wtorek, 19 listopada 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Głaskanie szaszłyka

Głaskanie szaszłyka

Wywietleń: 705

Ogródek konsumpcyjny przed szaszłykarnią. Ostoja piwnych mężczyzn. Siedzą tam od rana, godzinami, sącząc niespiesznie. Przechodząc mimo słyszę, o czym mówią. 

Jeden z nich, jedząc szaszłyk, zauważa wesoło: – Za PRL-u, o! to było nieźle! – i zawiesza głos, by dodać z westchnieniem: – Ale to już się nie wróci. – Odpowiedzią jest zgodny pomruk od innych stolików. A on kontynuuje znad talerza: – Na szczęście mamy teraz PiS. 

Mówi to z zadowoleniem, uśmiecha się poważnie. Sąsiednie stoliki odpowiadają mu równie zadowolonym pomrukiem.

* * *

Scenka wygląda na propagandową anegdotkę wymyśloną przez opozycję (albo przeze mnie). Ale nią nie jest. Niestety.

* * *

Sondaż IBRiS dla Onetu, w kwestii społecznego zaufania do polityków. Marek Kuchciński, były już marszałek sejmu, cieszy się większym zaufaniem niż lider największego ugrupowania opozycji Grzegorz Schetyna, który do tej dymisji parł i doprowadził. 

* * *

W „Gazecie Wyborczej” (sprzed sondażu) tekst Grzegorza Wysockiego „Żadna afera. To dymisja za niewinność”. Autor pyta o Kuchcińskiego i jego loty swą bliższą i dalszą rodzinę, wyborców PiS, tzw. zwykłych Polaków. I słyszy, że nic się nie stało. A jeśli, to z krzywdą dla Marszałka. 

Wysocki drąży i pyta: – A co by się musiało jeszcze stać, żebyście w najbliższych wyborach nie głosowali na PiS? Odpowiadają mu: „Nie umiem sobie czegoś takiego wyobrazić” „Nie ma czegoś takiego”.

* * *

Socjolodzy i politolodzy zastanawiają się nad fenomenem. Czy tak gremialne poparcie dla PiS to tylko wynik propagandy (TVP) i „transferów socjalnych” – jak mówią jedni, lub „rozdawnictwa pieniędzy” – jak mówią drudzy?

Czy raczej wrodzonego nam przyzwolenia dla „swoich”, na wszystko. Po wypadku Beaty Szydło, do którego przyczyniła się jej szybka jazda rządową limuzyną, pani premier napisała do młodego kierowcy, z którym się zderzyła, żeby się czuł bezpieczny. Bo „wszyscy jesteśmy równi wobec prawa”. Sprawa „toczy się” już dwa lata, a po drodze (?) zniszczeniu uległy płyty z nagraniami wypadku. 

„Wszystkie zwierzęta są sobie równe” – przekonywał w „Folwarku zwierzęcym” Orwella knur imieniem Major – ale niektóre równiejsze od innych”.

* * *

Beata Szydło dostała w wyborach do Parlamentu Europejskiego najwięcej głosów spośród naszych kandydujących. „Beata”, uosobienie „naszości”. Wzór spełnionych aspiracji „zwykłego Polaka”. 

Ubierająca się jak „nasze kobiety”, tyle że „elegancko”; szefowa domu kultury w małym miasteczku, radna w gminie, pani aptekarzowa, matka doktora z miejscowej przychodni, w każdym razie ta, z którą byłoby zaszczytem zjeść niedzielny obiad z rosołem i schabowym. A że trzeba by przy tym uważać, by nie zaplamić obrusu, co mogłoby nas narazić na przykrości, i pilnować się, by nie chlapnąć czegoś o „naszym” burmistrzu? No cóż, to tylko drobne koszty wyróżnienia, jakim byłby taki obiad z Beatą. 

Oj, doczekała się Pola Raksa następczyni.

* * *

– Koniec z arogancją władzy! – grzmiała w Sejmie obejmując stanowisko premiera. Okazało się, że nie tyle koniec, co początek. I co? I nic. A nawet więcej. 

– Nam się te pieniądze po prostu należały! – waliła pięścią w mównicę. Zaszemrał „ciemny lud”, i akurat tego „nie kupił”. I co? Partia oraz jej przywódca (Jarosław!, Jarosław!) pieniądze zabrała. Tyle że posłom. Wszystkim. Więc i tym z opozycji, która wysokie premie w rządzie nagłośniła. A nagrodzeni ministrowie? Mieli premie oddać na cele zbożne. Zrobili to tylko niektórzy. I co? I pstro. 

Przepraszam! Cofam „pstro”, bo może się komuś wydać równoznaczne z tęczowo. 

* * *

Michał Probierz, trener kopaczy Cracovii, na konferencji prasowej, do jednej z dziennikarek, która użyła słowa „głaskanie”: „powinna pani wiedzieć, co staje od głaskania”.

Probierz nie raz dawał już popisy chamstwa. Pozując przy tym na Panisko. Ale i tym razem, jak zawsze, gładko się z tego wyśliznął, przepraszając „tych wszystkich, którzy poczuli się urażeni”. 

Nie powinien mieć na to szansy: dziennikarka powinna wyjść z konferencji, a za nią – broniący jej godności panowie dziennikarze; nie wyszedł nikt. Jasne, sport to zdrowie! W kwestii obyczaju też. Zdrowy żart babie nie zaszkodzi.

* * *

Swoją drogą, skąd ja znam tę formułkę, która przepraszając nie przeprasza, za to daje wyraz poczuciu zadowolenia z tego, co się zrobiło lub powiedziało? 

Ach, prawda. To Pan Marszałek. Też przeprosił „tych, którzy poczuli się urażeni”. Udawany żal za (niepopełnione) grzechy. Jakież to „nasze”!

* * *

Żałuję, że się Marszałek osobiście zdymisjonował. Za co doczekał się oklasków na stojąco od swoich partyjnych kolegów. A powinien wytrwać do końca. Jako niezłomny pogromca chamstwa w sejmie. 

Mówiąc serio: gdyby został, mówilibyśmy może, za jakiś czas, o najgorszym marszałku sejmu III RP, i rozliczalibyśmy go nie za loty z żoną tudzież żony bez niego (dowiedział się o tym „po wnikliwej analizie), ale za psucie najważniejszego organu demokratycznego państwa.

* * *

Tymczasem stał się bohaterem walki o zasady i prawdę. Dla której tak dzielnie kłamał. Ciekawy przypadek.

Człowieka, któremu tytuł i funkcja przypadły ponad jego miarę. Nie mówię o skromnej wysokości Jego Wysokości, a o jego poziomie – nie tylko publicznym. Były i niezbyt udany hippies, technik ogrodnik bez wyższego wykształcenia, polityk bez dorobku – choć jako poseł podobno umiarkowany – w roli marszałka stał się pysznym, operetkowym satrapą z własnym, równie operetkowym dworem. 

I co? I nie tęczowo bynajmniej. A biało-czerwono. Zwłaszcza na Podkarpaciu, gdzie były marszałek – w komunie (hippisów) znany jako „Członek” – zostanie „poddany społecznej weryfikacji” jako nr 1 listy Zjednoczonej Prawicy. 

Ale to nie on „zostanie poddany”, a mieszkańcy regionu. Którzy zapewne zweryfikują się, sami przed sobą, i wybiorą byłego „Członka” na przyszłego posła. 

* * *

A co by się miało stać – że wrócę do pytań Grzegorza Wysockiego – żeby nie wybrali? Może, gdyby przedstawione zostało – podobno nieistniejące – nagranie, na którym – podobno – widać jak Pan Marszałek współżyje z nieletnią ukraińską prostytutką w pewnym domu publicznym na Podkarpaciu? 

Ee, nie przesadzajmy. Takie nagranie na pewno nie istnieje, bo Pan Marszałek by nigdy… A nawet gdyby. To przecież w końcu każdy człowiek („Członek”) ma prawo do prywatności. No i poza tym, któż z nas nie współżył kiedyś z nieletnią ukraińską prostytutką? A jeśli nawet nie współżył, to któż nie miał na to ochoty? Zresztą, Ukraińcy mają kiepsko. A że my lubimy pomagać sąsiadom, to przyjeżdżają do nas na zarobek. 

Tak więc Pan Marszałek, jako swój chłop, który potrafi się znaleźć z kobietą, ale i jako obywatel, mógłby za to nagranie zyskać jeszcze sporo punktów i dodatkowe zaufanie u suwerena. 

ADL

Komentarze

Dlatego twiewrdze od wielu lat
że głosowanie na POPiS oraz ich przystawki to działanie na szkodę Polski i Polaków ale was się nie przekona... dalej będziecie glosować na szkodników. Gdy zrozumiecie do czego doprowadziło wasze poparcie to będzie za późno bo jak pisał mistrz Jan Kochanowski: "PIEŚŃ 5 Wieczna sromota i nienagrodzona Szkoda, Polaku! Ziemia spustoszona Podolska leży, a pohaniec sprosny, Nad Niestrem siedząc, dzieli łup żałosny! Niewierny Turczyn psy zapuścił swoje, Którzy zagnali piękne łanie twoje Z dziećmi pospołu, a nie masz nadzieje, By kiedy miały nawiedzić swe knieje. Jedny za Dunaj Turkom zaprzedano, Drugie do hordy dalekiej zagnano; Córy szlacheckie (żal się mocny Boże!) Psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże. Zbójce, niestety, zbójce nas wojują, Którzy ani miast, ani wsi budują, Pod kotarzami tylko w polach siedzą, A nas nierządne, ach, nierządne, jedzą. Tak odbieżałe stado więc drapają Rozbojce wilcy, gdy po woli mają, Że ani pasterz nad owcami chodzi, Ani ostrożnych psów za sobą wodzi. Jakiego serca Turkowi dodamy, Jesli tak lekkim ludziom nie zdołamy? Ledwieć nam i tak króla nie podawa; Kto sie przypatrzy, mała nie dostawa. Zetrzy sen z oczu, a czuj w czas o sobie, Cny Lachu! Kto wie, jemu czyli tobie Szczęście chce służyć? A dokąd wyroku Mars nie uczyni, nie ustępuj kroku! A teraz k temu obróć myśli swoje, Jakobyć szkody nieprzyjaciel twoje Krwią swą nagrodził i omył tę zmazę, Którą dziś niesiesz prze swej ziemie skazę. Wsiadamy? Czy nas półmiski trzymają? Biedne półmiski, czego te czekają? To pan, i jadać na śrebrze godniejszy, Komu żelazny Mars będzie chętniejszy. Skujmy talerze na talery, skujmy, A żołnierzowi pieniądze gotujmy! Inszy to darmo po drogach miotali, A my nie damy, bychmy w cale trwali? Dajmy; a naprzód dajmy! Sami siebie Ku gwałtowniejszej chowajmy potrzebie. Tarczej niż piersi pierwej nastawiają, Pozno puklerza przebici macają. Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie"; Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie, Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi. " Obudźcie się Lachy i bądźcie mądrzy przed szkodą!
2019-08-21 23:50:22
fds
Gdzie są wypowiedzi fanów Prezesa?
2019-08-21 12:32:26
Dumny
Przeciwnicy Dobrej Zmiany są wszędzie, dookoła nas i tylko od nas zależy, czy będzie można ich rozliczyć i skutecznie zlikwidować. My, Suweren, nigdy nie uwierzymy w podłe plotki i insynuacje dot. Ministerstwa Sprawiedliwości, które antypolska, totalna opozycja od wczoraj rozgłasza w swoich szczujniach. My dobrze wiemy o co im chodzi i przez kogo są sowicie opłacani. Dobrze, że Kurier nie informuje o tych kłamstwach i dlatego jeszcze raz trzeba głośno wykrzyczeć, aby naród nie miał żadnych wątpliwości: Nie jest prawdą, że wiceminister miał cokolwiek wspólnego z rozpuszczaniem tzw. hejtu na kastę sędziowską i że obrzydliwe są fejkniusy nt. farmy trolli, opłacanej po stołem małej Emi, i rzekomych innych działaniach najwyższych dostojników państwowych. Nie jest prawdą, że to największy skandal w łonie władzy od czasów afery taśmowej i zegarka Nowaka. Nie jest prawdą, że to kompletna kompromitacja i degrengolada całego Ministerstwa Sprawiedliwości i jej najlepszego szefa. Nie jest prawdą, że tego typu farmy trolli funkcjonowały już od dawna, np. przed wyborami w 2015 r. My, Suweren, mamy pełne zaufanie do Naszej Władzy i nie pozwolimy, żeby tę władzę tak trudno raz zdobytą, komukolwiek oddać. PS Pan redaktor ADL chyba sam widzi, że na łamach Kuriera nie ma już dla niego mniejsca i powinien z tej ciepłej posadki jak najszybciej zrezygnować.
2019-08-21 12:07:18
Jakób
Ja uważam, że za wszystkie nieszczęścia, które dotknęły byłego już Marszałka Sejmu, odpowiadają 123 lata zaborów. Wtedy przecież zarządzanie gospodarką było w rękach zaborców, więc jak można było szanować obce przedsiębiorstwa. II RP trwała zbyt krótko, żeby nauczyć szacunku do już polskich, ale państwowych zakładów. Po II wojnie świat. wszystkie fabryki i inne przedsiębiorstwa zostały znacjonalizowane, "prywaciarzy" zostało mało, a i tak byli na cenzurowanym. Zarobki w przedsiębiorstwach państwowych były nie wysokie, więc było ciche przyzwolenie, żeby sobie "poprawić swój byt" przez wynoszenie z zakładu pracy, co było możliwe. A więc pracownicy zakładów mięsnych wynosili wędliny, kucharki stołówek produkty żywnościowe, budowlańcy - cement itp. Inni korzystali bez skrępowania z zakładowego transportu, firm remontowych. Więc co się dziwić panu Marszałkowi, który mentalnie tkwi w PRL. Nie wiem, czy kiedykolwiek w Polsce może stać się aktualne strawestowane powiedzenie J.Kennedy'ego: Nie pytaj, co Polska może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla Polski.
2019-08-21 10:51:35
miodownik
Czyli naszymi, którym wszystko wolno ,mogą być tylko nasi?
2019-08-21 08:34:30

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu