sobota, 16 grudnia 2017.
Strona główna > Wiadomości > Ciąg dalszy, czyli dobra... kontynuacja

Ciąg dalszy, czyli dobra... kontynuacja

Ciąg dalszy, czyli dobra... kontynuacja
Data publikacji: 2017-08-12 19:00
Wywietleń: 960 288030
Wiadomo już, że w najbliższy sezon – a i kolejne – wejdą szczecińskie teatry bez zmian na stanowisku dyrektora naczelnego. Teatrem Polskim pokieruje Adam Opatowicz, Teatrem Współczesnym – Mirosław Gawęda (mając u boku Annę Augustynowicz). A jeśli zważyć, że Pleciugą – w wyniku ubiegłorocznego konkursu na dyrektora – kieruje i kierować będzie w najbliższych latach Zbigniew Niecikowski, zanosi się na bezpieczne status quo.

Czy to dobrze dla szczecińskiej sceny?

Nim spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, kilka najbardziej wyrazistych przykładów niezbyt dobrych zmian w tej mierze.

Zamieszanie wokół Teatru Polskiego we Wrocławiu, do którego doszło po zmianie dyrekcji i wynikłych stąd konfliktach nowego dyrektora – Cezarego Morawskiego – z zespołem, mimo kolejnych rozstrzygnięć prawnych i decyzji mniej lub bardziej politycznych, doprowadziło w praktyce do degrengolady sceny. Odeszli jej najlepsi aktorzy, reżyserzy nie chcą z nią współpracować, udanych premier brak, odwróciła się też od teatru publiczność. W efekcie jeden z najlepszych teatrów w kraju przestał istnieć. Choć formalnie, oczywiście, istnieje. Tyle że zmienił się w atrapę.

Znane są też niewesołe ostatnio przygody Starego Teatru w Krakowie. Na miejsce kontrowersyjnego, ale cenionego przez widzów i krytykę Jana Klaty wybrani zostali Marek Mikos (dyrektor naczelny) i Michał Gieleta (dyrektor artystyczny). Pierwszy znany był dotąd głównie jako krytyk teatralny, drugi… nigdy nie pracował w Polsce, bo (skądinąd z powodzeniem) realizował się twórczo w Wielkiej Brytanii. Ale właśnie to oderwanie od tradycji polskiej sceny (dodajmy tu, że Stary Teatr ma status Teatru Narodowego) – i skłonność do jej komercyjnego traktowania – jest głównym zarzutem przeciw tej nominacji. Bardzo źle przyjętej w Krakowie i teatralnej Polsce. Dominuje opinia, że oto upadł kolejny ważny w kraju teatr. Kończące sezon „Wesele” Wyspiańskiego w reżyserii Klaty – spektakl znakomity – stało się w tych okolicznościach dramatycznym (nomen omen) manifestem – głosem protestu, czy może raczej przestrogą przed manipulowaniem kulturą.

Cały artykuł w „Kurierze Szczecińskim”, e-wydaniu i wydaniu cyfrowym z 11 sierpnia 2017 r.

ADL

Na zdjęciu: Teatr Polski wyrobił sobie u szczecińskich widzów markę sceny lubianej i popularnej... Na zdjęciu scena z przedstawienia „Cafe Hemar” w reż. Adama Opatowicza

Fot. Włodzimierz PIĄTEK

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
Przez granice
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
Uber die grenzen
LESEN SIE MEHR

Filmy

Czego szczecinianie życzą na nowy rok
Jarmark Bożonarodzeniowy 2017
Mikołajowa atrakcja od Coca Coli
Poprzedni Następny

Nekrologi

kondolencje

Hannę Orską