poniedziałek, 20 maja 2019.
Strona główna > Sport > Gimnastyka sportowa. Wina prezesa ...?

Gimnastyka sportowa. Wina prezesa ...?

Gimnastyka sportowa. Wina prezesa ...?
Data publikacji: 2019-04-23 16:00
Ostatnia aktualizacja: 2019-04-23 16:00
Wywietleń: 384 387272

Rozmowa z trenerem kadry narodowej Leszkiem Blanikiem, mistrzem olimpijskim, świata i Europy

Podczas rozgrywanych w ubiegłym tygodniu w szczecińskiej Netto Arenie 8. mistrzostw Europy w gimnastyce sportowej kobiet i mężczyzn, w których rywalizowało 275 zawodników z 39 państw, nietuzinkową postacią był bez wątpienia trener polskiej męskiej reprezentacji Leszek Blanik, w przeszłości gwiazda pierwszej wielkości naszej gimnastyki.

Przypomnijmy, że zdobył złoty medal olimpijski w Pekinie i brązowy w Sydney. W mistrzostwach świata raz triumfował i dwukrotnie był drugi, a w mistrzostwach Europy stawał na każdym stopniu podium. Ośmiokrotnie zwyciężał w Pucharze Świata i tyle samo razy w wieloboju gimnastycznym indywidualnych mistrzostw Polski.

– Jakie wrażenia wywozi pan z grodu Gryfa i Netto Areny?

– Mistrzostwa zostały bardzo dobrze zorganizowane i doceniła to publiczność tłumnie wypełniając trybuny, szczególnie podczas stojących na dobrym i wyrównanym poziomie sobotnich oraz niedzielnych finałów. Świetnie prowadzona była spikerka, więc nawet ci z widzów, którzy na co dzień nie interesują się gimnastyką, mogli bez przeszkód śledzić przebieg walki o medale. Podczas swojej kariery zawodniczej występowałem w o wiele większych obiektach w USA czy w 18-tysięcznej paryskiej Bercy, ale kameralna hala Netto Areny, jak na polskie warunki, przygotowana była bez zarzutu i z bardzo dobrze dobranymi kolorystycznymi akcentami. Mogliśmy się zresztą spodziewać dobrego przygotowania hali widowiskowo-sportowej przy ulicy Szafera, bo w przeszłości odbywały się już w niej mistrzostwa Polski w gimnastyce sportowej. Dodam, że kilka hal treningowych też zostało należycie przygotowanych.

– Przejdźmy do wyników sportowych uzyskanych na mistrzostwach Europy, a szczególnie przez pana podopiecznych z męskiej reprezentacji Polski.

– Nikt z biało-czerwonych nie awansował do finałów, a powiem krótko, że wyniki były takie, jak przygotowania zafundowane nam przez Polski Związek Gimnastyczny. Podam przykład: Turcy mieli przed mistrzostwami Europy sześć startów kontrolnych, a my tylko jeden. Nie chciałbym jednak krytykować całego naszego związku, bo jest tam wielu zaangażowanych pracowników, a najwięcej pretensji mam do prezes Barbary Stanisławiszyn i braku pomocy z jej strony. Nie chciałem o tym mówić przed mistrzostwami Europy, aby nie psuć atmosfery, ale teraz już mogę.

– Jaka przyszłość czeka męską kadrę?

– Obiecujący jest fakt, że w odróżnieniu od reprezentacji kobiecej, u nas po odmłodzeniu dominuje młodzież, mająca w perspektywie dwa cykle olimpijskie. Szczecińskich mistrzostw Europy nie traktowaliśmy prestiżowo, a priorytetem są mistrzostwa świata i kwalifikacje do igrzysk olimpijskich w Tokio. Wspomnę, że na najbliższych mistrzostwach naszego globu wszyscy biało-czerwoni będą debiutantami. Według mnie najlepszy technicznie i z predyspozycjami do zrobienia największej kariery jest Dawid Węglarz, który przyjechał do Szczecina, lecz nie mógł wystąpić z powodu fatalnego wypadku na treningu, gdy podczas skoku upadł centralnie na głowę. Obecnie rusza normalnie rękoma i nogami, ale jest konieczność przeprowadzenia drobiazgowych badań lekarskich, w tym rezonansu magnetycznego, które właśnie przechodzi w Gdańsku. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy i będzie mógł wznowić treningi.

– Mówił pan o odmłodzeniu kadry, a jak w tym kontekście wygląda reprezentacyjna przyszłość 36-letniego Romana Kuleszy z Kusego Szczecin?

– Jestem zadowolony z jego występów w dopiero co zakończonych mistrzostwach Europy. W ćwiczeniach na drążku wypadł bardzo dobrze, ale na poręczach ciut gorzej. Zrobił postępy w stosunku do tego, co oglądałem miesiąc wcześniej w jego wykonaniu. Trzeba jednak otwarcie powiedzieć, że nie jest to jeszcze taka forma, jaką zachwycał kilka lat temu. Jestem człowiekiem otwartym i nie patrzę nikomu w metrykę, ale nie wiem tak naprawdę, jakie Romek ma plany, zapatrywania i przemyślenia, więc na razie nie chcę się wypowiadać na temat jego reprezentacyjnej przyszłości. Myślę, że będziemy musieli szczerze porozmawiać i być może dojdzie do tego już podczas mistrzostw Polski, które odbędą się pod koniec kwietnia w Katowicach.

– Dziękujemy za rozmowę. ©℗

(mij)

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
17
na godz. 21:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Wielkie gotowanie nad Odrą
Teatralny przemarsz
Dzień Europy – balony poleciały w niebo
Poprzedni Następny

Nekrologi

Sonda

Czy będziesz głosować w wyborach do europarlamentu?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie