Szanuj babcię i dziadka swego...oraz innego
Kochamy ich, ale oni chyba nas jeszcze bardziej. Bo raczej niczego od nas nie oczekują, poza tym, żebyśmy...byli. My natomiast, czyli pokolenie w wieku szkolnym i produkcyjnym, często tracimy nasze babcie i dziadków z pola widzenia. Owszem, konkretna babcia Zosia i dziadek Józio, istnieją w naszej rodzinnej świadomości, ale obcy dziadkowie i babcie już niekoniecznie.
Jako społeczeństwo starszych ludzi nie dostrzegamy, chyba że zbliżają się wybory, albo jakaś firma reklamuje ostro „znakomity” klej do protez zębowych. Wystarczy wejść do pierwszego lepszego tramwaju czy autobusu. Młodzi ludzie mający swoje babcie Zosie i dziadków Józiów, nie widzą innych starszych pań i panów. Nie myślą o tym, że może ledwie stoją, a torba z zakupami jest bardzo ciężka. Patrzą na nich tak, jakby byli przezroczyści, czyli nie istnieli. O ustąpieniu miejsca nie ma mowy. Jest za to mowa sążnista, upstrzona gęsto grubymi słowami. Autorzy tej mowy wychodzą z założenia, że albo starsze osoby są kompletnie głuche, albo, że w środkach komunikacji publicznej jeżdżą tylko ich tekturowe atrapy. Zdarzają się co prawda wyjątki, ale niestety tylko takie, które potwierdzają regułę.
Starsze osoby zauważane są natomiast przy okazji swoich dni, czyli Dnia Babci i Dnia Dziadka (najbliższa sobota i niedziela, gdyby ktoś zapomniał). Wtedy sobie o nich przypominamy, dzwonimy jeżeli nie mamy czasu i składamy życzenia, odwiedzamy ich osobiście i wręczamy kwiatek czy jakiś drobny prezencik albo, to już chyba najwyższy pułap rodzinnych kontaktów, poświęcamy im więcej czasu. Ten czas, który potrafimy znaleźć dla dziadków jest dla nich najlepszym i najbardziej oczekiwanym prezentem. Bo przecież chodzi o to, żebyśmy byli blisko.
Kochamy dziadków, ale oni nas chyba bardziej. Dlatego bądźmy z nimi tyle, ile się tylko da, bo to przecież także podziękowanie za to, co dla nas zrobili, czego nas nauczyli, w czym pomogli. Tym bardziej, że oni zawsze za szybko odchodzą...
Marek OSAJDA