sobota, 24 sierpnia 2019.
Strona główna > Sport > Pilka nożna. 31 lat temu debiutował Adamczuk

Pilka nożna. 31 lat temu debiutował Adamczuk

Pilka nożna. 31 lat temu debiutował Adamczuk
Data publikacji: 2018-11-15 12:20
Ostatnia aktualizacja: 2018-11-16 16:50
Wywietleń: 676 361578

Równo 31 lat temu meczem ze Śląskiem we Wrocławiu zadebiutował w ekstraklasie zaledwie 18-letni wówczas wychowanek klubu Dariusz Adamczuk. Dziś jest prezesem akademii piłkarskiej w Pogoni, wtedy był już piątym piłkarzem z mistrzowskiej drużyny juniorów, który zadebiutował w ekstraklasie.

Przed nim z mistrzowskiej drużyny zdołali zadebiutować w ekstraklasie: Jacek Cyzio, Artur Chwedczuk, Mariusz Borkowski i Robert Adamkiewicz. Przyszłość pokazała, że wszystkich mistrzów Polski juniorów z roku 1986 Adamczuk zrobił największą karierę – został wicemistrzem olimpijskim, był reprezentantem Polski, zdobył gola w pamiętnym, rozegranym ćwierć wieku temu spotkaniu z Anglią w Chorzowie.

Był piłkarzem takich klubów, jak: Eintracht Frankfurt, Udinese, Belenenenses Lizbona, Dundee, Glasgow Rangers. Z tym ostatnim zostawał mistrzem kraju, grał w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów przeciwko Borussii Dortmund. Grał w czterech silnych, europejskich ligach, choć nie zawsze jako zawodnik podstawowy.

Jesień roku 1987 była dla piłkarzy Pogoni okresem konsumowania sukcesu z poprzedniego, wicemistrzowskiego sezonu. Drużyna po wywalczeniu tytułu wicemistrzów Polski nie poczyniła kolejnego postępu, do zespołu wkradło się samozadowolenie, brakowało motywacji.

Pogoń bez wzmocnień

Nie pozyskano żadnych nowych, klasowych piłkarzy, o których w tamtym czasie było trudno z tego powodu, że Pogoń miała jeden z najsilniejszych zespołów w kraju, ale nie było dodatkowych impulsów, które spowodowałyby kolejny progres w drużynie.

Z Pogoni odszedł ponadto trener Leszek jezierski, zastąpił go jego asystent Jan Jucha. Nie miał zbyt dużego doświadczenia w samodzielnej pracy z tak dobrym zespołem, znał wszystkich piłkarzy doskonale, jednak wcześniej nie on podejmował wiele trudnych decyzji, wyręczał go w tym Leszek Jezierski, znany z charyzmy, autorytetu i posłuchu.

Trener Jucha skupił się na wyegzekwowaniu z zespołu wszystkiego co najlepsze i wprowadzał do drużyny wychowanków. Za jego kadencji w ekstraklasie debiutował nie tylko Adamczuk, ale tez młodszy od niego o rok Dariusz Szubert.

Adamczuk po raz pierwszy zagrał w pierwszym zespole w wyjazdowym meczu ze Śląskiem Wrocław. To była odważna decyzja Jana Juchy, Śląsk był jedną z najlepszych polskich drużyn, miał w składzie znakomitych piłkarzy.

Najlepsza druga linia

Mówiło się o tej drużynie, że dysponuje najlepszą drugą linią w ekstraklasie. W składzie byli tacy piłkarze, jak: Ryszard Tarasiewicz, Zbigniew Mandziejewicz, Waldemar Prusik, Mirosław Pękala, czy Andrzej Rudy. Z taką druga linia trudno było rywalizować.

Pogoń w rundzie jesiennej 1987 roku nie grała źle, jej piłkarze: Marek Szczech, Marek Ostrowski i Marek Leśniak regularnie powoływani byli do reprezentacji Polski. Zespół przed meczem ze Śląskiem zajmował 5 miejsce ze stratą zaledwie 2 punktów do wiceliderującego Śląska. Spotkanie miało zatem duży ciężar gatunkowy, a trener Jucha mimo to wystawił od pierwszej minuty Dariusza Adamczuka.

Co ciekawe, 18-latek nie zagrał na swojej optymalnej pozycji prawego obrońcy. Akurat za żółte kartki pauzować musiał Jerzy Hawrylewicz, etatowy partner w ataku Marka Leśniaka. Kontuzjowani byli inni napastnicy: Robert Prokopowicz i Jacek Cyzio.

Szkoleniowiec zdecydował się na Adamczuka, który przejął po Hawrylewiczu koszulkę z numerem 10 i niewiele brakowało, a mecz zakończyłby się zwycięstwem i awansem na pozycje wicelidera.

Leśniak dał prowadzenie

Pogoń już po 5 minutach gry po golu Leśniaka prowadziła 1:0 i wynik ten utrzymywał się niemal do samego końca. Dopiero na kwadrans przed zakończeniem spotkania wyrównał Prusik, a zwycięskiego gola dla gospodarzy zdobył na dwie minuty przed końcem Mikołajewicz.

Mecz ze Śląskiem był przedostatnim spotkaniem w rundzie jesiennej. W kolejnym, zamykającym rok 1987 Pogoń wygrała 3:1 ze Stalą Stalowa Wola, a Adamczuk wystąpił już w roli zmiennika. Na 20 minut przed końcem zastąpił na boisku również wychowanka klubu, starszego zaledwie o dwa lata Piotra Żelazowskiego.

To był jego debiut przed własną publicznością. Bardzo udany, bo wszedł na boisko przy stanie 1:1, a mecz zakończył się zwycięstwem 3:1 po golach w końcówce spotkania rozgrywającego ostatni mecz w barwach Pogoni Jerzego Hawrylewicza i rozgrywającego swój pierwszy mecz po długiej kontuzji i przerwie trwającej niemal dwa lata Roberta Prokopowicza.

Adamczuk w całym sezonie nie rozegrał zbyt wielu spotkań, wciąż ciężko mu było skutecznie rywalizować z piłkarzami doświadczonymi, ogranymi w ekstraklasie, uczestnikami najbardziej udanych sezonów w historii klubu. Aż do dziś. W całym sezonie 1987/88 rozegrał zaledwie sześć spotkań, w tym cztery w pełnym wymiarze czasowym.

Zaufanie tylko na jeden mecz

Przed rozpoczęciem rundy wiosennej, do której Pogoń przystępowała z piątej pozycji, Adamczuk był piłkarzem mającym bardzo duży kredyt zaufania u Jana Juchy. Przymierzany był do gry w wyjściowym składzie na całą rundę, która podobnie jak rok wcześniej miała zakończyć się zajęciem miejsca na podium. Jucha widział Adamczuka w roli skrzydłowego, w miejsce bardziej doświadczonego Jacka Krzystolika, ale zaufanie bardzo szybko się skończyło.

Adamczuk w wyjściowym składzie zagrał w inauguracyjnym meczu rundę wiosenną z ŁKS, który zakończył się porażką 1:2, znacznie ograniczył szanse szczecinian na powtórzenie dobrego wyniku sprzed roku, a jednym z winowajców został niedoświadczony junior. Tak bywa w większości przypadków.

Adamczuk w meczu z rewelacyjnie spisującym się wówczas ŁKS zagrał na prawym skrzydle i musiał się mierzyć po jednej stronie boiska z też młodym, bo wtedy zaledwie 22-letnim jackiem Zioberem, ale mającym już wtedy znakomita opinię.

To był gracz mówiąc kolokwialnie wkręcający w ziemię etatowych reprezentacyjnych prawych obrońców: Dariusza Kibickiego, czy Jacka Grembockiego. Nic zatem dziwnego, że również Adamczuk miał z nim problemy.

Po przegranym meczu z ŁKS Jucha nie wystawił już Adamczuka do wyjściowego składu ani razu. Ani razu młody piłkarz nie zagrał tez u Juchy nawet w roli rezerwowego. Dopiero zastępujący Juchę w roli trenera Jerzy Jatczak ponownie przypomniał sobie o reprezentacyjnym juniorze, sezon był wtedy już jednak stracony. ©℗ Wojciech Parada

Fot. R. Pakieser

Komentarze

Dlugi to pała
Adamczuk nigdy nie zagral w elstraklasie! Tylko w pierwszej lidze!!
2018-11-16 16:47:56
Łowca debili
Adamczuk nigdy nie wystapil w ekstraklasie chlopaczku! Gral w pierwszej lidze!!
2018-11-16 16:28:41
deXX
cyt. "Po przegranym meczu z ŁKS Jucha nie wystawił już Adamczuka do wyjściowego składu ani razu. Ani razu młody piłkarz nie zagrał tez u Juchy nawet w roli rezerwowego. Dopiero zastępujący Juchę w roli trenera Jerzy Jatczak ponownie przypomniał sobie o reprezentacyjnym juniorze, sezon był wtedy już jednak stracony." Po przegranym meczu z ŁKS, Jan Jucha prowadził Pogoń Szczecin tylko przeciwko Górnikowi Zabrze. Po meczu w Zabrzu zespół objął Jerzy Jatczak, który Adamczuka wpuścił na boisko pierwszy raz z ławki w drugim prowadzonym przez siebie meczu w lidze, w 18. kolejce przeciwko Bałtykowi Gdynia, a potem dopiero w pełnym wymiarze czasowym w 26. i 27. kolejce, przeciwko kolejno Lechowi Poznań i Szombierkom Bytom. W sumie u Juchy zagrał 3 razy i u Jatczaka też. U każdego z nich 2 razy po 90 minut.
2018-11-15 15:57:28
Endi
Zapomnieliście o Mewie Resko gdzie z Arturem Dymowskim tworzyli świetny duet
2018-11-15 14:26:14

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
19
na godz. 00:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Zawieszanie i zdejmowanie baneru z siedziby PiS

Sonda

Czy należy rozdzielić funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego?

 

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie