niedziela, 19 maja 2019.
Strona główna > Blogi > Artur D. Liskowacki > Wyjście z ucha prezesa

Wyjście z ucha prezesa

Wywietleń: 622

Powinienem pewnie napisać o tym, że Jarosław Kaczyński ujawnił się jako człowiek przedsiębiorczy.

Nie napiszę. Wystarczy mi radość, jaką z tego tytułu odczuła zarówno opozycja, jak i obóz władzy. Bo że każda ze stron tłumaczy przyczyny tej radości inaczej, to już rzecz inna.

I pomyśleć, jeden skromny poseł, a sprawia radość wszystkim!

***

Gdy ktoś plecie bzdury; mówimy, że bredzi „jak Piekarski na mękach”.

Mniej się pamięta okoliczności, które zrodziły owo powiedzenie. Zamach na Zygmunta III Wazę. Dokonany przez Michała Piekarskiego w 1620 roku. Młody szlachcic zaatakował króla, który wychodził z nabożeństwa w kościele, i zadał mu kilka ciosów czekanem. Na szczęście rany okazały się niegroźne.

Był to jedyny bodaj w naszych dziejach jawny zamach na króla; dokonany nie w wyniku spisku możnych, a przez obywatela.

Pamiętamy o tym słabo, w końcu fakt niemiły, ale język pamięć zbiorową zachował.

***

Piekarski bredził, ponieważ podczas przesłuchiwania, a i podczas egzekucji, był okrutnie męczony.

Cytat z „Władców Polski” – monumentalnego, wydanego niedawno dzieła, które z miejsca stało się bestsellerem – zbioru rozmów z najwybitniejszymi historykami: „Historycy nie mają wątpliwości, że Piekarski był chory psychicznie, ale wpływ na jego decyzję mogła mieć też powszechna i ostra w tym czasie krytyka Zygmunta III”.

Puenty nie będzie. Puenta się wciąż pisze.

***

Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński przerwał rozmowę w Radiu RMF FM i wyszedł ze studia wzburzony. Pytaniem Roberta Mazurka o dotację dla Centrum „Solidarności” w Gdańsku – zmniejszoną przez resort kultury; co poświadcza osobisty podpis ministra na stosownym dokumencie.

Piotr Gliński rzekł jednak, że informacje w tej mierze są „nierzetelne” (?!), poza tym tego tematu miano w wywiadzie nie podnosić („umawialiśmy się!”). Ponieważ to „zakłócanie narodowej żałoby”.

Byłoby to ładnie ze strony wicepremiera, że o żałobę ową dba, tyle że właśnie takim swoim zachowaniem ją naruszył.

***

Nie tylko dlatego, że sam wprowadził do wywiadu wątek (śmierć prezydenta Adamowicza), który wcale nie musiałby się w nim pojawić, ale i dlatego, że swoją burzliwą reakcją jasno zasugerował, że jednak coś jest na rzeczy.

Coś, czyli wina Piotra Adamowicza, za którą trzeba ukarać Gdańsk.

Oczywiście, wicepremier tego wcale nie powiedział. Ależ skąd!

Tyle że zaplątał się w to swoje „żałobne milczenie” jak w kabel słuchawki, którą próbował wyrwać z ucha (własnego, nie prezesa) wychodząc ze studia.

***

Oczywiście, inni też tę żałobę obchodzą.

Dookoła. Dużym łukiem.

Deklarując przy tym z powagą, że tego czy owego mówić im (na razie) nie wypada. I zaraz potem o tym mówią. Żeby dać odpór tym innym, którzy mówią „mimo żałoby”.

Na co ci inni odzywają się, pełni zgorszenia, że to tamci odezwali się „mimo żałoby”, przez co oni się teraz „mimo żałoby” odezwać muszą. Na co z kolei tamci, „mimo żałoby” itd., itd.

***

Dotąd najchętniej bijaliśmy się na weselach, ale widać, że z okazji pogrzebu też dajemy radę. Narzędzia są pod ręką. Na przykład trumna jako młotek do wbijania gwoździ, a jeszcze lepiej haków.

Rytuał czy nowy sport narodowy?

***

Prof. Piotr Gliński walczy w tym sporcie o sporą stawkę. Bo akurat jego pozycja – humanisty, człowieka kultury i nauki – jest o wiele bardziej niewdzięczna niż masy innych „zawodowych” polityków (pewien absolwent Technikum Ogrodniczego, dziś marszałek Sejmu, w rubryce zawód wpisuje: polityk), którzy bez względu na sytuację pozostaną na swoim miejscu.

Raz wygrani, raz przegrani, tak czy owak zawsze w grze. Reputacji nigdy nie stracą, bo nie można stracić czegoś, czego się nie ma.

Partie za to mogą zmieniać do woli. Albo poglądy. Czemu nie.

Takim jak Gliński będzie dużo trudniej… Będzie?

***

Niechęć, na którą zapracował sobie w środowisku, którym zarządza, wynikła nawet nie tyle z jego poglądów (które skądinąd zmienił), ile ze stylu, w jakim sprawuje powierzoną sobie funkcję – tak już do niego przylgnęła, że się chyba nie odklei.

On od niej też zdaje się nie będzie chciał, bo sprawia wrażenie, że polubił bycie nielubianym.

Poobrażany na wszystkich, na redaktorów i redaktorki, media i artystów, filmowców i teatry, historyków i muzealników, za to konsekwentny w swoich antypatiach i wierny urazom, będzie się musiał pogodzić. Jak nie ze środowiskiem, to ze sobą.

***

Bo niepogodzony, dokąd wróci?

Może do filmu? W młodości bywał kaskaderem na planie, jako wicepremierowi i ministrowi też zdarzało mu się kopnąć, cwałować czy skoczyć na głowę (zwłaszcza innym); a przecież brat Robert to wciąż ceniony reżyser. Gdyby np. kręcił biblijny „Exodus”, albo chociaż kolejny film z cyklu „Wyjście awaryjne”, może brata – po doświadczeniach w RMF FM – obsadzić w roli tytułowej.

Chyba że, kto wie, prof. Piotr Gliński ponownie zaistnieje w polityce.

Na przykład jako prezydent tym razem. No, powiedzmy wiceprezydent. Oczywiście z tabletu.

***

Trwa akcja: niszczmy reputację tytułu „profesor”.

Latami poświęcała się dla niej dr Krystyna Pawłowicz, wdzięcznie wypinając pierś jako pani profesor, (pomyśleć! gdyby tak dłużej kontynuowała sportowe pasje młodości – ponoć daleko rzucała dyskiem – mogłaby w naszej serdecznej pamięci pozostać jako ktoś w rodzaju Anity Włodarczyk), dziś – dr Krzysztof Chrzanowski, były szef KNF. Tytułowany często „panem profesorem”.

Inna rzecz, że po wyjściu z aresztu, i głównie przez swego adwokata.

***

Onet.pl o aktorce Saorise Ronan: „Pokazała się w całej okazałości. Ale nie zamierzała poprzestać na rozbieraniu się na ekranie. Nie chciała być kojarzona wyłącznie z ładną buzią”.

Hmm. Nie wiem, jak wygląda cała okazałość młodej aktorki. Ale nie jestem też pewien, czy to, co zdążyła pokazać w całości, aby na pewno nazywa się ładna buzia.

ADL

Komentarze

trohan
Balcerowicz też nie jest profesorem poza swoją uczelnią. Na konferencji nie można o nim mówić: pan profesor...czyli skończył szkołę ale tytułu nie ma. A tytuł jest honorowy i Rada Państwa nie doceniła rozwalania Polski przez wandala ekonomii.
2019-02-07 15:24:35
Jerych
Całe szczęście,że w Szczecinie funkcjonuje idealny model wspierania kultury i twórców!
2019-02-07 08:52:06
5rrrr
Jak zwykle trafne uwagi z dozą humoru!
2019-02-06 19:25:46
W każdym demokratycznym panstwie
każdy ma prawo do niegroźnych obsesji wiec nie będę komentował wpisu redaktora ADL. Natomiast zwrócę uwagę że aktorka nazywa Saoirse Ronan i oprócz niebanalnej urody posiada również naturalny talent aktorski, warto przyglądać się jej karierze.
2019-02-06 15:14:44
Quistorp
Też czytałem. Do końca!
2019-02-06 10:28:09
brawo
Trafne obserwacje aktualnych wydarzeń w Polsce. Pan Redaktor jak zwykle w sedno
2019-02-06 10:11:31

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu