Smród, brud i pchły
Dodano: 2012-01-02 11:24:39
Rościn, Myślibórz. Dla Holendra miliony, dla gminy problemy, dla Rościna i okolic: smród, brud, pchły, muchy i łapanie norek - transparent tej treści przynieśli mieszkańcy Rościna na ostatnią sesję Rady Miejskiej w Myśliborzu.
Na liście przeciwko inwestycji podpisało się do tej pory około 180 osób.
- To jednak za mało. Chcemy pokazać władzom Myśliborza, że budowa fermy jest chybionym pomysłem i nie ma racji bytu w gminie, która jest uważana za turystyczną - wyjaśniają mieszkańcy.
O problemach wynikających z budowy fermy dyskutowano podczas niedawnego spotkania, jednak wtedy słowa burmistrza Myśliborza nie uspokoiły zainteresowanych. Postanowili zatem poruszyć problem również podczas sesji. Stanowisko mieszkańców na forum publicznym przedstawił radny Ryszard Kociach.
– My, mieszkańcy wsi Rościn, zaniepokojeni docierającymi do nas informacjami o możliwości utworzenia fermy norek amerykańskich, a w Chłopowie żwirowni, apelujemy o dołożenie wszelkich starań, aby do tego nie dopuścić. Oba projekty zagrażają obiektom ochrony konserwatorskiej Rościna. Hodowla norek ma być ulokowana w obiektach hodowlanych po byłym PGR, w ścisłym sąsiedztwie budynków mieszkalnych. Nie trzeba chyba specjalnego wysiłku, aby uzmysłowić sobie, jak wielkie i niepowetowane będą to straty dla całej wsi. Oba przedsięwzięcia skazują naszą wioskę na niebyt, przekreślając ją jako godną zwiedzenia miejscowość turystyczną, a mieszkańców narażają na życie w ciągłym stresie. Bulwersujące jest, że obie inwestycje nie przynoszą żadnych korzyści materialnych ani dla gminy, ani dla państwa, a jedyne co zyskamy, to smród, zdewastowane drogi, budynki i środowisko naturalne - odczytał radny.
Odpowiedź burmistrza nie wszystkich przekonała. Arkadiusz Janowicz powiedział, że jest zobligowany do tego, by wydać decyzję zgodnie z przepisami prawa, ale jest także strażnikiem interesu społecznego. Gmina próbuje działać, stara się, żeby nikt nie ucierpiał.
Tekst i fot. (chor)