Zieleń porą zimową
Dodano: 2012-02-20 18:24:42
Utrzymanie statusu miasta zieleni w tym roku będzie kosztować Szczecin ponad 5,3 miliony złotych. Na tyle łącznie opiewają kontrakty, jakie Zakład Usług Komunalnych już podpisał z firmami, którym powierzył pieczę nad skwerami, parkami i drzewami rosnącymi wzdłuż ulic. I nie są to pieniądze wydawane tylko w sezonie. Część z nich - jak teraz - pochłania drzew cięcie i... zimowe utrzymanie parkowych alejek.
Na ulice ruszyli pilarze. Przycinają i wycinają korony. Mają czas, by uporać się z tymi zabiegami zanim 1 marca rozpocznie się okres lęgowy ptaków i wszelkie prace wśród drzew i krzewów, gdzie „fruwaki" wiją gniazda, będą zabronione aż do października.
Cięcia pielęgnacyjne i techniczne mają poprawić kondycję zielonych okazów, ale też zapewnić bezpieczeństwo ludziom i ich mieniu. Chodzi m.in. o to, aby suche gałęzie czy konary przy byle wietrzyku nie spadały szczecinianom na głowy, domy czy samochody. Takim zabiegom w pierwszym kwartale bieżącego roku zostanie poddanych 100 drzew, choćby na pl. Generała Józefa Dowbor-Muśnickiego, w parku Chopina, przy ul. Wapiennej, na zieleńcu przy ul. Dembowskiego. Trudno się oprzeć wrażeniu, że to dość mało jak na Szczecin (ponad 300 ha), zajmujący trzecie miejsce na liście największych miast Polski. Niewiele, jak na skalę potrzeb aglomeracji budującej swą markę właśnie na zieleni.
Gorzej, gdy spojrzeć na statystykę dotyczącą usuwania drzew. Właśnie trwa wielka wycinka na Wyspie Grodzkiej - m.in. dęby, buki, kasztanowce, brzozy i jesiony, w sumie 375 pni pada pod naporem pilarzy. Powodem nie jest zły stan wiekowych okazów, a wyłącznie ich kolizja z planowaną na następne lata inwestycją: Portem Jachtowym. Drzewa przegrywają z inwestycjami także w innych rejonach miasta. Są wycinane również dlatego, że przez lata pozbawione pielęgnacji schną albo próchnieją. Tylko w pierwszym kwartale bieżącego roku mają zostać wycięte 92 drzewa w tym dęby (ul. Unii Lubelskiej), lipy (np. al. Jana Pawła II - 10 szt.), klony (Wały Chrobrego i pl. Wujka), brzozy (park im. Briksa, ul. Orla), wierzby (ul. Wiejska, Piłsudskiego), kasztanowce (al. Wojska Polskiego, ul. Krucza), buki (ul. Dąbrowskiego, Cmentarz Centralny), nawet jesion pensylwański (ul. Dzierżonia).
Co z nasadzeniami kompensacyjnymi, które mogłyby wyrównać poczynioną wycinką stratę w przyrodzie? Spodziewać się ich możemy wiosną: dopiero na przełomie kwietnia i maja. Niestety, statystyki dla Szczecina i w tym przypadku nie są dobre. Na 467 drzew wyciętych do marca br. zostaną posadzone ledwie 244 sztuki: od lip po jabłonie i grusze. Co znaczy, że strata zostanie naprawiona tylko w statystycznej połowie (konkretnie: w 52 proc.). Nie mówiąc o realiach. Bo jak można mówić o faktycznej rekompensacie dla środowiska - dla jakości powietrza i klimatu - skoro np. brzozę o 80-letniej pięknej koronie służby odpowiedzialne za stan miejskiej zieleni zamierzają zastąpić kilkuletnią i chudą jabłonką?
Arleta Nalewajko arleta-n@kurier.szczecin.pl