czwartek, 18 lipca 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Wkręceni w filiżankę z wzajemnością

Wkręceni w filiżankę z wzajemnością

Wywietleń: 1619

Po sukcesie Trumpa, który wywołał w świecie szok i niepewność co do losu tegoż świata (choć nie całego: ucieszył się np. Putin), pojawiły się też opinie próbujące żartem odreagować lęki. I sprowadzające problem do poziomu, który Trump prezentował w swej kampanii. A więc na przykład do bejsbolowej czapeczki z daszkiem, którą nosił do eleganckich garniturów. Dla zwolenników Trumpa było to wyrazem solidarności ze „zwykłym Amerykaninem”, dla przeciwników – symbolem i dowodem buractwa.
Rzecz w tym, iż zachowania w kampaniach prezydenckich – zwykle populistyczne – nie przekładają się raczej na zachowania po objęciu urzędu. Nie pamiętam, by Aleksander Kwaśniewski, już jako prezydent, tańczył na rynku disco polo, i nie widziałem, by prezydent Andrzej Duda częstował na ulicy kawą.

* * *
Od czasu, gdy biuro podróży posługujące się hasłem reklamowym „Doprowadzimy cię do ruiny” – mającym być żartobliwą grą słów, bo biuro oferowało m.in. wczasy w Grecji, gdzie, wiadomo, antycznych ruin wiele – zbankrutowało i urzeczywistniło swą zapowiedź, rujnując urlopy i portfele swoich klientów, ze zdwojoną uwagą śledzę los tego typu marketingowych pomysłów.
Ostatnio ucieszyła mnie historia ze sfer drobiarskich. Oto jaja sprzedawane pod nazwą „Ale jaja!” okazały się zakażone salmonellą. Można by rzec: ale jaja plus Kinder niespodzianka. Równie interesująca była sprawa internautów, którzy nielegalnie pobierali z sieci komedię polską pod tytułem „Wkręceni”. Namierzyła ich firma dystrybuująca film i przekazała sprawę prokuraturze. A ta rozpoczęła śledztwo. I policja rekwiruje im komputery. Podobno może być ich 40 tysięcy. Wkręceni przez „Wkręconych”? No, cóż. Należało ściągać nielegalnie inny film polski, na przykład ten pod tytułem „Niewinne”.

* * *
Słowo „odsiadka” było kiedyś popularnym odpowiednikiem wyroku więzienia. Owszem, mówiło się i pisało, że ktoś „odsiaduje” wyrok, ale samego słowa „odsiadka” używać publicznie, a przynajmniej oficjalnie, nie wypadało. W „Słowniku poprawnej polszczyzny” PWN z lat 70. nie ma go jeszcze wcale.
Dziś króluje w życiu publicznym, a media wszelkie – telewizja, prasa, radio – posługują się nim z upodobaniem. Tylko czekać, aż upowszechni się inne słówko ze sfery penitencjarnej i mówić oficjalnie, i pisać w gazetach będziemy, że ktoś poszedł „do pierdla”.

* * *
Kto pamięta hejt, jakiego doznawał wąsaty jeszcze prezydent Komorowski, gdy obnosił się z myśliwską flintą, ma prawo być zaskoczony, że lobby myśliwskie w partii rządzącej jest dziś tak silne, a obciachu to PiS nie czyni. Dzień św. Huberta uroczyście odtrąbiono nawet w Sejmie.
Jasne, prezes Kaczyński, znany miłośnik zwierząt (przynajmniej niektórych), wciąż jest mózgiem, ale i twarzą PiS, a premier Szydło z polowaniami na jelenie kojarzy się tylko metaforycznie, lecz musi zastanawiać, że „zakaz utrudniania polowań”, który chce przeforsować rząd – co jest de facto oddaniem absolutnej władzy nad lasem panom ze strzelbami – jakoś społeczeństwa naszego nie bulwersuje przesadnie.
Do czasu, aż myśliwi nie poniosą na kiju pierwszych upolowanych grzybiarzy?

* * *
Owszem, chodzą po lasach różni naiwni ekolodzy i utrudniają – wychodząc prawu naprzeciw, a sprawiedliwości w drogę – odstrzał wiewiórek i bobrów, ale ich się postawi przed trybunałem. A jakby co, to może też odstrzeli. W końcu polski sezon polowań wchodzi właśnie w najlepszy okres. Chociaż zwierz najgrubszy – symbolicznie rzecz biorąc – ten, któremu patrzy z oczu wilkiem, siedzi wciąż głęboko w brukselskiej kniei. Ale się go wywabi. Od czego zresztą stara polska tradycja nagonki? Sama nagonka udaje się nam zresztą na ogół lepiej niż polowanie.

* * *
Posłanka Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz, oburzając się z trybuny sejmowej na jałmużnę datku porodowego „za życiem” – przeznaczonego dla rodzin dzieci nieuleczalnie chorych i uszkodzonych płodów – zderzyła jego kwotę, cztery tysiące złotych, z kosztem filiżanek zakupionych dla kancelarii pani premier, wynoszącym dwadzieścia dziewięć tysięcy.
Oburzenie było pewnie szczere, ale przykład niezbyt mądry. Bo abstrahując nawet od cen porcelany (dobra nie jest tania, a trudno, by w kancelarii pijano kawę w fajansie z Biedronki), rzec trzeba, że ów datek – choć kontrowersyjny politycznie i podejrzany etycznie – to owszem, cztery tysiące tylko, lecz przecież pomnożone przez liczbę urodzeń, pójść może w setki tysięcy.

* * *
Gdyby cała sprawa „za życiem” była choć trochę zabawna, populizm posłanki Nowoczesnej można by podsumować sugestią, by wyposażyć rząd w komplet plastikowych sztućców (da się pożyczyć od posłanki Pawłowicz) i tekturowe kubeczki na kawę. Niech nie balują za nasze!
Ale zabawna nie jest wcale. Jak i sprawa widelców dla Francuzów, którą wywołał wiceminister Kownacki. Coś nam te kulinaria zaczynają wchodzić w politykę. Pewnie to wpływ mediów, gdzie programów kulinarnych moc. Może by więc naszych polityków obdarzyć zbiorowym tytułem „Ugotowani”?

* * *
Wicepremier Morawiecki oświadczył, że jest „zakochany w swoim budżecie”. I to „z wzajemnością”. Wyznanie zastanawiające, bo budżet jest rodzaju męskiego. Ciekawe, że choć sama deklaracja wzbudziła liczne komentarze, to o jednakiej płci miłosnych stron raczej nie dyskutowano.
Chyba tylko Janusz Anderman – pisarz i felietonista „Gazety Wyborczej” – napisał, że z tej miłości nic nie będzie, więc Morawiecki na 500+ liczyć nie może.
Pójdę dalej. To jest pierwszy budżet Morawieckiego. A na pierwszy owoc miłosnego związku „pięćset” i tak by nie przysługiwało.

* * *
W „Faktach” TVN podano, że bliski jest już produkcji lek umożliwiający męską antykoncepcję. Innymi słowy, to facet będzie się teraz mógł zabezpieczyć, a jego partnerka w ciążę nie zajdzie. Informacja była tej miary, że dla zwiększenia efektu wystukano ją na ekranie literkami. Z których wynikało ni mniej ni więcej, że lek ów sprawi, iż zmieni się… „fizjonomia plemnika”. Uff, wreszcie będzie szansa, by i plemnik mógł z niektórych sytuacji wyjść z twarzą.

Artur Daniel Liskowacki

Komentarze

ho
Poziom Państwa komentarzy-żałosny. Piana z ust. Wścieklizna. A to choroba. Więcej uśmiechu!!!
2016-11-18 16:32:25
Jarun
Niestety TZ i Kok napisali to przede mną i pereant qui ante nos nostra dixerunt (niech przepadną ci co wypowiedzieli to przede mną :-) Rzeczywiście zwykłe popłuczyny, "siódma woda po kisielu", ale czas było przywyknąć -jak mawiała matka Pawlaka z filmu "Sami swoi". Widocznie na więcej autora nie stać. Trzeba więc przyjąć jego grafomanię jako styl komunikowania się z internautami. A, że bezrefleksyjna, spłycona do stawiania wyrazów obok siebie...trudno. Pan Artur już się nie zmieni. Nie dała bozia iskry a talentu na bazarze nie kupisz.
2016-11-17 20:29:51
Piotr Wójcicki
@TZ W jakiż to niby sposób Trump okazał się inny, skoro nawet jeszcze rządzić nie zaczął?
2016-11-17 19:52:27
TZ.
Sztampa. Zero oryginalnych poglądów i obserwacji. Popłuczyny po innych komentatorach i felietonistach. Nawet w sprawie Trumpa, który okazał się inny niż przyprawiana mu przez lewactwo gęba, pan felietonista nie wysilił się na jakąś głębszą refleksję.
2016-11-17 17:25:07
Kok
Panie A , z takim poziomem pisania i rozumowania moze pan zrobić karierę w Wyborczej. Oni tam bardzo cenia takich "anty- PISmaków".
2016-11-17 15:00:53
Jarun
Panie Arturze, nie wiadomo czy się prezydent Rosji W. Putin się ucieszył.D. Trump nie wiadomo jak postąpi w przeciwieństwie do biurokratki Clintonowej. Jedno jest pewne. Ten wytrawny ruski szachista wygrał kolejną partię -nie obrażał Trumpa w przeciwieństwie do europejskich polityków, m.in D. Tuska. Inni europejscy politycy chcą cywilizować Trumpa i uczyć polityki. Trump tych kpin nie zapomni. A posłanka Gasiuk z Nowoczesnej -kim ona jest?
2016-11-17 14:40:26

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu