piątek, 24 maja 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Matki, żony i pazurki

Matki, żony i pazurki

Wywietleń: 1063

Dwieście pięćdziesiąte „Zapiski”!

Powinienem sięgać po szampana, a przynajmniej wino musujące – choćby w samotności, bo wiem, że nie każdy chciałby mi towarzyszyć w tym toaście – a tu na stole tylko kielich goryczy.

Przecież gdyby wokół tyle się nie działo, nie starczyłoby mi pretekstów do rejestrowania rzeczywistości. Tymczasem mam ich aż nadto. A satysfakcja z zapisywania tych groźnych absurdów coraz słabsza.

Jak to pisał Gogol: „Z kogo się śmiejecie? Sami z siebie się śmiejecie”. Tak kończył się jego „Rewizor”. Tyle że na naszej scenie nie widać – nawet za kulisą – choćby kandydata na rewizora.

* * *

Biskupi przynaglają polityków, by szybciej uchwalali ustawę jeszcze bardziej antyaborcyjną.

Episkopat kieruje więc do Sejmu apel. Diabeł kusi, by rzec, że to EPiSkopat. Jeśli jego apel poszedł też drogą elektroniczną, to można by powiedzieć nawet, że wysłał go posłom e-PiSkopat.

* * *

Ale zaraz odzywa się inny diabełek, i kpi sobie ze mnie: – Uważaj, bratku! Przecież to, co teraz robisz, to są ZaPiSki.

* * *

W Poznaniu przygotowania do kolejnych obchodów Czerwca’56.

W ramach przygotowań miejscowi kombatanci chcą zmienić nazwę ulicy Stanisława Matyi. Dla wyjaśnienia: Matyja to legenda poznańskiego Czerwca – robotnik Zakładów im. Cegielskiego, który wyprowadził swoich kolegów robotników na poznańską ulicę, a tym samym czerwcowy protest rozpoczął.

Żeby rzec precyzyjniej: ulicy Matyi nie chce zwłaszcza jeden z kombatantów, który – powołując się na IPN – twierdzi, że Matyja był agentem UB.

Nie bez kozery Alfred Jarry napisał kiedyś sztukę „Ubu król”. A przypomnę, że Ubu był w niej królem Polaków. Ube król jest jego następcą.

* * *

Podobno staropolska nazwa miesiąca czerwiec (łaciński Iunis) wywodzi się od słowa czerw. Czyli robak. Robaki zawsze wiedziały, co podgryzać.

* * *

Zważywszy, że nie brak opinii, iż ubowcami byli też Wałęsa i Jurczyk, wychodzi na to, że nasze polskie przełomy są robotą „zdrajców Narodu”.

Ale w takim razie, co zrobić z tym, co (im) wyszło? Uznać, że jednak (im) nie wyszło? Albo może i wyszło, lecz nam wychodzi bokiem?

* * *

Na razie wyszła Szydło Beata.

Nie z worka, a z milczenia. Mówiąc dokładniej: na sejmową mównicę. I oświadczała (dość głośno), że premie, które przyznała – swoim ministrom i sobie samej – jako premier (czyżby słowo „premier” miało coś wspólnego ze słowem „premia”?) „należały się” im za „ciężką i uczciwą pracę”.

Niestety, 75 proc. ciężko i uczciwie pracującego Suwerena uznało, że słowa Beaty Szydło są lekko nieuczciwe.

* * *

Pozostałe 25 procent Suwerena stanowi najwidoczniej Jarosław Kaczyński, bo to właśnie on – podobno – wydał Beacie Szydło polecenie, by się ostro postawiła wątpiącym w słuszność premii dla ministrów. Miał nawet rzec, by „Beata pokazała pazurki”.

No cóż, to ja już wolę, jak pani premier pokazywała broszkę.

* * *

Jadwidze Gosiewskiej, matce Przemysława Gosiewskiego, nie podoba się pomnik syna w Dąbkach.

„Postać nie przypomina Przemysława. To nie mój syn!” – powiedziała, zacytowana zaraz przez media. Czytam dalej, że „autor rzeźby – koszaliński plastyk Zygmunt Wujek – przyjął reklamację”. I rzekł: „Muszę wymienić głowę. Starą trzeba będzie odciąć i w jej miejsce wstawić nową”. „To jednak nie wszystko” – zapowiada Wujek rzeźbiarz – „bo do wymiany jest jeszcze ręka. A nogi (…) planuję przykryć tarczą z logo Dąbek”.

Patrząc na fotografię jego rzeźby trudno nie przyznać racji pani Jadwidze Gosiewskiej. Ale czytając powyższy opis planowanych zmian (ręka, noga, logo na ścianie) wypada tylko załamać ręce, i wziąć nogi (do poprawki) za pas.

* * *

Spór o to, kto będzie matką chrzestną statku PŻM „Tczew”.

Miała nią być Magdalena Kubicka-Netka, dyrygentka Harcerskiej Orkiestry Dętej z Tczewa, ale PŻM, który na to oficjalnie przystał, zdecydował, że zostanie nią Dorota Arciszewska-Mielewczyk, senator PiS.

Pewnie dlatego, że dyrygentce od harcerzy nie wypada się brać za butelkę. Nawet po to, by ją rozbić o burtę. Natomiast o niektórych (nie tylko politykach) nie darmo mówiono u nas: „senatorska głowa”. I o taką właśnie głowę rozbijać się powinny fale. Mórz i oceanów, ale i polityki.

* * *

Jednak prezydenta Tczewa i radnych bardzo to oburzyło, zaczęły się więc skargi i pretensje. Ale PŻM uznał chyba, że dęte jak orkiestra, i nie zachował się jak harcerz, lecz dalej grał swoje, stawiając na matkę z Senatu.

Tyle że ona sama postanowiła się wycofać, i powiedziała, że z tczewską dyrygentką „nie będzie stawać w konkury”.

I ładnie by to nawet świadczyło o Dorocie Arciszewskiej-Mielewczyk, gdyby nie kłopotliwy drobiazg. „Stawać w konkury” to bynajmniej nie znaczy „konkurować”, ale: zalecać się, starać się o czyjąś rękę.

Czyżby pani senator zamierzała po prostu zdementować plotkę, że chciała wyjść za panią dyrygent?!

* * *

Ukazała się książka pod tytułem „Żony wyklęte”.

Wbrew pozorom nie jest to kpina z „żołnierzy wyklętych”, ale opowieść serio o dramatycznych losach ich żon.

Zważywszy wszakże, iż rzecz dzieje się w kraju, w którym żony – przez mężów – są wyklęte (sklęte) z zasady, stając się obiektem takich klątw, że uszy puchną, nie zdziwiłbym się, gdyby owa książka trafiła w jakiejś księgarni na półkę traktującą o przemocy domowej; pardon – takiej u nas nie ma, chodziło mi oczywiście o dział z publikacjami na temat wychowania w rodzinie.

 ADL

Komentarze

PiSzcząca bida
@ do @ PiSzcząca bida - Ot, wyszła cała kultura fana obecnej władzy. Pilny uczeń w posługiwaniu się kulturalnym i poprawnym językiem miłości. Nawet dowcip potrafi wtrącić: ten o demokracji. No, cóż jaka władza taka demokracja.
2018-04-06 19:11:43
PrzełomyP
Dokładnie tak - jak to pan Czarzasty odpowiedział właścicielowi firmy transportowej - Wyście się z nami, k..., dogadali. Złote słowa ;/
2018-04-06 06:37:41
do @ PiSzcząca bida
".. lecz wysyłanie donosów.".. Kto Tobie PO_tłuku nakazuje wysyłanie donosów, kto kogo zmusza w demokracji to takiego czynu?Chątni na pisanie donosów byli, są i będą do końca świata....Wal się i PO_każ iż "nie ze mną takie numery" - nie martw się o innych.
2018-04-05 22:42:59
PiSzcząca bida
Historia się powtarza po raz nie wiadomo który: Rewolucja pożera własne dzieci. W tym polskim najnowszym wypadku nie jest to wysyłanie na szafot, lecz wysyłanie donosów. I całe szczęście. Chociaż nie wiadomo, czy naród, który to toleruje, może być szczęśliwy.
2018-04-05 19:07:20

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu