czwartek, 27 czerwca 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Optymizm raczej tylko dyżurny

Piłka nożna. Optymizm raczej tylko dyżurny

Piłka nożna. Optymizm raczej tylko dyżurny
Data publikacji: 2019-04-15 18:11
Ostatnia aktualizacja: 2019-04-16 09:52
Wywietleń: 891 386102

Sobotnim meczem z Zagłębiem w Lubinie drużyna Pogoni Szczecin rozpocznie rywalizację w grupie mistrzowskiej. Szczecinianie do rywalizacji przystępują z siódmego miejsca, z bardzo słabym bilansem ostatnich kilku spotkań.

Pogoń przystąpi do najważniejszych spotkań w sezonie z rozregulowaną, świadomie w przerwie zimowej osłabioną przez klub defensywą i z przeszłością drużyny, która mecze w grupie mistrzowskiej zawsze traktowała niepoważnie, była głównie dostarczycielem punktów i nigdy nie zbliżyła się nawet do rywalizacji o medalową lokatę.

Mecze w grupie mistrzowskiej, to w ostatnich dwóch edycjach był czas, kiedy klub zwalniał przed zakończeniem sezonów swoich najlepszych piłkarzy jeszcze przed zakończeniem rywalizacji. Dwa sezony temu na wcześniejsze urlopy udali się: Ciftci, Gyurcso i Delew, a rok temu: Piotrowski, Murawski, Rapa i Delew.

Pogoń w tym roku kalendarzowym punktuje ze średnią 1,2 punktu na mecz podczas gdy rundę jesienna zakończyła ze średnią 1,55, natomiast w rundzie wiosennej ubiegłego roku zespół punktował na poziomie 1,75 punktu na mecz. Zjazd jest bardzo mocny i zauważalny.

Widoczne osłabienie

Przed rundą wiosenną ubiegłego roku, ani rundą jesienną drużyna nie osłabiała się, latem traciła kluczowych piłkarzy, jak: Piotrowski, czy Murawski, ale w ich miejsce pozyskiwała piłkarzy równie, lub nawet bardziej wartościowych. W ostatnim okienku transferowym Pogoń zdecydowała się sprzedać Laszę Dvaliego i nie uznała za stosowne kimkolwiek Gruzina zastąpić. Efekt jest taki, że Pogoń roztrwoniła dorobek z rundy jesiennej i praktycznie nie liczy się w walce o ambitne cele.

Do tego doszła dość tajemnicza kontuzja Sebastiana Walukiewicza i mogliśmy się po raz kolejny przekonać, na ile wartościowym piłkarzem jest Jarosław Fojut, jak mocno możemy na niego liczyć i jakie w klubie było rozeznanie na temat wartości formacji defensywnej przed rundą wiosenną.

Co do Walukiewicza i jego stanu zdrowia, to informacje z każdym tygodniem są inne i mocno sprzeczne. Te najnowsze nieoficjalne doniesienia mówią o tym, że 19-latek jednak będzie mógł jeszcze zagrać, choć w poprzednim tygodniu z ust Kosty Runjaica dowiedzieliśmy się, że trzeba się liczyć z absencją juniora nawet do końca sezonu i jednocześnie do końca jego pobytu w klubie.

Jakby nie patrzeć, optymizmu zbyt wielkiego być nie może. Mamy obecnie do czynienia z dyżurnymi deklaracjami piłkarzy i szkoleniowca, że zespół będzie walczył o jak najwyższą pozycję, a nawet o europejskie puchary. Tak było zawsze, boisko brutalnie weryfikowało jakiekolwiek opinie.

5 punktów do 4 miejsca

Po meczu z Wisłą Płock, czyli po 26 kolejce spotkań Pogoń plasowała się na czwartym miejscu, które może zagwarantować drużynie awans do europejskich pucharów. Dziś sytuacja przedstawia się ten sposób, że Pogoń traci do czwartej drużyny w tabeli pięć punktów, czyli jak na siedem kolejek do końca całkiem sporo.

Pogoń w tym roku mierzyła się z pięcioma drużynami, z którymi przyjdzie jej się spotkać w grupie mistrzowskiej i w tych pięciu meczach wywalczyła zaledwie punkt. Zremisowała na własnym boisku z Jagiellonią 0:0, natomiast w spotkaniach z Legią, Lechią, Lechem i Zagłębiem Pogoń przegrała tracąc w tych czterech meczach aż jedenaście goli.

Tylko jeden z tych meczów był dobrze rozegrany. Było to w premierowym spotkaniu rundy wiosennej w Gdańsku, porażka z Lechia była pechowa, zespół wyglądał jeszcze wtedy na mocno zdeterminowany, dobrze zorganizowany. Obecnie takiej sytuacji nie widzimy.

Pogoń w sobotnim meczu z Legią wykonała zaledwie cztery celne podania w pole karne przeciwnika i tylko jedno z tych podań było po wykreowanej akcji. Działo się to w pierwszej połowie, kiedy Majewski podał piłkę do Steca. Poza tym była nadzieja jedynie ze stałych fragmentów gry, by zagrozić przeciwnikowi. Raz się udało, ale to było zdecydowanie za mało.

Przesłanki mało korzystne

Może to się w ostatnich siedmiu meczach obecnego sezonu zmieni, ale patrząc racjonalnie nie ma ku temu żadnych przesłanek. Biorąc pod uwagę wyniki, jakie Pogoń odnotowała w sezonie zasadniczym z drużynami, z którymi zmierzy się w grupie mistrzowskiej, to wychodzi na to, że Pogoń w siedmiu spotkaniach wygrała dwa razy i pięć razy przegrała.

Wygrała z Lechem i Zagłębiem, z którymi ponownie zmierzy się odpowiednio w Szczecinie i w Lubinie, ale było to odpowiednio w październiku i we wrześniu ubiegłego roku. Od tamtego czasu zmieniło się wiele. Przede wszystkim Pogoń doznała w zimowym oknie transferowym poważnego osłabienia w defensywie, które mocno wpłynęło na jakość gry drużyny.

Dla Pogoni to będzie piąta szansa występów w grupie mistrzowskiej. Tylko raz szczecińskiej drużyny zabrakło w górnej ósemce. Było to w poprzednim sezonie. Niektórzy w klubie próbują to uznać za sukces. Tym gorzej, jeżeli wciąż pokutuje takie myślenie.

Pogoń w czterech dotychczasowych próbach w grupie mistrzowskiej rozegrała łącznie 28 meczów i wywalczyła w tych spotkaniach 15 punktów, czyli punktuje ze średnią 0,53 punktu na mecz. Jeżeli zatem zdobędzie w najbliższych siedmiu meczach trzy, lub cztery punkty, to będzie odzwierciedlało to dotychczasowe dokonania szczecinian w rywalizacji z najlepszymi drużynami w kraju.

Michniewicz był najlepszy

Najlepszy wynik osiągnął w meczach grupy mistrzowskiej Czesław Michniewicz w sezonie 2015/16. Trzy lata temu jego zespół odniósł w grupie mistrzowskiej dwa zwycięstwa na trzy w ciągu całej historii występów w grupie mistrzowskiej.

Drużyna Michniewicza wywalczyła w roku 2016 siedem punktów, czyli prawie połowę, niż w trzech pozostałych edycjach, kiedy trenerami byli: Dariusz Wdowczyk (bez zwycięstwa w grupie mistrzowskiej w roku 2014), Czesław Michniewicz (jeden punkt w roku 2015) i Kazimierz Moskal (jedna wygrana i cztery punkty w roku 2017).

Przed Kostą Runjaicem duże wyzwanie, jak nie podzielić losów swoich poprzedników i jak sprawić, żeby Pogoń nie przeszła do historii polskiej piłki nożnej, jako zespół absolutnie odpuszczający rywalizację w najważniejszej części sezonu. ©℗

Wojciech PARADA

Komentarze

Optymista
Prawdziwy sportowiec ma mentalność zwycięscy. W sporcie nie zawsze liczą się pieniądze ale cele jakie sobie zakładamy by osiągnąć sukces. Przykład inne Polskie dyscypliny sportowe,gdzie małym nakładem finansowym zawodnicy potrafili wspiąć się na wyżyny żeby zdobyć złote medale. Minimalizm działaczy,trenerów a zwłaszcza zawodników Pogoni mnie poraża. Zróbcie w końcu coś dla klubu,dla siebie a zwłaszcza dla nas kibiców.
2019-04-16 09:07:23
artemor
Ja ze znajomymi omawiając "kolejne sukcesy" naszej dupy pomorza używam określenia MKS SZMACIANKA.
2019-04-16 05:07:49
Czytelnik
Od drużyny bez ambicji i umiejętności nie oczekujmy cudów.Tylko obecność w "8" zawdzięczają innym zbiegom okoliczności.Sportowo i mentalnie są w grupie spadkowej a statystycznie w mistrzowskiej.Zespół zawiódł mnie na całej linii bo co innego mówili,co innego zapowiadał trener,Prezes a zrobili wszystko dokładnie na odwrót.Kolejny rok marazmu i bylejakości.Nastał teraz czas rozdawnictwa i nie mam zamiaru w tej farsie dalej uczestniczyć jako kibic na stadionie.
2019-04-15 21:09:46

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
18
na godz. 18:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Widoki z wielkiego koła

Nekrologi

Sonda

Czy w Szczecinie powinien powstać pomnik Piotra Zaremby – pierwszego prezydenta Szczecina?

 

W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie