Mróz może zabić!
Dodano: 2012-02-02 13:53:39
Zachodniopomorskie. Srogi mróz, jaki mamy w kraju od kilku dni wszystkim daje się we znaki. Wiele osób, nie zważając na ostrzeżenia prowokuje wypadki, które mogą zakończyć się śmiercią.
Według synoptyków jeszcze zimniej ma być podczas weekendu. To sprawia, że, by zatrzymać ciepło w domach mnóstwo osób nie otwiera ani na moment okien. Tym samym ryzykując zaczadzenie. Co gorsza, trafiając na pogotowie nawet nie wiedzą, że ulegli podtruciu. Niskie temperatury powodują również, że w ruch idzie wszystko, co tylko może ogrzać dom. Nie zawsze są to urządzenia sprawne technicznie, czasami zaś o tragedii decyduje... gapiostwo. Tak najprawdopodobniej było w przypadku pożaru do którego doszło w Szczecinie przy ul. Przodowników Pracy w nocy z środy na czwartek.
- Lokator mieszkania zmarł przypuszczalnie z powodu zatrucia produktami spalania - informuje Mirosław Siewierski, rzecznik szczecińskiej straży pożarnej. - Zapaliła się odzież składowana w pobliżu pieca kaflowego, ponieważ strażacy znaleźli wiadro, można się domyślać, że mężczyzna próbował na własną rękę ugasić ogień. W trakcie akcji ewakuować trzeba było 15 osób, na miejsce oprócz służby ratowniczych, przyjechali też pracownicy socjalni.
W ubiegłym roku na skutek wychłodzenia organizmu zmarło w naszym województwie siedem osób. W tym - na szczęście - nie było jeszcze takich zdarzeń. Codziennie policjanci, strażnicy miejscy, osoby z Pogotowia Zimowego oraz Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie odwiedzają te miejsca, w których schronienie znaleźli bezdomni. Te miejsca nie dają jednak gwarancji na przeżycie, są to bowiem garaże, bunkry, ogrody działkowe. Nie wszyscy bez dachu nad głową godzą się na noclegi w schroniskach, gdzie wymagana jest trzeźwość.
Zamarzające jeziora i rzeki - adrenalina dla wędkarzy oraz dzieciaków śmigających na łyżwach. W Szczecinie w poprzednich latach widok łyżwiarzy na Rusałce czy jeziorze Głębokim był widokiem powszechnym...
- Gdy tylko otrzymujemy sygnał o tym, że ktoś przebywa na lodzie - jedziemy - zapewnia Joanna Wojtach ze straży miejskiej. - Właściwie każdej zimy mieliśmy przypadki ściągania wędkarzy, którzy po lodzie dochodzili na środek akwenu, ale wrócić już nie dało rady. Pamiętajmy, że lód jest bardzo, bardzo zdradliwy. Nigdy nie mamy gwarancji, że nie pęknie.
Dobitnie pokazał to przykład dwóch wędkarzy, których zamarzniętych znaleziono w przeręblu. Łowili ryby na jeziorze Śniardwy...
E.KOLANOWSKA