W ramach naszej strony stosujemy pliki cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. Więcej szczegółów o plikach cookies znajdziesz tutaj.
X

24Kurier.pl serwis Kuriera Szczecińskiego

Get Adobe Flash player

Niedziela, 23 listopada 2014 roku. Dziś imieniny: Klemensa i Amelii

Jaszczury z piekła

W skrzynce na listy znalazłem małą, kolorową ulotkę. Zaintrygowała mnie. Może najmniej swą stroną graficzną, bo obrazki na niej wyglądają jak nieudolna parodia serialu „Star Trek" - jakieś latające talerze plus wizerunki wpatrzonych w me oczy herosów. Bardziej językiem i przesłaniem, które z ulotki bije jak światło z mroku.

Oto bowiem po deklaracji „Kochamy was i pomagamy wam" następuje tekst, który przytaczam tu dosłownie (więc proszę korektę o nie poprawianie, a mój program komputerowy o nie podkreślanie mi niczego na czerwono): „Uwaga! Was i rzeczy zaczynają chipować jaszczury z piekła żeby zniewolicz. Kody kreskowe wymieniane są za chipy. Cel: szybko ochipować wszystkich ludzi i rzeczy. Rozwiązanie: Petycja - Niebędziemy chipowani. Otwieranie serca, usuwanie zła w sobie." A za tekstem sugestia: „Ostrzegajcie dalszych i proszę przekazywać dalej!"

No, cóż, przekazuję. Żeby nie było, że się zaprzedałem jaszczurom z piekła.

*

Kto jest autorem ulotki? Jeśli wierzyć podpisowi: „Anioły Nieba". Nasi „Niebiańscy przyjaciele": Aśtar Śeran, Pan Jezus Chrystus i Ptaah. W tej kolejności. Szefem owej ekipy jest więc chyba ten pierwszy - zresztą mówi się o nim w ulotce, że to „dowódca Wielkiej kosmicznej flotyly Aniołów Nieba".

Zapis „flotyly" (zapewne: flotylli) zdaje się sugerować - przebijającą zeń wymową regionalną - że mamy do czynienia z aniołami spod Warszawy, a dokładniej: z okolic Wołomina, Mławy i Grójca.

Na ulotce jest co prawda adres nadawcy, ale tylko internetowy; nawet kilka. Nie będę ich tu podawał, by nie podpaść ustawie o ukrytej reklamie.

Sam pod te adresy również nie zajrzę. Obawiam się bowiem, że pod Anioły Nieba podszywają się Jaszczury z piekła. Gdybym więc wszedł na którąś z wyżej niewymienionych stron, skorzystałby z okazji, żeby mnie „zniewolicz" i „ochipować".

*

Internet jest skądinąd przestrzenią wielu ciekawych wiadomości. Bywa, że podanych w pakiecie. Znalazłem np. stronę, która pod hasłem „Już u nas są" - a nie chodzi w tym wypadku o jaszczury, ani o anioły - przypomina, że działają w Polsce takie słynne koncerny jak „Osram" (i przed wojną firma Osram robiła w II RP interesy, a na jej żarówki mówiono „osramówki") oraz „Siku". I ostrzega: „Następni czekają w kolejce!". Po czym prezentuje loga i wpisane w nie nazwy światowych firm.

Oto kilka przykładów (muszę cytować dosłownie, więc proszę o wyrozumiałość): CYC, CIPA, FIUT, SRAK, ZAD, JEB, PINDA, PIPA, KUPA, DYMA Chrome, SYF... Nazwy te to często skróty. W rodzaju Canadian Yacht Charters. Ale i jakiejś imiona własne, a bardzo tajemnicze. Np. ten (to) SRAK, wpisany w logo również po arabsku.

*

Warto jednak pamiętać, że język może płatać figle rozmaite i wywalać się z ust na wszystkie strony. Znana jest anegdota, jak próbowano nasze fortepiany Calisia sprzedawać w Finlandii. Tylko że tam calisia to tzw. słowo brzydkie... Finowie zażądali więc, by kaliskie fortepiany, pojawiając się na ich rynku, zmieniły nazwę.

Trafiłem też w sieci na ciekawostkę, że jeden z polskich producentów owocowo-warzywnych chciał w USA sprzedawać soki - pewnie z czarnej porzeczki - pod nazwą „Dick Black". I dziwił się, że ta nazwa w Stanach wzbudziła poważne wątpliwości.

Przykład z innej sfery. Jest w Kielcach klub sportowy, który ma nazwę po tamtejszej firmie: Fart. Najbardziej liczy się w siatkówce. Oby nie za bardzo się liczył, bo przyjdzie mu grać na arenie międzynarodowej. A „fart" w powszechnie znanym języku angielskim to - pardon - „pierdziel", ktoś ohydny, obrzydliwy. W wulgarnym amerykańskim znaczenie tego słowa jest jeszcze dosadniejsze: pierdnięcie, pierd.

Już sobie wyobrażam jak Fart Kielce staje na przeciw jakieś drużyny, w której ważną rolę grają amerykańscy siatkarze (w końcu - aktualni mistrzowie olimpijscy). A rywale ryczą i turlają się ze śmiechu, że za przeciwnika mają jakiś polski Pierd.

*

Wiele rzeczy nie jest takimi, jakimi nam się wydają. Opowiadała mi znajoma, co ją niedawno spotkało.

Szczeciński wieczór, szary, deszczowy. Na ulicy, pod ścianą szarego domu, staruszka z kwiatami. Mało jakoś ma tych kwiatków, i niezbyt są one piękne.

Znajoma ma serce wrażliwe, więc podeszła, by kupić wiązankę. Staruszka się ucieszyła, ale jakoś średnio. Marudziła przy wydawaniu reszty, w końcu zaproponowała: - To może pani od razu kupi drugą. - Znajoma nie chciała drugiej wiązanki. Co zdopingowało staruszkę do nalegania, by to jednak uczyniła. Im bardziej staruszka nalegała, tym bardziej zniechęcało to moją znajomą. Wreszcie spytała: - A właściwie czemu pani tak nastaje nam mnie, żebym kupiła dwie, kiedy ja chcę kupić tylko jedną?

Staruszka spojrzała na nią zdumiona: - A co? Nie słyszała pani o marketingu?

ADL

Komentarze
hahahahah (2011-09-02 10:35:58)
hahahahahah - to pana najlepszy felieton, zwala z nóg, jest prześmieszny!!! hahahahahahahaha ;-) leję ze śmiechu, już nie mogę ;-) I piszę to absolutnie szczerze. Co do wpisu Bereniki - bez komentarza.

jasiek (2011-09-02 08:50:06)
Normalnie odmieniłeś moje życie tą informacją. Kolejna ciekawostka: Kursk to miasto w Rosji.

berenika (2011-09-01 14:58:16)
Znowu się zaczyna to przynudzanie o reklamach? Reklamy wybiera sie zeskrzynki i wrzuca do pojemnika z napisem "papier".

Honorat (2011-08-31 22:25:10)
Czy ktoś pamięta, jak się nazywała (niestety już nie istniejąca) szczecińska fabryka kontenerów, zanim przyjęła nazwę UNIKON? Zwała się (krótko bo krótko) - FAKON.
Niedawno zapytała mnie pewna Norweżka, czy piwo "Tyskie" jest produkowane w Niemczech. Okazuje się, że po norwesku "Tysk" to "niemiecki", a Niemcy nazywają się "Tyskland". Ciekawostką może być, że w pow. słowach "y" czyta się jako coś pośredniego między "i" a "u".

Dodaj komentarz


 Security code