24Kurier.pl serwis Kuriera Szczecińskiego

Reklama

Poniedziałek, 21 maja 2012 roku. Dziś imieniny: Wiktora i Tymoteusza HoroskopPorady gwiazd

Z Kuriera: Show musi trwać?

Dodano: 2012-02-22 12:17:07
Brytyjski bokser Dereck Chisora znieważył Ukraińca Witalija Kliczkę. Najpierw go niespodziewanie uderzył otwartą ręką podczas ważenia, potem opluł tuż przed walką. Na ringu był równie ostry, ale - choć zmęczył potężnego Ukraińca - krzywdy mu nie wyrządził. Przegrał z kretesem.

Jednak wraz z ostatnim gongiem nie zakończyły się emocje. Na konferencji prasowej pretendent do tytułu pobił się z Davidem Hayem, który oficjalnie zakończył karierę, lecz wciąż ma nadzieję na potyczkę z Witalijem Kliczką. Pobił nieco nieudolnie. Najbardziej uszkodził bowiem znacznie drobniejszego i nieco starszego szkoleniowca Haya rozcinając mu głowę.

Popularyzacja boksu

Get Adobe Flash player
To wszystko nie działo się w strażackiej remizie podczas bójki pijanych małolatów. Recz dotyczyła pojedynku o mistrzostwo świata. W dyscyplinie mającej swoje tradycje. W boksie. W dodatku cała awantura (choć można ją podzielić na trzy części i rozpatrywać z osobna) odbyła się w świetle telewizyjnych kamer, fleszy aparatów, tłumu świadków.

Z twarzą z całej sytuacji wyszedł tylko Witalij Kliczko. Wpierw mocno się zdziwił otrzymując „cios z liścia" (oddać nie zdążył, bo tłum ich rozdzielił), lecz w samej walce nie pozostawił cienia wątpliwości kto jest lepszy. Wygrał w miejscu do tego przeznaczonym. W ringu. Zaś Chisorę i Haya ścigała po owych zajściach policja. Jednego ujęła, drugiego - nie zdążyła. Skończyło się na przesłuchaniu, pouczeniu, bo i co więcej można zrobić? Nikt skargi przecież nie złożył.

Zdaniem ekspertów...

Trudno wnikać w meandry zawodowego pięściarstwa. Nie wszystko było tam „czyste", więc i teraz można domniemywać, że cała sytuacja służy promocji dyscypliny, która w dobie dominacji braci Kliczków straciła na swojej niesamowitości. Dwaj ogromni faceci ze spokojem punktują drobniejszych bokserów, zazwyczaj zza szczelnej gardy ich osłabiając, a pod koniec pojedynku przechodząc do prawdziwego natarcia. Walczą inteligentnie i - co najważniejsze - skutecznie.

Gorzej, że pod całe to zamieszanie podłączyli się inni, niekoniecznie wielcy zawodnicy. Niejaki Marco Huck autorytatywnie stwierdził, że pozwalający się spoliczkować bez należytej odpowiedzi Kliczko nie jest prawdziwym facetem. Z kolei polski 23-latek Artur Szpilka, bez zażenowania ogłosił, iż za oplucie i spoliczkowanie, to najpewniej by gościa zgwałcił...

Kto jest twardzielem

Słuchając tego typu komentarzy i idąc dalej ich tropem, można dojść do wniosku, że Kliczko jest zwykłym cieniasem, w dodatku pozbawionym honoru, bez elementarnej umiejętności reagowania w pewnych sytuacjach. No właśnie. Jakich? Tu odpowiedź ciśnie się sama. Ano takich rodem z więziennej celi...

W jednym z filmów traktujących o mafijnych zwyczajach, pracujący jako kierowca autobusów ojciec, pouczał syna - kto jest twardzielem. Czy ten gość, który okrada z pistoletem w ręku innego, czy ten, kto w pocie czoła stara się uczciwą pracą zarobić na jedzenie i mieszkania dla siebie oraz swojej rodziny? Chłopakowi imponował ten pierwszy, jednak na miano twardziela - być może - zasługuje każdy, kto szanuje swoją pracę, płaci podatki na rzecz społeczeństwa, kto stara się polepszać byt ogółu w sposób uczciwy.

By słowo się ciałem nie stało

I jeszcze jedno. Źle, że to właśnie media prowokują takie żenujące komentarze, ciesząc się, kiedy ktoś podsumuje jakiś fakt z należytą (lub też nie) pikanterią, soczyście, z domieszką sarkazmu. Wielki tytuł, wielkie halo, ale nijak ma się to do rzeczywistości i wartości, które zasługują na promocję.

Jeśli za ekspertów mielibyśmy uważać cytowanych powyżej dwóch panów, to wkrótce doczekamy czasów, w których w ramach bokserskiej promocji, rywale przed każdą walką będą: opluwać się, grozić śmiercią, bić, tudzież strzelać do siebie lub gwałcić. Z pewnością takie ekscesy podniosłyby oglądalność pojedynku. Wtedy, niczym w wrestlingu, można będzie markować uderzenia i kombinować nad rozstrzygnięciem takim, by kolejne starcie było jeszcze ciekawsze. Czyli jednak warto? Show must go on - jak śpiewał pod koniec swojej piosenkarskiej kariery i zbyt krótkiego życia Freddie Mercury.

Paweł STĘŻAŁA

Fot. EPA/ Claus Hergot

Na zdjęciu: Walka przeniosła się z ringu na salę konferencyjną. Na zdjęciu David Haye próbuje wymierzyć sprawiedliwość Dereckowi Chisorze. Na zdjęciu były mistrz świata kontra przegrany pretendent...
Drukuj Poleć artykuł Zgłoś błąd
chisora
Komentarze:
Marcin (2012-02-22 15:27:24)
A moim zdanie Kliczkowie pokazali klasę, nie reagując na gówniarskie zaczepki - przepraszam że to powiem - tępego asfalta. Najpierw pokazali wyższy poziom kultury od "brytyjczyka" nie oddając i nie dając się sprowokować opluciem, a potem wyższy poziom umiejętności w ringu.

A tekst Szpilki o gwałceniu też niestety o czymś świadczy i nie jest to najlepsze świadectwo.
Dodaj komentarz


 
 Security code
  Akceptuję regulamin
 
Pogoda
22
na godz. 20:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Nowa książka Futbol po szczecińsku

Burzliwa i czasami dramatyczna historia szczecińskiego futbolu.

Sklepy, w których ją kupisz

Kup książkę za 19,99

(Koszt przesyłki 5 zł)

Czy ufasz prognozom pogody?
 
16%
 
62%
 
21%
Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?

Wiesz coś, czego nie wiedzą jeszcze inni?

Chcesz podzielić się z innymi ciekawymi zdjęciami?

Powiadom nas
Reklama