niedziela, 18 lutego 2018.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Przejdźmy na ty

Przejdźmy na ty

Wywietleń: 657

Jak się zwracać do innych osób? Jak mówić do współpracowników? Kiedy można przejść na: panie Tomaszu, pani Krystyno? Kiedy na: panie Tomku, pani Krysiu? A kiedy zacząć sobie mówić po imieniu?

Nawet jeśli na co dzień nie stawiamy sobie tych pytań, to mogą się one nieoczekiwanie pojawić. W takiej sytuacji znalazła się pani Lucyna, korespondentka poradni językowej: „Mam do Państwa dość nietypowe pytanie, ale nurtuje mnie ono od kilku tygodni. Bardzo proszę o informację, czy znane są Państwu jakieś teorie lub inne źródła, które potwierdzają, że zwracanie się do kogoś po imieniu może być postrzegane przez niego jako obraźliwe?”.

Nie trzeba być znawcą żadnych teorii, żeby wiedzieć, że w naszej kulturze po imieniu mówimy sobie tylko wtedy, gdy jesteśmy młodzi i pozostajemy wobec siebie w bliskich relacjach równorzędnych. Po imieniu mówią do siebie uczniowie, studenci i młodzi ludzie w nieoficjalnych sytuacjach (wycieczka, dyskoteka itp.). Starsi, by mówić do siebie na ty, muszą to jakoś zapowiedzieć. Mogą zaproponować: Mówmy sobie po imieniu, zapytać: Możemy sobie mówić po imieniu?, oznajmić nowej osobie w zespole: My tu wszyscy mówimy sobie po imieniu.

Co jednak, gdy wchodząca do zespołu osoba nie wyrazi zgody na „tykanie”? Chyba o taką właśnie sytuację chodziło pani Lucynie, która pisze dalej tak: „Sytuacja dotyczy osób, które są w podobnym wieku i razem pracują. Dodam, że w miejscu pracy panuje zasada, że wszyscy poza szefem mówią sobie po imieniu. Czy istnieją jakieś ogólnie przyjęte zastępcze formy grzecznego zwracania się do kolegów?”.

Ogólnie przyjęte jest nienarzucanie się poufałością. Koledzy z pracy mówią do siebie po imieniu tylko wtedy, gdy wszyscy się na to zgadzają. Znam środowiska, w których pracujący wspólnie od lat równolatkowie mówią sobie pan, pani, bo taką przyjęli zasadę. Nie ma „zastępczych form” grzecznego zwracania się do siebie. Do współpracowników mówimy albo Marku, albo panie Marku, albo panie dyrektorze, panie prezesie itp. Na przyjętą formę grzecznościową muszą wyrazić zgodę obaj uczestnicy słownej komunikacji.  

Nie jest jednak fortunnie, gdy na propozycję: mówmy sobie po imieniu, odpowiadamy: o nie! nie zgadzam się na to! Taka reakcja zawsze powoduje jakiś „kwas” między dwiema osobami. Mówienie po imieniu jest przecież wyrazem aprobaty, zaufania, akceptacji, więc odrzucenie propozycji przejścia na ty może urazić proponującego albo wpłynąć niekorzystnie na atmosferę w grupie.

Stosunki między ludźmi wyrażane formami grzecznościowymi są sprawą delikatną, dlatego obie strony językowego kontaktu powinny się wykazać wyczuciem i subtelnością.

Ewa Kołodziejek

Komentarze

Wredny Wiesiek
Dobry artykuł Ewo!
2018-01-20 12:06:42

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu