Zmęczeni, ale zadowoleni z sukcesu kajakarze nie kryli, że pod koniec wyprawy ciężko było im dotrzeć do wyznaczonego celu. Znosiły ich przeciwne fale oraz dość silny wiatr. Dlatego zamiast w porcie wylądowali na plaży przy kołobrzeskim molo.
- Najtrudniej było w nocy, gdy pogoda trochę się pogorszyła – zdradził chwilę po dotarciu do plaży Tomasz Szymczak. – Pojawiły się fale, których nie było widać. Słychać było tylko, jak nadciągają. Nie wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać. Najgorszy moment był jednak przy samym końcu naszej wyprawy, kiedy fale zniosły nas na wschód od planowanego miejsca jej zakończenia.
Kajakarze zgodnie twierdzą, że w drużynie płynęło im się lepiej.
- Czasami dodawaliśmy sobie otuchy, czasami na siebie krzyczeliśmy, tak po sportowemu – mówią. – Jednym słowem dodawaliśmy sobie sił. Jak widać pozwoliło to na pokonanie całej trasy. Mimo zmęczenia jesteśmy szczęśliwi!
(pw)
kolobrzeg@kurier.szczecin.pl