W ramach naszej strony stosujemy pliki cookies m.in. w celach: świadczenia usług, reklamy, statystyk. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu. Więcej szczegółów o plikach cookies znajdziesz tutaj.
X

24Kurier.pl serwis Kuriera Szczecińskiego

Reklama

Środa, 16 kwietnia 2014 roku. Dziś imieniny: Julii i Benedykta HoroskopPorady gwiazd

Rosół na pisklętach

Dodano: 2013-07-10 19:03:39

STANISŁAWA w niedzielę oglądała mszę świętą na Polonii. We wtorek wzięła kij i zabiła... ptaki. Bo ją nerwy chwyciły - przyznaje.

Poniemieckie kamienice w cichej, zielonej części szczecińskiego Niebuszewa. Parapet mieszkania na trzecim piętrze przy ul. Heleny. Od lat stał na nim karmnik dla ptaków. W tym roku dwa gołębie uwiły tam gniazdo.

- Przyjemnością było patrzeć. Tak się starały zadbać o potomstwo. Co z radością dokumentowałem zdjęciowo - wspomina Zbigniew Tadeusz Fronczak.

Reklama

Na fotografiach najpierw rozwija się historia miłosna: gołębia para dla potomstwa buduje w karmniku gniazdo. Potem - czyli po 13 czerwca - już widać, jak wysiadują dwa jaja. A od 1 lipca, czyli od momentu wyklucia się piskląt, parapetowa historia przybiera kolejne etapy gołębiego troskliwego rodzicielstwa.

- Cud życia za oknem, na wyciągnięcie ręki. A ta kobieta... wszystko to zniszczyła.  Wystarczył moment, a... na chodniku ślady krwi, na śmietniku połamany karmnik, martwe pisklęta. Wydawałoby się niemożliwe: żeby tak zabić?! Bezbronne istoty pozbawić życia i wyrzucić na śmietnik?! - pan Zbigniew nie kryje oburzenia.

Pisklęta zabiła sąsiadka mieszkająca piętro niżej - blisko 80-letnia pani Stanisława. Nie zaprzecza, bo - jak mówi - swoje przeżyła i jej wszystko jedno.

- Od tygodnia prosiłam spokojnie: ptaki brudzą mi okna, niech pan coś z nimi zrobi, bo je strącę. Nic. W niedzielę na Polonii oglądałam mszę świętą. A dzisiaj rano wzięłam kij i... Bo takie mnie nerwy chwyciły - opowiada starsza pani.

Jej mąż - były oficer MO - lata nie żyje. Dzieci - na Pomorzanach. Ona w mieszkaniu sama - twierdzi - nie miała siły okna i parapetu skrobać dwa razy dziennie.

- Tych piskląt może teraz mi żal, ale... nerwowa jestem, psychotropy biorę - oświadcza starsza kobieta i pyta: - Ptaki mają być ważniejsze ode mnie?

Pan Zbigniew się dziwi, co z sąsiadką się stało. Bo spokojna i cicha kobieta z niej była. Przyjazna innym. Gdy wyjeżdżał z żoną, nawet oferowała, że zaopiekuje się ich psem. A teraz... zabiła.

- Serce mi pęka, gdy gołębia para teraz przylatuje na parapet, stuka w szybę i pyta, gdzie ich dzieci - p. Zbigniew nie kryje wzruszenia. - Dlatego ze śmietnika zabrałem jedno z martwych piskląt. Jeszcze nieopierzone. Poszedłem do sąsiadki i rzuciłem jej do mieszkania. W złości powiedziałem: „Niech pani sobie rosół z piskląt zrobi".

Zastanawia się też, czy na starą sąsiadkę złożyć doniesienie do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, chce zawiadomić Fundację „Ratujmy Ptaki". Wprawdzie nie chodzi o znaczną szkodę w przyrodzie, ale o najważniejsze: życie. Chronione także w przypadku zwierząt. Za ich zabicie grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Arleta NALEWAJKO

Drukuj Poleć artykuł Zgłoś błąd
Komentarze:
Brak komentarzy
Dodaj komentarz


 
 Security code
  Akceptuję regulamin
 
Pogoda
9
na godz. 18:00
Zobacz prognozę na trzy dni
Reklama
Kup najnowsze wydanie „Kuriera Szczecińskiego” w wersji elektronicznej. Możesz także zakupić archiwalny numer gazety. Kup on-line.
Książka
ebooki.szczecin.pl
Czy kierowca powinien zatrzymać auto i ustąpić pierwszeństwa pieszemu, gdy ten zbliża się do zebry?
 
68%
 
31%
 
0%
Jesteś świadkiem ważnego wydarzenia?

Wiesz coś, czego nie wiedzą jeszcze inni?

Chcesz podzielić się z innymi ciekawymi zdjęciami?

Powiadom nas
Get Adobe Flash player
Reklama
Get Adobe Flash player
Reklama