Police/Szczecin. Sprawa oskarżonego o kłamstwo lustracyjne burmistrza Polic znów się przeciąga. Prokrator IPN sześć dni przed wczorajszą rozprawą wystąpił o powołanie dodatkowego świadka. Sąd zaczął go przesłuchiwać, ale przerwał posiedzenie na wniosek obrońców, którzy chcą najpierw poznać dodatkowe materiały dostarczone przez prokuraturę. Obserwatorzy coraz głośniej nazywają ten proces farsą.
Przypomnijmy: burmistrz Polic, Władysław Diakun, złożył oświadczenie, że nie był świadomym i tajnym współpracownikiem służb bezpieczeństwa w czasach PRL. Według biura lustracyjnego szczecińskiego oddziału Inytytutu Pamięci Narodowej natomiast był on TW o pseudonimie „Jan”. Nie ma jednak żadnych materialnych dowodów na poparcie tego oskarżenia - ani meldunków napisanych przez agenta, ani pokwitowań przyjęcia pieniędzy czy poleceń. Są tylko zeznania byłych esbeków (którzy niewiele pamiętają) oraz ich notatki. Mimo to sąd pierwszej instancji już raz uznał burmistrza Polic kłamcą lustracyjnym. Sąd apelacyjny jednak uchylił wyrok i cofnął sprawę do ponownego rozpatrzenia.
Wczoraj rozpoczęło się przesłuchanie Romualda Gali, przełożonego Waldemara Wojciechowskiego (esbeka, który rzekomo zwerbował Władysława Diakuna). Wniosek o powołanie go na świadka Jolanta Jędrzejowska, prokurator oddziałowego biura lustracyjnego w szczecińskim IPN, złożyła 11 stycznia. Romuald Gala zeznał, że był dwódcą sekcji, w której pracował Waldemar Wojciechowski. Nie pamiętał jednak, w jakich latach. Nie przypominał sobie też, czy Waldemar Wojciechowski zajmował się Zakładami Chemicznymi już przed podziałem sekcji na dwie, czy dopiero po nim.
Kolejnych pytań nie było. Przesłuchanie zostało przerwane na wniosek obrońców. Chcą się oni zapoznać z nowymi materiałami dostarczonymi przez IPN. Termin kolejnej rozprawy sąd wyznaczył na 13 lutego. Do tego czasu powinny też dotrzeć dokumenty, o włączenie których Jolanta Jędrzejowska wnioskowała na poprzednim, listopadowym posiedzeniu: akta personalne Waldemara Wojciechowskiego, znajdujące się w dyspozycji ABW. Materiał dowodowy ma też być uzupełnony o informacje dotyczące TW „Zenek” i TW „Oskar”.
- To jest kpina ze sprawiedliwości - głośno komentowali proces niektórzy z widzów wychodzących z sali rozpraw. - Powołają kolejnego świadka, który powie, że nic nie pamięta, później następnego... W ten sposób można to ciągnąć w nieskończoność i zadręczyć człowieka.
Jarosław SPIRYDOWICZ