wtorek, 15 października 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Wątroba Napoleona

Wątroba Napoleona

Wywietleń: 2518

„Wiadomości” TVP w felietonie o rabunku polskich dzieł sztuki podczas wojny i po wojnie: podczas wojny rabowali „naziści” (użyto tego słowo trzy razy, ani razu nie mówiąc o Niemcach), a po wojnie „Rosjanie”.
A nie można by tak na przykład rzecz ująć inaczej: że podczas wojny „Niemcy”, a po niej „komuniści”? Widać nie można. Dziś mamy jednego narodowego wroga.
Choć akurat Stalin nie był Rosjaninem, a Gruzinem.

* * *

Po moim komentarzu w „Kurierze" („Kwoty (nie)ludzkie") - w którym zwracałem uwagę, że mówienie o „kwotach uchodźców" - co zamienia ich w policzalną masę, w rzeczy (według słowników: kwota to „liczba pieniędzy lub innych dóbr materialnych") - dowodzi braku empatii wobec ludzkiej tragedii - napisał do mnie jeden pan, wyszydzając me argumenty.

„Człowiek to jest rzeczownik policzalny. Kwota to jest ilość rzeczy policzalnych wyrażona konkretną cyfrą (...) Ludzka tragedia natomiast to jest literatura, a nie statystyka demograficzna" - dowodził w swoim liście. Po czym dodał z wdziękiem: „A wszystkich banitów, wypędzonych, uciekinierów, dezerterów, wszystkich uchodźców - niechaj pochłonie piekło - amen - tak mi dopomóż Bóg - Hosanna et Aleluja - ku chwale ojczyzny!".

Na wdzięk powyższych argumentów odpowiadam z równym wdziękiem.

Tak, człowiek to rzeczownik policzalny. Niekiedy nawet bardzo prosto. Są tacy, których można podsumować krótko: zero.

* * *

Kibice „Pogoni Szczecin" przyłączając się do rodzimego chóru kibiców - przeciwników wpuszczenia do Polski uchodźców - podczas meczu z Piastem skandowali patriotyczne i chrześcijańskie z ducha hasło: „Islamskie świnie, nie chcemy was w Szczecinie!".

Hasło to ozdobne językowo i ma powiązania literackie - Brygida Helbig wydała w swoim czasie książkę „Anioły i świnie. W Szczecinie"! - więc może być dowodem na silną pozycję literatury w tzw. grodzie Gryfa.

Miłośnicy literackich metafor znajdą też w nim okazję do głęboko ideowych interpretacji samej nazwy klubu. Na hasło „Pogoń" można przecież teraz odkrzyknąć odzew: „obcego!".

* * *   

Znany szczeciński artysta fotografik Cezary Dubiel, ceniony (również przeze mnie) i nagradzany (ostatnio Nagroda Pro Arte od marszałka województwa), opublikował w internecie swą opinię na temat uchodźców: „Trzeba do nich strzelać. Za chwilę może być za późno". W sieci można też znaleźć inny jego wpis: „Jestem przeciwny sprowadzaniu choćby jednego pier....... imigranta z Bliskiego Wschodu czy Afryki, bo są kulturowo od nas różni".

Ja też czuję się dziś różny kulturowo. Od autora tego wpisu.

* * *

Dziwiliśmy się przez lata: jak to było możliwe, że przedwojenna inteligencja niemiecka tak była uległa wobec faszyzmu i nazizmu III Rzeszy.

Ludzie światli, mądrzy, uzdolnieni artystycznie, a więc - zdawałoby się - mniej podatni na masową histerię i brutalizację publicznego języka - niezwykle łatwo, by nie rzec chętnie, ulegali nastrojom agresji i wrogości wobec Innego i Obcego. Ba, ogarnięci tą ideologią nie tylko sami stawali się jej wyrazicielami, ale i zarażali nią społeczeństwo.

Czym się to skończyło, wiadomo z historii.

* * *

Elżbieta Witek, rzeczniczka PiS - znana m.in. z tego, że o Katyniu i pakcie Ribbentrop - Mołotow - jak mówiła niedawno w jednym z wywiadów - musiała się w PRL-u uczyć „z przedwojennych gazet i książek historycznych z okresu międzywojennego" (!) - wyraziła też niedawno opinię o wygórowanych, jej zdaniem, oczekiwaniach Europy wobec Polski w sprawie uchodźców.

Polacy nie muszą mieć tu kompleksów, powiedziała przed telewizyjnymi kamerami, bo „zawsze pomagali Europie". I wymieniła kilka przykładów, z odsieczą wiedeńską na czele, w tym i ten, że byli „najwierniejszymi" stronnikami Napoleona.

Problem w tym, że akurat wierność Polski wobec Napoleona - przeciw któremu zjednoczyła się w XIX wieku niemal cała Europa, dobijając go wreszcie, wespół w zespół, pod Waterloo, nie jest raczej tym przykładem „pomocy", który byłby przez Europę mile wspominany.

Powinien o tym wiedzieć każdy uczeń, który skończył gimnazjum.

Elżbieta Witek jest z zawodu nauczycielką (w szkole do 2006 roku). Historii!

* * *

Piotr Bojarski („Gazeta Wyborcza"), pisząc o przemianie Ryszarda Grobelnego, wieloletniego (1998-2014) prezydenta Poznania, wywodzącego się z Kongresu Liberalno-Demokratycznego, zauważa nie bez ironii, że pod koniec urzędowania często znajdował się on na klęczkach, bo stał się „spolegliwy wobec [kościelnych] hierarchów".

Mamy kłopoty ze słowem „spolegliwy". Wymyślonym stosunkowo niedawno przez profesora Tatarkiewicza. A od samego prawie początku używanego błędnie.

Najchętniej posługują się nim politycy, którzy chcąc zdyskredytować swojego przeciwnika, mówią o nim, że jest wobec kogoś tam „spolegliwy". Czyli posłuszny mu, ustępliwy i pokorny wobec niego, niesamodzielny i zależny.

Jak widać i Piotr Bojarski użył słowa „spolegliwy" w tym sensie.

Tymczasem spolegliwy to słowo, które znaczy coś zupełnie innego: godny zaufania, taki, na którym można polegać.

Nic dziwnego, że żyjąc dziś w kraju, gdzie zaufanie wzajemne jest towarem o największym deficycie, tak rzadko używamy słowa spolegliwy w jego pierwotnym znaczeniu.

* * *

Tadeusz Sobolewski (też „Wyborcza") w jednej ze swych relacji z festiwalu w Gdyni - pisze pochlebnie o „Anatomii zła", filmie, którego akcja związana jest z naszą, „Kuriera Szczecińskiego", redakcją. Co miłe. Gorzej, że redakcję, w której rzecz się w filmie dzieje, nazywa Sobolewski redakcją „Głosu Szczecińskiego".

Zła to anatomia, która myli serce z wątrobą.

Oczywiście ocena tego, która z redakcji pełni rolę pierwszego lub drugiego organu w anatomii miasta, należy już do czytelników obu tytułów.

* * *

W jednej ze szczecińskich restauracji znajduje się w menu potrawa o nazwie „Wątroba chłopa". No, jeśli to wątroba polskiego chłopa, to od tego, co polski chłop ma na wątrobie, musi być ciężka. Że już nie wspomnę o tym, czym obficie nasączona.

 

Artur Daniel Liskowacki

 

Komentarze

HO
Słowo "spolegliwy" ma kilka znaczeń. Można sobie wybrać pasującą do kontekstu zdania. Ponowie prof.prof. Kotarbiński i Tatarkiewicz często inspirowali się, w swoich pracach, nie zawsze życzliwym stosunkiem do swoich poglądów.
2015-10-01 15:47:53
Piotr Wójcicki
@spolegliwy Oczywiście, błąd jest błędem. Ale żeby wszyscy tylko tak się mylili... Autor wie za to (przynajmniej tak przypuszczam) kto to byli Kotarbiński i Tatarkiewicz tylko po prostu ich pomylił - zdarza się. Wie też, jakie znaczenie ma słowo "spolegliwy", a to - jak wiemy - nie jest takie znowu częste.
2015-10-01 11:49:57
spolegliwy
Autor rzeczywiście ma kłopot ze słowem „spolegliwy". Pojęcie spolegliwy opiekun wprowadził do etyki prof. Kotarbiński, nie Tatarkiewicz...
2015-10-01 09:56:51
gość
ciekawie i wnikliwie
2015-10-01 07:43:38
hhsyetr
Ależ to dziecinna pisanina, co to ma być??!!
2015-09-30 16:05:26

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu