Gawłowski
- No to powiedz w końcu nam tu dzisiaj Krzystku drogi, czy nas poprowadzą jakieś wspólne bogi. Słucham Ciebie, słucham i pojąć nie mogę. Każde Twoje słowo wzbudza we mnie trwogę.
(śpiewa zamyślony)
„Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam; I tęskniąc sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie?"
Krzystek
(niezmieszany, może nieco wstrząśnięty)
- Sami o tym wiecie, moi dobrzy ludzie, że wszystko co piękne, to powstaje w trudzie
(rzewnie śpiewa)
„Kochać - jak to łatwo powiedzieć, Kochać - to nie pytać o nic, Bo miłość jest niepokojem, nie zna dnia, który da się powtórzyć".
Gawłowski
(rozjuszony nieco)
- Nie takich słów czekaliśmy z sercem na tacy. Miałeś się ukorzyć, a Ty nas „po glacy"?!
(śpiewa podniesionym głosem)
„Nie dokazuj, miły nie dokazuj, przecież nie jest z ciebie znowu taki cud, nie od razu, miły nie od razu, stopisz serca mego lód".
Grodzki
- Pax, pax panowie, skupmy się na pracy. Tego przecież oczekują od nas rodacy! Namawiam do zgody i ją gwarantuję, jeśli pan prezydent na to reflektuje.
Krzystek
(podejrzliwie)
- Patrzę w pana oczy. Podstępu nie widzę. Ale skąd ja mogę wiedzieć, czy ja niedowidzę?!
Grodzki
(słodko)
„Czy te oczy mogą kłamać? Chyba nie! Czy ja mógłbym serce złamać? I te pe... Gdy się farsa zmienia w dramat, nie gnam w kąt. Czy te oczy mogą kłamać? Ależ skąd!"
Gawłowski
- Uczyńmy nawzajem gesty dobrej woli. Ja Ci Piotrze wybaczam - bo mnie głowa boli
(tęsknie zawodzi).
„Miłość Ci wszystko wybaczy, Smutek zamieni Ci w śmiech, Miłość tak pięknie tłumaczy: Zdradę i kłamstwo i grzech, Choćbyś ją przeklął w rozpaczy, Że jest okrutna i zła, Miłość Ci wszystko wybaczy, bo miłość mój miły, to Platforma"
Krzystek
(nieprzejednany)
„A więc kochaj, kochaj, kochaj, a jak nie to wynocha, Jest tyle partii w mieście, ja zaś atrakcyjny jestem".
Bestia Towarzyska
Pobierz najnowszy
Kurier Towarzyski (PDF)