granicy powiatów - mówił.
I zapowiadał, że w przyszłości ma być jeszcze sprawniej.
- Do końca tego roku chcemy uruchomić Wojewódzkie Centrum Powiadamiania Ratunkowego, w którym też będzie dyżurny lekarz koordynator - zapowiada wojewoda. - To połączy siły różnych służb ratunkowych. Tutaj będą trafiały wszystkie połączenia z numerów 112 i alarmowych „dziewiątek". Na każdej zmianie będą też osoby władające językiem angielskim i niemieckim. Dyżurni od razu „przesieją" telefony, które nie są wezwaniami na ratunek, np. pytających o adres czynnej apteki. A w razie potrzeby, w ciągu kilku sekund, przekierują zgłoszenie (lub przekażą wszystkie ważne informacje) do odpowiedniej służby ratunkowej a nawet jednocześnie do kilku. Będzie dużo sprawniej. Ale trwa jeszcze doskonalenie potrzebnych aplikacji. Nie uruchomimy tego, aż nie będziemy pewni, że wszystko dobrze zadziała.
- Na razie lepiej wybierać numer 999, jeśli szybko potrzeba pomocy pogotowia - dodaje Roman Pałka. - W tej chwili, wybierając 112, łączymy się ze strażą pożarną (dzwoniąc z telefonu stacjonarnego) lub z policją (dzwoniąc z komórki).
Przygotowanie zintegrowanych dyspozytorni w Szczecinie i Kołobrzegu kosztowało 3,7 mln złotych (m.in. system informatyczny i sprzęt). Adaptacja pomieszczeń, w których działa ta szczecińska (budynek zajmowany przez Miejską Państwową Straż Pożarną przy ul. Grodzkiej w Szczecinie) kosztowała 876 tys. złotych. A zorganizowanie Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego - 1,8 mln. złotych.
(sag)