Aż trzydzieści procent polskich dzieci ma problemy z nadwagą lub inne żywieniowe. Ponad połowa z nich jest otyła. Te zagrożenia zdrowotne dostrzegły zachodniopomorskie szkoły. W naszym regionie najwięcej podstawówek i gimnazjów uczy dzieci i ich rodziców jak „trzymać formę".
- Trzeba edukować przede wszystkim rodziców - podkreśla dr Joanna Sadowska z Zakładu Fizjologii Żywienia Człowieka Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. - Bo badania dowodzą, że dieta dzieci wcale nie jest nadkaloryczna. Jest jednak często źle zbilansowana. Coraz więcej znam uczniów, w wieku 9-11 lat, którzy na drugie śniadanie przynoszą do szkoły np. wafelki ryżowe. To wpadanie z jednej skrajności w drugą.
- Bez udziału rodziców nie da się dbać o formę dzieci, dlatego mówię: „rodzino trzymaj formę" - tłumaczy Karmena Cisak, krajowy koordynator programu „Trzymaj Formę" z Głównego Inspektoratu Sanitarnego w Warszawie (program realizowany przez szkoły w całym kraju). - Badania przeprowadzone przez Najwyższą Izbę Kontroli wykazały, że nadwaga i otyłość u młodzieży szkolnej nie są postrzegane jako istotny problem zdrowotny. A przecież to poważna choroba przewlekła. Na szczęście inaczej do tego podchodzą zachodniopomorskie szkoły. To w tym regionie najwięcej z nich włączyło się do programu, którego celem jest profilaktyka otyłości u dzieci.
W Zachodniopomorskiem w piątej edycji uczestniczyła ponad połowa podstawówek i gimnazjów. To najlepszy wynik w kraju. Placówki od kilku już lat przygotowują i realizują projekty, w które angażowani są także rodzice - były wspólne rajdy, ćwiczenia, przygotowywanie zdrowych posiłków, tworzenie książki kucharskiej... Specjaliści od zdrowego żywienia cały czas jednak wytykają błędy. Głównie rodzicom.
- Niemal połowa nastolatków, między 13 a 15 rokiem życia, nie zjada pierwszego śniadania, aż 13 procent z nich bez tego posiłku jest każdego dnia - mówi dr Joanna Sadowska. - Najczęściej tłumaczą, że nie przygotowali go rodzice. A dziecko głodne jest rozkojarzone, osiąga gorsze wyniki w nauce. Dlatego potrzebuje też drugiego śniadania. Lepsze cokolwiek, niż nic. Ale lepiej, jeśli nie jest to na przykład drożdżówka.
Specjalista zaleca dzieciom spożywanie dziennie 4-5 dobrze zbilansowanych posiłków, co 3 - 3,5 godziny. Jeśli słodycze, to na podwieczorek.
- Nie zamiast posiłku, tylko oprócz - podkreśla doktor. - Jeśli będzie zamiast, to „pójdzie w boczki".
Ograniczać jednak należy np. słodkie napoje, sól, tłuszcze zwierzęce...
- Wychowujmy świadomych konsumentów - mówi Karmena Cisak. - Nasze dzieci potrafią czytać, mogą więc bez problemu analizować informacje podawane na etykietach produktów spożywczych i świadomie kupować.
- Producenci muszą umieszczać na opakowaniach symbole lub nazwy barwników, które powodują u dzieci nadpobudliwość, problemy z koncentracją - informuje dr Joanna Sadowska. - Często zawierają je landrynki czy kolorowe żelki.
Agnieszka Spirydowicz
Fot. fast food jedzenie_RS_004.jpg
Zamiast szybkiego jedzenia „na mieście", domowy, zdrowy obiad w rodzinnym gronie - przykład musi przyjść od rodziców... To także profilaktyka otyłości.
Do ramki:
Te barwniki mogą powodować u dzieci nadpobudliwość, problemy z koncentracją:
żółcień pomarańczowa (E 110)
żółcień chinolinowa (E 104)
azorubina (karmoizyna) (E 122)
czerwień allura (E 129)
tartrazyna (E 102)
Pąs 4R (E 124)