sobota, 20 października 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. 59 urodziny Adama Benesza

Piłka nożna. 59 urodziny Adama Benesza

Piłka nożna. 59 urodziny Adama Benesza
Data publikacji: 2018-10-11 14:30
Ostatnia aktualizacja: 2018-10-12 09:54
Wywietleń: 558 355745

11 października 59 lat kończy Adam Benesz. To był piłkarz, który rozegrał dla szczecińskiego klubu 119 spotkań na poziomie ekstraklasy, ale z przerwami związany był ze szczecińskim klubem przez blisko 10 lat.

Trafił w Pogoni na najlepszy w dziejach tego klubu okres. Pozyskany został w przerwie zimowej sezonu 1985/86. Był wtedy piłkarzem Radomiaka, który grał na zapleczu ekstraklasy z małymi szansami na powrót do elity. Gdyby nie wyciągnięta dłoń przez Leszka Jezierskiego, to Adam Benesz z dużym prawdopodobieństwem pozostałby już na peryferiach polskiego futbolu.

Nie był na boisku, ani poza nim postacią wyrazistą, rzucającą się w oczy. Był piłkarzem solidnym, o dobrym wyszkoleniu, dobrym przeglądzie pola. Przy dobrze funkcjonującej drużynie potrafił świetnie wkomponować się w zespół, ale przy drużynie nieco słabszej, mającej braki w różnych elementach gry, potrafił stać się liderem, boiskowym przywódcą. Tak było w pierwszej połowie lat 90, kiedy Pogoń była już zupełnie innym klubem, inną drużyną, jak w drugiej połowie lat 80.

W zastępstwie Biernata

Gdy Benesz trafił do Pogoni wiosną 1986 roku, to nie znalazł się w zupełnie obcym dla siebie miejscu. W latach 1982-84 grał w Stali Stocznia na zapleczu ekstraklasy. To był wtedy czołowy klub w II lidze, aspirujący do awansu, mający w składzie nietuzinkowych graczy, którzy później grali w ekstraklasie, a nawet w reprezentacji Polski, europejskich pucharach.

Wraz z Beneszem w Stali grali między innymi: Czesław Jakołcewicz, Janusz Makowski, Jerzy Hawrylewicz, Marek Kalisz, Andrzej Borówko, czy Marek Siwa. Benesz w Pogoni miał zastąpić Jarosława Biernata. Utalentowany pomocnik wraz z Januszem Turowskim pozostał nielegalnie w RFN, a Leszek Jezierski musiał szukać następców.

Pogoń w latach 80 miała najlepszą drużynę w historii, ale nie budowała jej w oparciu o piłkarzy już wcześniej wypromowanych, to właśnie tacy gracze, jak Benesz, czy wspomniany Hawrylewicz dzięki Pogoni mogli rywalizować o wysokie cele, grać w europejskich pucharach przeciwko takiej drużynie, jak Hellas Verona. To oni mieli zastąpić Biernata i Turowskiego, a rok później takie samo zadanie dostał Jacek Krzystolik, gdy z Polski wyjechał Adam Kensy.

Fundamentalna postać

Adam Benesz w drużynie Leszka Jezierskiego był postacią absolutnie fundamentalną, niezastąpioną. Miał wokół siebie piłkarzy o reprezentacyjnej przeszłości: Marka Ostrowskiego, Adama Kensego, Kazimierza Sokołowskiego, ale był piłkarzem też równie ważnym,

Świadczy o tym fakt, że od swojego debiutu przeciwko drużynie Bałtyku Gdynia, w którym zdobył swoją premierową bramkę w ekstraklasie, grał przez 2,5 roku nieprzerwanie w każdym meczu, zawsze od pierwszej minuty, tylko dwa razy schodził z boiska w trakcie gry, rozegrał od 1 marca 1986 roku do 3 września 1988 roku 78 meczów z rzędu, a jego passę przerwała dopiero kontuzja odniesiona w spotkaniu z Wisłą w Krakowie.

Benesz grał w Pogoni do końca rundy jesiennej roku 1988, nie było go już wiosną 1989 roku, kiedy Pogoń została niespodziewanie zdegradowana do II ligi. Benesz miał już 30 lat, wyjechał do Szwecji i tam kontynuował karierę. Do Pogoni wrócił po czterech latach, gdy ta ponownie grała już w ekstraklasie i na zasadach dziś absolutnie nie do przyjęcia, ale ćwierć wieku temu całkowicie akceptowanych.

Na zarobek do Szwecji

Benesz w roku 1990 wyjechał do Szwecji po roku rozbratu z futbolem. Pogoń zaledwie dwa lata po największym sukcesie w historii – wicemistrzostwie Polski w roku 1987 - doznała goryczy degradacji. Klub był coraz gorzej zarządzany, a najlepsi piłkarze szukali możliwości wyjazdu za granicę.

- Mi w wyjeździe pomógł były kolega z Pogoni i jeszcze ze Stali Stocznia, Mirosław Zambrzycki – powiedział Adam Benesz.

Szwecja to był wtedy bardzo popularny kierunek dla piłkarzy Pogoni. Trafili tam między innymi: Bogdan Maślanka, Waldemar Folbrycht, Zbigniew Kozłowski, Jerzy Stańczak. Szwedzka liga była półamatorska, a nasi piłkarze prócz grania w piłkę podejmowali się również innej pracy.

Precedens Adama Benesza polegał na tym, że w latach 1992-93 godził grę w lidze szwedzkiej i polskiej. Dziś taka sytuacja wydaje się absolutnie nieprawdopodobna, ale wtedy tak było. Benesz wyjechał do Szwecji w roku 1990 i trafił do szwedzkiego Mjoellby.

Zawodowiec w Laponii

Po roku przeniósł się do amatorskiej drużyny Asele w północnej części Szwecji w prowincji Laponia. Był tam jedynym zawodowcem w drużynie, a rozgrywki ligowe z uwagi na warunki klimatyczne rozgrywane były w systemie maj – październik.

Benesz zatem przez trzy sezony: w latach 1992, 1993 i 1994 trafiał do Pogoni na końcówkę rundy jesiennej, potem przygotowywał się z zespołem Pogoni do sezonu, grał do końca kwietnia, a następnie udawał się do Szwecji i występował tam nieprzerwanie od początku maja do końca października. Z tak funkcjonującym piłkarzem w składzie Pogoń umiała w roku 1992 wywalczyć awans do ekstraklasy, a wiosną 1993 była rewelacją sezonu.

Benesz nie był jedynie uzupełnieniem zespołu, ale bardzo ważnym i wiodącym graczem. O ile w drugiej połowie lat 80 był niejako w cieniu takich piłkarzy, jak: Marek Ostrowski, czy Marek Leśniak, to na początku lat 90, gdy był najstarszym i najbardziej doświadczonym piłkarzem w drużynie, jego rola była diametralnie inna i trudna do przecenienia. To on był wtedy reżyserem poczynań drużyny i od niego uczyli się na boisku młodsi: Piotr Mandrysz, czy Dariusz Szubert.

34-latek lepszy od Brzęczka

Benesz wiosną 1993 roku rozegrał w Pogoni tylko siedem spotkań, ale aż sześć w pełnym wymiarze czasowym. Jedynym meczem, podczas którego musiał opuścić boisko był pojedynek z mistrzem Polski Lechem Poznań. Stało się tak z powodu odniesionej. kontuzji, która później wykluczyła Benesza z dwóch pojedynków.

Benesz w meczu z Lechem całkowicie usunął w cień aktualnych wtedy reprezentantów Polski: Jerzego Brzęczka i Dariusza Skrzypczaka. Ten pierwszy był zaledwie kilka miesięcy po starcie w Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie, gdzie pełnił rolę kapitana srebrnych medalistów olimpijskich. Wtedy zaledwie 22-letni rozgrywający był już podstawowym piłkarzem I reprezentacji, ale w nieformalnej konfrontacji z Beneszem w tym jednym meczu nie wytrzymał konkurencji.

- Nikt w ówczesnej Pogoni nie miał żadnych wątpliwości, jak wartościowym piłkarzem jest Adam Benesz – mówi po latach Andrzej Rynkiewicz, wówczas dyrektor klubu podejmujący praktycznie wszystkie najważniejsze decyzje. - W Pogoni był wówczas młody zespół, nasi utalentowani piłkarze pamiętali Benesza z występów w drużynie Leszka Jezierskiego, imponowało im, że w dość zaawansowanym wieku wciąż może rywalizować na najwyższym krajowym szczeblu. ©℗ Wojciech Parada

Komentarze

Koleś
Ale,trzeba przyznać,głowę do wypicia ma potężną.(a może już miał).Nie widzieliśmy się od ho,ho,albo i dłużej.
2018-10-12 09:24:30
guciu
Po prostu szacun wielkie brawa przyjaciel św.pamięci Krzysztofa Urbanowicza jeden zwód drugi podanie piłka się klei sąsiad Krzysztofa Urbanowicza kiedyś.
2018-10-11 16:15:23

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
12
na godz. 15:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Pokaz pierwszej pomocy na wodzie
Wodowanie pierwszego bezzałogowca
Powstaje Morskie Centrum Nauki
Poprzedni Następny

Nekrologi

Sonda

Czy liczniki czasu światła sprawdzają się na szczecińskich skrzyżowaniach?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy