piątek, 15 listopada 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Rozplątywanie malinowych ust

Rozplątywanie malinowych ust

Wywietleń: 728

Coraz częściej coś nam się kiełbasi z naszą historią.

Na ścianie budynku przy placu Pawła Adamowicza w Szczecinie zawisł ogromny baner przypominający 80. rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej i nasz, polski Wrzesień 1939 roku. Jest więc na nim mapa II RP.

Bo niby jaka miałaby być?

* * *

A jednak odezwały się na to liczne głosy (jeden z nich publikowaliśmy w rubryce „Od Czytelników”), że ów baner to skandal, bo na owej mapie – tak eksponowanej w polskim Szczecinie – nie ma Szczecina! i że „dziwi to nawet Niemców”, którzy szyderczo robią sobie przy niej zdjęcia.

Ho, ho! Pewnie wyślą te zdjęcia masowo kanclerz Merkel na dowód, że sami Polacy już Szczecina nie chcą.

* * *

Mówiąc jednak serio. Otóż – po pierwsze, mapa na banerze IPN-u to jedyna mapa Polski, jaką można by pokazać z okazji Września. Tak przecież Polska wtedy wyglądała. Po drugie, gdyby przedstawić na banerze jej dzisiejszy kształt – ze Szczecinem, znaczyłoby to, że Niemcy w 1939 roku zaatakowali nasz kraj, przechodząc granicę… w Kołbaskowie.

Po trzecie i na odwyrtkę, gdyby nawet zaznaczyć Szczecin na tej mapie, to musiałby się nazywać Stettin i leżeć w granicach III Rzeszy.

Oj, wtedy dopiero byłaby okazja do zdjęć!

Może nawet ze stanowiska.

* * *

Plac Adamowicza to w ogóle tygiel naszych kłopotów z historią.

Niedawno zburzyliśmy stojący na nim pomnik upamiętniający tych, którzy Stettin zdobyli, dzięki czemu stał się Szczecinem.

Nie chcę tu wracać do starych sporów i argumentów za jego likwidacją (wyzwoliciele Polski okazali się jej ciemiężycielami), ale jest coś dziwnego, wstydliwego w tym ukrywaniu własnej historii przed nami samymi. Rosjanie zajęli Szczecin, a potem dali go Polsce (sobie zabierając jej wschodnią część). I tyle. Gdyby tego nie zrobili (jednego i drugiego), nie bylibyśmy dziś tu, gdzie jesteśmy. I o tym mógłby świadczyć tamten pomnik zwany – na wyrost, ale nazwę zawsze można zmienić – pomnikiem Wdzięczności.

Wyrzucanie z pamięci niewygodnych dla nas faktów skutkuje potem właśnie czymś takim: dopominaniem się o Szczecin na mapie II RP.

* * *

Podczas uroczystych obchodów 80. rocznicy wybuchu wojny Jarosławowi Kaczyńskiemu zaplątały się słuchawki, przez które mógłby wysłuchać tłumaczenia przemówień zagranicznych gości.

Nie szydzę z Prezesa, który nie posiada języków. Nie kpię z Prezesa, który tego typu problemy ze współczesną technologią miewa dość często.

Po prostu cieszy mnie niezwykle, że żyjemy w kraju, w którym jest Trybunał Konstytucyjny! I to tak sprawny! Bo właśnie dzięki temu siedząca obok Prezesa (zupełny przypadek) pani Prezes Trybunału pomogła mu słuchawki rozplątać.

Po smacznych obiadkach, które Prezesowi gotuje, zdobyła więc pewnie kolejny punkt w jego rankingu.

* * *

Prezes NBP Adam Glapiński nie musi już u Prezesa punktować, bo ich znajomość jest odwieczna (o czym ze zwykłym sobie wdziękiem przypomniał podczas prasowej konferencji), ale kto wie, ile punktów mu odjęło po sprawie z bankowymi Paniami Asystentkami, więc może musi nadrabiać. Dość, że Prezes całkiem prywatnie sobie porozmawiał z Prezesem NBP o przyszłym budżecie Polski.

I czego się tu czepiać? Przecież inaczej jak prywatnie – o budżecie – nie mógł! Prawo mu zabrania. Jako szaremu posłowi, który nawet nie jest premierem. A Prezes przestrzega prawa!

* * *

I sprawiedliwości. Dlatego zdecydował, że sprawiedliwiej będzie, jeśli Sejm rozejdzie się przed wyborami do domu. Wznowi obrady po nich.

Na razie niech się posłowie zajmą kampanią wyborczą, Prezes ma na głowie inną, większą, może nawet większą niż Wrzesień 1939.

Jak ona będzie wyglądać? Oj tam, ciekawscy jesteśmy niepotrzebnie. Byle była zwycięska jak tamta! Odbuduje się Westerplatte, zatknie biało-czerwoną flagę na gdańskim ratuszu i wprowadzi kilka kłopotliwych dziś, przed wyborami, ustaw.

* * *

Opozycja hałasuje, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o coś niecnego, zwłaszcza że Pani Marszałek nie ujawniła powodów tej decyzji.

Na co Pani Marszałek cierpliwie, że nie ma czego ujawniać. Jako że Sejm przerwał obrady „na ustną prośbę”. Owszem, nie wiadomo, jak brzmiało uzasadnienie owej prośby. Ale przecież wiadomo, jakie to były usta. To były usta, w których prośba staje się rozkazem.

* * *

Po wojnie co złośliwsi i odważniejsi kolportowali prześmiewczy wierszyk: „Nasz towarzysz Józef Stalin usta słodsze ma od malin”.

Ale co tam tamte maliny! Mamy nowe, prezesowe.

Trzeba by też więc szykować nową wersję arii z operetki Lehara zaczynającej się od słów: „Usta milczą, dusza śpiewa…”. Teraz i usta śpiewają i dusza się wzrusza. Na ust prośbę.

* * *

Hejterzy z Ministerstwa Sprawiedliwości też kochają historię Polski. Zwłaszcza tę waleczną i bohaterską.

Sędzia Piebiak czuł się husarzem, sędzia Cichocki uważał się za rotmistrza Pileckiego, a „małą Emi” za „Inkę”. Tenże Cichocki mówił jej, że jest „dziewczyną z granatem w ręce”, a dla całej swej grupy przewidywał los straszny, który zawsze czeka na prawdziwych patriotów walczących z wrogiem, więc deklarował dzielnie: nic to, „i tak pochowają nas w bezimiennej mogile”.

Można ramionami wzruszyć, że megalomania i kabotyństwo. Można się śmiać, że żałosna dziecinada. Ale może się też zrobić gorzko, że z prawdziwego bohaterstwa i szlachetnego człowieczeństwa szyją sobie mundur oszczercy grzebiący w cudzym życiu i łóżku ku chwale własnej kariery.

* * *

Onet.pl: „Znamy przyczyny śmierci aktorki. Miała zagrać w «Wiedźminie»”.

No tak. To rzeczywiście poważna przyczyna.

ADL

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu