środa, 20 listopada 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Podniesiona ręka cnoty się nie boi

Podniesiona ręka cnoty się nie boi

Wywietleń: 1924
„Chyba się nie przechwalam, twierdząc, że w tych dniach nic się nie może zdarzyć (…) bez mojej aprobaty. W gruncie rzeczy to nawet lepsze (…) ponieważ nikt nie wie, gdzie się zaczyna, a gdzie kończy moja władza; w związku z tym, żeby mnie nie urazić, wszyscy ze mną wszystko konsultują. Właściwie, kiedy się nad tym zastanowić, to nawet lepsze od dyktatury, ponieważ nikt nie będzie mnie winił, jeśli coś pójdzie nie tak! To dowód, że człowiek nigdy nie powinien mylić tytularnego urzędu z rzeczywistą władzą…”.

* * *

Kto to powiedział? Kto mógł to napisać?

Wydaje się oczywiste, prawda?

No cóż, można by rzecz skomentować, jak czynią to w niektórych filmach fabularnych: „Wszelkie podobieństwo do osób i wydarzeń jest przypadkowe”. A wielu się i tak domyśla, że nie jest.

* * *

Choć to nie Jarosław Kaczyński jest autorem tych słów. I nie padły one bynajmniej dziś czy wczoraj – w naszym kraju. A dość dawno i daleko. Bo to Marek Tuliusz Cycero, najwybitniejszy polityk – prawnik i pisarz – starożytnego Rzymu z czasów republiki, wypowiedział je w liście do swojego ówczesnego przyjaciela, a późniejszego wroga i przyszłego cesarza, Oktawiana.

Pomińmy okoliczności, w których list powstawał. Dość będzie przypomnieć, że Cycero – na którego w wyniku różnych wydarzeń spłynęła wówczas ta władza – był całe swe życie gorącym demokratą. I władzy tej, jak uważał, użył wówczas do jej obrony. A na pewno – dla dobra Rzymu. Czyli dla dobra państwa, któremu wiernie służył.

Jego list cytuję za Robertem Harrisem, autorem „Trylogii Rzymskiej”, której tom ostatni, „Dyktator”, ukazał się w tych dniach.

Nie, wszelkie podobieństwo do osób i wydarzeń nie jest wcale przypadkowe. Ono jest typowe. Bo polityką od wieków rządzą te same prawa.

* * *

Jarosław Kaczyński z okazji Święta Niepodległości mówił, że w Polsce „wolność jest ciągle słaba” i że „podnoszona jest na nią ręka, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz naszego kraju”.

Motyw ręki (dłoni), która jest podnoszona na wolność czy władzę (która lubi się z wolnością utożsamiać) nie jest nowy. Odwołam się tylko do dwóch klasyków.

Władysław Broniewski, poeta, w słynnym wierszu z roku 1939: „Za tę dłoń podniesioną nad Polską – kula w łeb!”. Józef Cyrankiewicz, słynny premier PRL, po wydarzeniach Poznańskiego Czerwca 1956: Kto „odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza odrąbie!”.

Do którego z nich nawiązał Prezes, zwany przez zwolenników Naczelnikiem? Hm, w obu wypadkach odwołanie brzmi niepokojąco. Zwłaszcza dla tych „wewnątrz”, ci „na zewnątrz” mogą się raczej czuć bezpiecznie.

* * *

W sporej mierze dzięki Antoniemu Macierewiczowi, ministrowi MON.

Kwitując rzecz żartem, można by rzec, że „broń elektromagnetyczna”, którą posługują się wrogowie Polski – jak sugerował jakiś czas temu minister – istnieje naprawdę, i że wspomniani wrogowie posługują się nią skutecznie – jest on sam.

Bo trudno dziś znaleźć polityka, który by naszej obronności szkodził bardziej. A to przecież nie może być jego zła wola. Chodzi wszak o kogoś, kto tak ładnie się zapisał w historii, jako opozycjonista lat PRL. Jedynym wytłumaczeniem jest więc, że to nasi wrogowie sterują nim za pomocą fal elektromagnetycznych.

* * *

Mówiąc zaś serio: Macierewicz powinien być oczkiem w głowie dzisiejszej opozycji. A PO, Nowoczesna i wszystkie inne siły przeciwne obozowi władzy powinny dołożyć starań, by utrzymał się na stanowisku jak najdłużej.

Ponieważ nikt tak jak on wizerunkowi PiS nie szkodzi. Im dłużej więc Macierewicz u władzy, im władza jego większa i im więcej go dzięki temu w mediach, tym bardziej rosną szanse opozycji.

* * *

Premier Beata Szydło – podsumowując rok władzy swej partii – podziękowała opozycji za krytykę, bo „żadna cnota krytyk się nie boi” (gdyby ktoś nie pamiętał, cytat to za biskupem poetą Krasickim).

Kto był tą wypowiedzią zaskoczony, mógł szybko wrócić do rzeczywistości. Bo pani premier podkreśliła zaraz, że władzy – i Polsce – potrzebna jest tylko „krytyka konstruktywna”. A taką krytyką nie są „kuriozalne i totalitarne” ataki na rząd. I dodała: „Jeżeli nie chcecie budować Ojczyzny, to chociaż nie przeszkadzajcie wprowadzać dobrej zmiany”.

Czy zmiana była dobra, orzeknie za jakiś czas Suweren, do którego władza dziś podobno należy. Kiedyś władza też się powoływała na suwerena, tylko używała wtedy określenia „dyktatura proletariatu”.

I też mówiła wtedy, że krytyki się nie boi, ba, że krytyka jest potrzebna i ona, budująca Ojczyznę władza, tej krytyki potrzebuje, ale musi to być krytyka, a nie „krytykanctwo”. To ostatnie słowo zrobiło wielką karierę za Gierka.

* * *

Anita Werner w „Faktach po Faktach” (TVN24) rozmawiając z gośćmi w studio o fantasmagoriach Macierewicza, zaniepokoiła się, czy Polska nie jest dziś aby „Krainą z «Baśni tysiąca i jednej nocy»”. A jej goście podzielili ten niepokój.

Pozwolę sobie ich wszystkich uspokoić. Jeśli Polska byłaby naprawdę krainą z „Baśni Tysiąca i jednej Nocy”, byłoby wspaniale! Bo ta kraina – sceneria jednej z najsłynniejszych ksiąg ludzkości – to starożytna Persja (a po części Indie) – państwo bogate, potężne, mądrze rządzone i kwitnące kulturowo.

* * *

Komentator meczu Polska – Egipt w plażowej piłce nożnej, rozgrywanego w upale Zjednoczonych Emiratów Arabskich (Polsat Sport), wyraził pogląd, że nasi odczuwali pod koniec tego (wygranego) spotkania „kuriozalne zmęczenie”.

No jasne, zmęczenie pod koniec meczu, po około 40 minutach biegania po piachu w temperaturze 30 stopni w cieniu, musi być „kuriozalne”. Co innego, gdyby to był meczu początek. Wtedy byłoby zrozumiałe.

A że komentatorowi chodziło zapewne o zmęczenie „ekstremalne”? Nie szkodzi. To, co ekstremalne często bywa kuriozalne.

* * *

Posłanka PiS Beata Mateusiak-Pielucha złożyła propozycję deportowania z kraju ateistów, prawosławnych, muzułmanów itd., którzy nie podpiszą deklaracji respektowania konstytucji i ważnych polskich wartości związanych z katolicyzmem. Potem próbowała wyjaśnić, że chodziło jej tylko o tych ateistów i muzułmanów, którzy dopiero do nas przyjadą, ale propozycja poszła w Polskę i wzburzyła jednych, a rozbawiła drugich. Tak że nawet w jej macierzystej Partii spotkała się z krytyką.

Pielucha do wymiany?

Komentarze

........................................
Poszukaj - DroneGun!
2016-12-04 11:45:41
Jakób
Broń elektromagnetyczna rzeczywiście istnieje - do zwalczania AN-Dronów ministra wojny i jego wielbicieli. A kto w to nie wierzy zostanie deportowany o szóstej rano: ateiści do Aten, islamiści - na Islandię a prawosławni - na Prawobrzeże.
2016-12-01 16:04:48
.....
Na temat wojska to pan redaktór nie powinien się wymandrzać, bo onuc nigdy nie nosił, a po studiach wymiksował się od SOR-u przy pomocy... Broń elektromagnetyczna istnieje - na razie do zwalczania dronów, chociaż nie wiemy czy nie zbudowano silniejszej. A passus o Cycerze bardzo celny.
2016-12-01 13:17:48

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu