24Kurier.pl serwis Kuriera Szczecińskiego

Get Adobe Flash player

Czwartek, 17 maja 2012 roku. Dziś imieniny: Weroniki i Sławomira HoroskopPorady gwiazd

Uniwersytet świata nie podbije

Dodano: 2012-02-21 12:24:25

 „Uniwersytet Szczeciński swoim poziomem może konkurować co najwyżej z uczelniami z krajów ogarniętych głodem albo klęskami żywiołowymi" - uważa dr hab. Wojciech Krysztofiak, filozof z US. Skąd taka drastyczna ocena? Uczony odwołał się do najnowszego raportu opublikowanego na stronie Ranking Web of World Universities. 

W rankingu przygotowanym przez hiszpański instytut badawczy, Consejo Superior de Investigaciones Cientificas, sklasyfikowano 20 tysięcy uczelni wyższych z całego świata.  Uniwersytet Szczeciński ma tam pozycję 12866. Gorszą niż Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny (pozycja 1359), Pomorski Uniwersytet Medyczny (2480) czy Akademia Morska (9782). Prof. Krysztofiak zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. 

- Nasza pozycja w porównaniu do poprzedniego roku pogorszyła się o... 10 tysięcy miejsc! A mówimy o drugim najbardziej prestiżowym rankingu na świecie - zaraz po szanghajskim. To, co go wyróżnia, to to, że jest mocno webometryczny, to znaczy jego twórcy oprócz sukcesów naukowych badają obecność danej uczelni w sieci. A ta obecność jest ważna, bo przecież kandydaci na studentów wybierają uczelnie właśnie na podstawie tego, co znajdą w internecie. Im mniej nas w internecie, im gorzej jesteśmy tam obecni, tym mniejsza szansa na przyciągnięcie młodych ludzi.

Reklama

Krysztofiak nie poprzestał jednak na zaalarmowaniu, jak niską pozycję zajmuje szczeciński uniwersytet. Porównał także jego wyniki z wynikami uczelni innych państw. 

 - W takim kraju, jak Estonia, który jest pod względem mieszkańców, porównywalny z województwem zachodniopomorskim, US byłby dopiero dwudziesty ósmy - opowiada uczony. - I dalej: najbiedniejsze kraje świata znajdują się w Afryce. PKB na głowę w tych krajach wynosi poniżej 5 tys. dolarów rocznie (dla porównania w Polsce 18936 dolarów na głowę rocznie). Okazuje się, że US nie zostałby sklasyfikowany w pierwszej setce w rankingu całościowym wśród najlepszych szkół wyższych w Afryce. Wnioski są więc szokujące. Największa szkoła wyższa w Zachodniopomorskiem, w regionie zamieszkałym przez około 2 mln. ludzi, kształcąca studentów w niemal każdej dyscyplinie  humanistycznej, w ciągu kilku lat osiągnęła poziom szkoły mogącej jedynie konkurować ze szkołami wyższymi w krajach targanych wojnami, potwornymi klęskami żywiołowymi i w których ludzie żyją za około 2 dolary dziennie.

Przyczyny tego stanu rzeczy? Wedle uczonego na US nie wytworzył mechanizmów, które mogłyby zmotywować naukowców. 

- Powinna obowiązywać u nas amerykańska zasada "Publikuj albo giń" - puentuje Krysztofiak. - Pewną szansę widzę w nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym, z której wynika, że dotacje będą bardziej uzależnione od sukcesów naukowych, nie od liczby studentów. 

Co na to władze Uniwersytetu Szczecińskiego? Wedle rzeczniczki prasowej US mają odnieść się do tych zarzutów do końca tego tygodnia. Do tematu więc powrócimy.

(as)

alan.sasinowski@kurier.szczecin.pl

 

Drukuj Poleć artykuł Zgłoś błąd
Komentarze:
pawkowski (2012-02-21 18:54:35)
100% racji. Ten uniwersytet to SKANSEN. Wiedzą o tym Ci którzy tam pracują i "studiują". Pierwsi potrzebują etatów, drudzy tzw papieru. Tylko dlaczego za taką patologię płacimy my - podatnicy? Banda pseudonaukowców (całe rodziny) niech idzie po etat na kasę do hipermarketu itp miejsc.
Jazon (2012-02-21 21:45:57)
Znając wiedzę i intelekt "przodującego" absolwenta jakim jest prezydent Krzystek - to prawda.
Małgorzaty (2012-02-22 06:52:06)
a my kochamy ten czerwony uniwersytet. tylu tu fajnych asystentów z nadania politycznego
@&@ (2012-02-22 07:41:24)
Po odejściu rektora Jaskota uczelnię opanowali nieudacznicy i poplecznicy Kurii. Efekt widoczny.
janek (2012-02-22 08:30:03)
Polecam także stworzenie czegoś na kształt Repozytorium (elektronicznego zbioru prac) jakie zrobiono na UAM w Poznaniu. Wystarczy spojrzeć tylko na ich stronę aby wiedzieć o czym mówię, a dzięki temu podniosła się rozpoznawalność uczelni w sieci.
Zbigniew (2012-02-22 08:35:49)
Złe zdjęcie, powinno być z Krakowskiej, mat fiz to Harvard przy ekonomii hahah :)
BiG (2012-02-22 09:35:02)
Coś nie halo z tym rankingiem. A wiadomo jakie były kryteria?
Asik (2012-02-22 09:51:07)
Pan prof. Krzysztofiak powinien liczyć się z represjami ze strony władz. Ci pseudo naukowcy rządzący US nie znoszą żadnej krytyki i publicznego prania brudów - chcą spokojnie brać kasę do kieszeni i nic nie robić! A tu taka afera! Pracownika kala własne gniazdo! Tak trzymać. Nareszcie są odważni by mówić prawdę, że za publiczne środki utrzymuje się bandę nierobów, często blisko spokrewnionych! Całe rodziny pracują na US, jakby to była ich prywatna uczelnia. Wydaje im się, że będą dziedziczyć tytuły i zatrudnienie. Rektor wielokrotnie mówił o jednoetatowości by pracownik miał wiecej czasu na pracę naukową, tylko kto z nich pracuje na jednym etacie - przykładów można mnożyć.
miś (2012-02-22 09:52:18)
zgadzam się z pawkowskim, "studiowałam" tam przez pół roku i stwierdziłam że szkoda czasu na tego gniota (mówię tu o wydziale ekonomicznym na cukrowej) tzw żal.pl
3rf (2012-02-22 10:53:56)
skonczylem studia na zucie , zpsb i us.
zawsze smialem sie z plastikowych bojów i lal z zachodniopomorskiej, ktorzy mieli na 4. roku niezdane egzaminy z 1. roku. smialem sie do czasu studiowania na us: brud, odwolywanie zajec na platnych studiach , klamiace sekretarki, polamane meble, profesura z duma pokazujaca ksiazki z lat 70., brak multimediow, 60 letni wsciekli na swiat adiunkci.
na us i jak i na wielu polskich harvardach robi sie kariere publikujac w wydzialowych actach, zeszystach i innych madrych w nazwie publikatorkach, nikt poza uczelnia tego nie czyta. mozna miec 75 lat i dalej tylko z doktoratem swirowac naukowca, oczywiscie wiekszosc nie zna zadnego jezyka obcego.
Lara (2012-02-22 11:23:24)
Fakt, nie jest dobrze na US. Ten Harvard na mat-fiz działa tylko dlatego, że inne wydziały Go utrzymują. Sam na siebie nie zarabia, więc po co taki wydział? Wyśmiewana Cukrowa... cóż... od Studenta wynika, czy będzie uczył się, znajdzie drogę do czytelni i biblioteki. To nie wina wykładowców, że zamiast uczyć się młodzież woli bawić się. Ile razy pijani studenci przychodzili na zajęcia? Ile razy panie sprzątające sprzątały sterty butelek po alkoholu z toalet po zajęciach studentów niestacjonarnych? A praca na kilku etatach? Zacznijmy od góry, od Władz.. Mat-Fiz zarabia górne widełki pensji,, ekonomia najniższe,, bo sobie dorobią i to słowa Rektorów... Bo za pensję niższą niż na kasie w hipermarkecie albo w Castoramie nikt nie wyżyje... A takie mają pracownicy w większości... Ludzie zapomnieli, że jeżeli chcę cos sobą reprezentować, to sam muszę się doskonalać.. Przykre, że nie pamiętają o samokształceniu...
Wojciech Krysztofiak (2012-02-22 11:42:49)
Szanowni Państwo
Dziękuję za posty. Wydział wydziałowi nie jest równy. Stąd, oceny należy różnicować. Jesli chodzi o poprawność ranikngu, sam nad tym zastanawiałem się. Jednakże wynik US w subrankingu wyników naukowych jest "rozsądny"; choć i tak w tym rankingu Uniwersytet wypada gorzej niż Politechnika w Koszalinie czy Pomorska Akademia Pedagogiczna w Słupsku. Moim celem było potrząśnięcie Uniwersytetem i wyrwanie go z błogiej drzemki - sytuacja jest bowiem naprawdę poważna i potrzebne są działania sanacyjne.
Co do represji !!! Mam nadzieję, że nie będę jednak represjonowany. Pan Redaktor Sasinowski wielu rzeczy nie opublikował jeszcze, które zawiera Raport (i które naprawdę sa wstrząsające). W tym świetle myślenie o represjach, a nie o sanacji Uniwersytetu, świadczyłoby o tym, że już nikomu na niczym nie zależy. W US pracuje jednak wielu znakomitych naukowców - problemem jest tylko to, że nikt ich nie słucha.
Wojciech Krysztofiak
Zdziwiony - może tak (2012-02-22 11:46:41)
Oczywiście prawda leży w połowie drogi. Studiowałem na US w latach 90-tych, nikogo nie obchodziłem, nie umiesz wylatujesz! nawet ekonomia na Mickiewicza nie była dla wszystkich. dziś - dramat!!!!!!! mam okazje prowadzić zajęcia ze studentami - NICZEGO nie chcą się nauczyć - NICZEGO, żadnych pytań, po prostu jeden wielki dramat. Słowo studiowanie kilkanaście lat temu oznaczało naukę - nawet, a przede wszystkim przez Siebie, dziś studiowanei to balowanie. I tyle. A co do pana Krysztofiaka to miałem z nim zajęcia. Bardzo niemiły facet, zrażał do siebie i tekst: Panie to powinny w domach siedzieć, czy tez poszły na studia mężów szukać ... Porażka !
rodzic (2012-02-22 12:25:49)
To prawda , wykładowcy traktują studentów jak śmieci.Żadnej pomocy , nieprzestrzeganie regulaminu przez wykładowców (włącznie z dziekanami wydziałów - niektórych).Stres, nerwy, wręcz szantaż i wyciąganie forsy od studiujących.Patrzę jak moja córka się spala,bo wykładowca nie oddał prac zaliczeniowych a bez nich nie wolno przystąpić do egzaminów.Nikt ze studentów nie odważy się być tym pierwszym pytającym.Dziekanaty, fikcja działania ale za to jaka kasa.Wstyd do Rektora, który albo nie wiele wie o swojej uczelni albo udaje że nie wie.Co ma zrobić młoda osoba , skazana na humory wykładowców nieodpowiadających za efekty swojego wykładania przedmiotu i olewania terminów na oddanie prac zaliczeniowych. Albo właź w dupę wykładowcy, albo wynocha.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-22 12:31:38)
Do Pana Zdziwionego
Szanowny Panie jaką ocene Pan otrzymał? Kiedy nauczałem filozofii na Mickiwicza, zawsze do 5-7 osób przekonywałem do studiowania filozofii. Na ogół były to panie. Do dnia dzisiejszego jestesmy dobrymi znajomymi; z niektórymi osobami w latach 90-tych, których przekonałem do studiowania filozofii jako drugiego fakultetu, przechodziłem na "Ty".
Co do tekstu: Pan kłamie.
Reprezentuje Pan, chyba, środowiska katolickie, które w US od dziesięciu lat mnie atakują, dyskryminują i nękają. Moi magistranci to w wiekszości kobiety; moje doktorantki to wyłącznie kobiety.
Niech Pan poda swoje nazwisko! Ciekawe czy jest Pan odpowiedzialny za to, co mówi (skoro mnie Pan personalnie atakuje). Trzeba być mężczyzną.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-22 12:40:52)
Studenci zawsze byli pasywni na US; dziesięć lat temu może byli nieco lepsi; ale nie można oskarżać za niepowodzenia US młodego człowieka, który chce sie uczyć. Problem polega na prezentowaniu stndardów nauczania (studenci nie umieją się uczyć i mało kto im to pokazuje, jak nalezy to czynić). Jako nauczyciel logiki - w zeszłym roku na kierunkach pedagogicznych od studentek otrzymałem pochwały (stwierdziły, że musiały się uczyć i że poczuły wreszcie to, co znaczy studiowanie). Mimo, że niektóre z nich musiały po pięć razy zdawać przedmiot, aż się nauczyły.
Oczywiście, trudniej jest dzisiaj nauczać, ale to nie wina studentów, lecz niskiego poziomu nauczania w szkołach średnich.
Zdziwiony - może tak (2012-02-22 12:47:36)
Ma Pan rację, zwróciłem się do administratora serwisu o wycofanie mojego wpisu, ale jak widzę jeszcze tego nie dokonał. Za co mocno przepraszam ! Byłem Pana studentem i takie miałem odczucia, o których nie powinienem napisać, za co jeszcze raz przepraszam.
SYF (2012-02-22 12:53:37)
Jak są zerowe wymagania, to i wyniki bliskie zeru. Kadra kisi się we własnym sosie, a nowe etaty dostają młodzi działacze z PO.
taaa (2012-02-22 13:03:31)
Coś z rankingiem nie tak. Rok temu był na 2800 miejscu a teraz na 12800??
Wojciech Krysztofiak (2012-02-22 13:20:14)
Do Pana Zdziwionego. To się cieszę. Ma Pan prawo do odczuć; nie musi Pan mnie lubić. Rozumiem to, że niekiedy reagujemy odruchowo. Nie gniewam się na Pana. Skoro jest Pan nauczycielem akademickim, to ma Pan świadomość tego, że wreszcie trzeba zastanowić się nad tym, jak zminimalizować szkodliwe skutki zjawiska, o którym Pan pisze. Z tego powodu, że Pan zwrócił na to uwagę, niezmiernie się cieszę. Znaczy to bowiem, że Panu zależy na tym, żeby nauka funkcjonowała sprawnie.
Zdziwiony - może tak (2012-02-22 13:33:09)
dziękuję, natomiast wracając do meritum sprawy, wydaje mi się, że problem jest jeszcze głębszy. System edukacji cały (czyli od podstawówki do szkoły średniej) jest trochę delikatnie ujmując archaiczny.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-22 13:40:22)
W zeszłym roku ranking odnotowywał jedynie 14000 szkół wyższych; w tym roku pulę zwiększono do ponad 20000. W subrankingu wyników naukowych US spadł również o klikaset pozycji. Innymi słowy, przez rok inne szkoły wyższe, na całym świecie, osiągnęły postęp. Zwrócono uwagę na słabą, własną pozycję, więc podjęto kroki zaradcze tak, aby zwiększyć konkurencyjność własnej szkoły. W US pewnie nikt tym nie interesował się, jak nas inni postrzegają. Na jednej z Rad Wydziału Humanistycznego zwróciłem uwagę na fatalną pozycję (już wówczas) US w rankingach (mnie nie satysfakcjonuje pozycja około 3000 miejsca; bo ona jest również słaba). Rozśmieszyłem wtedy moje koleżanki i moich kolegów. Ale w tym roku doznałem szoku, gdyż kilka miesięcy temu wdałem się w negocjacje ze środowiskami chińskich uczonych, żeby zorganizować wspólne polsko-chińskie studia w US (po przeczytaniu rankingu, uświadomiłem sobie,ze moja propozycja musiała zostać odebrana jako najzwyczajniej śmieszna - zapropnowałem bowiem studia studentom ze szkoły wyżeszej, znajdujęcej się w rankingu w pierwszym tysiącu szkół, studia w szkole, która zajmuje pozycję na miejscu 12000 :))
Wojciech Krysztofiak (2012-02-22 14:05:41)
Rozmowy takie prowadziłem z chińskimi naukowcami, gdyż zaproponowano mi wówczas człoknowstwo w Editorial Board w nowym czasopismie naukowym (filozoficznym), wydawanym przez chińsko-amerykański, naukowy koncern wydawniczy (SCIRP), który w ciągu niespełna dwóch lat rozpoczął wydawanie ponad 150 czasopism naukowych z niemal każdej dziedziny wiedzy. Podaję link: http://www.scirp.org/journal/ojpp/
Zdziwiło mnie to, że jakoś znany jestem w chińskich środowiskach naukowych.
Kozak (2012-02-22 14:23:40)
Hahaha "Po odejściu rektora Jaskota uczelnię opanowali nieudacznicy i poplecznicy Kurii. Efekt widoczny."
Sam jesteś nieudacznikiem, idź do zawodówki lepiej a nie snuj te swoje teorie. Kiedy ktoś napisze ze CIA przejelo uniwersytet albo jaszczuroludzie?
Pozdro pajacu
Jerzy Pawliszcze (2012-02-22 15:55:59)
Dr Krysztofiak, jeśli ma rację, a z pewnością ma, bo fakty są faktami, a interpretacja Krysztofiaka jest zupełnie trafna,to musi niestety liczyć się z retorsjami ze strony władz uniwersyteckich US. Wojtku, oby tak dalej! ALE bądż ostrożny! SB czuwa!
Konstanty (2012-02-22 17:32:40)
US nawet o dziedzictwo narodowe nie dba. Zlikwidowali zabytkowy zegar na WZDZ... Pierwsze co nalezy zrobic to przeniesc wydzialy z zabytkowych budynkow do barakow czy komiblokow a zabytki przekazac swiadomym inwestorom czy innym bardziej ogarnietym uczelniom...
Wojciech Krysztofiak (2012-02-22 18:48:58)
Rektor US prof. waldemar Tarczyński odniósł się do mojego raportu, stwierdzając, że Ranking nie odzwierciedla rzeczywistej kondycji US. Niestety Ranking odzwierciedla tę pozycję, mianowicie subranking wyników naukowych jest estymowany na 30%. Wartość parametru wyników naukowych jest obliczana jako liczba afiliacji, między innymi, w bazie SCIMAGO (koordynowanej przez Elsevier, najpotężniejsze amerykańskie wydawnictwo naukowe). Szkada, że Kurier nie opublikował pełnych wyników mojego raportu; również zanalizowałem subranking wyników naukowych, w którym US nieco lepiej wypada. Myslę jednak, że podczas dyskusji dokładne, istotne informacyjnie, liczby zostaną zaprezentowane.
Jazon (2012-02-22 18:57:51)
Szanowny Kozaku. Skończyłem dwie uczelnie w Szczecinie (w tym US) oraz po jednej w Krakowie i Warszawie, dlatego pozwalam sobie bezwstydnie uważać, iż mam pewne porównanie. Życzę dobrego samopoczucia.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-22 18:59:24)
Rektor Tarczyński stwierdza, według radiowego newsa, że Ranking nie ocenia wyników naukowych szkół wyższych. Rektor nie przejrzał dokładnie Rankingu i nie przeczytał strony, na której jest wprost opisana procedura obliczania pozycji. Raport bazuje na najważniejszej bazie scjentometrycznej (przynajmniej w zakresie humanistyki) na świecie, a także na google scholar.
Każdy artykuł naukowy - wydany w choćby minimalnie znaczącym periodyku naukowym - jest odnotowywany w bazie google scholar. Jeśli Pan Rektor uważa,że naukowcy z US publikują, ale w inny sposób (nie taki jak wszyscy uczeni na świecie), to powinien uzasadnić to, dlaczego sposób publikowania po szczecińsku jest lepszy niż zwyczajowy sposób publikowania w ogólnodostępnych, recenzowanych, znanych pismach naukowych.
jonatan (2012-02-22 19:56:34)
Nie zapomnijacie państwo, że w pierwszej 500tce szkół wyższych znajdują się jedynie: Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Warszawski, Politechnika Warszawska, AGH i ostatnio dopiero dołączył UAM w Poznaniu. Przypominam,że chodzi tutaj o pierwszą pięćsetke co oznacza, że wymienione uczelnie zajmują miejsca między 400 a 500! To żenada dla całego polskiego szkolnictwa wyższego i polskiej nauki!! W tym kontekście 1359 miejsce ZUT (na 20 tysiecy) nie jest takie złe. Od lat podkreślam, że jedynie ZUT, a wcześniej Politechnia Szczecińska (bo to ten człon obecnego ZUT jedynie coś znaczy) trzyma jakiś poziom naukowy i dydaktyczny, choć lokalni dziennikarze zawsze wskazują na PUM (PAM).US jest tragiczny w rozwoju przede wszystkim naukowym. Na Politechnice (obecnie ZUT) jest bardzo rygorystycza ocena kadry naukowej (co 3 lata). Dwie negatywne oceny i do widzenia z pracy! Najwyższy czas aby na US też zaczeli wymagać od pracowników wykazania się dorobkiem naukowym na odpowiednim poziomie, a władze wzięły się wreszcie za rozwój kadry naukowej, bo bez tego będzie coraz gorzej.
Stanisław Flejterski (2012-02-22 20:02:51)
To jest powód do napisania traktatu,a co najmniej eseju...
-po pierwsze,gratuluję Panu Prof.Krysztofiakowi-zainicjował Pan ważną debatę na temat NASZEGO Uniwersytetu...a debat nigdy za wiele...
-po drugie,mam od dawna ograniczone zaufanie do WSZYSTKICH !!! rankingów-wątpliwości metodologiczno-metodyczne...dotyczy to również opinii autorstwa -skompromitowanych-agencji ratingowych...
-po trzecie,nasz (mój)UNIWERSYTET ma niewiele lat,około ćwiećwiecze -to "chwila" (oczywiście pamiętam,że szczecińscy ekonomiści są starsi-1946 !!!)
-na Uniwersytecie PRACUJE(!!!) wielu świetnych Profesorów,Doktorów i Magistrów...Mamy też wiele powodów do satysfakcji...
-nasz Uniwersytet nie jest równy amerykańskim uniwersytetom z "ligi bluszczowej"(ach te finanse..)
,różni się też od starych,bogatych uniwersytetów zachodnioeuropejskich...
-trzeba próbować -sine ira et studio-racjonalnie opisywac,oceniać,prognozować,proponowac...
-konieczne jest pominięcie w debacie -jesli traktujemy to wszystko na serio-opinii stronniczych z definicji... INTERNETOWYCH TROLLI I FRUSTRATÓW- jest ich niemało...
-krótko mówiąc-namawiam Pana Profesora do zorganizowania w marcu NAUKOWEJ !!! debaty na Wydziale Humanistycznym pt.Co z tym Uniwersytetem ?Naszym Uniwersytetem !
Z szacunkiem
Stanisław Flejterski
Wojciech Krysztofiak (2012-02-22 20:50:39)
Do Pana Profesora Flejterskiego
Podzielam Pana Profesora opinie. Jest wielu bardzo dobrych naukowców w US; nadto, osobiście znam kilku młodych doktorantów, rokujących nadzieję na to, że w przyszłości osiągną w nauce wiele.
Oczywiście, należy w ocenach zachowywać umiar; US jest młodym uniwersytetem; ale zasługujemy na to, żeby zajmować wyższą pozycję we wszelkich rankingach od Wyższej Szkoły w Wałczu (jeszcze młodszej). Wałczanom, rzecz jasna, należy pogratulować.

Panie Profesorze!! Pani Dziekan Kromolicka nie zezwoli na organizację debaty, choćby w tle, ze mną. Negatywnie zarekomendowała Rektorowi moją aplikację na profesora. Tym samym dostałem wyrok - profesorem jestem jeszcze do 2013 roku, a potem przysłowiowe: "wynocha!!!" Przy czym Pana Profesora Dziekan również w tym procederze wspierał Panią Dziekan Kromolicką. Nawet, zaproponował mi wczoraj - drogą mailową - opuszczenie US (choć nigdy w życiu go nie widziałem). W tym klimacie, byłoby właściwsze, żeby to Pan Profesor zorganizował taką debatę. Chetnie wezmę w niej udział, o ile Pan Profesor będzie sobie życzył mojej obecności; tak, jak biorę udział w wielu Pana Profesora cennych przedsięwzięciach naukowych.

Dobrze, że Pan Profesor pisze "mój" Uniwersytet. Tak samo i ja identyfikuję się z US (mimo przykrej pozycji rankingowej).
jbjb (2012-02-22 21:10:49)
ciekawe ilu profesrow ZUT ( wydzial ekonomiczny ) nie mogloby pracowac gdyby zakazac doktoratow i habilitacji z ukrainy i bialorusi
_flower (2012-02-22 21:46:53)
Ja również miałam w ubiegłym semestrze okazję prowadzić zajęcia na US, muszę się niestety zgodzić, sama jestem dopiero co po magisterce, niby powinnam się móc jako tako "wczuć" w swych studentów, ale ich poziom mnie po prostu przerażał. Pojedyncze jednostki zainteresowane tematem, reszta nawet nie próbowała okazywać zainteresowania, że o udawaniu go nawet nie wspomnę.Tak jakby robili łaskę, że studiują.
Dużo w tym moim zdaniem winy rodziców, wielu nadal żyje poprzednią epoką i twierdzi, że jedyna sensowna droga dla pociechy to studia, a pociechom się to widzi, bo życie studenta jest takie wspaniałe... Boli dopiero jak się kończy. Uczelnia nie uczy tych ludzi życia, niestety.
Viola (2012-02-22 22:12:53)
Ale szambo.
No i wyszło SZYDŁO Z WORKA......mają pana Krysztofiaka dośc (2012-02-22 23:25:52)
na Uniwersytecie Szczecińskim za pieniactwo i brak kultury osobistej, zbrzydł już wszystkim! ...to i dowala swojej uczelni! Żenujące!!! To ciekawe, że sklepowa musi się badac czy nie jest chora na kiłę...a profesorek nie musi przechodzic badań psychiatrycznych przed dopuszczeniem do dydaktyki!
Armondo (2012-02-22 23:28:12)
W poniedziałek zaczynam na jednym z wydziałów US zajęcia ze studentami z poważnego przedmiotu kończącego się egzaminem. Po tym, co tutaj czytam, widzę, że będę musiał podnieść poprzeczkę. O poziom trzeba dbać, ale nauczyciel akademicki powinien pamiętać, że wymagając od innych, trzeba również wymagać od siebie.
Armondo (2012-02-23 00:17:00)
Jak podniesiesz za mocno tę poprzeczkę to może się zdarzyć, że dziekan zadzwoni do Twojego szefa a ten porozmawia z Tobą.
A dlaczego zadzwoni dziekan? Ano dlatego że studenci do niego przyjdą ze skargą na Ciebie.
Piotr (2012-02-23 00:17:37)
Panie Wojciechu, kilkanaście lat temu miałem z Panem zajęcia z logiki. Świadomie wykorzystuję w życiu codziennym i w pracy zawodowej część wiedzy, którą nam Pan wtedy na ćwiczeniach przekazywał. Niemniej dzisiaj nie czując zagrożenia wyrzuceniem z kolokwium ;-) mogę śmiało powiedzieć, że Pana postawa wobec studentów zniechęcała wielu do studiowania na US. Byli tacy, którzy za zgodą dziekanatu logikę zaliczali z innymi kierunkami, bo dowiedzieli się już na jednych z pierwszych zajęć, że nie mają po co przychodzić, bo i tak nie zdadzą. Nie podważając Pańskiej wiedzy i dorobku naukowego, delikatnie sugeruję jednak zmianę standardów dydaktycznych. Pozdrawiam. Dawny student.
Adam (2012-02-23 00:21:07)
Do pana Krzysztofiaka.

Panie doktorze,
w sieci znalazłem stronę http://www.us.szc.pl/main.php/krysztofiak
Czy jest możliwe umieszczenie tam Pana opracowanie raportu.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 02:01:43)
Opublikowanie raportu nie może być rozsądnie interpretowane jako pieniactwo czy brak kultury. Jesli ktoś tak interpretuje wszelkie kontr-opinie, to jego umysł jest owładnięty totalitarnym sposobem myślenia. Istotą pluralizmu jest prawo do formułowania przeciwstawnych sądów z uzasadnieniem. Owszem, czasami stwierdzam, ze ktoś wypowiada głupoty lub, ze mysli nieporawnie. Ostatecznie jestem logikiem. Niekiedy mi zwraca się uwagę,ze niewłaściwie myśle. czasami zmieniam osąd jeśli ktoś ma lepsze racje niż racje stojące za moim osądem.

Co do "wymagań od siebie" - moi studenci, którzy aktywnie uczestniczą w zajęciach z logiki muszą zapisać w zeszytach nawet i 10 stron; na zajęciach z logiki 1 rozwiązujemy kilkanaście zadań ( często bardzo trudnych dla studentów). W zeszłym roku studenci musieli słuchać mnie po angielsku, bo na zajęcia przychodził amerykański student; zdał przedmiot z drugą lokatą.

Dlaczego ludzie mają taką potrzebę wysyłania innych do psychiatrów tylko dlatego, ze ma się odmienne poglądy? Na ten temat ostatnio debatowaliśmy w Polskim Towarzystwie Filozoficznym. zapraszam na strony celem pogłebienia zainteresowań: http://ptfszczecin.blogspot.com/2011/11/ptf-oszczecin-pragnie-zaprosic-na-wykad.html#comment-form
Elka (2012-02-23 02:09:11)
Miałam zajęcia z prof. Krysztofiakiem z kilku przedmiotów. Jest osobą nie tylko kompetentną w zakresie prowadzonych przez siebie przedmiotów (semantyki, filozofii nauki, a przede wszystkim logiki)ale i pełną pasji i entuzjazmu. Takich wykładowców jest niewielu- pozytywnie ekscentryczna osobowość i gigantyczna wiedza. Prawdziwy intelektualista, który potrafi zarazić entuzjazmem tych, którzy chcą studiować!
Te osoby, które prowadzą zajęcia w US (szczególnie ćwiczenia) powinny dbać o rzetelne prowadzenie zajęć. Poziom zajęć jest wypadkową stylu i ambicji Profesora oraz poziomu intelektualnego studentów. Wykłady prof. Krysztofiaka charakteryzowały się wysokim poziomem merytorycznym, ponieważ studentów traktował jak inteligentnych ludzi, którzy szybko wdrożą się w techniczny język dyscyplin przez niego wykładanych. Pani, która miała w zeszłym roku zajęcia na studiach powinna chyba pójść na studia, ponieważ jej wypowiedź świadczy o braku kompetencji do nauczania. Nie przypominam sobie również "pieniactwa" i braku kultury osobistej u prof. Krysztofiaka. Sugestia, że "profesorek" powinien przechodzić badania psychiatryczne jest nie tylko nie na miejscu (świadczy nie tylko o braku kultury osobistej) ale i obraźliwa dla Profesora, który zasługuje na uznanie i szacunek.
Konkludując: wielu (setki) studentów wspomina zajęcia z prof. Krysztofiakiem z przyjemnością, bo było i poważnie i merytorycznie i niekiedy zabawnie, a przede wszystkim zawsze merytorycznie i rzeczowo!
Brawo za odwagę! Wszyscy wiedzą, że tego Profesorowi nie wybaczą władze Uniwersytetu i z pewnością będą represje....Pamięta Profesor jak rzesza studentów musiała Pana bronić, bo inny Profesor spotykał się ze studentami żeby podpisywali petycje przeciwko Panu?
Brawo i powodzenia!
ANNA (2012-02-23 10:01:12)
Ależ zgadzam się z profesorem! Był wykładowcą przedmiotu fakultatywnego na moim wydziale. Kogoś tak dukającego, nudnego i sfrustrowanego własnym brakiem dorobku ze świecą szukać. Przynajmniej chłop jest szczery.
Anna (2012-02-23 10:09:52)
O, widzę, że pan Krzysztofiak się wypowiada. Studiowałam na Mickiewicza w latach 94'-99'. O mało nas Pan nie "uwalił" z tego jakże ważnego przedmiotu, jakim może być filozofia na studiach ekonomicznych. A czemu? Jechaliśmy na stypendium do Amsterdamu, zdawaliśmy w terminie zerowym. Śmiał Pan obśmiewać jakąkolwiek uczelnię...prócz KUL, na którym ponoć Pan studiował. Obrażał Pan kobiety nieraz. Nie tylko kobiety. Doprawdy nie szłam na studia, by z ust wykładowcy słuchać wulgaryzmów czy wdychać dym papierosowy podczas egzaminu (po prostu truł nas Pan papierochami w jego trakcie). Ja się bardzo cieszę z Pana spostrzeżeń co do szczecińskich uczelni. Tylko powtarzam: jest Pan jedną z osób, którą najszybciej należałoby ze świata nauki wyeliminować.106651
doktorant (2012-02-23 10:38:01)
Jako doktorant US muszę wyrazić swoje zadowolenie z faktu dyskusji i jednocześnie zażenowanie sprowadzeniem jej na osobiste wycieczki pod adresem profesora. Nie jest ważne jaki masz tytuł naukowy, ile masz literek przed nazwiskiem, jak prowadziłeś zajęcia (ile studentów oblałeś lub wyrzuciłeś ze studiów - a w wielu przypadkach na prawdę się należało!) ale ważne jest czy ma się rację! I tutaj profesor odnośnie wielu spraw ma rację!

Potrzebna jest debata! Potrzebne jest przedstawienie pomysłów na zmiany i ich realizacja! Niedługo są wybory rektora! Niech chociaż kandydaci przedstawią wszystkim (a słyszałem, że jest ich dwóch) swój program dla Uniwersytetu Szczecińskiego! Chcemy w końcu wiedzieć czego możemy się spodziewać! Niech studenci, doktoranci, doktorzy oraz profesorowie dowiedzą się w jakim kierunku ma iść uniwersytet! Niech się dowiemy jakie są koncepcje rozwoju tej uczelni i poszczególnych wydziałów! Dlaczego ta informacja ma nie być dostępna dla wszystkich! Jeśli elektorzy mają mądrze wybierać, to niech wiedzą na podstawie czego wybierają!

Na polskich uczelniach trzeba zacząć wreszcie porządnie pracować! Niektórzy to robią, ale mam wrażenie, że jak z tymi co lubią poezje ("niektórzy, czyli nieliczni"). Może się mylę (oby). Inna kwestia, że z punktu widzenia doktorantów to za "ewentualne" 1131 zł to raczej trudno się zmobilizować do ciężkiej pracy i za taką kasę trudno złapać na doktorantów najlepszych studentów... lepiej można zarobić na kasie w Biedronce! Z drugiej strony patrząc na produktywność niektórych doktorantów to stwierdzam, że "wart robotnik swojej zapłaty". Niestety... Ile można się opierniczać? Dlaczego wiele profesorów i pracowników naukowych w Polsce (pewno na US, ZUT też) potrafi w ciągu 4 lat nie wydać żadnej publikacji? (a taką informacje pamiętam z ważnego spotkania z prof. z jakiejś ważnej komisji ds. nauki) Dlaczego zdarzają się profesorowie, którzy nie mają żadnych publikacji z listy filadelfijskiej? Jakimi oni są profesorami (w szczególności Ci młodsi, bo wcześniej lista filadelfijska była czym innym dla Polski)?
Dlaczego czas od uzyskania tytułu doktora do uzyskania habilitacji trwa na niektórych wydziałach tak długo (10-20 lat)?

Czekam debaty na US taka jaka była na Uniwersytecie Wrocławskim (prof. Pacholski lub dr Dybczyński) i mam nadzieję, że się doczekam!
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 11:11:43)
Szanowna Pani Anno !!! Pamiętam Panią. Pani kłamie. W 1995 roku wrócilem z rocznego pobytu ze stypendium w University of Oslo. Miałem już dwie pblikacje w czasopismach Listy Filadelfijskiej (jedyne w US w zakresie nauk humanistycznych i społecznych), a także prawie 40 publikacji, między innymi w poważnych, polskich czasopismach (łatwo to sprawdzić na stronach internetowych). Powinna była Pani to sprawdzić. Pani więc kłamie.

Nadto, w tym czasie byłem rozrywanym w Szczecinie wykładowcą; pracowałem również w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu - miewałem nawet do kilkuset godzin rocznie przez niemal trzy lata Jeśli prywatna szkoła ze mną wytrzymała ponad 5 lat; moi ówcześni absolwenci, których uczyłem funkcjonowania mediów, są dzisiaj właścicielami najpoczytniejszych tygpodników opinii (np. p. Michał Lisiecki - asystowałem mu wówczas radą - jako belfer - przy tworzeniu jego pierwszej gazetki "Dlaczego?").

Z tej racji, że jechała Pani do Amsterdamu nie dostała Pani w indeksie oceny niedostatecznej (byłem proszony o to przez jednego z pracowników i moich kolegów na Pani Wydziale). Oczywiście, musiała się Pani czegoś nauczyć, chocby na ocenę dostateczną. Niestety, byłem wtedy nieco skonfudowany i dziwiłem się,że w US jest tak wielu lepszych studentów niż Pani; a im się jednak nie proponuje wyjazdu na stypendium do Amsterdamu. Wówczas taki wyjazd nie był łatwy do uzyskania; trzeba było mieć rekomendacje.

Co do wagi filozofii - filozofia stoi u podstaw każdej dyscypliny naukowej. Więc jeśli Pani uważa,że nie jest to ważny przedmiot, znaczy to, że Pani nie rozumie własnej dyscypliny naukowej. Makroekonomia to właściwie filozofia.

Owszem, papierosy paliłem; ale wówczas nie było zakazów palenia. Jeśli uważa Pani, że używałem wulgaryzmów, to proszę iść z tym do sądu. Na pewno wiem, że nie używam wulgaryzmów na zajęciach; to jedna z "gęb", którą niektóre środowiska chcą mi przykleić.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 11:24:12)
Pani Anno. Co do KUL-u. Owszem, wówczas chwaliłem się KUL-em, gdyż w 1994 roku minęło jedynie 6 lat od momentu ukończenia przeze mnie tej szkoły. W latach 80-tych była to najlepsza w bloku wschodnim szkoła wyższa w dziedzinie dyscyplin humanistycznych. W czasie moich studiów miałem możność słuchania wybitnych, światowych profesorów - zapraszanych z gościnnymi wykładami (była taka moda wsród intelektualistów Zachodu,aby pomagać Polsce - poprzez wykłady dla studentów - w jej bojach na drodze do obalenia komunizmu). Dzisiaj niestety takiej opinii KUL nie uzyskałby ode mnie; szkoła się popsuła z powodu takiego, że zamiast uczyć, zaczęto uprawiać tam ideologię i debatować w kwestii: czy wieszać krzyże czy je zdejmować? A to niestety do niczego dobrego nie prowadzi.
Na koniec Pani Anno! kiedy się kogoś oskarża, warto byłoby podać swoje nazwisko. Ja swoje nazwisko podaję zawsze, gdyz biorę odpowiedzialność za swoje słowa. Nie muszę potem prosić administratorów o wykreślenie postu. Inaczej, zawsze można Pani zarzucić działanie "psa ogrodnika", czyli kogoś, kto został wysłany do obrony swojego Pana. Tani chwyt retoryczny i łatwy do zidentyfikowania :)
ANNA (2012-02-23 12:27:16)
jest Pan po prostu żałosnym sfrustrowanym człowiekiem, który nie powinien pracować z ludźmi. Rozrywany? Ile pism było kierowanych do dziekana przez studentów za Pana rażący poziom? Co tu dużo mówić - za chamstwo?
Na Pana pytanie o duszę czy ducha (doprawdy, informatyka nie obchodzą antyczne wydumki) wykrzykuje Pan do studenta "a gdzie jest twoim zdaniem dusza? W du*ie czy w tym krześle?"
Pan jest zwyczajnym wyedukowanym chamem. I fakt, żałuję że nie nagrywaliśmy tych występów. Tyle, że na tej uczelni pełno takich niedoróbek po koneksji.
(np. pani profesor na informatyce nie potrafiąca obsłużyć komputera, pani doktor prowadząca zajęcia nie trafiająca myszką w celkę excella, itp, itd.)
Konfabuluje Pan, że prosił go ktoś o puszczenie studentów w zerowym terminie, śmniem wątpić, by mnie akurat Pan pamiętał. Był Pan na to zwyczajnie zbyt zdenerwowany. Dla ułatwienia - nie posługuję się w internecie własnym imieniem. Bylismy "obryci" z tej skansenoidalnej "wiedzy" o ile zbiór przemyśleń pana X czy pana Y można nazwać wiedzą.
Egzamin to było jakieś kuriozum: my odpowiadamy a wykładowca odpala papierosa od papierosa, denerwuje sie, wykrzykuje. Pan ma poważne problemy psychiczne. I ma rację któraś z moich poprzedniczek: nauczycieli należy poddawać badaniom psychologicznym. Pan by ich nie przeszedł.
ANNA (2012-02-23 12:29:04)
Ależ Panie Krzysztofiak. Przecież mnie Pan pamięta, więc po co to pytanie o nazwisko? Filozof, a taki nielogiczny, no, no.
ANNA (2012-02-23 12:32:03)
a Pan Zdziwiony to za co przeprasza? Za nazywanie rzeczy po imieniu? Niestety, bez takich głosów, piętnujących wulgarność czy chamstwo podobne jednostki jak autor artykułu mają się dobrze na szczecińskich uczelniach a same uczelnie schodzą na psy!
ANNA (2012-02-23 12:38:47)
Widzisz Pan, Panie Krzysztofiak. Co do roli Pana przedmiotu w nauczaniu to tak już jest z nauczycielami przedmiotów nieważnych, że histerycznie próbują swoją role i wagę swej pracy forsować.
Co do wyjazdów na stypendia: kryteria są jasne: doskonałe oceny z przedmiotów wiodących i znajomość języków obcych na poziomie umożliwiającym swobodną komunikację. Znajomość wynurzeń antycznych filozofów w tych kryteriach się nie mieści, jest to jeden z dowodów na to, że Pana praca na tym wydziale nie powinna mieć racji bytu. Czy coś jeszcze wyjaśnić?
ANNA (2012-02-23 12:42:53)
Co do wulgaryzmów: nie słyszałam, by komuś, kto na zajęciach Nigdy nie użył słów uznawanych powszechnie za obelżywe jakiekolwiek środowisko próbowało przykleić "gębę" chama. Czyżby był Pan świetlanym wyjątkiem?
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 12:43:10)
W odniesieniu do postu Pana Doktoranta.
Ma Pan rację, że jest bardzo dobra okazja, aby debatować nad kwestią przysłych rektorów US.
(1) Nie wyobrażam sobie sytuacji, że w wyborach na stanowisko Rektora US startuje osoba odpowiedzialna dotychczas za marketing i zarzadzanie mechanizmami rozwoju nauki w US (tym samym mechanizmami: transferu wiedzy). W krajach demokratycznych, osoba publiczna, która doprowadziła do katastrofalnego stanu instytucji, podaje się do dymisji i mówi: mea culpa. Owszem, każdemu może przytrafić się porażka; człowiek nie jest alfą i omegą; można znać się na łupkach bitumicznych, pantofelku, amebie, okrzemkach czy też na algebrach Henlego; ale z tego nie wynika, że znamy się na mechanizmach kreacji produktu naukowego i wprowadzania go na rynek. Trzeba mieć, przynajmniej, ogólną wiedzę w zakresie scjentometrii.
(2) Przyszły Rektor US musi być w stanie objąć swoim umysłem wiele czynników wpływających na rozwój instytucji naukowej; musi być finansistą; musi mieć doświadczenie w zarządzaniu poważnymi instytucjami rynkowymi; musi być intelektualistą, czyli osobą, z którą można porozmawiać o filozofii, socjologii, finansach czy kwestiach kognitywistycznych; a także na temat poezji, historii powszechnej czy antropologii kulturowej. Wymagajmy wiele, gdyż dopiero wówczas pojawiają się sukcesy.
(3) Przyszły Rektor musi być również człowiekiem, który dał się poznać jako osoba żywotnie zainteresowana rozwijaniem organizacyjnym nauki (który bywa(ł) na salonach naukowych); czyli jako osoba, która chętnie uczestniczy w rozmaitych debatach, niekoniecznie związanych z jego wąską dyscypliną badawczą.
(4) Jest więcej kandydatów niż dwie osoby; wiadomo mi o pięciu osobach mających ambicję zostania Rektorem US; sam przez studentów zostałem wczoraj poproszony o kandydowanie po to, aby zadawać w kampanii niełatwe pytania kandydatom; a to najlepiej się czyni kiedy samemu się kandyduje.
(5) Ponieważ znany jestem z tego, że jestem "egzaminatorem-aptekarzem", z pewnością zgodzę się na kandydowanie na stanowisko Rektora, ale przede wszystkim po to, aby znalazł sie lepszy kandydat niż ja (nie pełniłem nigdy funkcji finansisty i niestety nie znam się na tym) i po to, aby temu kandydatowi w rzetelnej dyskusji zadawać wazne pytania.
(6) Wiadomo mi o ambicjach rektorskich wielu ważnych profesorów. Mógłbym podać nazwiska, ale myślę,że jest jeszcze za wcześnie.
(7) Osobiscie uważam, że kampania byłaby naprawdę wartościowa, gdyby co najmniej pięciu kandydatów wystartowało (tak, jak w prawyborach w USA). Przypuszczam, że będzie ich więcej.
Asik (2012-02-23 13:38:55)
Co do postów Pani Anny.
Pani zajadłość wobec tego wykładowcy jest wręcz zaskakująca. Można kogoś nie lubić, ale żaby aż w taki sposób manifestować swoją nienawiść, która stanowi silne uczucie niechęci, często połączone z pragnieniem, by obiekt nienawiści spotkało coś złego.
Nienawiść bywa przeciwstawiana miłości i opisywana jako męczące uczucie, następujące w wyniku bólu związanego z uczuciem zranienia, zemsty, wrogości i oszukania.
Nienawiść przybiera czasem postać obsesyjną: chęć zemsty jest tak silna, iż osoba nią owładnięta nie jest w stanie przestać o niej myśleć; wówczas nienawiść jest głównym motywem jej działań i bardzo silnym bodźcem wpływającym na percepcję rzeczywistości.
Tak silne uczucie które Panią owładnęło może być również przyczyną poważnych problemów psychicznych. Nie jest Pani psychiatrą a jednak postawiła Pani diagnozę, że dr hab. Krysztofiak badań psychiatrycznych by nie przeszedł, a Pani????????
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 13:42:31)
Szanowna Pani Anno! Pani kłamie i to, raczej Pani jest wulgarna w swoim myśleniu. Nigdy na ekonomii nie nauczałem na temat antycznych filozofów; nie były to bowiem zajęcia z historii filozofii; lecz z filozofii. Pan Zdziwiony przeprosił mnie, gdyż uznał, że jednak tak nie było. Najzwyczajniej wstyd mu się zrobiło.Tak przypuszczam.

Szanowna Pani - uczyłem Panią koncepcji prawdy, epistemologii i filozofii umysłu; a także ontologicznych podstaw nauk szczegółowych; taki miałem program nauczania filozofii na kierunkach ekonomicznych w latach 90-tych.

Z Pani wypowiedzi przebija pragnienie odwetu i zemsty oraz nienawiść względem mojej osoby. Pani język, niestety, jest wulgarny (rzecz jasna nie w znaczeniu używania "brzydkich słów", lecz w znaczeniu intencji dewaluacji, zelżenia, poniżenia mojej osoby). Typowemu człowiekowi są obce takie intencje.
Nazwiska Pani nie znam; bo na ogół nie znam nazwisk moich studentów (nie sprawdzam obecności na zajęciach - doskonale o tym Pani wie; tym bardziej kiedy w grupie jest ponad 30 osób, a zajęcia trwaja 45 minut). Natomiast pamiętam dwie studentki, które nie zdały egzaminu w pierwszym terminie, o których rozmawiałem z moim kolegą, aby nieco obniżyć wymagania "bo dziewczyny wyjeżdżają na stypendium". Byłem zdziwiony, gdyż Panie nie zrobiły na mnie wrażenia,ze są najlepszymi studentami na roku. Wiekszość studentów potrafiła się filozofii nauczyć lepiej; wielu z nich otrzymało ocenę bardzo dobrą.
W tym świetle, wnioskuję, ze Panie wypowiadjąc się na forum, mszczą się,że coś nie tak była z wiedzą u Pań.
Niestety, filozofia jest uznawana wszędzie w tzw. cywilizowanych krajach jako poważny przedmiot; jeśli Pani nie wie, to jest to obowiązkowy przedmiot na maturze we Francji. W systemie szkół z maturą międzynarodową, przedmiot "theory of knowledge" (a więc tematycznie pokrywający sie z tym, czego Państwa uczyłem)jest również obowiązkowy na maturze. Na całym tzw. świecie cywilizowanym filozofia jest traktowana bardzo poważnie.

Skoro więc nie traktuje Pani filozofii poważnie, to nie przynależy Pani do cywilizowanego świata. Stąd, taka a nie inna stylistyka Pani wypowiedzi. Pani postawa jest więc nieco "ad-intelektualna". Wykształcony człowiek powinien "co nieco" wiedzieć o Platonie, Arystotelesie. Powinien rozumieć słynne powiedzenie Kartezjusza: "Cogito ergo sum". Dzięki temu mamy geometrię Euklidesa, logiki rozmyte oraz internet.
ANNA (2012-02-23 13:48:59)
do pani Asik. Słyszała Pani o odczuciu zdegustowania? Lub zniesmaczenia? Wulgaryzmy i palenie papierosów w towarzystwie osób niepalących oraz sugestie, by kobiety siedziały w domu zamiast studiować nie mieszczą się moim zdaniem w kanonach zachowania zarówno wykładowcy jak i pomywacza. Co ma tu nienawiść? Skąd te emocje, prosze Pani? Pani sugestia, co do życzenia, by pana Krzysztofiaka spotkało coś złego jest chyba projekcją własnego rozumowania. Prosze wskazać, gdzie życzyłam mu źle.
Obu Państwu życzę wiele zdrowia, pomyślności i szczęścia. Zaprawdę.
ANNA (2012-02-23 13:57:20)
No to pudło, doktorku. Zdałam podobnie jak cała grupa wyjeżdżająca do Amsterdamu na trójkę za pierwszym razem. Lata się Panu pomyliły. Był Pan nielubianą figurą nie do usuniecia. Dlaczego? Ano pewnie z tego samego powodu, z jakiego podobne indywidua przyczyniają się do upadku nauki w tym mieście.
Za granicą mieliśmy porównanie co do jakości oferowanej wiedzy oraz kultury wykładowców. Jest to jednak pojęcie tak Panu obce, że nie będę go tu rozwijać.
Nie traktuje filozofii poważnie tak, jak nie uważam religii za wiedzę. W obu przypadkach rozważania są na poziomie dogmatów. Moja stylistyka nie jest, w przeciwieństwie do Pana - treścią i sensem wypowiedzi. A jednak myślę, ze wypali Pan dziś niejednego papieroska.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 13:59:59)
Pani Anno! O ty, że Pani kłamie, świadczy pani przykład z duszą u platona. Otóz, doskonale kazdy mój student filozofii wie,że nie nauczam o duszy u Platona, albowiem termin ten jest dla mnie nieco smieszny, rzeczywiście anachroniczny. Kategoria duszy posiada religijne presupozycje (dusze po smierci ida do nieba). Nauczałem o umysle i z pewnoscią nigdy nie zadawałem pytania typu"czym jest dusza u platona"; sam bym na nie nie umiał odpowiedzieć; nie jestem historykiem filozofii. Jesli pytam studentów o Platona, to tylko o jego koncepcje swiata idealnego: czym sa idee? Bowiem jest to problem nawet poruszany we współczesnej metodologii fizyki; odsyłam do książki wybitnego fizyka Rogera Penrose'a "Nowy umysł cesarza".

Moim zdaniem jest Pani "nasłana" po to, aby "rozwalać" powazną debatę. Komus zalezy naprawdę, aby nie rozmawiac o rankingu, o kondycji US, o przyszłych wyborach. Ale w ten sposób szkodzi Pani swoim mocodawcom. Więcej z Panią nie będę już rozmawiał, gdyż najzwyczajniej nie zasługuję jako czlowiek na takie traktowanie; gdyż Pani kłamie.
info (2012-02-23 14:11:11)
Panie dr. hab. W.K., proste pytanie jezeli us ma mafie katolicka i jest dnem w rankingach, to co Pan tu robi ? wszystkie uczelnie swiatowe prowadza rekrutacje.

robisz pan liste swoich miedzynarodowych publikacji i startujesz pan do lepszej szkoly za lepsza kase.

a tak sie sklada ze filozofia szczecinska w duzej czesci powstala z grupy wroclawskiej Mejbauma, Budzana, kochanow i innych, ktorzy kiedys tu przyjechali bo czerwony US dal im mieszkania.

pamietam gdzy przychodzilo sie na cwiczenia na mickiewicza a nie bylo prowadzacego i co ? i delegacja szla do Fugi-bliskiego lokalu i tam pan adiunkt ( nie pisze o Panu W.K. akurat ) z panem asystentem siedzieli w godzinach pracy, zenada prawda ?

podsumowujac: panowie Dorozik i Tarczynski w wieku lat 40 byli juz profesorami.
jezeli Pan jest taki bystrzak to zdecydowanie US na Pana nie zasluguje
Asik (2012-02-23 14:30:22)
Pani Anno nawet czytania ze zrozumieniem Pani się nie nauczyła. Nigdzie w swoim poście nie zawarłam stwierdzenia, że Pani źle życzy dr hab. Krysztofiakowi lecz przytoczyłam definicję nienawiści i Pani wypowiedź co do badań psychiatrycznych, których ww Pani zdaniem nie przeszedł by pozytywnie, a zatem nalezy przyjąć za Pani rozumowaniem Pan Krysztofiak jest zaburzony psychicznie. Odważne, karegoryczne stwierdzenie.
Pani jest wyraźnie sflustrowaną osobą i wylewa swoje flustracje publicznie bez zachowania jakiegokolwiek umiaru. Napietnując naganne zachowania innych osób zapomina Pani, że i Pani zachowanie pozostawia wiele do życzenia.
Osobiście nawet nie znam Pana Krysztofiaka lecz jakieś normy postępowania nawet na takim forum obowiązują, również Panią. Ale cóż swego pod nosem, cudze pod lasem.
To ja życzę Pani wiele zdrowia - szczególnie psychicznego
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 15:12:37)
Szanowny Panie Info! W tamtych czasach (pod kierunkiem prof. Mejbauma; przy czym nie byłem uczniem prof. Mejbauma, zwykle byłem jego adwersarzem; mimo to zawsze w trudnych sytuacjach prosił o moją opinię w kwestiach rozwiązywania problemów instytutowych) na kierunek filozofii nie było łatwo się dostać; 300 kandydatów; 60 miejsc. Dzisiaj niestety mamy 20 kandydatów i 90 miejsc. Rynek coś jednak pokazuje.
Ja zajęcia odbywałem w 110%.

Przy czym naukowo mamy ekipę bardzo silną - na filozofii pracuje jeszcze dwóch filozofów o większym dorobku naukowym, niz mój: prof. Chrudzimski oraz prof. Szubka. Mamy równiez wielu młodych, zdolnych doktorantów (moich dawnych studentów, którzy juz posiadają publikacje na Liście Filadelfijskiej: panowie Sendłak i Warzoszczak, co najmniej dziesięciu naszych absolwentów opublikowało swoje teksty w ogólnopolskich, prestizowych czasopismach). Środowisko filozoficzne działa bardzo sprawnie w ramach Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, organizując ciekawe debaty. Klimat intelektualny mam więc świetny - organizujemy międzynarodowe konferencje naukowe, do Szczecina przyjeżdząją wybitni filozofowie światowi; studenci organizują "Dni Filozofa", "Warsztaty w Pobierowie". Mimo, że się często wadzimy, coraz więcej, w coraz lepszych miejscach publikujemy. Moim skromnym zdaniem, jesli ktoś chciałby studiowac poważnie filozofię, to tylko w Szczecinie; warunki są doskonałe.Jesli chce być dobrym chrześcijańskim filozofem, może nim zostać. jesli chce byc marksistą, może nim zostać. jesli chce być logikiem, może nim zostać. Jesli chce być fenomenologiem, może nim zostać, itd.

Nie umiemy jednak rozwiązać kwestii przyciagnięcia studentów; właśnie dlatego,ze niestety pewne środowiska "mieszają"; gdybż nie to - filozofia w Szczecinie byłaby jedną z najsilniejszych w Polsce, a kto wie może nawet do Łaby.

Proponując mi inne miejsca pracy, Pan chciałby pozbyć sie mojej osoby ze Szczecina. Nie muszę wyjeżdzać, bo mi jest tutaj dobrze wsród moich, niektórych kolegów i przyjaciół. Instytut Filozofii otrzymał prawie 400 tys.zł., z rozmaitych zewnętrznych instytucji wspierajacych rozwój nauki, na najbliższe lata, na rozwój: prof. Szubka - 200 tys. dr Polcyn -70 tys., dr hab. prof. US Krysztofiak - 72 tys. O ile mi wiadomo, prof. Chrudzimski również otrzymał dodatkowe wsparcie finansowe na badania. Natomiast istnieje grupa blokująca moje pomysły dalszego rozwoju nauki w US - komuś zależy na tym, aby osoba o liberalnych przekonaniach nie osiągnęła sukcesu naukowego. Ja byłem tu pierwszy (i to ja współ-budowałem środowisko),fundamentaliści katoliccy przyjechali za mną - więc niech to oni się wyprowadzają jesli chcą; z mojego punktu widzenia, mogą zostać, byleby nie nawracali i nie niszczyli tego, co inni zbudowali.Z resztą wielu moich przyjaciół to katolicy - nie mam nic przeciwko katolikom; natomiast nie podobają mi się fundamentaliści, którzy próbują nawracać, wymuszać miłość do Jana Pawła II.

Jesli już, to niech inni się wypprowadzają jesli mnie nie lubią :) Dlaczego ja? Jesli Pan mnie nie lubi, to niech Pan odejdzie!!! To jest bardzo proste. Jesli więc środowiska katolickich fundamentalistów mnie nie lubią, to niech się przeprowadzą do innego osrodka; niektórzy z nich otrzymali połowy bliźniaków. Nie porównujmy więc Mejbauma do dzisiejszych "spijaczy" śmietanki. Mejbaum otrzymał mieszkanie w bloku; dzisiejsi "spijacze", bez publikacji na Liście Filadelfijskiej, otrzymali połówki bliźniaków w dobrej dzielnicy; nie - na Osiedlu Słonecznym jak prof. Mejbaum. Nie zazdroszcze im; nie zabiegałem o bliźniaki, mam mieszkanie służbowe, którego koszt utrzymania wynosi 16000 na miesiąc (temat poruszam, żeby dochować wiernosć zasadom sprawiedliwości w ocenie).
Dr Budzan niestety niczego nie dostał; wziął urlop naukowy i w latach dziewięćdziesiątych wyjechał do USA i na budowie pracował,zeby wybudować "własnymi rękoma i nogami" swój własny dom; "niekiedy gryzł cegły". Nalezy mu pozazdrościć tego,ze jest "prawdziwym menem", twardzielem.
Agnieszka Stypułkowska (2012-02-23 16:41:50)
Oczekiwałam, że tematem toczącej się dyskusji będzie sytuacja Uniwersytetu Szczecińskiego w kontekście przywołanego w artykule rankingu. Trudno śledzić merytoryczne wypowiedzi, ponieważ zagłuszają je przykre, agresywne i zajadłe ataki ad personam. Mogłabym rozłożyć bezradnie, wirtualnie ręce i rzec – cóż, dyskusje są ciągle niebezpieczne, ponieważ zasady konwersacji są tak samo wirtualne jak odpowiedzialność za własne wypowiedzi. Zanim jednak dokonam tego gestu bezsilności, pozwolę sobie na refleksję. Piszące tu osoby, atakujące doktora W. Krysztofiaka, zapewniają o tym, że posiadają wyższe wykształcenie. Jeśli to prawda, to jak to się dzieje, że tak trudno stworzyć przestrzeń, w której można prowadzić merytoryczną debatę bez narażania się na ataki i obelgi? Jak to się dzieje, że osoby posiadające wyższe wykształcenie nie widzą żadnej dysproporcji pomiędzy poziomem intelektualnym, który sobie przypisują (i którego się po nich spodziewamy!) a poziomem dyskusji, jaki prezentują? Wróćmy więc do tematu, a może rozszerzmy go nawet o profil polskiego studenta i absolwenta? W końcu uczelnie wyższe to nie tylko administracja, zarządzanie, kadra naukowa ale przecież również studenci. Jaki jest ich udział w tworzeniu pozycji uczelni? Jaki powinien być?
jkl (2012-02-23 16:57:31)
US to smiech na sali, nikt nic nie wie, niski poziom, ogolne nieograniecie
Pana studentka (2012-02-23 17:18:55)
Panie Profesorze,
Pan ma swoje kandydatury osób, które widziałby na stanowiskach kierowniczych uczelni wyższej? Wnioskuję, że ma. Nie oczekuję nazwisk, bo nie o personaliach chciałbym rozmawiać. Ale uważam, że myli się Pan w jednym - zmiany w dużych organizacjach: Państwo, miasto, czy duża instytucja publiczna, nigdy nie odbywają sie skutecznie,gdy nie uwzględniają całokształtu interesów. Jeśli nawet ma Pan rację, to po prostu nie wierzę w sprawne zarządzanie dużych jednostek bez umiejętności politycznych.
Nie odnoszę się do meritum Pana dyskusji, ale zwracam uwagę na strategię, jaką Pan przyjął. Wydaje mi sie, że jest Pan Papieżem bez armii. Co udowodnił Pan też wieloletnim brakiem wpływu na decyzyjność uczelni. Jak chce Pan coś zrobić, to proszę przekonać w wyborach na stanowisko x na uczelni inne osoby by je Panu powierzyły. Myślę, że nie został Pan nigdy wybrany, ponieważ nie ma Pan umiejętności zarządzania ludźmi. Pan jest wyrazisty, ale to jedynie sprowadza Pana do roli komentatora lub członka wydawnictw naukowych. Nikogo odpowiedniego w zarządzaniu. Pisze Pan o zarządzaniu nauką na uczelni i jej promocją w internecie.Zna sie Pan na tym? Może zamiast na rektora nich Pan kandyduje na stanowisko pełnomocnika rektora ds. nauki? Dlaczego Pan od razu chce być Papieżem? Może najpierw niech Pan sie sprawdzi na swoim wydziale, albo go zmieni i uzyska wpływ na procesy na innym? Pokaże efekty pracy i powie: sprawdziłem sie, zrobiłem lepiej. Mogę zrobić w innych dziedzinach też lepiej. Dla mnie Pan jest po prostu dobrym naukowcem, wykazującym fundamentalistyczne pretensję do dziedzin na których się Pan nie zna.

I niech będzie jasne - cenię Pana dorobek naukowy. Ale to, co Pan robi to..... zupełna nieumiejętność rozumienia procesów społecznych i politycznych.
ps. Ostatnie zdanie będzie jednocześnie pierwszym: proszę jednak wymienić nazwisko osoby, którą Pan uważa za odpowiednią do zarządzania. Pana poparcie jest już tylko garbem.

ps. Panie Wojciechu, tak czy inaczej powodzenia. Nie chce mi sie zgłębiać tych dyskusji na tematy kobiece. Mówił Pan kiedyś z zasłyszanych opinii, że Mejbaum byłby tak dobry jak Sartre, gdyby czegoś w życiu nie robił. No Pan podobnie.
Mohamad al Jizzad Malafari (2012-02-23 18:07:35)
Niestety wszystkie strony mówią o tym, że na US się źle dzieje ale zamiast dyskutować o samym problemie to mamy spektakl wzajemnego obwiniania się. Prawda jest jednak taka, że winę ponoszą wszyscy. Zaczynając od administracji US, pracownikach US i studentach US a skończywszy na władzy Szczecina. Same badania to jedynie powierzchowna ocena tego co US powinien zmienić w przyszłości. A jest wiele.
Wymienię od punktów ponieważ nie mam zamiaru z nikim wchodzić w polemikę na ten temat.

- Ujednolicenie rekrutacji na wszystkich wydziałach chociaż ten problem powinien być rozwiązany w skali krajowej. Jeden centralny system rekrutacji.
- Zmiana metodyki nauczania ze standardowej 3Z (Zakuj, zalicz, zapomnij).
- Traktowanie studentów nie jako podwładnych (są nimi tak czy siak) ale jako partnerów w danej dziedzinie. To pozytywnie wpływa na współpracę wykładowców ze studentami.
- E-dziekanat: komentarz zbędny ponieważ ten system pamięta epokę kamienia łupanego. Jest niewygodny zarówno dla studentów jak i wykładowców.
- Utworzenie PRAWDZIWEGO forum gdzie można dyskutować o sprawach uczelni i poszczególnych wydziałów. Dyskutowanie pod artykułem na stronie gazety nie jest dobrym pomysłem.
- Zwiększenie "siły głosu" instytucji w których zasiadają studenci. Nie po to żeby można było kierować więcej żądań ale po to żeby móc poznać prawdziwe potrzeby tych osób, które tworzą tę wspólnotę jaką jest Uniwersytet Szczeciński.

Pozdrawiam!
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 19:42:39)
(1)Nie mam swoich kandydatur w chwili obecnej; nie zamierzam ich prezentować. Ale jest osoba, która byłaby świetnym kandydatem - to jest jednak moja prywatna sprawa i nie ujawnię tego. Oczywiście, nie mam na myśli siebie :)
(2)Moja Studentko (ładnie i przyjemnie to brzmi), zgodzę się,że wybór rektora i zarządzanie Uniwersyetem musi uwzgledniać wiele rozmaitych interesów. To jest oczywistość.
(3) Co do mojego doswiadczenia, to między innymi ja lansowałem po Rektorze Bronku (jako magister) kandydaturę prof. Chmielewskiego. Będąc w Oslo na stypendium, zastanawiałem się kto mógłby być dobrym rektorem. Wówczas postanowiłem prowadzić kampanię prof. Chmielewskiego (bez jego zgody); nie został rektorem, ale został prorektorem. W następnej kadencji był juz Rektorem US; a potem europosłem (piękna kariera). Tamta kampania była łatwa (byłem nieco bardziej romantyczny, ale i rzeczywistosć społeczna była prostsza). Listownie ją rozgrywałem; nie miałem takiego urządzenia jak komputer.
(4) Jesli chodzi o inne kampanie, to opracowywałem kampanie strategiczne dla wielu firm w regionie (od 1993 roku do 1999 roku). Ostatnia moja kampania to wybory do samorządu; pracowałem dla AWS - byłem członkiem ścisłego grona osób odpowiedzialnych za kampanię: dokładnie 5 osób (AWS wygrał, choć Jurczyka nie pokonał, ale mógł - to była kwestia 3%, ale zanim właściwa kampania się rozpoczęła wyeliminowano mnie (2 tygodnie przed wyborami - nie pasowało to, że zostałem zatrudniony przez pewne ważne osoby; ale projekt tamtej kampanii nie lansował ludzi Balazsza,to mi zarzucano; to tyle o kulisach; historykom regionu mogę trochę poopowiadać).
(5) Zgodzę się,że obecna kampania jest technicznie trudna; ściera się w US wiele przeciwstawnych interesów ( w szczególności - interes religijny komplikuje debatę). Ale i z tym "profesjonalista" od komunikacji społecznej powinien sobie poradzić.
(6) Na koniec, jeśli ma się dobry produkt (znaczy to: dobrego kandydata), to dobre jego opakowanie i wprowadzenie na rynek, daje efekty. Przy czym nie należy zapominać o tym, że w tych sprawach chodzi o rzeczywiste dobro Uniwersytetu i ludzi w nim studiujacych oraz pracujących; a nie - o stanowisko.
(7) Mój udział w wyborach ma na celu jedynie zadawanie pytań.Mam wyłącznie ambicje naukowe.
(8) Osobiście uważam, że dyskusja na forum "Kuriera" to bardzo dobry pomysł; społeczność naszego regionu może bezpośrednio obserwować debatę i racje prezentowane w debacie (w końcu chodzi o nasze dzeci; bez watpienia wielu dzisiejszych dziesięciolatków, za osiem lat przyjdzie studiowac na US). Pozwólmy więc wszystkim obserwować nasze zmagania.
(9)Do stwierdzeń Pana Mohamada Malafariego odniosę się nieco później; bo jego propozycje mają charakter kontrowersyjny w niektórych punktach
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 22:37:15)
Szanowni Państwo
Ponieważ niektórzy internauci drogą mailową prosili mnie o udostępnienie Raportu, aby zrozumieć dyskusję, pozwalam sobie na opublikowanie go na łamach niniejszego forum "Kuriera Szczecińskiego". ranking ma charakter szkicowy; analizy i hipotezy w nim sformułowane, powinny zostać pogłębione kolejnymi badaniami korelacji-statystycznych.

Wojciech Krysztofiak (dr hab. prof. US)
Rynkowa kondycja Uniwersytetu Szczecińskiego w świecie, w regionie, w Europie oraz wśród najbiedniejszych krajów świata. Raport (wersja szkicowa)
W styczniu 2012 roku został opublikowany na stronach internetowych Ranking Web of World Universities (http://www.webometrics.info/rank_by_country.asp?country=ht). Jest to „największy” na świecie webometryczny ranking uczelni wyższych. Obejmuje swoim zakresem około 20 tys. placówek akademickich rozsianych po całym globie. Ranking ten jest opracowywany przez Consejo Superior de Investigaciones Cientificas w Hiszpanii, instytucję badawczą zajmującą się naukowymi analizami webometrycznymi.
Ranking CSIC jest uznawany w środowiskach akademickich za drugi pod względem prestiżu, po szanghajskim, ranking oceniający pozycje rynkowe szkół wyższych na całym świecie. Różnica pomiędzy obu rankingami dotyczy przeważenia pozycji w sieci internetowej „rankingowanej” szkoły wyższej. W rankingu CSIC, w porównaniu z rankingiem szanghajskim, czynnik visibility jest przeważony (50%). Czynnik ten wskazuje na stopień „usieciowienia” internetowego danej instytucji, czyli wskazuje to, jak łatwo - poprzez linki zewnętrzne w Internecie - internauta jest w stanie „dotrzeć” do stron internetowych badanej szkoły. Im wyższy czynnik visibility, czyli im wyższa pozycja szkoły w rankingu z uwagi na ten czynnik, tym szkoła jest „lepiej rozpoznawalna na świecie”. Czynnik ten mierzy siłę przyciągania potencjalnych studentów. Jeśli więc obserwuje się spadek tego parametru w przeciągu kilku kolejnych lat, oznacza to, że badana instytucja jest w stanie kryzysu dydaktycznego; coraz słabiej przyciąga potencjalnych studentów z uwagi na proces „płowienia wizerunku”. W rankingu szanghajskim czynnik visibility jest w tym samym stopniu estymowany co czynnik wyników naukowych (Scholar). W rankingu CSIC czynnik Scholar posiada 30%-owy udział w całościowym wskaźniku (jest drugi pod względem wpływu na całościowy wynik).
1. Uniwersytet Szczeciński na świecie
US zajmuje 12864 pozycję na świecie w rankingu całościowym. W subrankingu wyników naukowych zajmujemy pozycję numer 3322. W porównaniu z rankingiem wcześniejszym spadliśmy więc katastrofalnie o 10 000 pozycji; zaś w subrankingu naukowym – o kilkaset pozycji. Liczba państw na świecie z liczbą mieszkańców powyżej 1 mln. wynosi około 150. Oznacza to, że US – w tzw. sprawiedliwym, pozycyjnym, rankingowym rozkładzie – powinien zająć 85 pozycję w każdym państwie o liczbie ludności powyżej 1 miliona. Ponieważ jednak w wielu małych państwach liczba szkół wyższych wynosi jedynie kilka, stąd należy wyciągnąć wniosek, że US nie powinien być rynkowo widoczny w tych państwach (np. w Luksemburgu). Przy tym samym rozkładzie w subrankingu wyników naukowych, US powinien zajmować pozycję numer 22. Oznacza to również brak widoczności rynkowej w wielu małych państwach świata. W Europie jesteśmy zasadniczo (rynkowo) widziani w największych państwach, takich jak: Hiszpania, Włochy, Turcja, Niemcy, Francja, itd. W środowiskach akademickich czyli z uwagi na subranking naukowy, jesteśmy widziani w prawie wszystkich państwach Europy.
Czy uzyskany wynik przez US jest dobry czy zły? Bez wątpienia jest to katastrofalnie zły wynik. Jeśli średnio na świecie, na 350 tys. mieszkańców przypada jedna szkoła wyższa, to zakładając, że szkoły wyższe w społeczeństwach bogatych są lepiej widoczne od szkół wyższych w społeczeństwach biedniejszych, łatwo można oszacować minimalną pozycję, jaką US powinien zajmować w rankingu; jest to pozycja około 3150-go miejsca (zauważmy, że estymacja taka zakłada, że US jest jedną z najgorszych szkół wyższych w Europie). W subrankingu wyników naukowych US właśnie taką, minimalną pozycję zajmuje.
2. Uniwersytet Szczeciński w regionie
Regionalny ranking szkół wyższych prezentuje się następująco (nawiasie pierwsza cyfra oznacza pozycję w całościowym rankingu na świecie, zaś druga cyfra oznacza pozycję na świecie w subrankingu wyników naukowych)
1. Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny (1359, 1157)
2. Pomorski Uniwersytet Medyczny (2480, 1439)
3. Pomorska Akademia Pedagogiczna w Słupsku (3332, 2905)
4. Politechnika Koszalińska (6646, 2313)
5. Akademia Morska w Szczecinie (9782, 2600)
6. Wyższa Szkoła Humanistyczna TWP w Szczecinie (10076, 9576)
7. Wyższa Szkoła Integracji Europejskiej (10145, 9576)
8. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Wałczu (10266, 9576)
9. Wyższa Szkoła Ekonomiczno-Turystyczna w Szczecinie (10668, 8237)
10. Wyższa Szkoła Sztuki Użytkowej w Szczecinie (11530, 9576)
11. Uniwersytet Szczeciński (12864, 3322)
12. Zachodniopomorska Szkoła Biznesu (13099, 7596)
Uniwersytet Szczeciński nie mieści się w rankingu globalnym nawet w pierwszej dziesiątce szkół wyższych w naszym województwie. W subrankingu wyników naukowych, US zajmuje pozycję piątą; jest gorszy od: ZUT, PUM, Politechniki Koszalińskiej, Akademii Morskiej oraz Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku. Zważywszy na to, że US jest jedną z największych (pod względem zatrudnionych pracowników) szkół wyższych w Polsce, wynik musi wywoływać szok.
3. Uniwersytet Szczeciński w Europie
Bez wątpienia pozycja, jaką US zajmuje w rankingu światowym, uzasadnia jedynie porównywanie naszej uczelni ze szkołami wyższymi w najbiedniejszych krajach europejskich. Dla przykładu, gdybyśmy przenieśli US do Norwegii , to US zająłby szóstą od końca pozycję w rankingu norweskim (55 pozycja); w subrankingu wyników naukowych US byłby 13-ty (dodać należy, że liczba mieszkańców Norwegii jest jedynie nieco wyższa od liczby mieszkańców naszego województwa).
Dla przykładu, przeniesienie US do następujących państw dałoby naszej szkole następujące pozycje w rankingu całościowym oraz subrankingu wyników naukowych: Albania (10, 1), Białoruś (39, 17), Armenia (14, 4), Słowacja (28, 15), Azerbejdżan (11, 2), Litwa (38, 13), Bułagria (44, 14), Estonia (28, 5). Zauważmy, że w takim kraju, jak Estonia, który jest pod względem mieszkańców, porównywalny z województwem zachodniopomorskim, US byłby dopiero 28-y; naukowo zajmowałby 5-tą pozycję.
W krajach europejskich, Uniwersytet Szczeciński byłby pierwszą pod względem naukowym szkołą wyższą jedynie w Albanii; lecz pod względem wizerunku internetowego w tym najbiedniejszym kraju Europy zajęlibyśmy dopiero 10-tą pozycję.
4. Uniwersytet Szczeciński na tle najbiedniejszych krajów świata
Najbiedniejsze kraje świata znajdują się w Afryce. PKB na głowę w tych krajach wynosi poniżej 5 tys. dolarów rocznie (dla porównania w Polsce 18936 dolarów na głowę rocznie). Okazuje się, że US nie zostałby sklasyfikowany w pierwszej setce w rankingu całościowym wśród najlepszych szkół wyższych w Afryce. W subrankingu wyników naukowych zająłby pozycję około 70 miejsca.
Uniwersytet Szczeciński byłby najlepszym uniwersytetem w rankingu całościowym w takich krajach afrykańskich jak: Liberia (PKB per capita: 392$), Niger (PKP: 755$), Sierra Leone (PKB 807$), Gwinea (1461$), Mali (PKB 1252$), Czad (1698 $). W subrankingu wyników naukowych, US byłby najlepszy, dodatkowo, w: Burundi, Erytrei, Togo, Madagaskarze, Mozambiku, Rwandzie, Mali, Zambii.
Przenosząc US do innych krajów afrykańskich uzyskujemy takie oto wyniki (po lewej pozycja w rankingu całościowym w danym kraju, po prawej pozycja w subrankingu wyników naukowych w danym kraju): Zimbabwe: PKB: 434$ ( 5, 2); Malawi: PKB 827 $, (4, 3); Etiopia: PKB 1016 $ (6, 2); Uganda: PKB 1241 $ (7, 2); Tanzania: PKB 1413 $ (10, 3), Kenia: PKB 1662 $ (17, 5); Senegal: PKB 1819 $ (5, 2); Ghana: PKB 2615 $ (11, 3), Sudan: PKB 2492 $ (10, 3); Nigeria: PKB 2422 $ (24, 11), Egipt: PKB 6354 $ (39, 14).
Uniwersytet Szczeciński byłby konkurencyjną szkołą wyższą w takim, na przykład, kraju jak Haiti o PKB 1165 $, które zostało kilka lat temu nawiedzone przez potężne trzęsienie ziemi; tu zająłby pozycję, odpowiednio, 3-cią i w subrankingu wyników naukowych 1-szą.
Zaprezentowana analiza wymusza postawienie następujących pytań:
(1) Dlaczego społeczeństwo, którego PKB wynosi około 18 000 $ rocznie nie jest w stanie stworzyć ogólno-humanistycznej szkoły wyższej, która mogłaby konkurować z najlepszymi szkołami w Etiopii, Ugandzie, Tanzanii, Kenii, Senegalu, Ghanie czy Sudanie?
(2) Dlaczego jesteśmy konkurencyjni jedynie w odniesieniu do krajów, w których panuje głód (ludzie żyją za około 2 $ dziennie)?
(3) Dlaczego rok temu mogliśmy jeszcze konkurować ze szkołami wyższymi w Nigerii oraz Egipcie, a po roku jest to już niemożliwe?

5. Wnioski
Wnioski są szokujące. Największa szkoła wyższa w Zachodniopomorskiem (w regionie zamieszkałym przez około 2 mln. ludzi), kształcąca studentów w niemal każdej dyscyplinie humanistycznej, w ciągu kilku lat osiągnęła poziom szkoły mogącej jedynie konkurować ze szkołami wyższymi w krajach targanych wojnami, potwornymi klęskami żywiołowymi i w których ludzie żyją za około 2$ - 4$ dolarów dziennie.
budda (2012-02-23 23:02:37)
drogi doktorze
jakie znaczenie w tej dyskusji ma koszt utrzymania mieszkania służbowego ?
za wysoki można oddać
info slusznie zauwazyl, ze prof dorozik i prof Tarczynski szybko byli w Belwederze, czyli nawet w cienkim uesku mozna blyszczec w mlodym wieku, right ?
Adam (2012-02-23 23:03:36)
Zanim opublikuje Pan pozostała treść swego opracowania w punkcie 2. radzę zmienić cyfry na liczby, bo to nie jest wszystko jedno.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-23 23:40:45)
Do Pana Buddy
Uporzedziłem ewentualny atak ze strony takich osób, jak Pa; żeby mi nie wmawiano, że Uniwersytet dał mi mieszkanie. Najzwyczajniej za nie płacę; nie wnioskowałem o obniżenie czynszu.
Do Pana Adama
Tutaj Pan "bzdurki" wygaduje. Cyfry są znakami oznaczajacymi liczby, liczności lub wielkości. Liczby istnieją w świecie Platońskim. Cyfry na papierze jako znaki fizyczne. Nie będę dalej Pana pouczał w tej kwestii, bo jak na razie pństwo polskie płaci mi za zajmowanie się cyframi i liczebnikami (ściślej ich gramatyką logiczną). Dostałem jesienią tego roku grant na rozpracowanie problemu syntaktyki cyfr, w szczególności logicznej gramatyki ich formatowania w umyśle. :)W tym wypadku ja ustalam normę użycia wyrażenia "cyfra", gdyz to ja jestem "ekspertem od wiązów" (nawiązanie do Fodora koncepcji). Prosze więc poczytać, a potem dyskutowac na temat sposobów użycia słów.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 00:02:40)
Pan Rektor Waldemar Tarczyński w swojej, dzisiejszej odpowiedzi, dotyczącej mojego raportu, odniósł się wyłącznie do parametru visibility. Raport jednak również uwzględnia subranking wyników naukowych.
Moim zdaniem, problemem nie jest odległa pozycja w rankingu globalnym (visibility rzeczywiście można poprawić w krótkim czasie), lecz problemem jest pozycja w subrankingu wyników naukowych (tego nie da się poprawić w krótkim czasie).

Prosiłbym bardzo Pana Rektora o odniesienie się do faktu, że w subrankingu wyników naukowych US jest gorszy o 1000 pozycji od Politechniki Koszalińskiej.

Cytuję ze strony internetowej, co obejmuje parametr Scholar (czyli wyników naukowych): liczbę artykułów naukowych w bazie google scholar oraz w bazie Scimago group. Powtarzam, SCImago jest najpoważniejszą instytucją analiz scjentometrycznych, odnotowującą każdy ważny periodyk naukowy, wydawany na świecie. W Google Scholar jest niemal wszystko, co zostało opublikowane w ogólnopolskich czasopismach.
Cytat:
Scholar: The combination of the number of papers in Google Scholar for the period 2007-2011 with the number of papers (2003-2010) collected by the Scimago Group (30%). SCimago Group jest instytucją współpracująca z Elsevier, największym wydawnictwem naukowym w USA.

Nie można wmawiać społeczności, że Ranking nie mierzy produktu naukowego szkół wyższych, gdyż właśnie mierzy (w sposób profesjonalny).

Jesli Rektor nie przejmuje sie wynikiem, jestem nadzwyczaj zasmucony tym faktem; mi jest naprawdę smutno i przykro, że poważne scjentometryczne analizy (bo to nie konkurs)wykazują tak słaba naszą pozycję naukową. Życzyłbym sobie, żeby US miał o 1000 pozycji lepsze miejsce w subrankingu naukowym niż Politechnika Koszalińska.Jest wręcz odwrotnie.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 00:10:06)
Do Pana Buddy.
Jeśli Pan prowokuje mnie do oceny Rektora Tarczyńskiego, to odpowiadam: Rektora Tarczyńskiego jako naukowca cenię bardzo wysoko; był jednym z pierwszych profesjonalnych badaczy rynków kapitałowych. Jego praca habilitacyjna była jedną z pierwszych w Polsce, poświęconą analizie wskaźników mierzących fluktuacje cen aktywów na rynkach kapitałowych.
Dyskusja nie dotyczy jednak tych kwestii; dyskusja dotyczy stanu, w jakim znalazł się US.
Ja (2012-02-24 00:21:15)
Bełkot i pieniactwo...ktoś tak napisał... i ma rację.. sanitariusz!
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 00:42:43)
Odpowiadam panu Mohamadowi.
(1) Studentów nalezy traktować jak partnerów, ale uczących się. Dziesięc lat temu z moimi najlepszymi studentami na piatym roku przechodziłem na "Ty"; byliśmy potem kolegami. Dzisiaj są oni niejednokrotnie moimi "kolegami- po fachu". Przez partnerstwo rozumiem prowadzenie wspólnych badań naukowych, prowadzenie często ostrych dyskusji poza systemem oficjalnej, formalnej edukacji, np. na studenckich konferencjach. Przez partnerstwo rozumiem doradzanie - o ile o to proszą - studentom w ich trudnych wyborach. Czasami z poważnym studentem można umówić się do pubu na piwko i porozmawiać o jego problemach - to także dopuszczam.
Partnerstwo także może polegać na bywaniu na ślubach i weselach par studenckich.
(2)Co do zwiększenia reprezentacji studentów w procesie decyzyjnym szkoły. Na studach pierwszego stopnia student może miec jedne z dwóch interesów: (i) adaptacyjny (ii) kreacyjny. Studenci o dominacji interesu adaptacyjnego walczą o tzw. "pozostanie na studiach", czyli nieco kolokwialnie: robią to, żeby nie zostać wyrzuconym ze studiów. Studenci kreacyjni na studiach dbaja przede wszystkim o swój rozwój intelektualny; modyfikuja swój świat zycia codziennego tak, aby ze studiów maksymalnie najwięcej wynieść. Istnieje korelacja: adept o niskim poziomie kompetencji do studiowania jest postacia adaptacyjna; adept o wysokim poziomie kompetencji do studiowania jest postacią kreacyjną. W zwiazku z tym, pozwolenie studentom-adaptacyjnym na odgrywanie znaczącej roli w procesach decyzyjnych będzie skutkowało obniżeniem standardów i wymagań akademickich; natomiast pozwolenie studentom kreacyjnym na odgrywaniu znaczącej roli w procesach decyzyjnych będzie skutkowało podniesieniem standardów i wymagań akademickich. Pytanie: Jak wymyslić administracyjny mechanizm, aby studenci kreacyjni odgrywali wazna rolę w szkole, a studenci adaptacyjni takiej roli nie odgrywaliby?
Moim zdaniem można by (to tylko wstepna propozycja), zwiększyć reprezentację studentów stusiów doktoranckich oraz studentów studiów drugiego stopnia.
Niekiedy absurdalnie wygląda to, że student pierwszego roku studiów z wynikiem na maturze bardzo słabym ocenia nauczyciela akademickiego. On nie jest w stanie tego racjonalnie uczynić, gdyż za mało wie. Taki student, ponieważ ma władzę oceny, często jest przedmiotem manipulacji ze strony innych nauczycieli (którzy np. swojemu koledze chcą dołożyć).

Pomysł E-dziekanatu to oczywistość, nad która nie nalezy debatować (powinien być !!! pytanie: czy powinien być?, to pytanie podobne do pytania: czy myć zęby?).

Owszem, dyskusyjne fora studenckie powinny zostać zorganizowane. Ale ostrzegam,że takie fora mają tendencję do przekształcania się w "targowiska obelg". jak sam pan zauważył, i na tym forum sa osoby, które zamiast dyskutować, obrzucały mnie błotem (choc dziwię się, że tak niewiele tych osób).

Mój pomysł byłby taki: zobowiązać koła naukowe do prowadzenia intelektualnych platform dyskusyjnych. My, w Polskim Towarzystwie Filozoficznym takie forum mamy - ostro, jak diabli, w nim się wadzimy. Ale to nie ma żadnego wpływu na nasze relacje inter-personalne; wszystko zalezy od dojrzałosci i dystansu do świata osób debatujących. jesli ktoś obraża się, bo inny używa rzeczowych, lecz ostrych argumentów (np. sprowadza do absurdu czyjes stanowisko), to nie nadaje się do dyskusji. Dlatego sukces takiego globalnego przedsię wzięcia zalezy od kultury intelektualnej studentów (czyli w zasadzie od tego, ile powaznych ksiązek w zyciu przeczytali). jak pan pewnie wie z czytelnictwem w naszym kraju jest krucho, czytamy średnio niespełna 2 ksiązki rocznie (wlicza się w to lektury szkolne dzieci).

Co do metod nauczania; każdy przedmiot ma swoją specyfikę. Na przykład, nie da się logiki matematycznej nauczać metoda casów; trzeba rozwiązywać non-stop zadania. Inne metody musi zastosowac chemik - trzeba uczyć studenta eksperymentowania. Makro-ekonomia to praktycznie filozofia; więc i tu raczej metodą nauczania powinna być dyskusja nad tekstem, teorią, itd. Ale w tej kwestii nie jestem kompetentny; nie nauczałem makro-ekonomii.
Podsumowując, Pana postulaty są zasadniczo słuszne; Pan chce się rozwijac; rozumiem,że szkoła wyższa powinna stanowic przestrzeń, w której "buzują się idee naukowe, memy kultury", w której studenci rozmawiają o racjach, a nie o tym gdzie tu zarobić,co okazyjnie kupić, itd. Choć i to jest ludzkie; i nie można nikomu zabranić posiadania takich czysto konsumpcyjnych wartości.
Były student (2012-02-24 10:55:02)
A pamięta Pan, Panie Krysztofiak, jak przekładał Pan zajęcia bez zgody studentów na po godzinie 16:00, co było niezgodne ze regulaminem studiów?
Maciej Skibiński (2012-02-24 11:24:09)
No wszystko pięknie Panie Profesorze, ale przecież Pan zdobył doktorat po 10 latach (!), habilitację po kilkunastu, więc według nowych standardów powinien Pan być dawno wyrzucony z uczelni? Więc skoro Pana praca na uczelni to efekt łagodności starego systemu dla słabości naukowej, to czy to nie hipokryzja dzisiejsze ataki na poziom US?
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 13:25:50)
Panie Skibiński. Nie pójdę do sądu za upowszechnianie fałszywych opinii na mój temat (bo szkoda czasu). Habilitację obroniłem w 2006 roku w ustawowym terminie 9-lat od uzyskania doktoratu. Nigdy nie przedłużałem terminu obrony habilitacji. Doktorat na UJ obroniłem w 1996 roku, siedem lat od rozpoczęcia pracy naukowej w US (doktorat dwa lata leżał w mojej szufladzie); pracę naukową rozpocząłem dwa lata po studiach. Jest Pan oszczercą; mam 65 publikacji naukowych: w tym około 15-u w czasopismach Listy Filadelfijskiej. Moje prace naukowe sa czytane (i cytowane) w: Honk Kongu, w Californii, w Brazylii, Tubingen, State University of New york i jeszcze w paru innych miejscah. W Polsce - cytowali mnie najznakomitsi Polscy filozofowie reprezentujacy rózne opcje filozoficzne (między innymi profesorowie: Woleński, Leszek Nowak,Strózewski). Nie jest to wiele, ale satysfakcjonuje. Łącznie jestem autorem ponad 65 publikacji naukowych.
Panie Skibiński jest Pan leniem i kłamcą, nie chciało sie Panu zajrzeć do Internetu; albo celowo Pan to robi, bo został Pan nasłany.

Trzy lata od rozpoczęcia pracy w US, miałem już publikację na Liście Filadelfijskiej; współpracowałem naukowo z Prezydentem Norweskiej Akademii Nauk (byłem na stypendium w University of Oslo); odwiedził Szczecin na moje zaproszenie; byłem stypendystą Soros-Foundation- Open Society institute; miałem w 1993 roku, jako magister, grant KBN. Byłem osobą, która wypełniała polskie standardy na ocenę celującą. W latach 2000-ych reprezentowałem kraj na kolokwium filozoficznym w Uniwersytecie Paryskim, zorganizowanym dla uczczenia wstąpienia Polski do wspólnoty europejskiej (impreza została zorganizowana pod patronatem prezydentów: Polski i Francji). Jestem członkiem Editorial Board, chińskiego czasopisma filozoficznego, wydawanego przez obecnie najpotężniejszy koncern wydawnictw naukowych w Chinach (proszę miec na uwadze skalę przedsięwzięcia - bo to są Chiny, druga gospodarcza potęga świata)
Wojciech krysztofiak (2012-02-24 13:31:53)
Do studenta. Było zgodne z regulaminem studiów; zajęcia odbywają się według regulaminu do 20.30. państwo nie maja się chyba juz do czego doczepić, więc czepiają się na siłe jakichś "głupstw", jak to, że zajęcia obywały się o godzinie 18.00. szanowny panie! W pierwszym moim roku pracy, egzamin na prosbę studentów odbywał się do godziny 2.00 w nocy. To były czasy. do dnia dzisiejszego niektórzy studenci wspominają z rozrzewnieniem ich styl i fantazje studiowania; w Radio wówczas pytali czy nie kupić mi kozetki, abym mógł do rana pytac.
szanowny panie w połowie lat 90-ych w Międzyuczelnianym Instytucie Wiedzy Humanistycznej zajęcia odbywały sie na prosbe studentów do godzin rannych od 19.00 - do 6.00. Studenci nie wypuszczali do domu, bo chcieli dyskutować. To były czasy. A Pan się czepia tego, że zajęcia były przekładane na 18.00.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 13:50:03)
Szanowni państwo. Bardzo prosze nie zawracać mi głowy bzdurami, co do dorobku, kariery, itd. Jest to wszystko bez zarzutów. Dlatego publikuję tutaj moją bibliografię; jak ktoś będzie chciał mnie zaatakować, niech najpierw poswieci kilka dni na jej ocenę (zajrzy do internetu).

BIBLIOGRAFIA

Dr Wojciech Krysztofiak
Instytut Filozofii, Uniwersytet Szczeciński



I. ABSTRAKTY

(1) „Noematy i ich formalizacja”, w: ( red. L. Witkowski), VI Polski Zjazd Filozoficzny. Toruń 1995. Abstrakty, Wydawnictwo Adam Marszałek; Uniwersytet Mikołaja Kopernika 1995, s. 119-120.

(2) „Kryteria negatywności zdań w sensie logicznym”, w: (red. L. Witkowski), VI Polski Zjazd Filozoficzny. Toruń 1995. Abstrakty, Wydawnictwo Adam Marszałek; Uniwersytet Mikołaja Kopernika 1995, s.120.



II. SPRAWOZDANIA Z KONFERENCJI

(3) „Wartości w logikach niefregowskich”, Ruch Filozoficzny, T. XLVII, Nr 1, 1990 s. 96-97.

(4) „Konferencja w Szczecinie”, Ruch Filozoficzny, T.L, Nr 3, 1993, s. 275-278.

(5) „Sprawozdanie z III <<Warsztatów Studentów Filozofii>> Sto lat filozofii analitycznej” [wspólnie z A. Gad] , Ruch Filozoficzny, Tom LXI, Nr 4 (2004), s.549-553.


III. RECENZJE

(6) „B. Wolniewicz: Ontologia sytuacji. Podstawy i zastosowania” (rec.), Ruch Filozoficzny, T. XLVII, Nr 3-4, 1990, s. 267-269.

(7) „J. Paśniczek: Meinongowska wersja logiki klasycznej”, Ruch Filozoficzny, Tom XLIX, Nr 1, 1992, s. 62-66.

(8) „L. Gumański: Wprowadzenie w logikę współczesną”, Ruch Filozoficzny, Tom L, Nr 1, 1993, s.98-100.

(9) „J. J. Jadacki: O rozumieniu. Z filozoficznych podstaw semiotyki”, Ruch Filozoficzny, Tom LI, Nr 3-4, 1994, s. 375-378.

(10) „Prawda i stany rzeczy: (rec.: A. Biłat: Prawda i stany rzeczy, Lublin: Wydawnictwo UMCS 1995)”, Filozofia Nauki, Rok VIII, 2000, Nr 1(29), s. 123-133.



IV. ARTYKUŁY W CZASOPISMACH

(11) „Romana Ingardena koncepcja negatywnych stanów rzeczy”, Ruch Filozoficzny, T. XLVII, Nr 2, 1990, s. 144-146.

(12) „Mereologia, teoria systemów relacyjnych, termodynamika”, Ruch Filozoficzny, T.XLVII, Nr 2, 1990, s.146-151.

(13) „Realizm, idealizm, negacja, sytuacje”, Filozofia Nr 1, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, 1991, s. 85-101.

(14) „ Fenomenologia, możliwe światy, negacja”, Ruch Filozoficzny, T.XLVIII, Nr 2, 1991, s.139-147.

(15) „Czy morderca jest zły ? – tomizm, możliwe światy, antywartości”, Ruch Filozoficzny, T.XLVIII, Nr 3-4, 1991, s.261-267.

(16) „Ingardenowska semantyka zdań. Analiza funktora negacji zdaniowej”, Filozofia Nr 2, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, 1992, s. 31-52.

(17) „O ontologii jakości idealnych Romana Ingardena”, Filozofia Nr 3, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, 1992, s. 75-89.

(18) „Próba formalizacji pojęcia noematu”, Principia, T. V, 1992, s. 97-111.

(19) „Phenomenology, possible worlds and negation”, Husserl Studies, Vol. 8, No. 3, 1991/92, s. 205-220.

(20) „Semantyczny schemat idealizmu”, Filozofia Nr 4, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, 1994, s.81-100.

(21) „Negacja, podmiot, predykat i teza Geacha”, Filozofia Nr5, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego, 1994, s. 23-38.

(22) „Noemata and Their Formalization”, Synthese, Vol. 105, No. 1, 1995, s.53-86.

(23) „Analiza opozycji idealizm-realizm”, Filozofia Nauki, Rok IV, Nr 1(13), 1996, s. 17-40.

(24) „Formalizacja kontrowersji idealizm-realizm”, Filozofia Nauki, Rok V, Nr 1(17), 1997, s.39-58.

(25) „Prawda i stany rzeczy”, Filozofia Nauki, Rok VIII, 2000, Nr 1(29), s.123-133.

(26) „O stanach rzeczy raz jeszcze", Filozofia Nauki, Rok IX, 2001, Nr 4(36), s.101- 112.

(27) „Idealizm, realizm, intensje, możliwe światy”, Przegląd Filozoficzny – Nowa Seria, R. X, Nr 4 (40), 2001, s.103-120.

(28) „Metamatematyka i intensjonalność”, Filozofia Nauki, Rok X, 2002, Nr 3-4 (39-40), s.123-148.

(29) „CZĘŚĆ I: Metamatematyka, intensjonalność, ekstensjonalność. Dowód twierdzenia o niezupełności arytmetyki Peano”, Ruch Filozoficzny, T.LX, Nr 3, 2003, s. 427-462.

(30) „CZĘŚĆ II: Metamatematyka, intensjonalność, ekstensjonalność. Intensjonalizacja metaarytmetyki” Ruch Filozoficzny, Tom LXI, Nr 1 (2004), s.41-77.

(31) „Negacja w mowie potocznej”, Nowa Krytyka 16(2004), s.245-281.

(32) „Wspomnienie o Profesorze Henryku Hadrysiu”, Ruch Filozoficzny, Tom LXI, Nr 2 (2004), s.219-226.

(33) „Egzystencjalizm z punktu widzenia koncepcji aktów mowy”, Filozofia Nauki, Rok XII, 2005, Nr 1 (49), s.59-89.

(34) „Metodologiczne problemy filologicznej historii filozofii. Odpowiedź Jerzemu Pawliszcze”, Filozofia Nauki, Rok XIV, 2006, Nr 3(55), s. 151-159.

(35) „Gramatyczne reprezentacje systemów filozoficznych”, Kognitywistyka i Media w Edukacji, Nr 1-2, 2006, s.102-117.

(36) „The phenomenological idealism controversy in light of possible worlds semantics”, Axiomathes, Vol. 17, No. 1, 2007, s.75-97.

(37) „Logiki drzew derywacyjnych”, Filozofia Nauki, Rok XV, 2007, Nr 2(58), s. 33-73.

(38) „Część I: Egzystencjalistyczny model umysłu” , Ruch Filozoficzny, Tom LXIV, Nr 4 (2007), s.703-723.

(39) „Frege, Husserl, Leśniewski i Heidegger. Bycie w perspektywie analitycznej”, Filozofia Nauki, Rok XV, 2007, Nr 3(59), s. 77-105.

(40) „Spór o ontologię sytuacji jako spór o zasadę kompozycyjności. Argument z metafory”, Filozofia Nauki, Rok XV, 2007, Nr 4(60), s. 51-70.

(41) „Parafraza analityczna egzystencjalistycznego modelu umysłu”, Ruch Filozoficzny, Tom LXV, Nr 1, 2008, s.99-113.

(42) „Kategoria podmiotu witalnego w Traktacie Wittgensteina. Prolegomena do egzystencjalizmu logicznego”, Ruch Filozoficzny, Tom LXV, Nr 2, 2008, s. 217-239.

(43) „Modalna arytmetyka indeksowanych liczb naturalnych: możliwe światy liczb”, Przegląd Filozoficzny - Nowa Seria, 2008, R. 17, Nr 2(66), s.79-107.

(44) „Multi-temporalne struktury obliczeniowe. Indeksowane liczby naturalne w świetle arytmetyki kognitywnej”, Filozofia Nauki, Rok XVIII, 2010, Nr 4(72), s.23- 47.

(45) (wspólnie z Grzeszczuk J.) „Makroillokucja”, Ruch Filozoficzny, Tom LXVII, 2010, Nr 3, s.467-499.

(46) „Witalistyczno-egzystencjalistyczna interpretacja pierwszej filozofii Wittgensteina”, Diametros, 29, 2011, s.50-70.

(47) „Fakty matematyczne w świetle logiki niefregowskiej”, Filozofia Nauki, Rok XIX, 2011, Nr 4(76), s.83-101.

(48) „The grammar of philosophical discourse”, Semiotica 188-1/4, (2012), s.295-322.

(49) “Indexed Natural Numbers in Mind: A Formal Model of the Basic Mature Number Competence”, Axiomathes, (2011), DOI 10.1007/s10516-011-9149-9.



V. ARTYKUŁY W KSIĄŻKACH

(50) „Negatywne sytuacje w świetle ontologii Romana Ingardena”, w: M. Omyła (red.), Szkice z semantyki i ontologii sytuacji, Biblioteka Myśli Semiotycznej: Znak-Język-Rzeczywistość, Warszawa 1991, s. 69-91.

(51) „Struktury ontologiczne w modelu hydrodynamiki”, w: H. Hadryś, W. Krysztofiak, S. Okulski: Rozwój paradygmatu mechaniki klasycznej, Uniwersytet Szczeciński: Szczecin 1991, s. 27-53.

(52) „Ontologiczny status antywartości na gruncie neotomizmu M.A. Krapca”, w: J. Lipiec (red.), Istnienie i poznanie wartości, Uniwersytet Jagielloński: Kraków 1991, s.228-251.

(53) „Sposób użycia słowa zły jako źródło działań totalitarnych”, w; J. Lipiec (red.), Rozdroża wartości, Uniwersytet Jagielloński: Kraków 1992, s. 40-45.

(54) „Semantyka tekstu androgynicznego”, w: R. Cieślak, E. Tierling, P. Urbański (red.), Z warsztatu badawczego humanistyki, Uniwersytet Szczeciński: Szczecin 1993, s. 9-18.

(55) „Fenomenologiczna interpretacja Traktatu Wittgensteina”, w; W. Krysztofiak, H. Perkowska (red.), Szkice z fenomenologii i filozofii analitycznej, Uniwersytet Szczeciński: Szczecin 1993, s.55-79.

(56) „Czy wyrażenie „nicość” jest sensowne?”, w: D. Karłowicz, J.Lipiec, B. Markiewicz, B. Szymańska (red.), Wartość bycia. Profesorowi Stróżewskiemu w darze, Polskie Towarzystwo Filozoficzne: Kraków-Warszawa 1993, s.335-347.

(57) „Negatywne zdania w sensie logicznym”, w: J. Perzanowski, A. Pietruszczak (red.), Byt, logos, matematyka. Filozofia/logika. Filozofia logiczna 1995, Wyd. UMK: Toruń 1997, s.113-149.

(58) „Próba formalizacji pojęcia noematu” (wspólnie z A. Pietruszczakiem), w: J. Perzanowski, A. Pietruszczak (red.), Byt, logos, matematyka. Filozofia/logika. Filozofia logiczna 1995, Wyd. UMK: Toruń 1997, s.161-198.

(59) „Koncepcje sposobu istnienia negatywnych stanów rzeczy”, w: Z. Kowalski, W. Krysztofiak, A. Biłat: Koncepcje negatywnych stanów rzeczy, Wyd. UMCS: Lublin 1998, s.41-103.

(60) „Twierdzenia Gödla, możliwe światy i intensjonalność” w: Filozofia i logika. W stronę Jana Woleńskiego,(red. Jan Hartman), Wydawnictwo Aureus: Kraków 2000, s.63-83.

(61) „Baza empiryczna teorii referencji”, [w:] (Kochan E., Ziemski P., red.), Oblicza kultury. Człowiek – poznanie – twórczość. Profesor Halinie Perkowskiej w darze, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Szczecińskiego: Szczecin 2008, s.255-274.

(62) „Co wyraża argument <<slingshot>>?”, [w:] (Biłat A., red.), Aporie ontologii sytuacji, Wyd. UMCS: Lublin 2009, s.37-73.


V. WSPÓŁREDAKCJA KSIĄŻEK

(63) H. Hadryś, W. Krysztofiak, S. Okulski: Rozwój paradygmatu mechaniki klasycznej, Uniwersytet Szczeciński: Szczecin 1991.

(64) W. Krysztofiak, H. Perkowska (red.), Szkice z fenomenologii i filozofii analitycznej, Uniwersytet Szczeciński: Szczecin 1993.

(65) Z. Kowalski, W. Krysztofiak, A. Biłat: Koncepcje negatywnych stanów rzeczy, Wyd. UMCS; Lublin 1998.


VI. KSIĄŻKI

(66) W. Krysztofiak: Problem opozycji realizmu i idealizmu epistemologicznego, Wydawnictwo UMCS: Lublin 1999.

(67) W. Krysztofiak: Gramatyka dyskursu filozoficznego. Kognitywistyczne studium historii filozofii, Wydawnictwo Naukowe Semper: Warszawa 2006.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 14:12:17)
Na koniec. Juz niestety nie będe się odzywał. Dołaczam moje CV. I prosze się nie czepiać:

Wojciech Krysztofiak

CURRICULUM VITAE

WYKSZTAŁCENIE

(1) Habilitacja na Wydziale Filozofii i Socjologii UMCS, 2006 r. w zakresie nauk filozoficznych; specjalność: nauki o poznaniu i komunikacji (cognitive science)

(2) Doktorat na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego: 21. 02. 1997 r. (promotor: prof. dr hab. Jan Woleński, członek Polskiej Akademii Nauk).

(3) Magisterium w dziedzinie metodologii nauk na Wydziale Filozoficznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego: 06. 1987 r., (promotor: prof. dr hab. Andrzej Bronk, członek Prezydium Komitetu Nauk Filozoficznych PAN).

PRZEBIEG PRACY ZAWODOWEJ W OBSZARZE AKADEMICKIM

(1) Od 2007 do chwili obecnej jestem zatrudniony na stanowisku profesora na Wydziale Humanistycznym US. Na Uniwersytecie Szczecińskim prowadzę zajęcia [wykłady, ćwiczenia i konwersatoria] z takich przedmiotów, jak: logika matematyczna, logika ogólna, metodologia nauk, semantyka, filozofia, wykłady monograficzne: fenomenologiczne teorie umysłu.

(2) Praca na stanowisku adiunkta na Uniwersytecie Szczecińskim: od 1997 do 2007.

(3) Asystentura na Uniwersytecie Szczecińskim: 1989 – 1997r.

(4) Praca wykładowcy w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu: 1994 – 1999 r. W Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu nauczałem takich przedmiotów, jak: logika, filozofia, techniki badań rynkowych, a także byłem pomysłodawcą i współorganizatorem nowej specjalności studiów: media i komunikowanie).

STYPENDIA, GRANTY, NAGRODY I WYRÓŻNIENIA
(1) Grant NCN „Kognitywne mechanizmy aktów referencji liczebnikowej” (2012-2014).
(2) Od 2011 członek Editorial Board w „Open Journal of Philosophy”
(3) Udział w kolokwium filozoficznym organizowanym przez CNRS i Sorbonę w Paryżu w ramach „Roku Polskiego” w listopadzie 2004 r. – imprezy promującej polską kulturę z okazji wstąpienia Polski do UE. Wykład mój odbywał się w Ecole Normale Supeuriere.

(4) Od 2002 roku korespondent naukowy „Ruchu Filozoficznego” [najstarszego w Polsce - o ponad 100 letniej tradycji – pisma naukowego w dziedzinie filozofii, zaliczanego w rankingu KBN do najbardziej prestiżowych, krajowych czasopism naukowych].

(5) Stypendium habilitacyjne Uniwersytetu Szczecińskiego: 2000-2002 r.

(5) Nagroda indywidualna stopnia II za szczególne osiągnięcia w dziedzinie nauki, przyznana przez Rektora Uniwersytetu Szczecińskiego, 14.10.2000 r.

(6) Nagroda indywidualna stopnia II za szczególne osiągnięcia w dziedzinie nauki, przyznana przez Rektora Uniwersytetu Szczecińskiego, 14.10.1999 r.

(7) Grant badawczy, finansowany przez Open Society Institute –The Central European University (1994-1996), Nr 652/94, tytuł projektu: “Negation in light of possible-worlds semantics”.

(8) Grant badawczy, finansowany przez Komitet Badań Naukowych: “Negation in light of possible-worlds semantics”, 1993 –1995 r.

(9) Norwegia, University of Oslo, stypendium finansowane przez MEN, 01.1993-06.1993.

(10) Norwegia, University of Oslo, stypendium badawcze w ramach „Program for Research Collaboration between Norway and Central and East European Nations”, 08. 1992-12. 1992.

UDZIAŁ W PROJEKTACH BADAWCZYCH

(1) Projekt badawczy Katedry Filozofii Uniwersytetu Szczecińskiego (kier. Prof. W. Mejbaum):1988. Napisane prace: (a) Obrazy, sytuacje, fakty, noematy; (b) Dwie procedury w filozofii języka: semantyzacja i pragmatyzacja znaczeń.

(2) Projekt badawczy Instytutu Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego (kier. Prof. J. Lipiec): 1990. Napisane prace: (a) Ontologiczny status antywartości na gruncie neotomizmu M.A.Krąpca; (b) Sposób użycia słowa „zły” jako źródło działań totalitarnych.

(3) Projekt badawczy Zakładu Logiki Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej (kier. Prof. L. Koj): 1990. Napisane prace: (a) Negatywne sytuacje w świetle ontologii Romana Ingardena.
(4) Projekt badawczy Instytutu Filozofii Uniwersytetu Szczecińskiego (kier. dr hab. H. Hadryś): 1991. Napisane prace: (a) Struktury ontologiczne w modelu hydrodynamiki.
(5) Projekt (własny) badawczo-dydaktyczny w Społecznej Szkole Podstawowej w Szczecinie: 1993-94. Realizowane zadanie: Nauczanie logiki formalnej w III i IV klasie szkoły podstawowej.
(6) Projekt (własny) badawczy w ramach: Komitet Badań Naukowych, The Norwegian Research Council for Science and The Humanities, The Open Society Institute-The Soros Foundation: 1992-1996. Tytuł projektu: Negation in light of phenomenological possible worlds semantics.

PRACE RECENZENCKIE
(1) Jako profesor US w ostatnich latach brałem udział w Narodowym Programie Foresight: Polska 2020, w Zespole Ekspertów Zewnętrznych ds. Analiz Delphi. Kierownikiem programu był: prof. M. Kleiber, 22. 10. 2008.

(2) Jako profesor US, recenzowałem również projekt badawczy dla Ministerstwa Nauki: Projekt Nr NN101198934, data wykonania recenzji: 29. 11. 2007, "Modele percepcji ucieleśnionej" (grant promotorski), kierownik: prof. A. Klawiter, wykonawca: mgr Łukasz Przybylski.

(3) Recenzowałem prace naukowe dla takich czasopism, jak: „Filozofia Nauki” (pismo na Liście Filadelfijskiej, kat. C na Liście ERIH), „Logic and Logical Philosophy” (pismo kat. B według ERIH), „Roczniki Filozoficzne”, „Ruch Filozoficzny”, „kwartalnik Historii nauki i Techniki” (pismo kat. B na Liście ERIH)

OPUBLIKOWANE WYNIKI NAUKOWE
Sześćdziesiąt siedem (67) prac naukowych opublikowanych od 1989 do 2005: w tym: 2 książki samodzielne, 4 książki we współredakcji, 5 artykułów opublikowanych w zachodnich czasopismach naukowych tzw. Listy Filadelfijskiej (jest to lista najbardziej prestiżowych czasopism naukowych na świecie), 12 artykułów opublikowanych w polskim czasopiśmie z Listy Filadelfijskiej, oraz 12 artykułów naukowych opublikowanych w najwyżej punktowanych, krajowych czasopismach.

Miejsca publikacji:
- Uniwersytet Szczeciński
- Katolicki Uniwersytet Lubelski
- Uniwersytet Mikołaja Kopernika
- Uniwersytet Marii Curie Skłodowskiej
- Uniwersytet Warszawski
- Uniwersytet Jagielloński
- Boston University
- Kluwer Academic Publishers
- Springer Academic Publishers

Jestem autorem, którego prace naukowe były cytowane 51 razy przez badaczy polskich i zagranicznych, między innymi, z: Instituto de Filosofia e Ciencias Humanas da Universidade Estadual de Campinas (Brazylia), Honk Kong University (Chiny), University of California at Irvine (USA), State University of New York (USA), Tubingen Universitat (Niemcy), Leiden University (Belgia), Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Warszawski.
Maciej Skibinski (2012-02-24 17:52:23)
Nie miałem zamiaru szerzyć fałszywych informacji. Za nieprawdziwe stwierdzenie przepraszam. Ale z drugiej strony, wystarczyłoby żeby aktualizował Pan swoją stronę internetową - oficjalną na stronie US albo ją zlikwidował. Są tam wpisy z 2009 r. a o habilitacji nie ma informacji. Miałem prawo wierzyć, że informacje tam są aktualne.
Wacław Janikowski (2012-02-24 19:14:37)
Analiza dr hab. prof. US Wojciecha Krysztofiaka opiera się na błędnych założeniach. To nie jest żaden ranking pozycji naukowej. Tu ilość publikacji naukowych nie ma wcale znaczenia. Co prawda jest tak, że w 30 proc. z 50 proc. kryteriów pozycji w rankingu dotyczy ilości tekstów naukowych, ale: ilości tekstów naukowych związanych ze stroną. A przecież nie wszystko musi być na stronach uczelnianych. A jeśli jeszcze weźmie się pod uwagę, że monitorowano tylko główne strony uczelniane, to cały ranking w ogóle ma się nijak do pozycji naukowej uniwersytetu! Nie wiem, dlaczego prof. W. Krysztofiak w ogóle przykłada taką wagę do Ranking Web of World Universities, opublikowanego na początku lutego br. (a nie w styczniu), a tym bardziej dlaczego wyciąga z niego takie a nie inne wnioski. Dlatego apeluję do prof. Wojciecha Krysztofiaka o rzetelną korektę wniosków pierwszej analizy. Dr Wacław Janikowski, Uniwersytet Szczeciński. Załączam fragment mowiący o podstawowych kryteriach i ich wagach wykorzystanych w tworzeniu tego web rankingu:

Widoczność strony internetowej (visibility), w postaci analizy liczby zewnętrznych linków (external inlinks), pozostaje głównym sposobem tworzenia rankingu, odpowiadając za 50% jego wartości. W tegorocznej edycji zrezygnowano z dwóch dotychczas wykorzystywanych narzędzi: z Google PageRank oraz z Yahoo Site Explorer. Zamiast nich sięgnięto po rozwiązania oferowane przez brytyjską firmę Majestic SEO.

Pozostałe elementy wykorzystane przy tworzeniu rankingu, które nie dotyczyły analizy zewnętrznych linków, opierają się głównie o informacje dostępne w serwisach Google:
• wielkość strony (size): łączna liczba podstron internetowych (10% wartości całego rankingu),
• liczba plików dostępnych na stronie (rich files): łączna liczba plików typu: pdf, doc+docx, ppt+ppts oraz ps+eps (10% wartości całego rankingu),
• ilość tekstów naukowych związanych z daną stroną (scholar): liczba tekstów naukowych znajdująca się w wyszukiwarce Google Scholar w latach 2007-2011 oraz liczba tekstów naukowych zebranych w SCImago Research Group w latach 2003-2010 (łącznie 30% wartości całego rankingu).
Fragment pochodzi z:

http://www.nauka2.0solution.pl/blog/top-50-stron-internetowych-uczelni-z-polski.html

Dziękuję Koledze Arturowi Szwedo za wskazanie tego linka.
Wacław Janikowski (2012-02-24 19:39:57)
Jedna poprawka: ilości tekstów naukowych powiązanych ze stronami dotyczy nie 30 proc. z 50 proc. kryteriów, lecz 30 proc. totaliter. To przeoczyłem. Ale nie umniejsza to znacząco faktu czysto naukowej nierelewantności tego web rankingu.
etnostatystyka (2012-02-24 20:18:25)
w roku wyborczym wszystkie dane statystyczne są "hot"! Jak głosi tytuł mądrej książki: "liczby nie wiedzą skąd pochodzą"... ale my wiemy, że w zmaganiach o zmianę "obiektywne dane" to fajne i użyteczne narzędzie okładania się. Parametry już żonglują w powietrzu, czekamy na nową dyskusję !
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 21:45:04)
(1) Proszę nie szerzyć dezinformacji. Link to ja podałem w Raporcie. Link został podany również przez Redaktora Sasinowskiego w artykule w Kurierze
(2) W swoim komentarzu do odpowiedzi Rektora Tarczyńskiego z godziny 02.40 napisałem:

"Moim zdaniem, problemem nie jest odległa pozycja w rankingu globalnym (visibility rzeczywiście można poprawić w krótkim czasie), lecz problemem jest pozycja w subrankingu wyników naukowych (tego nie da się poprawić w krótkim czasie)."

Problemem jest wynik, o 1000 miejsc gorszy od Politechniki Koszalińskiej, w subrankingu Scholar.
Zacytowałem we wpisie o godzinie 2.40, to jak, mniej więcej oblicza się, wskaźnik, Scholar:
Cytat:
"Scholar: The combination of the number of papers in Google Scholar for the period 2007-2011 with the number of papers (2003-2010) collected by the Scimago Group (30%)."

(3) Zgodnie z cytatem wskaźnik obejmuje kombinację liczby artykułów naukowych w bazie Google Scholar za okres 2007 2011 z liczbą artykułów zebraną w SCIMAGO za okres 2003-2010. W tekście angielskim nie ma żadnej mowy o tym, że artykuły naukowe liczone dla parametru Scholar mają być związane z daną strona uczelni. Prosze więć nie dezinformować.

(4) Artykuły związane z domeną danej szkoły (czyli publikowane pod domeną Uniwersytetu Szczecińskiego) są nazywane "file" (pliki).

(5) W moim raporcie całkowicie nie uwzględniam analizy plików. Owszem,ważne jest to, żeby również szkoła miała własne pliki; ale w sam raz nie świadczy to o poziomie jej produkcji naukowej (zwykle jako "file" publikujemy to, co nie sprzedało się w czasopismach naukowych; zostało z takich czy innych względów merytorycznych odrzucone; dlatego bogactwo "file" może świadczyć, wręcz odwrotnie, o tym, że pracownicy danej szkoły sa tak słabi, że publikują jedynie "file", a nie "papers"). W plikach zajmujemy 3891 pozycję na świecie.Ale to nie jest istotne; o tym w ogóle nie wspominałem; ten parametr w rankingu wazy tylko 10%

(6) Wskaźnik scholar obejmuje artykuły naukowe, które zostały opublikowane w międzynarodowych pismach naukowych zebranych w bazie SCimago. Mogę powiedzieć,że np. w bazie Scimago nie występuje żadne polskie czasopismo filozoficzne. Przypuszczam więc,że w tej bazie nie wystepuje żadne czasopismo polskojęzyczne. Ale tego nie zbadałem. Podobnie Google Scholar nie odnotowuje zasadniczo publikacji polskojęzycznych. Choć są wyjątki.

(7) Skoro więc publikujemy wyłacznie w jezyku polskim, to znaczy, że nie jesteśmy widoczni na rynku naukowym dla światowej społeczności akademickiej. To tak, jakbyśmy publikowali do szuflady i ewentualnie dla najbliższej rodziny (zony, ciotki, wujka i szwagra). Oczywiście, trudno wymagać od polonistów,żeby omawiali polską poezję w języku angielskim - ale mogą pisać po angielsku artykuły z teorii dzieła literackiego (tak, jak to czynią Holendrzy, Czesi czy Słowacy).

(8) Mimo wszystko w US są pracownicy, którzy publikują dla światowej społeczności (czyli w ważnych pismach, dostępnych językowo dla wszystkich). Zajęlismy pozycję 3322. Jednakże na Politechnice Koszalińskieh robią to znacznie lepiej; PK jest w rankingu Scholar o 1000 pozycji wyżej notowana. Odbieram to jako gigantyczna porażkę US. Moim zdaniem, nie należy się naśmiewać z Politechniki w Koszalinie ani z Akademii w Słupsku (ta też lepiej wypadła w subrankingu wyników naukowych), tylko nalezy wyśmiewać się z siebie.

(9)Dr W. Janikowski "palnął absurdalną wypowiedź". Stwierdza jakoby wskaźnik Scholar był liczony poprzez teksty związane z daną stroną. W jaki sposób artykuły naukowe, publikowane w czasopismach bazy Scimago, mogą być związane ze stroną Uniwersytetu Szczecińskiego? W jaki sposób artykuły naukowe zebrane w Google Scholar sa związane z daną stroną danej szkoły?
Jeśli publikuję w "Axiomathes", to mój artykuł ujawnia się na stronie czasopisma "Axiomathes". Następnie, ta strona - ponieważ jest to czasopismo wysoko rankingowane - jest monitorowana przez SCImago. Tam z kolei sprawdza się afiliację autora. Ta afiliacja wyskakuje "automatycznie", gdyż kiedy publikuje się poprzez "Editorial Manager" danego czasopisma (odnotowywanego) w bazie, oddzielnie koduje się informację o afiliacji; całkowicie niezaleznie od tekstu. Taki jest mechanizm zbierania informacji na temat tego, ile tekstów naukowych ukazało się w czasopismach naukowych dostepnych dla ogółu społeczności akademickiej na swiecie, z danej szkoły wyższej.

(10) Gdyby dr Janikowski znał procedurę publikacyjną poprzez Editorial Manager w czasopismach naukowych odnotowywanych w poważnych bazach, to wówczas nie palnąłby tego, że wskaźnik Scholar jest obliczany o ilość artykułów związanych ze stroną danej szkoły.

(11) Warto, aby dr Janikowski przestudiował zawartośc strony SCImago; są tam podane ilości publikacji naukowych w poważnych czasopismach z podziałem na dyscypliny, subdyscypliny czy kraje.

(12) Jest mi przykro, że zamiast przeczytać dokładnie wcześniejsze posty w niniejszej wymianie (gdzie wprost mówię,ze visibility można szybko poprawić, że zasadniczo nie jest to problem), że zamiast przestudiować to, jak liczony jest wskaźnik Scholar; to, czym jest baza Scimago, dr W. Janikowski feruje wyrok, że ranking hiszpańskiej placówki badawczej nie oddaje poziomu naukowego instytucji.

(13) Ranking oddaje ten poziom; jestesmy na 3322 pozycji; o 1000 miejsc gorzej od Politechniki Koszalińskiej.

(14) Nawiasem mówiąc, stwierdzenie, że ranking jest nierelewantny naukowo, jest odważnie fałszywe. Tym bardziej, że jest wprost powiedziane na stronie ihiszpańskiej nstytucji, że obejmuje publikacje w czasopismach monitorowanych w SCimago bazie.

(15) Na koniec, dlaczego tak strasznie chcemy bronić naszej pozycji? Dlaczego nie powiemy - wypadlismy beznadziejnie; czas zakasać rękawy i głowy i wziąć się do roboty. Do publikowania w pismach zachodnich.
pen.is (2012-02-24 21:54:30)
czytam i jedno pytanie
doktorze, siedzisz , czytasz to forum po nocy, odpisujesz szybko, zamiast krotko , konkretnie i z klasa odeslac do swojego aktualnego cv i spisu publikacji w internecie
angazujesz sie , motasz, teoretyzujesz z ludzmi, ktorych nie znasz, nie wiadomo kim sa, po co ???

naukowiec powinien byc czlowiekiem ponadto
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 22:08:14)
Państwo. Próbują spłycać sytuację. Interpretacja jakoby hiszpańska instytucja badawcza szczególnie była zainteresowana Uniwersytetem szczecińskim, bo zbliżaja się wybory, jest niestety idiotyczna. Jest 20 000 szkół wyzszych i w sam raz Hiszpanie z Krysztofiakiem umówili się,zeby dołozyć Rektorowi.

Niestety takich wpływów to ja nie mam; choc nie powiem mam przyjaciela w Hiszpanii.

Liczby sa obiektywne; proszę wreszcie zebrac wszystkie artykuły wszystkich pracowników naukowych US, opublikowane w czasopismach Listy Filadelfijskiej lub czasopismach bazy ERIH, i zobaczymy !!!

Ja o to proszę od 10 lat wszelkie władze; i zawsze ten postulat był blokowany. Dlaczego? Wówczas wyszłoby szydło z worka "Who is who?". Co więcej, nawet wtedy prosiłem o to, kiedy swoich artykułów miałem tylko 2 w czasopismach Listy Filadelfiskiej.

Prosze więc nie spłycac problemu. Nie stosować wtórnych technik dezinterpretacyjnych.

Państwo stosowali taką oto technikę:
(1) Krysztofiak opublikował dokument kwestionujący aspiracje działaczy Opus Dei na stanowisko Rektora US.
(2) Robimy więc to: uruchamiamy strategię obniżenia jego wartości lub autorytetu. Pojawiją się więc obelżywe posty wobec mojej osoby.
(3) Nastepnie sadza państwo,że to uruchomi lawinę "wylewania pomyj na mnie". niestety nie wychodzi, wiele osób mnie broni; sam odpowiadam rzeczowo; nie daję się sprowokowac.
(4) Musicie więc zmienić technikę; skoro ta "prymitywna" nie zadziałała. Co robicie, szukacie w zyciorysie potknięć; że mam słaby dorobek, że bywałem przeterminowany, że sam mam na sumieniu tyle, ile inni.
(5) Tę strategię dezaktywuję, publikując swoją bibliografie oraz swoje CV; okazuje się,że facet ma wiele osiągnięć,że jest bez zarzutu; wieć tak się nie da.
(6) Zmieniacie więc technikę: trzeba podwazyć moje umiejetnosci czytania raportów; podważacie relewancję raportu; poprzez wypowiedzi typu: "że to tylko statystyka", że "została spreparowana, bo sa wybory".
(7) Szanowni Państwo Opus Dei! Nie róbcie z czytelników "przysłowiowych" gamonii; onio to widzą. Wasze próby obniżenia wartości rankingu są absurdalne; niedługo zaczniecie twierdzić,że Hiszpanie umówili się z Mosadem,zeby zaszkodzić prawdziwym Polakom :)
(8) Problem jest powazny!!! Statystyki ujawniły w końcu sytuację kryzysową US; są wybory i czas zastanowić się nad zmianą ekipy. Dotychczasowa ekipa skompromitowała się; wiec rzeczowo trzeba zastanowić się nad całkowicie nowymi kandydaturami.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 22:16:00)
Do Pana Skibińskiego. Dlaczego pan mi każe aktualizować swoją stronę. Może należałoby zadać pytanie: Dlaczego Krysztofiak do 2009 roku aktualizował swoją strone, a potem już nie? Nie zadaje Pan pytań.

Nie aktualizuję swojej strony, bo nie jestem tego w stanie zrobić; narzędzia internetowe do jej aktualizacji nie działają. Kiedyś działały; mimo moich uwag, nie poprawiono tego. Nie naciskałem, bo nie chciałem,zeby o mnie mówiono "pieniacz".

Nie wiem dlaczego te narzedzia nie działały; u innych działały; u mnie - nie !!!! Może ktoś nie chciał,abym mógł na gorąco komentować "zycie uniwersyteckie"; mialem takie ambicje; ale nie dało się. W końcu rok później zaczęły się moje sprawy dyscyplinarne, których, na szczęście, nie przegrałem.

Taka jest kolej wydarzeń. Proszę wiec pytać innych; dlaczego nie byłem w stanie czegokolwiek nowego wprowadzać na moją stronę internetową.

Co ciekawe, ranking odzwierciedla te kłopoty.
Aleksandra (2012-02-24 22:34:48)
polecam artykuł z Panoramy 7 http://www.smdab.szczecin.pl/panorama7/panorama7.html

SP „Słoneczna”
Logika matematyczna

To pierwsze tego typu przedsięwzięcie w Europie! W klasach IV-VI SP „Słoneczna” wprowadzono program nauczania logiki matematycznej – autorski pomysł realizowany przez nauczycielkę filozofii Aleksandrę Gad na podstawie programu prof. US Wojciecha Krysztofiaka. Projekt zaplanowano na trzy lata.
– Zależy nam na tym, by młodzi ludzie nauczyli się samodzielnie i sprawnie przetwarzać informacje, dokładnie analizować teksty kultury, wydarzenia i sytuacje, a także poprawnie wnioskować na bazie dostępnych danych – podkreśla nauczycielka przedmiotu.
Uczniowie realizują ten sam program nauczania logiki matematycznej, który wykorzystywany jest w najlepszych uniwersytetach na kierunkach studiów pedagogicznych. Co dwa tygodnie rozwiązują zadania logiczne, poznają nowe pojęcia i struktury. Ich praca podlega ocenie opisowej.
– Niektórzy moi uczniowie są zachwyceni, bo uwielbiają rozwiązywać zadania, inni zastanawiają się nad pożytkiem płynącym z zajęć i wówczas muszę tłumaczyć, że logiczne myślenie, umiejętność uważnego słuchania, przymus koncentracji, bez której nie można wykonać zadania, wyrabiają w nich bardzo pożyteczne cnoty charakteru: skrupulatność i perfekcjonizm, który przydaje się w każdej sferze życia – dodaje Aleksandra Gad.
Uczniowie SP „Słoneczna” mają już wyrobione zdanie na temat zajęć.
– Na początku było bardzo trudno, bo język logiki jest dziwny. Dla logika ważne są zastosowane znaki i wniosek. Teraz, gdy znamy już odpowiednie znaki, jest łatwiej – podkreślają Ewa Konieczna i Karolina Polkowska.
– Te lekcje uczą nas logicznego myślenia i koncentracji. To, co wiemy, możemy wykorzystać na innych przedmiotach – dodają Paweł Kosecki, Natalia Parciak i Antonina Czaplińska. Wprowadzenie zajęć z logiki matematycznej konsultowane było z rodzicami uczniów. Pod koniec roku szkolnego uczniowie ocenią ich przydatność w formie ankiety.
– Staramy się, aby chlubą tej szkoły był człowiek pytający i refleksyjny. Wciąż szukamy dróg, które uatrakcyjnią – na miarę XXI wieku – przebieg procesu nauczania i wychowania. Logika matematyczna jest przestrzenią, która daje naszym uczniom ogromne możliwości rozwoju – podkreśla Małgorzata Kurpiewska, dyrektor ZSP „Słoneczne”.
RE
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 22:53:40)
Odpowiedź Panu Pen.isowi
Ponieważ Państwo Polskie płaci mi dosyć poważne pieniądze - w porównaniu np. z osobami stojącymi po 10 godzin w sklepach, które za 10 lat zaczynaja mieć żylaki - za z podatków obywateli, moim obowiązkiem jako intelektulisty jest odpowiedanie w debacie na pytania każdej osoby; debatę ja sprowokowałem; ludzi to interesuje, nawet Pana o nieprzyjemnie brzmiącym nicku. Traktuję każdego poważnie.

Śp. profesor Leszek Nowak odpowioadał na swoich wykładach gościnnych wszystkim; nawet osobom, które jakoś ujawniały niepełnosprawnosć umysłową czy też omotanie jakąś zwariowana ideą. Jako student stwierdziłem wówczas,że Profesor miał klasę; każdego poważnie traktował.

Państwo! chcielibyście,żebym nie odpowiadał na Wasze posty; wówczas najłatwiej komuś dokopać, kiedy ten milczy, ja niestety nie milczę.
anonim (2012-02-24 22:54:34)
Pan Krzysztofiak ma racje! Brawo! czas usunac nieudaczników ze stanowisk! Niech Pan walczy. NA REKTORA! ;)
anonim (2012-02-24 23:01:45)
Brawo dla Pana! Czas usunac rektora ktory malo robi. Niech Pan walczy, na rektora! us spada na psy
anonim (2012-02-24 23:33:43)
przepraszam za dubel i blad w nazwisku
Wojciech Krysztofiak (2012-02-24 23:59:28)
Do Pani(a) Anonima. Dziękuję za miłe słowa.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-25 00:05:02)
Szanowni Państwo.
Pracuję ponad 23 lata w US. W bazie publikacji pracowników US; nie wystepuje żadna moja praca. Jak to interpretować?
Podaję link: http://publi.bg.szczecin.pl/cgi-bin/koha/opac-search.pl?op=do_search&marclist=700a&operator==&type=intranet&value=Krysztofiak%2C%20Wojciech

Z mojego komputera wyskakuje mi: nie znaleziono żadnej pozycji. Powyżej, państwo otrzymali listę moich publikacji. jak to zrozumieć,że pracownik, który ma tyle publikacji, nie jest odnotowany w bazie publikacji swojego Uniwersytetu.

Chyba krasnoludki skasowały pliki.
NoName (2012-02-25 00:09:24)
"Wskaźnik scholar obejmuje artykuły naukowe, które zostały opublikowane w międzynarodowych pismach naukowych zebranych w bazie SCimago. Mogę powiedzieć,że np. w bazie Scimago nie występuje żadne polskie czasopismo filozoficzne. Przypuszczam więc,że w tej bazie nie wystepuje żadne czasopismo polskojęzyczne. Ale tego nie zbadałem. Podobnie Google Scholar nie odnotowuje zasadniczo publikacji polskojęzycznych. Choć są wyjątki."

Szanowny Panie Profesorze,
zalecam skorzystanie z wyszukiwarki Google Scholar. Przed momentem znalazłem w niej PDF-y z abstraktami konferencji, w których figurują nazwiska naukowców z Uniwersytetu Szczecińskiego, a jednocześnie nie mogę w niej znaleźć odsyłaczy do niektórych ze znanych mi artykułów naukowych opublikowanych w czasopismach listy filadelfilskiej, bądź ERIH, przez tych samych naukowców. Nie znajdujemy tych artykułów, pomimo tego, że inne artykuły opublikowane w tych samych czasopismach znajdują się w bazie Google Scholar. W bazie tej można również znaleźć artykuły publikowane w czasopismach, nie znajdujących się na ani na liście filadelfijskiej, ani na liście ERIH, a znajdujących się na tzw. liście czasopism punktowanych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. By nie sięgać daleko, można wskazać czasopismo Instytutu Filozofii US - Analizę i Egzystencję. Okazuje się zatem, że w bazie Google Scholar nie figurują wszystkie pozycje, które składają się na dorobek naukowy opublikowany w czasopismach, których istnienie Google Scholar zasadniczo rozpoznaje. Uwzględniając to, że w bazie Google Scholar znajdują się i pozycje nienaukowe (program i abstrakty ogólnopolskich konferencji), jak i brakuje pozycji, które niewątpliwie powinny się tam znajdować, powstaje pytanie, w jaki sposób można upatrywać w rankingu, dla którego jednym z parametrów jest Google Scholar, narzędzia pozwalającego adekwatnie oszacować dorobek naukowy pracowników danej jednostki naukowej? Kolejnym pytaniem jest pytanie o to, z jakiego rodzaju stosunkiem pomiędzy Google Scholar a Scimago Group mamy w "stosunku liczby artykułów w Google Scholar za okres 2007-2011 z liczbą artykułów(2003-2010) zebranych przez Scimago Group (30%)"? W jaki sposób mamy być w stanie ocenić wartość tego rankingu, gdy tak niewiele mówi się o jego metodologii na stronie internetowej, którą Pan wskazuje w jednym z pierwszych wpisów, a Pan również nie udziela dostarcza wiedzy w tej sprawie, tylko koncentruje się na pobocznych, przynajmniej z perspektywy oceny wartości samego rankingu, sprawach lobby katolickiego itd.?

Z poważaniem.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-25 00:10:57)
Dodam, że tytuły moich publikacji można znaleźć w bazach Biblioteki narodowej; w bibliotece UAM, UJ i innych. W US nie ma.
Wszystko przez te krasnoludki :). Komuś naprawdę przez tyle lat zależało,żeby moje nazwisko nie pojawiało się w żadnych bazach, zestawieniach, na żadnych listach. całe szczęście,że istnieje Internet. I miejmy nadzieję, że ACTA nie zostanie wcielone w zycie; wówczas istnienie będzie definiowane jako posiadanie rekordu internetowego w kontrolowanym i monitorowanym systemie przez Wielkiego Brata. Tak, tak Orwellowska wizja próbuje się ziścić. Na szczęście żyją wśród nas rzesze umiejących protestować.
student (2012-02-25 00:32:27)
Dlaczego na innych uczelniach jest istotny postep, a na US nie? Wladzom na tym nie zalezy? Zamiast wspierac i motywowac wykladowcow nie robi sie nic. Spotkalem wykladowcow, ktorzy nic wiecej nie wnosza jak slajdy na wykladzie. Brak zachety i zaciekawienie studentow przedmiotem. Nie stosuje sue narzedzi ktore sa przydatne w pracy jak np programy ksiegowe, a tego studentow sie nie uczy chodz na takiej specjalizacji ksiegowosci na wneiz jest potrzebne. Wiele jest do zmian na us
Wojciech Krysztofiak (2012-02-25 00:38:19)
Trochę się zagalopowałem. Bo w innych miejscach wychodzi. Chyba jesteśmy już zmeczeni tą dysputą. Zaczyna to dla mnie być uciążliwe. Przepraszam pracowników biblioteki.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-25 10:47:57)
Google Scholar odnotowuje wszystkie czasopisma najważniejszych wydawców, czyli: Spriger, Wiley, Elsevier i kilka innych (tzw. graczy na rynku naukowym). Na przykład,wszystkie, moje anglojęzyczne artykuły występują w Google Scholar (nie ma na razie tam mojego ostatniego tekstu z 'Semiotica", ale ukazał się niedawno, dwa tygodnie temu).

Są na Liście Filadelifijskiej czasopisma, które nie są wydawane przez te najwazniejsze oficyny wydawnicze. Osobiście uważam,ze SCimago jest lepszą bazą niz Lista Filadelfijska, gdyż na Liście Filadelfijskiej widnieje "Filosofickij Casopis" (czy jakoś podobnie się to pisze), którego nie ma w SCimago.. Każdy filozof wie,ze "Filosoficki Casopis"nie jest liczącym się czasopismem.

"Analiza i Egzystencja" jest młodym czasopismem, dla którego nie skonstruowano parametru H. warto byłoby dowiedzieć się jak często jest ono cytowane, czyli jak często teksty tego czasopisma są cytowane. Jeśli ta wielkość jest niewielka, a musi taka być, gdyż Anglik czy Japończyk nie zacytuje (nie zna polskiego), to nie może znaleźć się w tej bazie.

Dlatego Ministerstwo uruchomiło program przekształcania naszych rodzimych czasopism na takie, które mogłyby być bardziej dostępne dla społeczności światowej.

Nadto, "Analiza i Egzystencja" nie jest wiodacym pismem; jest czytane, bo jest ogólnie dostępne. Ale spójrzmy na to bezstronnie - poza Judyckim i Chrudzimskim i chyba Szubką nikt ze znanych polskich filozofów niczego tam nie opublikował (może mylę się, dokładnie zawartości nie przestudiowałem). Porównajmy, "Filozofię Nauki" z "Analizą i Egzystencją" pod względem tekstów tzw. 'gwiazd filozofii polskiej".
Pytanie, kto jest "gwiazdą" - algorytmu na to nie ma, ale jakoś wię się to intuicyjnie. ukaże się w "Ruchu Filozoficznym" na ten temat mój tekst; sa w nim wymienieni wszyscy ci polscy filozofowie, którzy publikują w około 140 najwazniejszych czasopismach światowych z filozofii. A które są najwazniejsze: te które występują jednoczesnie w trzech bazach (SCimago, ERIH oraz Lista Filadelfijaska) lub występują w dwóch, ale na najwyższej pozycji (w pierwszej lidze).

Na koniec: nie kazdy tekst gzdieś opublikowany jest klasyfikowany jako dorobek naukowy. Na przykład, tekst w materiałach pokonferencyjnych jest jedynie opublikowanym "file". Bądźmy więć ostrozni. Opublikowany artykuł, to artykuł zrecenzowany. Czasopisma, które posiadają dobrze zorganizowaną instytucję recenzji, publikuja teksty; natomiast czasopisma, które nie recenzuja na serio, jedynie drukuja teksty. warto o tym pamiętać i wprowadzić dystynkcję na teksty opublikowane i wydrukowane.

Na Zachodzie recenzje często maja objetość połowy recenzowanego artykułu; w Polsce zas zwykle pięć linijek. Tamtejsze recenzje to powazne, niekiedy, dyskusje naukowe. W Polsce zwykle nikomu nie chce sie pisac rzeczowych recenzji (pisza je na odczepnego); ale to się powoli zmienia.

Moim zdaniem niekiedy czasopisma fatalnie dobieraja recenzentów: recenzent recenzentowi nie jest równy. Osobiście uważam,ze recenzentami powinni byc wyłaczni Ci, którzy znaja standardy i procedury recenzowania artykułów w topowych pismach.

Scimago jest bazą szerszą niż Google; choć obie się krzyzują. Dokładnie nie wiem ile procent wynosi iloczyn tych baz. Mysle,że nie warto kwestionować wiarygodności tych baz; ale raczej zmienic własna polityke publikowania własnych tekstów.

Opracowałem program zajęć (Syllabus) dla doktorantów, włąśnie dotyczacy tych spraw. Od jednego pracownika (kierownika studiów doktoranckich) otrzymałem odpowiedź, że oni juz maja taki przedmiot. Nieco byłem zdumiony: zamiast wykorzystać specjalistę w tym zakresie, to zleca się zajecia komuś kto niezbyt wiele ma do powiedzenia na temat mechanizmów swiatowego transferu wiedzy (tym bardziej, że na pewno nikt takiego Syllabusa nie opracował, jak mój - bo żeby go opracować, trzeba najpierw posiedzieć w Internecie pół roku; przestudiować bazy, poczytać raporty z rozmaitych ośrodków scjentometrycznych ). Tak to u nas jest w US - kazdy myśli,że jest najlepszy, ze juz wszystko zrobił,że jest O.K.
OjDanaDana (2012-02-25 11:44:54)
Do Pana prof. Krysztofiaka:

Jako osoba, której (podobnie jak Panu) również leży na sercu przyszłość US, a zwłaszcza jego poziomu naukowego, chciałbym zwrócić Panu uwagę na dwie sprawy:
1)Proponuje przestać pisać o Opus Dei, spiskach itp., bo młodzi ludzie retorykę taką kojarzą bardziej z PiS niż z czymkolwiek co powinno być traktowane poważnie. Takie pisanie urąga temu o co toczy się tu dyskusja. Proszę nie traktować tego osobiście. Nie jest to złośliwość a jedynie sugestia ze strony młodego obserwatora. Oczywiście może Pan jej nie uwzględnić, niemniej myślę, że dyskusja dużo zyskałaby na tym, gdyby skupił się Pan na tym co istotne.
2)Wszelkiej maści raporty i sondaże, traktujące o poziomie nauki nie uwzględniają pewnej zasadniczej kwestii. Są one rankingami uczelni w ogóle a nie wydziałów czy instytutów. Młodzi ludzie studiują de facto w określonych instytutach a nie na uczelni w ogóle (pomijając tych studentów, którzy studiują więcej niż na jednym kierunku, ale tacy stanowią mniejszość). Nie trudno wyobrazić sobie sytuację w której uczelnia X ma znakomity instytut fizyki, ale słabszy chemii lub filologii. Dlaczego maturzysta, chcący studiować filologię miałby kierować się przy wyborze szkoły tym jakie zajmuje ona miejsce w rankingu, jeśli akurat filologia w tym przypadku raczej „ciągnie w dół”? Problem z poziomem nauki istnieje i wie o tym każdy, kto ma styczność z US. Sądzę jednak, że nie powinniśmy w tym wszystkim sugerować się kontrowersyjnymi rankingami, a raczej skupić się np. na wskaźniku obrazującemu ilość punktów przypadających średnio na jednego pracownika instytutu lub wydziału i skupić się na promocji najlepszych pod tym względem kierunków.
Nie powinno się oczywiście ślepo wierzyć wynikom takich obliczeń, ale wydają się one być znacznie mniej kontrowersyjne niż te, które Pan cytował. Podobny system oceniania stosuje się w przypadku przyznawania stypendiów itp. Każdy rodzaj aktywności (nagrody, wyróżnienia, praca edytorska, organizacja konferencji, itp.) skorelowany jest z odpowiednią ilością punktów, która zazwyczaj ustalana jest w taki sposób, by oddawała w taki czy inny sposób ilość punktów za artykuł w czasopiśmie z danej listy MNiSW, ERIH, czy Filadelfijskiej.
W związku z tym mam dla Pana sugestię. Jest Pan specjalistą w zagadnieniach związanych m.in. z metodologią nauk a i statystyka też pewnie nie jest Panu obca. Dlaczego nie stworzy Pan takiego rankingu? Nie mówię o rankingu, który miałby uwzględniać wszystkie ośrodki naukowe w Polsce, czy nawet w województwie. Na chwilę obecną wystarczyłby zapewne ranking wydziałów lub instytutów US. Informacje dotyczące osiągnięć pracowników US są raczej jawne, a przynajmniej takie powinny być, więc dostęp do danych nie powinien stanowić problemu.
Rozumiem, że jest Pan z pewnością zapracowanym człowiekiem, ale sądzę, że jeśli jakiś raport miałby być miarodajnym, to prędzej taki, który porządkuje odpowiednie wydziały lub instytuty niż całe uczelnie, na których poziom bywa często zróżnicowany.
Pozdrawiam.
Szanowna Pani Dano (2012-02-25 13:34:54)
Nie czytała Pani wcześniejszych postów. Stwierdziłem,że oceniać Instytuty należy w sposób zróznicowany. Jako przykład podałem mój Instytut, który ma doskonałą - jak na warunki polskie - ekipę. Nadto, stwierdziłem, że moglibyśmy być najlepszym Instytutem aż do samej Łaby. Niestety, to nigdy nie nastąpi dopóki nie znikną "wojny religijne"; a takie mają miejsce.

Dotychczasowe systemy oceniania w US były wadliwe, bo ukrywały poprzez fasadowość rzetelną pracę naukową. W systemach tych przeważał czynnik konferencyjny; publikacje w materiałach pokonferencyjnych oraz udział w konferencjach. Instytuty więc organzizowały na potęgę wewnętrzne konferencje i publikowały materiały. W ministerialnych kryteriach ten typ działalności w ogóle nie liczy się (z wyjątkiem konferencji międzynarodowych; podejrzewam,że bedzie to następne pole do zbijania tzw. punktów; konferencje sa jedynie narzędziem do uzyskiwania wyniku; a nie - wynikiem naukowym; wiec nie powinniśmy mieszać tak róznych kategorii: wyniku i narzędzia służącego do osiagania wyniku).

W swojej dziedzinie już stworzyłem ranking pism; na jego podstawie sformułowałem hipotezy dotyczace dynamiki rozwoju polskiej filozofii; pokazałem, które subdyscypliny na poziomie światowym są w Polsce rozwijane, a które - nie mają znaczenia w świecie. Między innymi, moja wstepna praca scjentometryczna obnażyła brak obecności na światowym rynku polskiej etyki; podczas gdy całkiem nieźle rozwijamy się w zakresie logiki filozoficznej, teorii języka oraz filozofii nauki.

Jestem za tym, aby spunktować wedle kryteriów ministerialnych wszystkie Instytuty w US; ale niestety musimy z tym poczekać, gdyż Ministerstwo jeszcze nie zakończyło prac nad ustaleniem Listy Czasopism.

Póki co - mozna na razie w US opracować Instytutową listę publikacji pracowników w czasopismach kat. A (Int1) oraz B (Int2) listy ERIH (a dla nauk ścisłych - Listy Filadelfijskiej; można nawet rozszerzyc o publikacje kat. Nat.

O taki spis walczyłem wiele lat - niestety nie przeczytała Pani wcześniejszych postów; władze nigdy nie chciały zaprezentowac najlepszych, swoich naukowców. Nie chodzi mi o organizatorów konferencji (nie mam nic przeciwko nim), ale chodzi mi o tych, którzy de facto publikują swój wynik i poddaja go weryfikacji na światowym rynku nauki.

Niestety praca nad opracowaniem i oszacowaniem punktacji Instytutów, jest zmudna i wymaga czasu. Za pracę ponadto się płaci; więc Uniwersytet musiałby znaleźć fundusze na wykonanie takiej pracy.

Zgodze się,że nalezy promowac najlepszych; to daje wyniki marketingowe.

Niestety dostęp do danych publikacyjnych pracowników US nie jest łatwy; na ogół nie można znaleźć w Internecie pełnych bibliografii pracowników US. Co wiecej, pracownicy nie sa skorzy odpowiadać na maile i chwalić się swoimi osiagnieciami; to musi zostać wykonane na mocy polecenia Rektora - każdy pracownik ma dostarczyć w terminie do dnia takiego a takiego temu a temu listę swoich publikacji w czasopismach kat. Int1 lub Int2 Listy ERIH (ewentualnie kat. Nat) lub Listy Filadelfijskiej.

Jak Pani natomiast zacznie pytać o monografie, to wówczas okaże się, że wszystkie materiały pokonferencyjne w oczach ich autorów stanowią monografie; że kazda ksiązka z artykułami to monografia.

Na ogół jest tak, że monografie to końcowy efekt pracy naukowej, której wyniki ukazywały się w czasopismach wcześniej; stąd, w monografiach powtarzane są rzeczy, o których wcześniej się gdzies pisało. Choc oczywiście nie jest to reguła; bo w mojej, na przykład, habilitacji nie było niczego, co wcześniej publikowałem. Na ogół jest tak: jak ktos ma publikacje w powaznych czasopismach, to ma i monografie.

Rankingi światowe mimo wszystko pokazują wiele, gdyz porównują szkoły; i to jest cenne; pozwalają zobaczyć siebie na tle innych; to jest bardzo wazne, a nawet najwazniejsze; jak daleko jestesmy od Harvardu, czy to odległość do Księzyca, czy do oddalonej Galaktyki. Ranking pokazał,ze pomiedzy US a Politechnika Koszalińską odległość w wynikach naukowych jest drogą do Księzyca.
Filozofek (2012-02-25 14:49:45)
Pan prof. Krysztofiak poruszył bardzo ważną i istotną sprawę. Jego wypowiedzi na temat sytuacji US nie mijają się z prawdą. Problem jest taki, że zamiast dyskutować na temat tego jak poprawić US, czerwona hołota pomija to celowo i uderza w Profesora. Aż do tego stopnia, że ten musi publikować swoje CV ;). A to przecież do niczego nie prowadzi. Brakuje Panu kunsztu polityka, który umiał by to rozegrać. Rozpaczliwy krzyk w mediach nie posiada mocy sprawczej. Podejrzewam, że odstraszy to tylko następnych rekrutów.

Pozdrawiam i życzę powodzenia! :)
Maciej Kowalewski (2012-02-25 15:19:34)
Do Prof. Krysztofiaka
Nie wiem jak Pan, ale ja mam odczucie, że ta lokata na 13 000 miejscu jest niesprawiedliwa, na pewno, aż tak źle nie jest. Ale w wielu sprawach nie jest też rewelacyjnie, więc do konkretów:
1)Zgadzam się, że normą powinno być zamieszczanie na stronach Instytutów informacji o publikacjach pracowników z ostatnich lat. W moim Instytucie Socjologii zamieszczamy listę książek i prac pod redakcją wydanych przez pracowników, to krok w tą stronę, choć jeszcze nie jest to cel ostateczny, ale w wielu innych instytutach już zamieszcza się przy każdym nazwisku ostatnie publikacje. Jak dotąd opiera się to jednak na działaniach oddolnych. Można oczywiście przyjąć też rozwiązania totalne, takie jak na Uniwersytecie Zielonogórskim, gdzie istnieje spójny i obowiązkowy system katalogowania prac zatrudnionych tam badaczy, lub np. w Instytucie Socjologii UAM, gdzie istnieje uwspólniony system zamieszczania informacji o publikacjach.
2)Mam wątpliwości (i mieli je także wpisujący się wyżej) co do poprawności danych zbieranych przez Google Scholar. Proszę wpisać tam moje imię i nazwisko (pomijam, że mam nazwisko raczej popularne). Ale pojawiają się tam oprócz publikacji także wskazania na moje… sylabusy, skrypty dla studentów, recenzje. Podobnie jest z programem Publish Or Perish, opartym na silniku Google Scholar, który wśród moich publikacji wymienia także jeden abstrakt i jeden komunikat z konferencji, oba zliczając jako czasopisma! Nie zawsze więc mechaniczne narzędzia scjentometryczne działają jak należy. Co nie znaczy że należy z nich zrezygnować.
3)W przypadku nauk humanistycznych i społecznych jestem jednak zwolennikiem pisania przede wszystkim w języku ojczystym. Z wielu powodów: z racji powinności wobec społeczeństwa, o której Pan pisał, z racji konieczności wprowadzania do debaty publicznej (toczącej się po polsku) naukowego uporządkowania i dowodów. Jeśli pisać będziemy wyłącznie po angielsku, to skażemy na niebyt (a co najmniej na banicję) naukową perspektywę, a pozostawimy jedynie publicystykę. W tej sprawie zresztą toczyła się dyskusja na lamach GW (m. in. o fetyszyzacji listy JCR) link podaję tutaj: http://lewica.pl/index.php?id=25893&tytul=M.-Czubaj,-J.-Mizieli%F1ska,-W.-Burszta,-W.-Godzic:-M%B1dre-i-g%B3upie-polemiki
Dlatego też lista ERIH wydaje mi się ważniejsza niż lista JCR (bo obejmuje też czasopisma w językach narodowych), ale nie ma w niej działu socjologia (jest antropologia, to jednak nie to samo, chociaż jest co prawda czasopismo Kultura i Społeczeństwo, gdzie głównie zamieszczane są teksty socjologów).
4) Na Uniwersytecie większość z nas to pracownicy naukowo-dydaktyczni. Myślę że nie można rozliczać tylko za publikacje, bo ktoś może być lepszym dydaktykiem niż badaczem i na odwrót. Ocena pracowników na pewno musi dotyczyć tych dwóch rzeczy. Ciągle nie bardzo jednak wiadomo jak to robić, bo ankiety ewaluacyjne (podobnie jak metody scjentometryczne) tez mają swoje wady – bywają narzędziem zemsty studentów, albo przeciwnie, wysokie noty są podziękowaniem za pobłażliwe traktowanie i brak wymagań itd. Wydaje mi się jednak, że z nich też nie należy rezygnować, bo negatywne oceny od wielu grup/kierunków/lat studiów muszą być sygnałem, że coś trzeba zmienić. Być może poza danymi ilościowymi należałoby też zbierać wypowiedzi jakościowe? Na przykład zostawić pole z uwagami do samodzielnego wypełnienia i uzasadnienia ogólnej oceny?
OjDanaDana (2012-02-25 16:23:26)
Dziękuje Panu za odpowiedź. Pozostaje mieć nadzieję, że rektor (obecny lub przyszły) zdecyduje się w końcu na przeprowadzenie "inwentaryzacji" na US. Nie powinno się marnować takiego potencjału.
Pozdrawiam.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-26 01:37:49)
Odpowiedź Panu Maciejowi Kowalewskiemu.

(1) Wcześniej napisałem,że 13000 pozycję łatwo jest poprawić poprzez odpowiednie zmiany w systemie zarządzania Uniwersytetem. I ta ocena jest sprawiedliwa na gruncie rankingu, który mierzy obecność naukową szkoły wyższej w sieci. Uniwersytet do tej pory o to się nie martwił, więc został ukarany.

(2) W ramach globalnej oceny, będacej wypadkową wielu subrankingów, znajduje się subranking produkcji naukowej. Tu zajmujemy około 3200 pozycję na świecie. Tą pozycją się martwię - ona jest tu najwazniejsza. Jestesmy o 1000 pozycji gorsi od Politechniki Koszalińskiej. I nie jest łatwo zmienić tę pozycję w ciągu roku.

(3) Szanowny Panie macieju. Google Scholar odnotowuje wszystkie teksty w czasopismach wydawanych przez: Springera, Wiley'a, Francis & Taylor Group, Elseviera i kilku mniejszych wydawnictw. Google Scholar nie obejmuje czasopism lokalnych. Pozatym ranking głównie bazuje na SCImago - czyli na liście najważniejszych czasopism na świecie. Nawet jeśli drobne teksty, takie jak syllabusy sa wliczane do subrankingu, to słaba, nasza pozycja w tym rankingu pokazuje,że nawet syllabusów i not naukowych nie produkujemy.

(4)Jesli Pan jako socjolog nie będzie pisał po angielsku, to kto sprawdzi czy Pan np. "głupot" nie wypisuje. Nie powiedziałem,że nalezy pisac wyłacznie po angielsku; powiedziałem,że publikujmy to, co mamy do powiedzenia w swoich dyscyplinach w najlepszych czasopismach; a te niestety są publikowane po angielsku. Publikacje w zakresie nauk społecznych tym bardziej powinny zostawać poddawane światowej weryfikacji, skoro na ich gruncie próbuje się opracowywać rozmaite technologie zmieniania rzeczywistości spolecznej.

(5) Po polsku powinniśmy pisać poezję i historię; nigdy historykowi obyczajowości, który zajmuje się, np. przemianami obyczajowymi w regionie zachodniopomorskim nie kazałbym pisać artykułu po angielsku, gdyż ten temat jest interesujący wyłacznie dla nas (i raczej nie sprzeda się na Zachodzie). Są jednak pewne działy takich dyscyplin jak historia czy literaturoznawstwo, w których należy wręcz pisać po angielsku dla świata; słynny, rewolucyjny naukowo tekst Proppa, na temat morfologii bajki rosyjskiej, został przetłumaczony na wszystkie ważne języki świata. zapoczątkował strukturalizm formalny w badaniach semantycznych nad narracją.

(6) W nauce mamy naukowców (róznego typu: mikrozasięgu, makrozasięgu, itd.), komentatorów nauki oraz organizatorów "przemysłu naukowego". każdy w tym wypadku jest ważny, naukowiec tworzy produkt; komentator przybliża go studentom w celu odtwarzania głównie grupy zawodowej uczonych, ale także kodowania wiedzy techniczneo-inżynieryjnej w umysach, zaż organizator kreuje obieg komunikacyjny wiedzy (konferencje, debaty, redaguje czasopisma naukowe, tworzy rankingi, itd.). Każdy jest tu ważny. Jedni sprawdzają się w nauce, inni w jej organizowaniu, a jeszcze inni w opowiadaniu studentom i laikom o niej.

Nieliczni są równie świetni na każdym polu; choc rzecz jasna zdarzają się tacy. Nie wiem kto to jest dydaktyk? Żeby nauczać trzeba rozumieć profesjonalnym poziomie to, czego nauczamy. Rozumienie zaś wymaga uprawiania nauki; a nie tylko jej słuchania. Aby uprawiać naukę na poziomie organizacyjnym, np. projektując serie wydawnicze na dany temat w danej dyscyplinie, trzeba znać się profesjonalnie na tej dyscyplinie; trzeba umieć ocenić co jest wartościowe, jakie wyłaniają się nowe trendy badawcze, jakie trendy przechodzą do lamusa historii. Nie wierze wiec w coś takiego, jak dydaktyk, który nie zajmuje się nauką. Na ogół najlepszymi dydaktykami są profesorowie po sześćdziesiątce, którzy kiedyś uprawiali poważnie naukę, a na starość chcą odpocząć, ucząc studentów (starzy profesorowie sa w nauczaniu najlepsi, bo chocby z racji wieku - o ile nie byli za młodu leniami - najwięcej wiedzą; najwiecej książek przeczytali, najwięcej badań wykonali, itd.).

(7) Co do ankiet ewaluacyjnych, to one są potrzebne. Co innegojednak mówi ankieta ewaluacyjna od studentów o niskiej komptencji do studiowania, niż ankieta ewaluacyjna od studentów o wysokiej kompetencji do studiowania - o tym trzeba pamiętać. Niski wynik mówi to,że nauczyciel nie spełnia wymagań studenta. Tylko, że w obu grupach te wymagania są antagonistyczne. Student o niskich kompetencjach przede wszystkim próbuje się "utrzymac na studiach", więc promuje nauczyciela, który nie wiele wymaga, który nie "piłuje"; student o wysokich kompetencjach do studiowania wymaga przede wszystkim tego, aby zajęcia były twórcze, inspirujące i bogate w przekazywaną treść (bogatszą niż w podręcznikach, bo wówczas na takie zajęcia nie ma sensu chodzić, skoro wszystko to, co wykładowca mówi, można przeczytać w podręczniku). Na US przewagę mają studenci o niskich kompetencjach do studiowania; łatwo po każdej rekrutacji to sprawdzić przeglądając listy rankingowe przyjęć na każdy kierunek studiów; na Wydziale Humanistycznym mając 30 punktów można było bez trudu się dostać w tym roku, czyli mając na maturze oceny mierne, można było się bez trudu dostać na prawie wszystkie kierunki ( z wyjątkiem psychologii i pewnie jeszcze jakiegoś innego kierunku). Oczywiście, jestem również za tym, aby słabi studenci studiowali - bo konstytucyjnie mają do tego prawo (często bowiem ich niski poziom kompetencji jest dziedziczony biedą i niskim poziomem szkoły sredniej).

Pan jako socjolog powinien więc wiedziec,że kazda ankieta ewalucayjna mówi, jedynie o spełnianiu lub nie spełnianiu potrzeb. Ale potrzeby studentów sa różne. Nie można więc w tym wypadku do tego samego worka wkładać ankiety studenta dostatecznego i ankiety studenta bardzo dobrego.

Tyle. Ale nie to jest przedmiotem debaty. Jest nim to, że Uniwersytet wymaga radykalnych zmian w zarządzaniu, gdyż sytuacja jest katastrofalna. I to pokazuje ranking - w pełni sprawiedliwie.
Dr Wydział Humanistyczny (2012-02-26 14:38:06)
Jestem wieloletnim pracownikiem naukowym US. Od moich studentów WIELOKROTNIE słyszałam bardzo niepochlebne opinie na temat zachowania się i wypowiadania pozamerytorycznych uwag Pana Profesora Krysztofiaka. Taka ilość uwag, nie może stanowić jedynie przypadku. Opinie studentów, pokrywają się z komentarzami tutaj przedstawionymi. Było mi przykro, kiedy studenci czuli się pod presją, byli dewaluowani i w tej zależnościowej sytuacji czuli się bezradni. Tak zdecydowanie nie powinno być. Pan Profesor Krysztofiak niewątpliwie jest człowiekiem nauki, nikt obiektywny myślę temu nie zaprzeczy. Wątpliwości jednak budzą Jego KOMPETENCJE EMOCJONALNE, OSOBOWOŚCIOWE!Panie Profesorze, może jednak warto byłoby to przemyśleć?
Wojciech Krysztofiak (2012-02-26 15:42:17)
Szanowny Pani Doktor.

Pani uwaga jest nie na temat. Nie ma związku z tematem. Pani próbuje mnie zdewaluować tylko po to, aby osłabić wymowę Raportu. Stara jak świat technika; nawet wczoraj na filmie w telewizji pokazana. Niech Pani z czytelników nie robi gamoniów.

Ja mam również opinie studentów na temat tego,że moje zajęcia były prowadzone bez zastrzeżeń; z zeszłego roku ponad 180 podpisów pod opinią. Posiadam również opinie z innych lat, o wiele wcześniejszych.

W tej dyskusji jakoś mało jest postów, które wpisują się w nagonkę na moją osobę. Państwo na siłę próbujecie uruchomić nagonkę. I nie wychodzi. Jest tak, że w US to zawsze studenci mnie bronili, gdyż niektóre osoby czuły się "obrażone religijnie".

Proszę więc nie powtarzać tych bredni; proszę podać swoje nazwisko; wówczas zobaczymy czy za te opinie bierze Pani odpowiedzialność; czy też wypisuje Pani rzeczy, które ktoś Pani kazał zrobić.

W tych wymianach już próbowano zrobić ze mnie "chama", " słabeusza", "wariata", itd. Ale niestety jest więcej postów, które akceptują raport i które jakoś bronią mnie przed tymi nielicznymi próbami napaści.

Czy mam opublikować studentów opinie na mój temat?
Tak Państwo boją się mojej kandydatury na Rektora,że musicie wycierać się opiniami studentów? Ja też jestem przygotowany !!!!

Proszę mi powiedzieć jakich kierunków studiów studenci czuli przykrość; odczuwali to, że byli dewaluowani? I co to znaczy, że byli dewaluowani; czy to, że otrzymali ocenę dost (i z tej racji nie mogli otrzymać stypendium naukowego - nie przesadzajmy; funkcją stypendiów naukowych - jest promocja najlepszych; a może tak było - że student otrzymał ocenę dostateczną, a miał o sobie wyobrażenie, że jest najlepszy; jeżeli student umie na ocenę bdb. zawsze otrzymuje u mnie taką ocenę; niezależnie czy wcześniej umiał czy nie; każdy student wie,że stawiam ocenę za finalną wiedzę).

Jak Pani Doktor powołuje się na rzekome skargi studentów, to dlaczego na ocen.pl nie mam samych jedynek? od dawna portal nie był aktualizowany; ale wtedy kiedy rozpoczął swoją działalność, byłem dobrze oceniany!!!

Dlaczego Pani powołuje się na "opowieści", nie wiedząc,że ewaluacje studenckie mojej osoby dwa lata temu były celowo zafałszowane w US? Pan Prodziekan przesłał mi nawet - po wielu prośbach - stosowne przeprosiny; jednakże do tej pory nie zidentyfikowano osoby odpowiedzialnej za fałszowanie danych statystycznych w procesie ewaluacji mojej osoby.

Wydaje mi się, że moje komptencje emocjonalne są O.K. Niektórzy z państwa wylewają na mnie "pomyje", i co? Efekt jakoś słaby. Nie daję się sprowokować.

Czy Pani Doktor kiedykolwiek ze mną rozmawiała dłużej niż godzinę,zeby oceniac moje kompetencje osobowościowe? Czy tez Pani jest wróżką? Pani spojrzy raz i juz Pani widzi moje komptencje emocjonalne !!!:)

Może należałoby, zająć się rzeczową dyskusją; a nie przyjmować na siebie rolę terapeuty, psychologa, lekarza :) i plotkarza ? :)

Możemy zacząć debatę na temat fałszowania danych statystycznych (ewaluacyjnych), dotyczących mojej osoby, w US. Poprosimy wówczas Pana Prodziekana o zajęcie stanowiska i wyjaśnienie przyczyn tego fałszerstwa. Do tej pory zostałem tylko przeproszony.

Pani Doktor - wypowiedź Pani nie jest elegancka. Tym bardziej, że nie podała Pani swojego nazwiska, a więc nie wzięła na siebie odpowiedzialności za wyrażane opinie.

Nie zauważyła Pani, jak wiele postów potwierdza ocenę wystawiona US w rankingu; jest tylko jeden post stwierdzający, że hiszpański raport jest fałszywy (dra Janikowskiego).

Na koniec dodam,że niektórzy studenci stwierdzają, że studiowanie bez oryginalnych nauczycieli jest nudą; ja miałem profesora, który w dwóch róznych butach potrafił przyjśc na zajęcia - nikt nie ośmielił się oceniać jego kompetencji emocjonalnych.

Pani Doktor! Może jest tak,że nie podzielam Pani swiatopogladu i dlatego nie akceptuje Pani mojego zachowania. niestety, żyjemy w wolnym kraju; dotyczhczas w niniejszych postach nikogo nie obraziłem. A pani próbuje mnie w nieco sztucznym, tzw. "cywilizowanym języku" obrażać. Niech Pani powie wprost: niektórzy studenci mówią,ze jestem "stuknięty". Nie obrażam się na takie oceny - kiedy jest się osobą kontrowersyjną, zawsze ma się adwersarzy i osoby przyjaźnie nastawione.
tetris (2012-02-26 16:04:32)
Licze na opublikowanie przez kandytatów w czasie kampani planu dla US i swoj pomysl jak wreszcie uzdrowic uczelnie i co zamierza zrobic. Pozdrawiam
mgr (2012-02-26 16:12:44)
Zgadzam się po części z panem Krysztofiakiem i Kowalewskim. 1. Potrzebne jest zaprezentowanie na stronach US wykazu dorobku naukowego poszczególnych pracowników. 2. Należy w oparciu o parametryczną ocenę publikacji, udział w grantach krajowych i zagranicznych, ich recenzjach stworzyć ranking naukowców, co miało by wpływ na ich wynagrodzenia. 3. W oparciu o ilościowe i jakościowe ankiety ewaluacji zajęć trzeba stworzyć ranking dydaktyczny pracowników. Często te ankiety mają charakter fikcyjny, pro forma. 4. Najlepsi otrzymywaliby nagrody i wyróżnienia, dla najgorszych sam niskiej pozycji w rankingu stymulowałby do zmian. 5. Funkcyjne nie powinni pracować poza US, aby dobrze realizować swoje zadania administracyjne. Nie wnikam w ocenę zajęć dydaktycznych, prowadzonych przez pana Krysztofiaka, bo go nie znam, ani jego wydziału. Generalnie wysokie standardy kultury obowiązują wszystkich i pracowników naukowych i studentów. To chyba jest jasne. Ubolewam, że takiej rzeczywistej, niepersonalnej dyskusji, jak podnieść poziom naukowy i dydaktyczny nie ma w poszczególnych, jednostkach, wydziałach uczelni. A wszyscy wiemy, że są na US i prawdziwi naukowcy i pozoranci.
mgr (2012-02-26 16:13:11)
Zgadzam się po części z panem Krysztofiakiem i Kowalewskim. 1. Potrzebne jest zaprezentowanie na stronach US wykazu dorobku naukowego poszczególnych pracowników. 2. Należy w oparciu o parametryczną ocenę publikacji, udział w grantach krajowych i zagranicznych, ich recenzjach stworzyć ranking naukowców, co miało by wpływ na ich wynagrodzenia. 3. W oparciu o ilościowe i jakościowe ankiety ewaluacji zajęć trzeba stworzyć ranking dydaktyczny pracowników. Często te ankiety mają charakter fikcyjny, pro forma. 4. Najlepsi otrzymywaliby nagrody i wyróżnienia, dla najgorszych sam niskiej pozycji w rankingu stymulowałby do zmian. 5. Funkcyjne nie powinni pracować poza US, aby dobrze realizować swoje zadania administracyjne. Nie wnikam w ocenę zajęć dydaktycznych, prowadzonych przez pana Krysztofiaka, bo go nie znam, ani jego wydziału. Generalnie wysokie standardy kultury obowiązują wszystkich i pracowników naukowych i studentów. To chyba jest jasne. Ubolewam, że takiej rzeczywistej, niepersonalnej dyskusji, jak podnieść poziom naukowy i dydaktyczny nie ma w poszczególnych, jednostkach, wydziałach uczelni. A wszyscy wiemy, że są na US i prawdziwi naukowcy i pozoranci.
Pański dawny znajomy,którego Pan dzisiaj nie poznaje (2012-02-26 16:33:23)
To co Pan napisał o Naszym Uniwersytecie jest prawdą.Więcej miernot niż talentów.Archaiczne,skostniałe,humboldowskie programy,struktury i technologie nauczania.Nepotyzm na każdym kroku.Gdyby to był prywatny folwark,jak parę tzw. uczelni niepublicznych,to jeszcze rozumiem.Więż wspólnego losu czy wspólnego dorabiania się "kasy" jest silniejsza niż jakiekolwiek inne imperatywy działania dla dobra Uniwersytetu.Jeśli wierzy Pan/a zdogmatami obcuje Pan na co dzień/ w moc sprawczą Pańskiego doniesienia/niech czytający nie mylą tego z donosem/,że z tymi ludżmi,z tymi układami rodzinnymi,towarzyskimi,koleżeńskimi,zwyczajną prywatą,da się coś zrobić,to jako filozof,logik,jest Pan dość naiwny.Jak Pan chce to zrobić,dyskutując z tymi ludżmi,jak proponuje jeden z Pana polemistów.I,co z tej dyskusji zostanie,a no nic.Zbyt duże interesy było by trzeba naruszyć,aby to skruszyć/tak trochę do rymu/.Były czasy,że stawiał Pan dwóje od góry do dołu listy zaliczen bądz egzaminu.I,co wychodziło,że jest Pan złym wykładowcą ,i trzeba Pana zmienić.I zmieniono,chociaż Pan miał rację.Mówiąc poważnie o zmianach w Uniwersytecie Szczecińskim uważam,że nie jest to problem tylko lokalny.Najlepiej wie o tym Pani minister Kudrycka,której z najwyższym trudem udało się przeprowadzić drobne reformy w szkolnictwie wyższym,ale m.in. dlatego,że wymuszała na nas to Unia Europejska/m.in.EQF/.Ciekaw jestem jakie to knowledge,skills and competence=qualifications,będzie nadawać US swoim "absolwentom" na suplemencie do dyplomu,z którym będą hulać po całej Europie.Polski system edukacyjny/od przedszkola do profesora jest chory.To wszystko trzeba wyleczyć.Jak na razie brak doktora i odpowiednich lekarstw.Jak możemy mówić o naprawie Uniwersytetu,jak kilkadziesiesiąt procent nauczycieli szkół podstawowych iśrednich nie rozumie czego naucza swoich uczniów,a przecież to są Pana póżniejsi studenci.Co do Pana i wysyłania Go psychologa czy psychiatry,to jak Pan wie prawie każdy ma jakieś odchylenia od ogólnie przyjmowanych norm,a szczególnie wielu Wielkich tego świata,w tym sławnych profesorów.Ze jest Pan osobą kontrowersyjną i Jego zachowania odbiegają czasem od oczekiwań to też prawda,sam to widziełem na własne oczy i słyszałem na własne uszy.Czy z tym trzeba od razu iść do psychiatry,tego nie wiem.A gdyby miał Pan na nosie albo i gdzie indziej jakąś narośl,to poszedł by Pan do dermatologa lub do chirurga,czy wyciął by Pan sobie swam.Psycholog jest takim samym lekarzem jak dermatolog,ich obu misją jest pomoc ludziom.I tyle bo się zmęczyłem,a problemu nie rozwiązałem,podobnie jak Pan.
Dr Wydział Humanistyczny (2012-02-26 18:45:14)
Szanowny Panie Profesorze,

w żaden sposób nie pragnę Pana zdewaluować by pomniejszyć wymowę Raportu, do którego merytorycznie się nawet nie odnoszę! Czytając opinie na forum, odniosłam się jedynie do jednego z wątków dotyczącego Pana funkcjonowania jako nauczyciela akademickiego i ma Pan rację, nie dotyczy to Raportu. Myślę jednak, że nie jest to nadużyciem i decydując się na upublicznienie Raportu, spodziewał się Pan, że dyskusja będzie wieloaspektowa i tak się stało w istocie. Tak czy inaczej skupia Pan na sobie uwagę i powinien się Pan z tym liczyć.

I proszę wybaczyć,mam prawo do własnej opinii i przedstawiając ją, bynajmniej nie kieruję się celem, by zrobić z czytelników, jak to Pan określa "gamoniów".Pamięta Pan zapewne słowa Woltera cyt."Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć." Na szczęście mamy wolność słowa. Ceńmy to, popierajmy wymianę myśli, spierajmy się konstruktywnie. Naturalnie, chciałabym się przedstawić, ale doskonale Pan wie, że Uniwersytet i jego hierarchia nie pozwala na pełną autonomię niesamodzielnym pracownikom nauki i upubliczniając swoje dane, mogłabym tylko napytać sobie biedy, więc nie dziękuję, nie zrobię tego. Panie Profesorze, pozwalam sobie na tę opinię, ponieważ znam Pana z działalności na tym samym wydziale i tym samym nie wnioskuję opierając się,li tylko jak Pan sugeruje na wróżbiarskich trikach.

Kolejna rzecz, to ta, że operuje Pan liczbą mnogą, że są jacyś, którzy próbują uruchomić nagonkę na Pana. Mogę Pana zapewnić, że piszę wyłącznie w imieniu własnym! Zdaję sobie sprawę, że wypowiadając krytyczne słowa pod Pana adresem ( podkreślam, że w żaden sposób nie kwestionuję Pana dorobku naukowego!!) tym samym "popieram" w pewnym sensie Dziekana Wydziału Humanistycznego, Panią Profesor Kromolicką,której nie jest Pan mówiąc oględnie poplecznikiem i która być może zaciera ręce z radości, czytając niepochlebne o Panu opinie. Na marginesie dodam, że Pana krytyka Profesor Kromolickiej, jako dziekana Wydziału Humanistycznego US jest w mojej ocenie w zdecydowanej mierze słuszna! Więc jeśli Pan podejrzewa, że wywodzę się z lobby Profesor Kromolickiej, to jest to nieprawdą.


Powołuje się Pan na zebrane aktualnie oraz w minionym czasie opinie studentów z ich podpisami, które wyrażają poparcie dla Pana. Zastanawiam się,jak to się stało, że dysponuje Pan takimi opiniami, jak to się stało, że studenci skonstruowali taki dokument, z czyjej inicjatywy? To wydają się być pytania retoryczne raczej. Przyznam, że nie znam żadnego wykładowcy na naszej uczelni, który dysponowałby takim "zapleczem" poparcia, bo i po co? Jak Pan sam wspomina, pracownicy naukowi są oceniani przez studentów, którzy raz na dwa lata wypełniają ankietę ewaluacyjną na temat ich kompetencji. Wydaje się to wystarczające by ocenić pracownika, prawda? Po co zatem,gromadzić takie dokumenty poparcia dla siebie? Po co udowadniać swoją niewinność? Pewnie Pan doskonale też wie, że można by zorganizować podpisy tych, którzy są po drugiej stronie i nie stanowią grupy Pana entuzjastów i mają powody, by wypowiedzieć się przeciwko Panu.

Panie Profesorze, rzecz jasna, nie mogę podać studenci jakich kierunków czuli się przez Pana dewaluowani, sugeruje Pan, że są to ci, którzy dostając ocenę dostateczną nie chcieli się na to zgodzić, aspirując do wyższych not, by dostać stypendium naukowe. Oczywiście, że nie o tych idzie! Rzadko bywa, by trzy czwarte roku miało ambicje ubiegać się o stypendium naukowe. Doskonale Pan o tym wie przecież. Myślę, że ta naprawdę spora grupa studentów, którzy mieli przez te wszystkie lata z Panem zajęcia, doskonale wie, podobnie jak Pan w czym rzecz. Innych wcale nie chcę do tego przekonywać, bo i po co?

Oczywiście, że oryginalni wykładowcy są potrzebni!I nie miałabym nic przeciwko temu, by Pan przyszedł w dwóch różnych butach! Stereotypowe i nawet miłe, wyobrażenie człowieka nauki, wpisuje się w obraz, jaki Pan przedstawia!Profesor, jako człowiek mało obecny tu i teraz, pochłonięty swoimi ideami itp. Ale nie mogę dać zgody, kiedy Pan jako Profesor US sugeruje, by obecne na sali studentki położyły się na podłodze, bowiem to jest właśnie ich poziom! Czy to nie jest nadużycie?

Jeśli rzeczywiście Pana ocena w ankiecie ewaluacyjnej została sfałszowana, to szczerze Panu współczuję, powinien Pan zatem wyegzekwować pisemne sprostowanie. Dopóki zaś go nie ma, to przyznam, że budzi to moją wątpliwość. Ogólnie wychodzi na to, że wobec Pana się spiskuje? Czyżby było aż tak, źle? A może to tylko jakaś Pana skłonność do przeżywania świata jako zagrażającego?

W historii ludzkości,jak Pan wie, bywało, że geniusze, byli jednocześnie szaleńcami i przecież jak wiemy to się wcale nie wyklucza! Nie wiem, czy jest Pan geniuszem, pewnie także nie szaleńcem...

Pozdrawiam Pana na koniec, życząc efektywności w dążeniu do zmian w pozytywnym kierunku, bo te są rzeczywiście konieczne. Może warto być mniej uwrażliwionym na swoim punkcie, a bardziej skoncentrowanym na rzeczywistym celu?
Z. (2012-02-26 19:20:18)
Szanowni Państwo!
Zamiast "bić pianę" idźcie pracować...
Pozdrawiam
Naukowo-dydaktyczny z AM w Szczecinie (pozycja naukowa 2600 w rankingu, między PK i US...)
Wojciech Krysztofiak (2012-02-26 19:52:13)
Osobiście uważam, że granty nie powinny być punktowane (choć sam realizuję obecnie grant z NCN). Dlaczego? Gdyż grant nie jest wynikiem naukowym; jest jedynie narzędziem służącym osiagnięciu wyniku naukowego. To, że dostajemy granty, jest tylko pomiarem tego, że posiadamy aspiracje naukowe (i niczego wiecej).

Skoro z grantu powstają publikacje, a te są punktowane, wię spunktowanie jeszcze grantu, powoduje to, że publikacje z grantu są wyżej punktowane, niż publikacje bez grantu (np. w super-topowych czasopismach). Jesli juz mamy różnicowac publikacje, to wręcz odwrotnie: publikacje bez grantu powinny być wyżej rankingowane, niz publikacje z grantu, gdyż te pierwsze zostały osiagniete bez żadnego wsparcia finansowego, a te drugie - ze wsparciem finansowym.

Dodam,ze istnieje wiele instytucji udzielających granty - dzisiaj wiekszość grantów to pomoc z tzw. "Kapitalu Ludzkiego", co nie ma nic wspólnego z uprawianiem nauki; te granty de facto są darem unii europejskiej dla pracoiwników uniwersyteckich,żeby mogli zarabiac pieniadze i przy okazji czegoś niewielkiego nauczyc na studiach podyplomowych w ramach strategii douczania społeczeństwa. Uwzględnienie takich grantów w ocenach Instytutów, którymi jesteśmy obdarowywani przez Urząd Pracy, znowu rozwodni ocenę wyników naukowych Instytutów.

Zwróciłem już uwagę na kłopoty z ewaluacją studencką; inaczej będzie oceniał student z ambicjami, a inaczej student adaptacyjny.

Na razie programu nie ogłoszę, gdyż ktoś mógłby mi go splagiatować :) Ale w stosownym czasie to uczynię - jako kandydat na Rektora.
DRODZY WYKLADOWCY (2012-02-26 20:57:02)
Pan dr ktory boi sie podac swojr dane reprezentuje rzesze wykladowcow ktorzy boja sie i siedza cicho zgarniajac kase i nic nie robiac w kierunku zmian. Pan prof zyskuje szacunek, a inni powinni sie wzorowac!!!
prof. Zbigniew Bzdzion (2012-02-26 21:27:14)
Panie Profesorze
Dał się Pan wpuścić w awanturę na łamach forum Kuriera.

Pisze Pan, że filozofia US może byc potężna, ok, ale popatrzmy na realia, ilu profesorów, ilu badaczy po międzynarodowych stypendiach, ilu autorów samodzielnych książek, które gdzieś poza Polska ktoś zobaczy ? N I E W I E L U

dr Mrówka z francuskim dorobkiem w Krakowie, w Szcz był krótko

Z Pana bibliografii wynika ok. 5 publikacji po angielsku. Nie mam żalu czy zazdrości, są naukowcy w szczecinie z doktoratami i habilitacjami zrobionymi w prestizowych harvardach na wschód od Polski, są konferencje "naukowe" gdzie w czasie 3 dni "obrad" dyskusja zaukowa w programie jest zaplanowana na słownie TRZY godziny, reszta to knajpa, wypad do Międzyzdrojów.

Tak wyglada cała polska nauka.

Wielokrotnie pisze Pan o Oslo, byc może to Pana jedyny naukowy wyjazd.

Finlandia w latach 70. postawiła na kształcenie IT, są dawno tego efekty, równiez w Finlandii kazdy nauczyciel od lat 70., niezaleznie od typu szkoly, musi byc po studiach.

W Polsce dalej państwo sponsoruje tak strategiczne kierunki dla gospodarki jak : wiedza o teatrze, bibliotekoznawstwo, kulturoznawstwo, pedagogiki .

Ma Pan okolo 50 lat, za pare lat zawita Pan do Belwederu, kariera typowa.

sam Pan US nie zmieni, zycze sukcesow, dobrych ksiazek, udanego zycia prywatnego.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-26 22:40:24)
Do Pani Doktor. Pani kłamie. Nigdy nie powiedziałem żadnej studentce ani studentowi ani publicznie, cytuję:
"by obecne na sali studentki położyły się na podłodze, bowiem to jest właśnie ich poziom!"
To jest pomówienie; niech Pani idzie z tym do sądu. Gdybym znał Pani nazwisko sadziłbym sie o swoje dobre imie z Panią; poza tym każdy mój student wie - ze to nie moja stylistyka. Nie zna mnie Pani i nigdy Pani ze mna nawet osobiście nie rozmawiała; wiedziałaby Pani, że ja - jesli sobie żartuję ze studentów (bo niestety czasami sobie trzeba z nich pokpić, żeby wzbudzić w nich ambicje przygotowywania sie do zajeć)- używam innego języka (wysyłam ich na stypendium do Łukaszenki albo w kolejkę w czasach komuny).

Pani najzwyczajniej uprawia prowokację. Moi studenci z własnej woli pisali mi "laurki" - juz po zaliczeniu przedmiotu.

Szanowna Pani! jak wrózka już oceniła Pani moje kompetencje emocjonalne, niemal Pani mnie nie wysłała do psychiatry.

Od 2000 roku uczestniczyłem w około 30 audycji radiowych (na żywo) Polskiego Radia Szczecin - gdybym był szaleńcem, czy sądzi Pani, że redaktor, która mnie zapraszała na swój salon, miałaby taką odwagę mnie zaprosić do aż tylu audycji na żywo. Oboje wiedzielismy,że często poruszałem sie po tzw. granicy (bandzie) - ale jej nigdy nie przekroczyłem (wypowiadałem się na granicy tylko dlatego,żeby pobudzić słuchaczy i w ten sposób sprawić,żeby program był interesujący).

Nigdy na zajęciach nie przekraczam granicy - wypowiedź, która Pani cytuje, kwalifikuje się moim zdaniem do sądu. Gdybym był dziekanem, delikwentowi, który tak odnosi się do studentów, wytoczyłbym sprawę karną.
dalej stwierdzam, że Pani jest byc może tą samą osobą, która wcześniej mnie brutalnie atakowała, lecz teraz próbuje Pani innej strategii - Pani naprawdę kłamie.

Nie chce Pani podac swojego nazwiska, bo Pani kłamie i obawia się konsekwencji prawnych; ja nie obawiam się mówic; bo wiem,że moje wypowiedzi nikogo nie lżą, nikogo nie obrażają; są ostre, ale tylko ostre. A pani wypowiedzi i strategia retoryczna jest banalna.

Radzę Pani przepytać na serio studentki, które Pani opowiadały to. Widzi Pani, ja tez miałem newsy o jednym z pracowników, że wypisuje sms-y do studentek i wyzywa je (nie napisze w jaki sposób, ale mniej więcej w taki jak wypowiadają się bohaterowie filmu "Psy"). Niestety studentki nie pokazały mi tych sms-ów. Nie uwierzyłem i nadal nie wierzę, choć jeden z bliskich mi studentów - po wielu latach potwierdził to; przy czym w sam raz ten pracownik (już nie pracuje w US, przenióśł się w inne miejsce). I nadal nie wierzę.

Jeszcze raz Pani powtarzam, że w całkowicie zewnetrznych ocenach na ocen.pl miałem oceny srednie; miesciłem się wśród 30 % najlepszych wykładowców Wydziału.

szanowna pani! Nie czyta Pani tego, co pisze. Napisałem: Prodziekan wydziału na pismie mnie przeprosił; natomiast nie wyjasnił dlaczego dokonano fałszerstwa; sprawa była poruszana na Radzie Wydziału.

Nie jestem wrażliwy na swoim punkcie; moi studenci wiedzą,że w relacjach towarzyskich, np. na wieczorach pokonferencyjnych czasami można mi na wrzucać; niekiedy miało to miejsce i doskonale wiedzą,że nie jestem pamiętliwy - przy czym, chyba muszę być swojski, skoro się nie boją i potem przychodzą na egzaminy.
dlaczego tak strasznie Pani zalezy na tym, aby mnie upokorzyć?
Wojciech Krysztofiak (2012-02-26 22:50:14)
Do pana Bzdziona. Nie powiedziałem,że filozofia w Szczecinie może być potezna. Powiedziałem,że moze być najlepsza w granicach do Łaby.

Nie zostałem wpuszczony w awanturę; calkowicie świadomie odpowiadam na posty. Mam 5 publikacji; na liście Top Authors in Philosophy znajduję się na pozycji około 7000 (60 000 jest na tej liscie odnotowanych filozofów).

Mam nadzieję,że jeszcze ostatniego słowa w filozofii nie powiedziałem. Zobaczymy.

Nie zawitam do Belwederu; nie ma szans w US (aby tam zawitać musze mieć poparcie w US).
zażyczenia dziękuję. Odwzajemniam równiez.
Pracownik naukowy (2012-02-26 23:16:58)
Pan Profesor jest ciekawą postacią, znana dość znacznemu gronu studentów i pracowników naukowych. Dorobek owszem niczego sobie. Tylkom pogratulować. Panie Profesorze jednak muszę panu powiedzieć, że obrał Pan fatalną strategię i taktykę walki. Nie wygra Pan w ten sposób ani bitwy ani wojny. Chociaż osobiście życzę Panu zwycięstwa. Panie Profesorze a tylu znamienitych filozofów antycznych rozprawiało jak się przygotować do wojny, bo przecież Pan wyruszył na wojnę. Zapomniał Pan o ich radach, przecież to Grecy dali podstawy pod uszykowanie wojsk czyli taktykę. Dlaczego nie napisze Pan konkretnie o jakich Pana kolegów chodzi, przecież to oni cofnęli tę uczelnię. Przyjmuje się się hordy nie przygotowanych absolwentów szkól średnich ze średnią 3,0 i czegóż tu wymagać od uczelni. Jakiego poziomu? W szkole średniej jest więcej religii niż historii. Na USz mamy kilkudziesięciu profesorów i doktorów ze specjalizacją historia starożytna, archeologia (pomimo, że nie ma na USz archeologii), historia gospodarcza wieków średnich, miast itd. Specjalizacje, które trzeba rozwijać jednak czy aby w takim wymiarze. Po cóż zatrudniać tak wielu specjalistów. Nie lepiej pozostawić najlepszych. Brakuje historyków XIX i XX wieku. Specjalistów historii politycznej i stosunków międzynarodowych. Umierają studia wschodnie i bałkanistyka tak kiedyś mocna dzięki zaszczutemu prof. Gizie. Wstyd, ze co niektórzy profesorowie mający się dzisiaj za autorytety moralne dopuszczali się tak perfidnych praktyk jak w przypadku obstrukcyjnego postępowania wobec P. Gizy. Większość tych tzw. ludzi nauki tak naprawdę nie ma nic wspólnego z nauką. Są oni zachowawczy zarówno wobec siebie jak i studentów. Tolerują byle jakość wobec siebie i studentów. Jest patologia, która doprowadzi do upadku ten zacny Uniwersytet, bowiem tak naprawdę nikomu nie zależy na jakości kształcenia tylko na marnej, podkreślam na marnej ilości. Profesor, który przyjmuje studentów po osiem razy aby tylko mu zaliczyć przedmiot lub wystawia ocenę za samą obecność podczas wpisywania ocen. Pogratulować. Te gratulacje należą się p. Makowskiemu i jego podwładnym. Wstyd.
Adam (2012-02-27 10:59:04)
"...(nawiasie pierwsza cyfra oznacza pozycję w całościowym rankingu na świecie, zaś druga cyfra oznacza pozycję na świecie w subrankingu wyników naukowych)..."

Tu wyraźnie Pan myli cyfry z liczbami, jeśli już traktuje Pan cyfry jako znaki to źle jest sformułowane całe zdanie.
Dr Wydział Humanistyczny (2012-02-27 13:48:13)
Panie Profesorze, zapewniam Pana, że nie chcę Pana upokorzyć! I nie kłamię! Przedstawiam jedynie swoją opinię, którą opieram na obserwacji i dostępnych danych. Myślę, że przy takiej retoryce, nie posuniemy się dalej w tej dyskusji, zatem proponuję ją zakończyć. Powtarzam, że popieram każde Pana działanie w kierunku pożądanych zmian. Wierzę, że nie będzie to jednak utopizm. Pozdrawiam!
ANNA (2012-02-27 14:51:28)
Panie Krzysztofiak. Rzeczywiście Pana stać jedynie na "kłamie pan/pani" gdy się Pan nie zgadza z czyjąś wypowiedzią? Pomijam już tautologię "uważam osobiście". Śmiechu warte. Od humanisty chyba można oczekiwać zgrabniejszego formułowania myśli?
Jak kaleko Pan się broni na zarzut chamskich odzywek... doprawdy czy zdanie traktowało o duszy czy o duchu - dziecko zrozumie, że nie w słowie tkwiło sedno. Sednem był zarzut co do Pana chamskich odzywek. Cyt "to gdzie ta dusza (a może duch?) jest? W tym krześle czy w twojej d*pie?". To są Pana słowa. I może jestem w mniejszości na tej stronie, ale nie życzę sobie chama w kadrze jakiejkolwiek szkoły, a co dopiero uczelni.
Co było nie tak w zarzucie, że studiował Pan na KUL? Gdzie tu (ulubione Pana słowo) kłamstwo? Studiował Pan czy nie? A co ma jakaś publikacja do tytułu mgr? Nie rozróżnia Pan ukończenia uczelni od spłodzenia jakiegoś artykuliku? To chyba nie najlepiej o Panu świadczy. Przy czym słowo "chyba" to kurtuazja z mojej strony.
doktorant do Mohamad al Jizzad Malafari (2012-02-27 15:12:16)
"- Ujednolicenie rekrutacji na wszystkich wydziałach chociaż ten problem powinien być rozwiązany w skali krajowej. Jeden centralny system rekrutacji."
Osobiście uważam ten pomysł za chybiony. Opiera się na systemie anglosaskim (a raczej chyba angielskim), który moim zdaniem totalnie się w Polsce nie sprawdzi. Powstaną w tej sytuacji "lepsze szkoły" (takie jak SGH, UW, AGH) tylko na których będzie można korzystać z wykładowców na poziomie. Tak na prawdę zmniejszy się konkurencja pomiędzy uczelniami i jeszcze bardziej spadnie, bo w większym stopniu pewne szkoły zostaną wykluczone z możliwości posiadania dobrych studentów. Dużo szkół będzie wykluczonych (w tym US także), więc totalnie przestanie się starać (i tak w końcu nie mają szans). Efekt będzie taki, że na tych lepszych uczelniach też nikt się nie będzie starał (bo w końcu z wysokiego poziomu zaczął, a i tak jest lepszy od tych słabszych). Piszę to trochę na podstawie własnego doświadczenia (absolwent XIII LO, absolwent uczelni spoza Szczecina) i krótkich obserwacji na temat superkompetencji absolwentów z superszkół czy uniwersytetów.

Poza tym zawsze jest pytanie co rozumiemy przez ujednolicenie rekrutacji? Przecież jest jeden elektroniczny system dla całego US.

Odnośnie ujednolicania systemu rekrutacji to uważam, że system rekrutacji jaki obowiązywał do 2004 r. (jestem ostatnim rocznikiem ze starą maturą) był zdecydowanie lepszy od obecnego. Dlaczego? Dlatego, że uczelnia mogła sprawdzić rzeczywiste kompetencje danej osoby do studiowania konkretnego kierunku (np. architekturze trzeba umieć rysować i mieć wyobraźnię przestrzenną, finansista musi umieć liczyć (w szczególności ciągi, całki to podstawa), lekarz musi znać biologię człowieka, a biolog być bardziej skoncentrowanym na przyrodzie). W nowej maturze sprawdzamy wynik z przedmiotu (np. matematyka, biologia) i na podstawie tego przyjmujemy, że dana osoba lepiej poradzi sobie na określonych studiach (np. inżynieria materiałowa a finanse, biologia a medycyna). Czy to jest lepsze? Czy dalsze ujednolicanie będzie jeszcze lepsze. Szczerzę mówiąc wątpie. Natomiast nie wane co powiemy, i tak musimy przestrzegać prawa, a odnośnie rekrutacji na studia w Polsce są dość konkretne wymogi i margines wyboru jest dość mały, co by nie powiedzieć, że go nie ma w ogóle.

Co do innych pozostałych pomysłów, to cieszę się z głosu w dyskusji. Pozdrowienia dla prof. Krysztofiaka. Jak Pan da radę, to proszę nie odpowiadać na niektóre "trudne" posty ;)
Kasia (2012-02-27 19:07:00)
Panie Profesorze,
Każdy Polak zna się na piłce nożnej,a każdy naukowiec na zarządzaniu uczelnią. Nie ma Pan czasami wrażenia, że zna sie na zarządzaniu uczelnią?

Pan jest trybunem. Ich powinno się słuchać ale nie dopuszczać do funkcji.

Odnoszę wrażenie,a znam Pana z wykładów, że tak jest. I nie chce mi sie zdzierać tipsów. Uważam, że ma Pan braki zarządzania (nie wiedzy),ponieważ nie zrozumiał Pan mechanizmów socjologicznych.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-27 19:19:10)
Do pani Anny. Znowu pani kłamie; nos pewnie Pani ma większy od Pinokia.
Mozna "uważać osobiście", ale również można "uważać jako pełniący funkcję", "uważać jako wczuwający się w rolę kłamcy", itd. Tautologia do zdanie prawdziwe na mocy swojego znaczenia.
Jesli chciała Pani cos mi zarzucić, trzeba było powiedzieć, że to pleonazm.

Pani chyba nie umie czytać tego, co inni piszą. Nigdzie nie powiedziałem,ze nie studiowałem na KUL-u; nawe w moim CV zostało to opublikowane. KUL kiedyś był najlepszą, humanistyczna szkołą wyższą w kraju.

Kwestia chamstwa nie jest regulowana karnie; zarzut z chamstwa każdy sąd oddali. Nadto, kazdy ma swoje subiektywne kryteria chamstwa . Wielu czytelników mogłoby Panią odebrać w ten sposób na podstawie postów. Ja tak nie odbieram; walczy Pani ze mną; zmaga się; może Pani jako studentka najzwyczajniej była zakochana we mnie bez odwzajemnienia :)

Przykład, który pani podaje, nie dotyczy mnie. Z pewnością - to nie moja stylistyka. Nie odnosze się do studentów per "Ty"; jedynie odnosiłem się per "Ty" do studentów, z którymi byłem na "Ty" - zwykle w dawnych czasach ze studentami starszych lat; wielu z nich dzisiaj to już doktorzy.

Nie zamierzam już Pani wiecej odpowiadać, gdyż jak sam Pani przyznała jest Pani w mniejszości. Ale polubiłem Panią.
Wojciech krysztofiak (2012-02-27 19:22:50)
Panu doktorantowi. Pan dostrzegł ważkie konsekwencje ujednoliconego systemu rekrutacji. Zgadzam się z Panem; taki system dzieliłby na szkoły z super-studentami i szkoły z gorszymi studentami.

Choć uważam,że nalezy w kraju wybrać dwie trzy szkoły wyższe (UJ, UW, SGH), które mogłyby rekrutować centralnie; no może w systemie rotacyjnym; jedna każdego roku, co rok inna.
Obserwator (2012-02-28 00:52:45)
Hahahahha dobre! Pan Krysztofiak pisze w odpowiedzi do Pani Anny; "może Pani jako studentka najzwyczajniej była zakochana we mnie bez odwzajemnienia :) " hahahahha przecież Pan jest brzydal Panie Krysztofiak! Proszę realniej podchodzić do siebie, mniej życzeniowo!hahahha, to mnie rozbawiło naprawdę!
ANNA (2012-02-28 12:34:02)
Panie Krzysztofiak. Czy na Pana ktoś czyha by Pana po sądach ciągać? Jednak przy wyborze kadry nauczycielskiej, a co już dopiero uniwersyteckiej, nie są brane (znaczy nie powinny być brane) tylko zaświadczenia o niekaralności? Powinien Pan w jakimś stopniu przypominać człowieka. A skoro epatuje Pan jedynie pseudowiedza w rodzaju klechd i antycznych opowiadań czy innych przekazów w stylu "pan X powiedział,m że świat wygląda tak a tak" to tym bardziej powinien Pan się czymś wyróżniać. A Pan wyróżnia się jedynie chamstwem oraz zachowaniami z pogranicza zaburzeń neurotycznych (np. bieganie po sali i wykrzykiwanie, żarłoczne palenie papierosów itp itd). Pana wynurzenia są mało ambitne i nieciekawe.
Co do Pana fizis, to wybaczy Pan, ale obawiam sie że nie mieści sie Pan w kanonach obecnie panującego męskiego piękna. Delikatnie napiszę "obecnie panującego". A co tam, nadzieja umiera ostatnia.
Ja tylko mam nadzieję, że Pana wypociny, sposób formułowania myśli oraz odpowiedzi adwersarzom zostaną przeczytane przez Pana pryncypałów. Wiedziałam, żeś Pan dziwak i cham, ale nie wiedziałam, że poziom rozmów u Pana to tak mniej więcej wieś popegeerowska.
Wojciech Krysztofiak (2012-02-28 13:14:29)
Dla Pani Anny (do poczytania):

http://www.springerlink.com/content/f0j783268k2qr35k/
http://philpapers.org/archive/KRYTGO.1.pdf
http://www.springerlink.com/content/e78883313t246955/fulltext.pdf
http://www.springerlink.com/content/pu01774n55588217/fulltext.pdf
http://www.springerlink.com/content/x0m7154192x71004/fulltext.pdf
Miłej lektury, Wybaczy Pani, ale więcej na Pani agresywne zaczepki nie będę odpowiadał, gdyż sugeruje Pani,że nie przypominam człowieka. Odbiera mnie Pani jak esesman - oni też innym odbierali człowieczeństwo. Z esesmanami sie nie dyskutuje.
ANNA (2012-03-02 15:07:00)
Ależ oczywiscie panie filozof, czapki z głów. Kogos, kto wymaga, by pracownik uniwersytecki nie przeklinal przy studentach i nie truł ich Pan dymem papierosowym nazywa Pan esesmanem. Panu sie wolnosc z warcholstwem myli tak, jak liczby z cyframi. Ten wywod o cyfrach - litosci! Pan jest nieuk i dyletant. To jest wlasnie poziom polskiej "nauki": trzymanie sie posadek dzieki publikacjom będącym kompilacjami innych dzieł i dziełek (nie mówię, że Pan to robi, bo Pana dziedzina mnie kompletnie nie interesuje tak, jak Pana nie interesuje matematyka itd.) i nieumiejętność przyznania sie do błedów. Wracając do meritum: proponuję US zaorać i zrobić tam hipermarket czy inny zakład produkcyjny by nie okradać już dłużej ludzi z czasu spedzonego na pseudonauce.
Do Kolegi Krysztofiaka (2012-03-03 09:31:15)
Drogi Wojtku, doprawdy nie wiem jak Ty to robisz, że każdą poważną dyskusję z Twoim udziałem przekształcasz w dywagacje na temat własnych problemów emocjonalnych. Może więc jednak właśnie tu jest pies pogrzebany. Czy nie prościej byłoby w tej sytuacji poradzić się specjalisty zamiast wciąż dręczyć nas amatorów. Proponuję raczej trzymać się tematu zamiast rozwijać, przepraszam za określenie, wątki poboczne. O ile dobrze pamiętam z samego początku było tu coś na temat poziomu miejscowego uniwersytetu.
Wojciech Krysztofiak (2012-03-03 12:40:14)
Do Pani Anny. Nie przeczytała Pani przesłanych linków. Pisze Pani, że mnie nie interesuje matematyka; tu się Pani fundamentalnie myli. Zajmuję się przede wszystkim uogólnieniem arytmetyki Peano; podstawami umiejetności liczenia, twierdzeniem Godla; algebraicznym modelowaniem zjawisk kultury (dyskursu).

Nie mylą mi się cyfry z liczbami. Liczby to desygnaty cyfr.

Pani nie ukończyła elementarnego kursu logiki; cyfra jest znakiem językowym, podczas gdy liczba to przedmiot oznaczany przez ten znak.

Szanowna Pani! Pani zasugerowała,ze nie jestem człowiekiem; w dziejach juz mieliśmy z tym do czynienia,ze pewnym ludziom z uwagi na ich narodowość czy rasę odbierano człowieczeństwo.

Gratuluję Pani świetnego samopoczucia. Zadziwia mnie jedna rzecz; że Pani tak emocjonalnie (wręcz uczuciowo) podchodzi do tej wymiany.

Ja Pani odpowiadam na pytania, gdyż traktuje tę wymianę jako spektakl; mam widzów - którzy oceniają moje wystąpienia; niektórzy widzowie, jak Pan będący autorem ostatniego wpisu, nie rozumieją,że to spektakl na temat Uniwersytetu. Dyskusji nie przeprowadza się na forach gazet; takie fora służą zupełnie innym funkcjom - promocji memów, ich transferu w obieg komunikacyjny.

Na tym spektaklu zyskuję wiele; przede wszystkim to, że w odbiorze mój głos jest odbierany jako rozsądny.

Szanowni Państwo! Ten post jest moim ostatnim (chyba że pojawią sie nowe formy napaści na mnie, wówczas odpowię).

Zostałem bowiem zarejestrowany jako kandydat w wyborach na Rektora US. Dyskusje będę próbował przenieść, niestety na forrum wewnętrzne Uniwersytetu.

A te wpisy niech pozostaną dla potomnych, np. historyków regionu.
Tell (2012-03-03 22:56:22)
...to dobrze, że zarejestrowali! Udało się! Dobrze, że nie żądali świadectwa od psychiatry, ale to w Polskiej polityce norma.
Gratuluję innym kandydatom na rektora...będziecie mieli wesoło, ale US sam wyhodował takie cudo jak WK na swoim łonie. Pupilek dyrektora Szubki zrobi światową karierę! Cyrkową!
ANNA (2012-03-05 11:42:32)
Panie Filozof, żeby liczyć na to, że ktoś przeczyta nie tylko Pana przemyślenia do końca ale jeszcze załączone linki, trzeba by od początku pisać zwięźle, zachęcając do czytania. Tego Pan nie potrafi. Wybaczy Pan, ale nie interesuje mnie Pana dorobek. Zwróciłam uwagę na Pana stosunek do studentów/ludzi. I jedynie to mnie interesuje w aspekcie Pana istnienia na Uniwersytecie a co za tym idzie, na istnieniu US w ogóle (skoro pozwala się na takie zachowania kadry). W trakcie wymiany informacji doszła tu wzmianka p.Adama, że myli Pan liczby z cyframi, co wskazuje na podstawowe nieuctwo Pana.
""..(nawiasie pierwsza cyfra oznacza pozycję w całościowym rankingu na świecie, zaś druga cyfra oznacza pozycję na świecie w subrankingu wyników naukowych)..."

Tu wyraźnie Pan myli cyfry z liczbami, jeśli już traktuje Pan cyfry jako znaki to źle jest sformułowane całe zdanie. "

Niezmiernie zaś cieszę się, że doczytał Pan o różnicy między znaczeniem powyższych. Proszę jedynie nie wciskać tu, że to ja nie znałam owego znaczenia. W życiu nie pozwoliłabym sobie na zacytowane sformułowanie. To Pan to napisał, ...no chyba że:
1. nie wiem Pan, co pisze
2.ktoś inny to Panu napisał
3. zerżnął Pan beznamiętnie i powielił czyjś błąd.
Dodaj komentarz


 
 Security code
  Akceptuję regulamin
 
Pogoda
11
na godz. 14:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Nowa książka Futbol po szczecińsku

Burzliwa i czasami dramatyczna historia szczecińskiego futbolu.

Sklepy, w których ją kupisz

Kup książkę za 19,99

(Koszt przesyłki 5 zł)

W jaki sposób dotknął Cię kryzys?
 
23%
 
13%
 
11%
 
36%
 
10%
 
4%
Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?

Wiesz coś, czego nie wiedzą jeszcze inni?

Chcesz podzielić się z innymi ciekawymi zdjęciami?

Powiadom nas
Get Adobe Flash player