Poniedziałek, 21 maja 2012 roku.
Dziś imieniny:
Wiktora i Tymoteusza


Mróz zabił bezdomnego
Dodano: 2012-02-03 11:39:05
Świnoujście. Przy ulicy Łużyckiej w opuszczonym baraku zmarł w nocy bezdomny 64-letni Edward S. W rozmowie z „Kurierem” kolega zmarłego zdradził, że ten chorował na nogi i od pewnego czasu nie mógł już chodzić. W prokuraturze powiedziano nam, że zgon nastąpił z wyziębienia.
- Przed snem wypiliśmy po dwa „Fajranty” (marka wina - red.) - mówi Tadeusz, kolega zmarłego - Rano mieliśmy iść zbierać puszki. Budziłem go, a on nie reagował. Nie zaniepokoiło mnie to, bo on często mi nie odpowiadał. Mogłem do niego mówić i mówić, a on mnie ignorował. Poszedłem więc zbierać puszki sam i dopiero po powrocie zorientowałem się, że Edek nie żyje
Edward S. mieszkał ze swoją siostrą w Goteborgu w Szwecji. Ta wyrzuciła go z domu, bo ten się upijał. Przez pewien czas imał się różnych zajęć - pracował m.in. na budowach. Później wrócił do Polski. Stan zdrowia wciąż się pogarszał. Miał zgłosić się do lekarza po zastrzyk, ale nie był już w stanie. - Mówił mi jeszcze wczoraj, że nie czuje już nie tylko nóg, ale i kręgosłupa - mówi Tadeusz.
Prokuratura wykluczyła udział osób trzecich. Jak podała Małgorzata Konczalska z Prokuratury Rejonowej w Świnoujściu - zgon nastąpił z wyziębienia i w związku z tym nie będzie sekcji zwłok.
Tekst i fot. BaT
|
Pogoda
|
22℃ na godz. 20:00 |  | Zobacz prognozę na trzy dni |
Czy ufasz prognozom pogody?
Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?
Wiesz coś, czego nie wiedzą jeszcze inni?
Chcesz podzielić się z innymi ciekawymi zdjęciami?
Powiadom nas