piątek, 15 listopada 2019.
Strona główna > Sport > Piłka nożna. Z Lechem na Dębcu

Piłka nożna. Z Lechem na Dębcu

Piłka nożna. Z Lechem na Dębcu
Data publikacji: 2019-10-30 21:18
Ostatnia aktualizacja: 2019-10-31 16:21
Wywietleń: 995 425379

W sobotę Pogoń Szczecin podejmuje swojego odwiecznego rywala Lecha Poznań i dość niespodziewanie będzie w tym spotkaniu faworytem, drużyną wyżej notowaną w tabeli, mającą lepszy dorobek i większe szanse na zwycięstwo. To nowa sytuacja w ostatnich latach, przeważnie to Lech przystępował do meczu w roli drużyny wyżej notowanej.

Piłkarze Pogoni Szczecin i Lecha Poznań po raz pierwszy zmierzyli się w 1958 roku. Dopiero jednak od połowy lat 70 ubiegłego wieku zaczęły toczyć boje, które z każdym kolejnym sezonem nabierały coraz większej pikanterii. Dziś pojedynki obu klubów traktowane są, jako wielka piłkarska wojna, choć Lech jeszcze bardziej jest nastroszony na rywalizację z Legią Warszawa.

W roku 1958 zarówno Pogoń jak i Lech prawie do samego końca walczyły o awans do ekstraklasy. Lech był spadkowiczem z ekstraklasy, a Pogoń tylko beniaminkiem. Kilka miesięcy wcześniej oba kluby dzieliła różnica aż dwóch klas rozgrywkowych, ale w bezpośrednich bojach to portowcy byli górą i to dwukrotnie.

Lech podejmował portowców w siódmej kolejce. Wcześniej notował wpadki - między innymi przegrał w Szczecinie z Arkonią, ale u siebie raczej kłopotów z wygrywaniem nie miał. Pogoń była pierwszą drużyną, która utarła nosa Lechowi. Wygrała w Poznaniu 1:0 i poddała w wątpliwość plany poznańskiego klubu o szybkim powrocie do pierwszej ligi.

Do Szczecina po pewną wygraną

W rewanżu gospodarzem była Pogoń, ale Lech jechał do Szczecina niemal po pewną wygraną. Po porażce z Pogonią u siebie rozegrał 10 spotkań z których 9 wygrał. W tabeli wciąż znajdował się za portowcami, ale już tylko z dwupunktową stratą.

W przypadku wygranej zrównałby się punktami. Obie drużyny dzielił jeszcze w tabeli Śląsk, którego Lech ograł we Wrocławiu 2:0. Pogoń nie zlękła się jednak poznańskiej lokomotywy. Wygrała 2:1, praktycznie pozbawiając poznaniaków szans na wygranie rywalizacji w drugiej lidze. Jak silny to był wtedy zespół, przekonał się Śląsk, który przegrał z Lechem dwa razy - u siebie 0:2, a na wyjeździe 1:6.

Obie drużyny po raz pierwszy na szczeblu ekstraklasy spotkały się w sezonie 1962/63. Sytuacja była podobna do tej sprzed czterech lat. Pogoń też była beniaminkiem. Lech był zdecydowanie najsłabszą drużyną w pierwszej lidze. Również i tym razem Pogoń poradziła sobie z nim dwukrotnie - u siebie wygrała 1:0, a na wyjeździe 2:1. Jednym z piłkarzy Pogoni był wówczas Andrzej Trywiański.

- Mecze w Poznaniu odbywały się na Dębcu - wspomina były obrońca Pogoni. - Na początku lat 60 obiekt został zmodernizowany, zlikwidowano bieżnie, przybliżono trybuny do boiska, sprawiał wrażenie typowo piłkarskiego, a takich wtedy w Polsce nie było za wiele.

Gojny królem strzelców

Piłkarzem Lecha był wówczas Lucjan Gojny, który wcześniej grał w Pogoni i nie sprawdził się. W roku 1960 rozegrał w barwach szczecińskiego klubu zaledwie 14 spotkań i strzelił tylko dwie bramki spadając z drużyną do drugiej ligi.

Gojny miał już 32 lata, więc w Szczecinie nie chciano inwestować w wiekowego piłkarza, tym bardziej, że świetnie rozwijał się Marian Kielec. Gojny trafił do Lecha, a w roku 1961 grając z nim na boiskach ekstraklasy został nawet królem strzelców. Na 27 bramek zdobytych przez Lecha Gojny zdobył aż 14, czyli więcej, niż połowę.

- Nie wiem, czemu Pogoń zrezygnowała z takiego piłkarza - kontynuuje A. Trywiański. - To był zawodnik uniwersalny, bo prócz gry w ataku, świetnie mu wychodziła również gra w obronie w roli stopera.

Lech w roku 1963 spadł do drugiej ligi i przez blisko dekadę balansował na krawędzi drugiej i trzeciej ligi. W sezonie 1965/66 spotkał się z Pogonią w drugiej lidze. Pogoń była wówczas spadkowiczem z ekstraklasy, a Lech awansował do drugiej ligi z trzeciej.

Szczecinianie ponownie nie dali się pokonać, ale w rywalizacji z poznańskim rywalem po raz pierwszy stracili punkty. Wygrali u siebie 2:1, a na wyjeździe zremisowali 0:0. Pogoń po roku powróciła w szeregi pierwszoligowców, a Lech znów spadł do trzeciej ligi. Trenerem Lecha był wówczas Edward Brzozowski - były szkoleniowiec Pogoni, ale z Andrzejem Trywiańskim znali się jeszcze ze wspólnej pracy w Odrze Opole.

- To właśnie Edward Brzozowski był inicjatorem mojego przejścia z Odry do Pogoni - wspomina Trywiański. - Chciałem studiować, a w Opolu nie było politechniki. Edward Brzozowski zaproponował mi Szczecin i tak już zostało. ©℗ (par)

Komentarze

guciu
Kolejarz i Portowcy podchody ciąg dalszy walka toczy się dalej.
2019-10-31 15:46:12
kibic Pogoni od 1410
no i lech zdobyl potem mistrzostwa i puchary a my zostalismy adasiem miauczynskim ekstraklasy - zawsze drugi we wszystkim
2019-10-31 10:13:48

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu
Pogoda
6
na godz. 09:00
Zobacz prognozę na trzy dni

Przez granice

Dodatek specjalny do „Kuriera Szczecińskiego”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
CZYTAJ WIĘCEJ

Über die Grenzen

Sonderbeilage der Zeitung „Kurier Szczeciński”
wienbe logo Oderpartnerschaft logo
LESEN SIE MEHR

Filmy

Z wielką flagą przez Szczecin

Nekrologi

Sonda

Czy ścieżki wydeptane przez pieszych na trawnikach, poboczach i skwerach powinny być uwzględniane przez projektantów miejskich przestrzeni?

 

W Kurierze Szczecińskim
Pierwsza strona
Kup najnowsze lub archiwalne wydanie Kuriera Szczecińskiego w wersji elektronicznej.
Przejdź do eKuriera
Zamieść ogłoszenie w Kurierze Szczecińskim oraz w wersji elektronicznej.
Daj Ogłoszenie