niedziela, 21 lipca 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Ciepłe lody z zegarkiem

Ciepłe lody z zegarkiem

Wywietleń: 2289

Wydawało się już, że niszczenie pod patronatem Kremla żywności - „nielegalnej", bo przywiezionej z objętego sankcjami Zachodu - jest szczytowym osiągnięciem Putina i jego drużyny. Spychacze miażdżyły sery i jabłka, a krematoria paliły mięso (tylko przez pierwsze dwa dni akcji unicestwiono 400 ton żywności), ale obywatelom Rosji, w której 23 miliony ludzi żyje poniżej progu ubóstwa, jakoś to nie przypadło do gustu. I po raz pierwszy od dawna naród swego wodza nie poparł.

Być może w odpowiedzi malkontentom premier Dmitrij Miedwiediew wpadł na pomysł, który powyższy szczyt zmienia w rekordowy dół.  Chce bowiem ustawowo ograniczyć ilość trzody, bydła i drobiu w gospodarstwach przydomowych. W których jest dziś 46 procent rosyjskich krów, a innej zwierzyny jadalnej nie mniej. Projekt ów to oczywiście prezent dla wielkich posiadaczy ziemskich i hodowców, wśród których nie brak polityków (jest m.in. minister rolnictwa).

Pomyśleć, Rosja radziecka gnębiła kułaków, udając, że chroni biednego „mużyka". A dziś chłopi muszą oddać swoje kułakom.

Wahadło wychyliło się w drugą stronę, ale równowaga została zachowana.

***

Zdaniem propagandystów PiS hasło „Polska w ruinie" wymyślili propagandziści PO.

Prawda to niewątpliwa i oczywista, jak to, że Galileusz spalił na stosie papieża, który za dużo kręcił w sprawie słońca, a Ameryka odkryła Kolumba, kiedy ją zdradzał z Vasco da Gamą.

***

W propagandzie liczą się słowa, ale sens i kontekst, w których są użyte liczą się podwójnie. Ważne, by odbiorca rozpoznał słowo, a jego sensem i kontekstem można mu będzie tak zamieszać w głowie, że w końcu pomyli tę głowę z telewizorem albo z główką kapusty, co w sumie na jedno wychodzi. Zwłaszcza gdy któregoś słowa - stałego zwrotu, porównania - używać na okrągło. Powtórzone sto, tysiąc, sto tysięcy razy, stanie się prawdą.

„Przemysł nienawiści" dotknął prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Niedługo zapewne o przemyśle nienawiści będzie się mówić, gdy odezwie się krytyka prezydenta Andrzeja Dudy.

Wszystkie inwektywy, które spadły na prezydenta Bronisława Komorowskiego, do policzenia są trudne, ale on - jak wiadomo - przemysłu nienawiści, uchowaj Boże, nie doświadczył nigdy.

***

Dmitrij Pieskow, doradca prezydenta Putina, podpał rosyjskich mediom, gdy się okazało, że ma zegarek wart 620 tysięcy dolarów.

Michał Kamiński, doradca premier Ewy Kopacz, podpadł naszym, gdy się okazało, że nosi zegarek za 37 tysięcy zł.

Różnica w cenie obu drogich zegarków zauważalna, ale podobieństwo oświadczeń obu doradców - „to prezent od żony!" - równie widoczne.

Ciekawe, że akurat doradcy tak dbają o jakość swoich chronometrów. Czyżby wiedzieli, że czas ich doradztwa jest policzony i wolą w porę zamienić szare na złote?

***

Wojciech Kuczok (ur. 1972), pisarz, laureat NIKE, snując wspomnienia przy okazji swego sportowego felietonu w „Gazecie Wyborczej": „ciepłe lody (...) najstraszliwszy surogat dzieci PRL-u, które łykały bez bólu wyroby czekoladopodobne, bo o prawdziwej czekoladzie miały blade pojęcie, polo cockta to nie było to, ale też zimne i z bąbelkami, natomiast ciepłe lody cieszyły moje podniebienie jak oranżada w proszku na pustyni, to był skandal już na poziomie samej idei, najparszywszy oksymoron wszech czasów".

Dziwne ma wspomnienia Kuczok. Jako „dziecko PRL-u" pozwalam sobie zauważyć, że „ciepłe lody" nie były żadnym „straszliwym surogatem", a zwykłym paskudztwem, które dzieci - jak to dzieci - lubiły (choć ja akurat, nie). Nie dlatego że innych nie było, ale dlatego że lubiły właśnie (również) takie. Lubiły też, oczywiście, prawdziwe, zimne i na ogół ogólnodostępne. Jako „dziecko PRL-u" zjadłem ich naprawdę sporo. Czyżby przed małym Wojtkiem ukrywano fakt, że istnieją lody zimne i karmiono go tylko ciepłymi?

***

„Czekoladopodobne wyroby" też nie były dominantą wrażeń smakowych PRL-owskich dzieci. A już na pewno przez cały PRL. Wprowadzono je na rynek w pierwszej połowie lat 80. (słynne hasło Zakładów 22 Lipca d. E. Wedel: „I w kryzysie nie damy się"), a przetrwały na nim raptem lat kilka.

Za to polo cockta, dla której Kuczok zdaje się łaskawszy - „też zimna i z bąbelkami" - była erzacem rzeczywistym, wstrętnym w smaku, w zasadzie bąbelków pozbawionym i z reguły ciepłym. Bo gastronomia dostępna dzieciom, czyli wszelkiego rodzaju kioski i budki, lodówek najczęściej nie miała.

Zastanawia natomiast, dlaczego Kuczok - dziecko lat 70. XX w. - pijał tylko polo cocktę, kiedy to właśnie dekada Gierka zalała kraj pepsi i coca-colą. I dla promocji której Agnieszka Osiecka wymyśliła ów slogan: „Coca-Cola to jest to", do którego Kuczok („polo cockta to nie było to") nawiązuje.

Inna rzecz, że ówczesny PRL, z czego zresztą żartowano, podzielony był na dwie strefy: strefę pepsi i  strefę coli. Szczecin leżał w strefie pepsi. Warszawa - to była stolica coca-coli. Kuczok jest ze Śląska, a tam też była chyba cola.

***

Jeśli natomiast idzie o „najparszywszy oksymoron wszech czasów". Czasy dla „ciepłych lodów" są chyba rzeczywiście „wszech", bo i dziś widuję w handlu takie ciepłe lody. Widać dzieci - choć na rynku mamy wprost góry lodów lodowatych - wciąż chcą jeść to paskudztwo.

Aha, w niektórych kawiarniach i cukierniach oferują też „płonące lody". Oksymoron wyjątkowy, ale lody (zimne) nie dla dzieci, bo płoną od wysokoprocentowego alkoholu.

***

Zakończyły się mistrzostwa świata w Kazaniu. Gdyby startowali w nich niektórzy nasi biskupi, mielibyśmy w dorobku sporo medali. Na szczęście Polacy są na ten rodzaj kazań (zwłaszcza tych, w których polityka zawłaszcza etykę) uodpornieni. Nawet gdy są mistrzowskie. Dlatego dobrze, że medale z Kazania przywieźli jednak nasi pływacy. 

ADL

Komentarze

.
Bravo! Nareszcie prawdziwe dziennikarstwo zaangażowane.
2015-08-19 12:05:26

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu