czwartek, 20 września 2018.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Wielkie testowanie

Piłka nożna. Wielkie testowanie

Piłka nożna. Wielkie testowanie
Data publikacji: 2018-04-26 19:56
Ostatnia aktualizacja: 2018-04-26 22:27
Wywietleń: 1535 325026

Trener Kosta Runjaic dość mocno zaskoczył wyjściowym ustawieniem w ostatnim meczu z Piastem w Gliwicach. W porównaniu z dobrym spotkaniem z Termaliką dokonał dwóch istotnych zmian. Wymienił piłkarzy na bokach obrony, choć Cornel Rapa i Ricardo Nunes wcześniej należeli do wyróżniających się piłkarzy.

Być może w klubie uznano, że pięć punktów przewagi nad miejscem spadkowym, to wystarczająco dużo i czas dokonać prób, które mogłyby pomóc w formatowaniu kadry zespołu już przed kolejnym sezonem. Występy Davida Niepsuja i Huberta Matyni nie były udane, ale nie dowiedzieliśmy się o nich niczego, czego nie wiedzieliśmy wcześniej. To gracze stosunkowo młodzi, bo zaledwie 23-letni, ale już piłkarsko ukształtowani.

Przy tej okazji przypomniały się sytuacje z przeszłości, kiedy Pogoń nagminnie korzystała z dodatkowej części sezonu w celu sprawdzania różnego rodzaju wariantów personalnych. Dziś sytuacja jest nieco inna, Pogoń wciąż jest zagrożona spadkiem, ale jest już coraz mniej takich, którzy widzą realne zagrożenie w tym, by drużyna mogła zostać zdegradowana.

Dziś trudno określić, czy hurtowe debiuty w grupie mistrzowskiej, ogrywanie młodych piłkarzy na siłę miało jakikolwiek pozytywny na nich wpływ i czy pomogły im w karierze. Prawda jest taka, że obecnie wśród podstawowych piłkarzy nie ma takich, którzy w poprzednich sezonach otrzymywali w końcówce rozgrywek szanse nieco na wyrost.

Czterech debiutantów 

W ciągu czterech ostatnich sezonów w meczach grupy mistrzowskiej zadebiutowało czterech piłkarzy (Kudła, Listkowski, Murawski, Obst), czterech kolejnych do dziś ma na swoim koncie więcej gier w grupie mistrzowskiej, niż w fazie zasadniczej sezonu (Walski, Wojtkowski, Henger, Kowalczyk). To jest łącznie grupa aż ośmiu piłkarzy, z których obecnie w klubie pozostało zaledwie dwóch: Listkowski i Kowalczyk.

Mało tego, ten pierwszy ma obecnie problem, żeby choćby zakwalifikować się do kadry meczowej, a ten drugi regularnie jest w niej pomijany. Obaj od wyjściowego składu są bardzo daleko, choć rokowania szczególnie w stosunku do tego pierwszego były inne.

Dawid Kudła przez dwa pierwsze sezony w Pogoni zagrał w pięciu meczach i wszystkie rozgrywane były w grupie mistrzowskiej. Swój pierwszy pojedynek w sezonie zasadniczym zaliczył dopiero po dwóch latach pobytu w Szczecinie i też trochę przez przypadek. Ściągnięty w miejsce Janukiewicza Jakub Słowik trafił do Pogoni z kontuzją i głównie z tego powodu przegrywał początkowo rywalizację z Kudłą. Później obaj bronili już na zmianę, na zmianę zawalali bramki i razem klub opuścili.

Poznańska premiera

Trzy lata temu podczas meczu grupy mistrzowskiej zadebiutował Marcin Listkowski. Miał zaledwie 17 lat, zagrał kwadrans w Poznaniu przy 30-tysięcznej publiczności. Od nowego sezonu stał się w drużynie Czesława Michniewicza podstawowym graczem.

Jesienią 2015 roku na jedenaście rozegranych meczów w drugiej części rundy w aż dziewięciu wystąpił w podstawowym składzie. Dostał od trenera Michniewicza zaufanie i w pełni z tego korzystał. Później był jeszcze jeden moment w jego karierze, kiedy grał w miarę regularnie.

Równo rok temu na dwanaście ostatnich meczów sezonu, w aż dziesięciu grał w podstawowym składzie i między innymi to on w głównej mierze zapewnił drużynie awans do grupy mistrzowskiej. Był jednym z najlepszych piłkarzy w rundzie wiosennej ubiegłego roku, ale kończący się obecnie sezon jest dla niego jednym wielkim pasmem rozczarowań.

Trzy lata temu w ekstraklasie zadebiutował też Sebastian Murawski. Rozegrał cztery mecze, w kolejnym sezonie też cztery, ale nie w sytuacjach okazjonalnych. Zawsze od pierwszej minuty, w meczach o dużej skali trudności. Mimo to, w wieku 22 lat opuścił klub, był wypożyczany, trochę miał pecha, trafiał do złych klubów, zabrakło w jego przypadku dobrego menadżera, dziś znajduje się na poziomie II ligi, a wciąż stać go na znacznie więcej.

Jedyny gol w grupie mistrzowskiej

Również trzy lata temu zadebiutował w Pogoni Robert Obst. W Pogoni zagrał tylko dwa razy w wyjściowym składzie i za każdym razem były to mecze w grupie mistrzowskiej, zdobył dotąd jednego gola i też działo się to w spotkaniu grupy mistrzowskiej. Obecnie jest wypożyczony do Wigier Suwałki i z pewnością jeszcze powalczy o powrót do Pogoni.

Tacy piłkarze, jak: Michał Walski, Kamil Wojtkowski, Adrian Henger, czy Sebastian Kowalczyk nie debiutowali w meczach grupy mistrzowskiej, ale do dziś przynajmniej połowę swoich meczów w szczecińskim klubie rozegrali w spotkaniach mało istotnych w dodatkowej części sezonu.

Walski wystąpił w Pogoni w siedemnastu spotkaniach, z których dziesięć rozegrał w grupie mistrzowskiej. Przez trzy lata szykowany był do poważnej gry i rywalizacji o miejsce w składzie, po czym po ukończeniu wieku juniora stwierdził, że Pogoń nie jest dla niego dobrym miejscem na kontynuowanie kariery i wyjechał ze Szczecina.

Kamil Wojtkowski zagrał w Pogoni osiem razy, z czego aż sześć meczów w grupie mistrzowskiej. W swoim ostatnim występie dla szczecińskiego klubu zaliczył swoją premierową asystę i został wytransferowany do RB Lipsk. Próby ponownego ściągnięcia piłkarza do Pogoni latem ubiegłego roku zakończyły się fiaskiem.

Powrót do Iny Goleniów

Adrian Henger zagrał w Pogoni cztery razy, w tym dwa razy w grupie mistrzowskiej, jesienią ubiegłego roku awansował na pozycje numer 2 w drużynie, a wiosną tego roku zabrakło już dla niego miejsca w szerokiej kadrze i piłkarz wrócił do Iny Goleniów.

Sebastian Kowalczyk w poprzednim sezonie zagrał w sześciu meczach i tylko w jednym z tych sześciu i to w incydentalnym wymiarze w fazie zasadniczej sezonu. Kowalczyk swój jedyny jak dotąd występ w wyjściowym składzie zaliczył też w spotkaniu grupy mistrzowskiej.

Okazuje się zatem na przykładach kilku piłkarzy Pogoni, że zbytnie forsowanie młodych piłkarzy nie zawsze przynosi spodziewany efekt. Co ciekawe, najlepszy obecnie w Pogoni piłkarz młodego pokolenia Jakub Piotrowski rozegrał w grupie mistrzowskiej tylko jeden mecz, był to dla niego czwarty występ w ekstraklasie i jest dziś fundamentalną postacią w zespole bez konieczności sztucznej promocji.

Piłkarza młodego należy wspierać, a nawet przymykać oko na niedociągnięcia. Dawanie szansy w kilku spotkaniach, kiedy rozbity jest cały zespół, a następnie cofanie piłkarza do pozycji aspiranta w drużynie absolutnie nic dobrego nie przyniesie. Piłkarz powinien dostać szansę bez względu na sytuację w tabeli, bez względu na porę roku. Podstawowym kryterium powinno być jego przygotowanie sportowe, mentalne i zaufanie dłuższe, niż kilka spotkań. ©℗

Wojciech PARADA

Fot. R. Pakieser

Komentarze

krótko
Takiej patologii nie było w tym klubie od czasu ptaka
2018-04-26 22:20:39

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
24
na godz. 18:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Filharmonia w nowej odsłonie
Przeszedł Marsz Równości
Marynarz ponownie z koszulką
Poprzedni Następny
W Kurierze Szczecińskim
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do sklepu
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie
Cyfrowy