wtorek, 15 października 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Leonardo wita Penelopę

Leonardo wita Penelopę

Wywietleń: 991
Spór o Trybunał Konstytucyjny wygląda coraz gorzej, ale coraz lepiej edukuje społeczeństwo w kwestii prawa. Niektórzy wierzą, że i w kwestii sprawiedliwości. Wielu z nas zmieniło się w ekspertów prawa i żongluje paragrafami jak foka śledziem. 

Inni mają Trybunałowi za złe, że „procesy przeciw komunistycznym zbrodniarzom ciągnęły się w nieskończoność”, a wielu stalinowskich zbrodniarzy nie ukarano („Kurierowa” rubryka „Opinie Czytelników”), lub pytają z oburzeniem: gdzie była ta „żałosna instytucja gdy padała stocznia szczecińska? Gdy robiono przekręty wokół niej? Gdy skazywano tysiące ludzi na biedę?” (cytat jak wyżej). 
Pytania, gdzie był Trybunał Konstytucyjny, można oczywiście mnożyć. Na przykład: gdzie był Trybunał, gdy lawa zalała Pompeje, a cesarz Neron wysyłał lwy na chrześcijan? Gdzie był, gdy dokonywano rozbioru Polski? Gdzie był, gdy Gierek mianował Babiucha premierem, likwidowano „Dobranockę” w TVP, a „Idzie” przyznawano Oskara?! 
*
Mówiąc bardziej serio, ale mniej wesoło. Świadomość tego, czym zajmuje się ów Trybunał, była dotąd znikoma, a i jest nieduża. Paradoksalnie - wzrosnąć może w wyniku walki o Trybunał. 
Dlatego dziwią opinie niektórych polityków - wyraził taką m.in. Joachim Brudziński - że Polacy, tak naprawdę, mają sprawę Trybunału w… (tu wicemarszałek z PiS głos zawiesił znacząco), a interesują ich tylko takie kwestie, jak 500 zł na dziecko czy podniesienie progu podatkowego.
Nie wiem, czy naprawdę „mają w…”. Ale wiem, że zakładanie z góry, że tak jest, świadczy o tym, co naprawdę sądzą o Polakach niektórzy politycy.
*
Tymczasem, że niekoniecznie i nie wszyscy „mają w…” pokazały marsze pod egidą Komitetu Obrony Demokracji. Robiące wrażenie, bo prawdziwie obywatelskie.
Gorsze wrażenie zrobili politycy, którzy za pierwszym razem poczuli potrzebę, by wygłosić na nich mowy przeciw PiS. Nie mam nic przeciwko temu, aby - jako obywatele - uczestniczyli w owych marszach, ale robienie sobie z nich politycznego wiecu - zwłaszcza przez polityków PO, która już przy Trybunale grzebała - to kiepski pomysł. Dobrze więc, że za drugim razem z tego zrezygnowali.

Inna rzecz, że kiedy u władzy była PO, a marsze opozycyjnego protestu sunęły przez Warszawę, politycy PiS nie mieli oporu, by im przewodzić i mowy wygłaszać.  
*
Jarosław Kaczyński zamotał się, jak zwykle, w swój własny język. Usłyszeliśmy, że są Polacy lepszego i „gorszego sortu” (najgorszego!), że w marszach sprzeciwu uczestniczyli „komuniści i złodzieje” (Prezes podał hasło: „Cała Polska z was się śmieje…”, a uzupełnił je i zrymował gorliwy współpracownik), że kieruje tym wszystkim „garstka” zaprzedana „obcym”…
Szczególnie interesujący jest ów ostatni wątek. Znany już historii Polski, a dokładniej: dziejów PRL. Tak m.in. reagował Cyrankiewicz, szukający „obcych mocodawców” protestu 1956 roku, albo władza po stanie wojennym, sugerująca, że „Solidarność” jest na płatnych usługach Zachodu, a i ekipa Jaruzelskiego.
Gdyby iść dalej tym tropem, podpowiem: na miejscu Prezesa i kontynuatorów jego myśli (ostatnio np. Kukiza, oskarżającego o manipulowanie Polakami „żydowskiego ganstera" Sorosa) przyjrzałbym się bliżej samej nazwie KOD. Czy to nie jest aby jakiś nowy „Kod Leonarda da Vinci”? A przecież wiadomo, na czyich usługach był Dan Brown. Jeśli nie Ruskich to na pewno Szatana.
*
Opatrzność dziwnie czasem kieruje ludźmi, choć można w tym znaleźć pewnie jakiś ukryty plan. Oto u szczytu PiS stoją dziś - a raczej siedzą (w Sejmie) - dwaj przedstawiciele formacji znanej niegdyś jako Dzieci Kwiaty. Hipisem był wiceprzewodniczący tej partii Ryszard Terlecki - pseudo „Pies”, jak i marszałek Sejmu Marek Kuchciński - pseudo „Penelopa”. 
Nad znaczeniem obu pseudonimów w życiu panów posłów, wolę się nie zatrzymywać. 
Natomiast pozwolę sobie zauważyć, że plan był chyba rzeczywiście ukryty. Choć kto bystry, może dziś zauważyć, że ukryty niezupełnie. Bo jego ślady da się jasno odczytać ze słowa: hi-PiS. Przy czym „hi” po angielsku czyta się: haj (witaj).
*

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego zażądało, by Stary Teatr w Krakowie przysłał mu płyty CD ze spektaklami, jakie ma w repertuarze. Obejrzy je i oceni (rzecz skądinąd niebywała w świecie teatru, by dokonywać takich ocen na podstawie nagrań) młody recenzent TV Republika, Krzysztof Szczebiot. Który zapewnił krytyków tego posunięcia, że będzie obiektywny.

Szczebiot cenzury?

*  
Stowarzyszenie Noworudzcy Patrioci oraz senator PiS Waldemar Borkowski domagają się od Rady Miasta Nowa Ruda, by pozbawiła honorowego obywatelstwa pisarkę Olgę Tokarczuk. Laureatka tegorocznej NIKE podpadła wyżej wymienionym swoją wypowiedzią na temat dziejów Polski. 
Na temat owej, słynnej już, wypowiedzi wypowiadać się tu nie chcę. Ale przyznam, że konsekwencja, z jaką niektórzy - na przykład senator Borkowski i Noworudzcy Patrioci - wciąż się nią zajmują, zadziwia. Dlatego podrzucę im jeszcze jeden, a nawet dwa argumenty za pozbawieniem autorki  obywatelstwa Nowej Rudy: otóż jako pisarka Olga Tokarczuk nie jest na pewno Nowa, a jako kobieta - nie jest Ruda. 
*
Tomasz Hajto, były piłkarz, telewizyjny ekspert od Bundesligi, komentując jeden z jej meczy, zauważył, że sędzia się parokrotnie pomylił. I podsumował to zdaniem: „teraz pan sędzie będzie na świeczniku”. 
„Być na świeczniku” to w języku polskim idiom oznaczający wysoką pozycję. Pławienie się w blasku.
Można się wprawdzie domyślić, że Hajto chciał powiedzieć co innego, a mianowicie, że na tego sędziego będą teraz wszyscy patrzeć wyjątkowo uważnie, więc nie powinien popełniać kolejnych błędów, ale… kto wie? Może Hajto chciał właśnie powiedzieć - lub niechcący dobył ze starego zwrotu nowy sens - że jak już sędzia siedzi na świeczniku, to go ów świecznik pali w to, czym on na nim siedzi... Tak, z tego punktu widzenia (siedzenia) pozycja sędziów Trybunału Konstytucyjnego na pewno nie jest godna zazdrości.

ADL

Komentarze

Jarun
Wesołych i pogodnych Świąt panie Arturze.
2015-12-24 09:56:15

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu