wtorek, 25 kwietnia 2017.
Strona główna > Sport > Tenis. Ćwierć wieku z turniejem (ROZMOWA)

Tenis. Ćwierć wieku z turniejem (ROZMOWA)

Tenis. Ćwierć wieku z turniejem (ROZMOWA)
Data publikacji: 2017-04-20 10:18
Wywietleń: 514

Rozmowa z Krzysztofem Bobalą - dyrektorem tenisowego turnieju Pekao Szczecin Open

Pekao Szczecin Open będzie we wrześniu obchodził 25. urodziny. Choć to "tylko" challenger, jest obecnie największą imprezą tenisową w Polsce. Dyrektor Krzysztof Bobala nie zamierza jednak walczyć o miejsce w kalendarzu ATP World Tour, bo uważa, że to ryzykowny pomysł.

- Po raz drugi Pekao Szczecin Open wybrano najlepszym challengerem roku. Czy po 25 latach nie kusi przejście do ATP World Tour?

- Wejście na poziom ATP World Tour 250 to próba samobójcza i konieczność wygospodarowania dodatkowego co najmniej półtora miliona złotych, a tak naprawdę nic nie daje, bo przyjechałoby może kilku więcej zawodników z pierwszej "50" rankingu. Nie łudźmy się, że bez dodatkowych gratyfikacji zawitaliby do nas Djokovic, Federer czy Nadal. A "motywacja" dla nich to nieraz równowartość puli nagród. I tak więc zgłosiliby się gracze, których już w Szczecinie widzieliśmy, a nie czołowa dziesiątka. Bez tzw. invitation fee dla najlepszych, bylibyśmy tylko jednym z turniejów w ogonie ekstraklasy. Ja uważam, że lepiej być najlepszym w pierwszej lidze.

- A ile teraz kosztuje namówienie znanych tenisistów na przyjazd do Szczecina?

- Co roku staramy się, w zależności od możliwości, przeznaczyć na to od 20 do 30 tysięcy euro. To wiąże się z trudnymi negocjacjami z menedżerami i dużymi agencjami marketingowymi, ale wiadomo, że bez gwiazd maleje trochę zainteresowanie kibiców i mediów.

- Czy podniesienie w tym roku puli nagród ze 125 do 150 tysięcy dolarów ułatwi ściągniecie gwiazd?

- Nie sądzę, ale było niezbędne, żebyśmy nie zostali za najlepszymi po reformie ATP Challenger Tour. Spodziewałem się po niej więcej, po tym, co nam mówiono przed dwoma laty na konferencji dyrektorów w Monte Carlo. Podwyższenie puli nagród, pomoc w pozyskiwaniu dobrych zawodników, Masters dla najlepszej ósemki tenisistów, którzy przez rok zbierali punkty grając właśnie w challengerach, a do tego dedykowana kampania reklamowa. Ale teraz sytuacja wygląda tak, że usunięto z kalendarza te najmniejsze challengery, podwyższając minimalną pulę do 50 000 dolarów, a te największe, jak nasz, aby utrzymać status "Top Level Events" musiały wyłożyć dodatkowe 25 tys. A tak naprawdę w challengerach najważniejsze dla tenisistów są punkty do rankingu. I tutaj centrali ATP trochę zabrakło konsekwencji. Pula nagród rośnie, ale ilość zdobywanych punktów pozostaje na dotychczasowym poziomie. Dlatego będziemy jeszcze walczyć, żeby liczba punktów dla zwycięzcy także została podniesiona do 150.

- Czy łatwo jest znaleźć sponsorów na duży turniej tenisowy, których w Polsce jest i tak jak na lekarstwo?

- Poszukiwanie sponsorów w tych czasach jest trudnym zadaniem, szczególnie dla tenisa. Moje doświadczenie wskazuje, że dużo łatwiej znaleźć sponsora do gier zespołowych. Poza tym za tenisem ciągnie się przez ostatnie miesiące także słabość Polskiego Związku Tenisowego, z jego aferami i nieporadnością działaczy. Inne turnieje w Polsce upadają, bo sponsorzy nie osiągnęli zakładanych celów marketingowych, dlatego cieszę się, że nam się udaje co roku wszystko spinać. Z tego, co wiem, to mamy drugi największy budżet w Polsce po Tour de Pologne, jeżeli chodzi o cykliczne imprezy sportowe.

- Jak się więc udaje co roku zgromadzić budżet w wysokości miliona euro?

- Zawsze odpowiadam jedno – uczciwość. To zaufanie do nas i do naszych działań powoduje, że podpisujemy kolejne umowy. Kiedy proponujemy pakiet działań promocyjnych to tylko takich, które są możliwe do realizacji. Nigdy nie obiecujemy niczego na wyrost. Pewnie dlatego większość sponsorów jest z nami od lat, a Bank Pekao S.A. i Miasto Szczecin od pierwszej edycji, zapewniając nam ponad połowę budżetu.

- A w razie problemów z dopięciem budżetu, gdzie można szukać oszczędności, bo regulamin ATP Challenger Tour jest pewnie dość wymagający?

- Oczywiście robimy wszystko, co jest opisane w "ATP Rules", a nawet więcej, ale ważniejsze dla nas jest to, co robimy dla kibiców i sponsorów, a tutaj niewiele da się zaoszczędzić. Raczej będę walczył do końca o kolejnych sponsorów i zapięcie budżetu niż oszczędzał na czymkolwiek. Ale czasy są coraz cięższe i gdzieś z tyłu głowy mamy pomysły na pewne oszczędności, jednak takie, których nikt z gości i sponsorów nie zauważy. Czekamy na wybudowanie hali tenisowej i części biurowo-gastronomicznej, co może nam przynieść w przyszłości odrobinę oszczędności, ale też poprawi poziom obsługi zawodników, sędziów czy oficjeli ATP. Ale to jeszcze nie w tym roku.

- We wrześniu jubileusz 25-lecia Pekao Szczecin Open. Czego możemy się spodziewać z tej okazji?

- Na razie pracujemy intensywnie nad dopięciem budżetu i prowadzimy rozmowy z potencjalnymi nowymi sponsorami, więc być może uda nam się wszystkich zaskoczyć. Ale na razie jeszcze za wcześnie na szczegóły. Rozmawiał: Mariusz Rabenda

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Filmy

Kiermasz ogrodniczy w Szczecinie
Pikieta przed szczecińskim sądem
Dziki na Warszewie
Poprzedni Następny