Bitwa o ulicę
- Miałem wtedy 27 lat - wspomina wydarzenia sprzed 40 lat Jerzy Karasiński. - Pracowałem w Famabudzie. Pamiętam, że szedłem ul. Dubois w kasku i kombinezonie. Czy się bałem?... Tak. Bałem się. To nie była zabawa.
Pan Karasiński brał udział w wydarzeniach grudniowych 1970 r. W piątek przyszedł na ul. Dubois, by zobaczyć, jak je widzą młodzi ludzie, którzy strajki z grudnia 1970 r. i stycznia 1971 r. znają tylko z podręczników. Na tej ulicy bowiem zorganizowano rekonstrukcję historyczną zamieszek, które się rozegrały dokładnie w tym miejscu.
Na „Bitwę o Dubois" przyszedł również Roman Krymaszewski. Dziś emeryt, czterdzieści lat temu był 22-letnim stoczniowcem. Inscenizacja bardzo mu się podobała, choć nie wszystko zostało przedstawione tak, jak to wtedy było.
Łzy w oczach miało wielu starszych widzów, którzy przyszli zobaczyć odtworzenie jednej z trzech bitew ulicznych, do których doszło w Szczecinie w 1970 r. W pierwszych dwóch utarczkach Milicji Obywatelskiej udało się rozproszyć manifestantów. Na ul. Dubois grupie demonstrantów, idącej od strony Stoczni im. Adolfa Warskiego, udało się przebić kordon Zmotoryzowanych Odwodów MO. Stoczniowcy ruszyli wtedy w kierunku centrum miasta, domagając się wycofania podwyżek wprowadzonych przez ówczesny rząd. To był początek tragicznych wydarzeń grudniowych. Tłum podszedł przed Komitet Wojewódzki PZPR. Po nieudanych próbach negocjacji z partyjnymi władzami, budynek został podpalony. Ludzie przeszli wtedy przed Komendę Wojewódzką MO. Padły strzały. Zginęło szesnaście osób.
Z okazji rocznicy Grudnia'70 szczecinianie mogli jeszcze raz przeżywać tamte chwile. Organizatorzy zadbali o szczegóły. Były milicyjne wozy sprzed 40 lat, policja wypożyczyła skota, a spółka Szczecińskie Tramwaje - stary tramwaj.
A co się działo na ulicy? Na przeciwko przebranych za robotników uczniów stanęły oddziały ZOMO i MO. Doszło do starć. Były gazy łzawiące, rzucano kamieniami, podpalono milicyjny gazik... W końcu trzymający transparenty „demonstranci" przedarli się przez kordon milicji. Zwycięstwo. Koniec. Na historycznym sprzęcie można było jeszcze zrobić sobie zdjęcia.
Pomysłodawcą i współorganizatorem inscenizacji była Grupa Rekonstrukcyjna ZOMO, utworzona przez szczecińskich dziennikarzy. W widowisku wzięli udział także uczniowie, studenci i harcerze. Organizatorami byli: Muzeum Narodowe w Szczecinie, Centrum Dialogu Przełomy. Całość sfinansował Urząd Marszałkowski.
Foto: Ryszard PAKIESER