środa, 20 września 2017.
Strona główna > Blogi > Janusz Ławrynowicz > Jajo zwycięskie

Jajo zwycięskie

Wywietleń: 824
Wśród wielkanocnych dań w polskiej tradycji absolutnie dominuje jajo – odwieczny symbol odradzającego się życia.

Myślę, że ponad połowa rodaków urodziła się już pod panowaniem mitu głoszącego, że jajko (kurze, kacze, gęsie czy indycze) jedzone na co dzień jest szkodliwe dla zdrowia. Uczeni amerykańscy z lat 60. odkryli wtedy właśnie cholesterol, obecny m.in. w żółtkach jaj, któremu przypisali totalnie destrukcyjną rolę w naszym organizmie, m.in. obwiniając tenże o miażdżycę, zawały serca i udary mózgu*.

A zatem – radzili nam dietetycy – jajo można zjeść raz, dwa razy w tygodniu i to maksimum jedno dziennie, bo już więcej rodzi zagrożenie… Na początku lat 80. jeden z ministrów rządu gen. Jaruzelskiego, minister Krasiński, świecąc osobistym przykładem, rekomendował rodakom najwyżej pół jajeczka na śniadanie. Pan minister mówił to w kraju, w którym od 1945 roku stale brakowało w sklepach mięsa, a często i masła. Po te specjały (a także ser inny niż zredukowany do trocin) przez lata zwykli Polacy czekali w długich kolejkach, dopóki łaskawy pan generał nie przywrócił (po 30 latach) kartek na 
żywność.

A jajka – nie tylko z wielkich ferm, ale przede wszystkim małych przydomowych kurników – nawet w rozkwicie gospodarki socjalistycznej były dostępne, bo prywatnych kur nie upaństwowiono.

Warto przypomnieć, że jajko to prawdziwa bomba witamin: A, D, E, K, B-12, tłuszczów omega 3, przeciwutleniaczy, kwasu foliowego i keratynoidów pomagających uporać się z glutenem oraz składniki bezcenne dla serca: jednonasycony kwas MUFA i wielonasycony PUFA (zaiste oba skróty brzmią miło, miękko). Warto pamiętać, że w czas przednówka właśnie jajko bywało dla ludności wiejskiej najważniejszym źródłem zwierzęcego białka. Wielu Polaków, wspominając czas wojny na przymusowych robotach u niemieckich bauerów, przyznało, że przeżyło tylko dlatego że udało im się raz na jakiś czas podkraść i wypić na surowo jajo z kurnika.

W polskiej tradycji i codziennym menu jajko zawsze miało ważną rangę.

Dziś – po zdjęciu „dietetycznej klątwy” – wraca do łask nawet w sferach do niedawna radykalnie wegetariańskich, a więc tych najbardziej „postępowych”. Przyrządzamy je na różne sposoby.

I tu mały szkopuł. Żółtko pełnię swych zdrowotnych walorów zachowuje w stanie surowym lub ugotowane na miękko.

Tymczasem na polskim wielkanocnym stole króluje odświętnie wymalowane jajo na twardo, pozbawione co najmniej jednej trzeciej swych witamin. I pewnie po to, by zrekompensować ten ubytek, takich jaj jemy więcej.

Polska to wciąż kraj ludzi niezamożnych – głównym czynnikiem decydującym o zakupie towaru pozostaje cena. A więc i jajka większość z nas kupuje tańsze. Dziś, gdy jest moda na „eko”, wielu dostawców rysuje na pudełku wesołą kurę na trawie, choć w istocie większość sprzedawanych u nas jaj pochodzi z masowej hodowli klatkowej i to przy sztucznym świetle. A drobnych sprzedawców jajek od własnej kokoszki miejska straż goni na cztery wiatry.

Jajko to wiosna, młodość, niedojrzałość. Od wieków jest też naturalne, że jajo próbuje być mądrzejsze od kury. To częste również podczas świątecznych spotkań pokoleń. Życie te spory niweluje, czas uczy pokory.

Trafnie to ilustruje wspomnienie Marka Twaina:

Gdy miałem 19 lat, mój ojciec wydawał mi się najgłupszym człowiekiem na świecie. Kiedy jednak osiągnąłem trzydziestkę, zdziwiłem się, że ten staruszek tak bardzo zmądrzał.

Oby takich odkryć nie zabrakło w młodszej generacji. Dla ciągłości tradycji.

* Badacze uznali pochopnie, że cholesterol pływający w naszych tętnicach to ten sam, który spożywamy np. w żółtkach jaj. Tymczasem to jest produkt naszej wątroby, która w ten sposób utylizuje nadmiar węglowodanów. Do łask powracają też naturalne tłuszcze! Niedawno dietetycy odwołali głoszone przez lata dramatyczne ostrzeżenie przed masłem, słoniną, smalcem. Okazuje się, że naturalne tłuste jedzenie wspomaga organizm i wyszczupla. A jeszcze do niedawna producenci margaryny zacierali ręce…

Komentarze

Jarun
Zauważyłem, że niektóre artykuły szybko "spadają" z łam Kuriera, np. dotyczący przebudowy al. Woj. Polskiego a niektóre zalegają i waniają z nieświeżości .
2017-04-21 12:01:19
a
Lubię Pana przeczytać od czasu do czasu. Pozdrawiam
2017-04-18 15:08:33
Piotr Wójcicki
"Polska to wciąż kraj ludzi niezamożnych – głównym czynnikiem decydującym o zakupie towaru pozostaje cena. A więc i jajka większość z nas kupuje tańsze. Dziś, gdy jest moda na „eko”, wielu dostawców rysuje na pudełku wesołą kurę na trawie, choć w istocie większość sprzedawanych u nas jaj pochodzi z masowej hodowli klatkowej i to przy sztucznym świetle. A drobnych sprzedawców jajek od własnej kokoszki miejska straż goni na cztery wiatry." To tylko po części prawda. Owszem, jajka różnią się ceną, ale nie jest to różnica drastyczna. Do tego jajka typu "0", "1" i "2" są dziś powszechnie dsotępne, można je dostać w supersamach, hipermarketach, także w "Biedronce" czy "Lidlu". Polacy w większości kupują "trójki" nie dlatego, że są tanie, ale z przyzwyczajenia i lenistwa. Zwyczajnie w świecie nie interesuje ich w jakich warunkach kura zniosła jajko.
2017-04-17 16:27:38
Jarun
Też ten program o jajku oglądałem na Discovery.
2017-04-17 12:03:04

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu