środa, 19 grudnia 2018.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Czego potrzebujesz?

Czego potrzebujesz?

Wywietleń: 405

Reklamy przynoszą wiele korzyści konsumentom i producentom, ale użytkownikom polszczyzny nierzadko wyrządzają szkodę, zwłaszcza wtedy, gdy są sformułowane niepoprawnie. Błąd językowy w tekście reklamowym jest szczególnie irytujący, wiadomo bowiem, że skuteczność reklamy polega na jej wielokrotnym powtarzaniu. Jeśli odbiorca słyszy po raz setny jakąś wykolejoną konstrukcję składniową, to w końcu pomyśli, że jest poprawna i sam zacznie jej używać.

Do tekstów reklamowych należy więc podchodzić z ostrożnością, bo rządzą się swoimi prawami, nie zawsze zbieżnymi z regułami normy językowej. Weźmy na przykład tytułowe pytanie: Czego potrzebujesz?, na które odpowiemy: Potrzebuję wolności, potrzebuję miłości, potrzebuję przyjaciół, potrzebuję powietrza, potrzebuję pieniędzy, potrzebuję nowych butów. Czasownik potrzebować rządzi dopełniaczem, co oznacza, że łączący się z nim rzeczownik musi przybierać dopełniaczową formę. Tymczasem co słyszymy w radiowej reklamie pastylek do ssania? „Potrzebuję coś na gardło” – mówi w aptece właściciel chorego przełyku. Potrzebuję coś? Nie! Nawet największa chrypka nie usprawiedliwia biernika w tej „chorej” konstrukcji. Na gardło potrzebujemy czegoś, nie coś! Potrzebujemy pastylek (dopełniacz!), syropów (dopełniacz!), płukanek (dopełniacz!) i wszelkich innych medykamentów (dopełniacz!). Czasownik potrzebować łączy się z dopełniaczem i należy to bezwzględnie zapamiętać!

Gdy użyjemy słowa potrzebować w znaczeniu musieć, to możemy go połączyć z bezokolicznikiem: Potrzebuję rozmówić się z moimi dziećmi, Potrzebuję odpocząć. W Wielkim słowniku poprawnej polszczyzny znajdziemy jednak uwagę, że takie połączenia są właściwe wtedy, gdy mówimy o potrzebach psychicznych. Można by też zaakceptować sformułowanie: Potrzebuję kupić sobie coś ładnego, bo jest w nim bardziej mowa o jakimś wewnętrznym przymusie niż faktycznej potrzebie uzupełnienia garderoby. Natomiast takie połączenie, jak choćby: Śpieszę się, bo potrzebuję zdążyć na autobus, jest niewłaściwe, gdyż trafniejsze byłyby tu słowa muszę, chcę.

Jeśli czasownik potrzebować jest poprzedzony przeczeniem, to żadne, ale to żadne względy nie usprawiedliwiają ucieczki od dopełniacza! Ta żelazna reguła dotyczy wszystkich zaprzeczonych czasowników: nie jem chleba, nie lubię poniedziałku, nie widzę drzewa, nie zabieram walizki, nie używam detergentów, nie zawiodę przyjaciół itp., itd. Tymczasem w niektórych hotelowych łazienkach wciąż leży karteczka z informacją: Jeśli nie potrzebujesz nowy ręcznik, to używany zostaw na wieszaku. Czy rzeczywiście ktoś w tych hotelach tak mówi? Że „nie potrzebuje nowy ręcznik”? Jestem pewne, że nie. Sadzę też, że wielu pracowników dostrzegło błąd, ale machnęło ręką, bo przecież informacja jest już wydrukowana, bo straciliby pieniądze, bo w zasadzie nieważne…

A jednak ważne! Koślawa polszczyzna wykoślawia nasz świat, a język staranny pozwala go uporządkować. Czego więc potrzebujemy? Potrzebujemy poprawnej polszczyzny (dopełniacz!).

Ewa Kołodziejek

Komentarze

Ale to efekt nowoczesnej edukacji po 1989 roku
Konsekwentnego niszczenia języka polskiego... elit które mówią "piniendzy". Dysgrafia, dyskalkulia... mnie nauczycielka sprała w szkole podstawowej jak koślawo pisałem... dziś sama dostanie łomot od 11 latków...
2018-11-21 15:09:19
gość
A ja pamiętam, że kiedyś "100 gram" oznaczało tylko jedno, wszyscy wiedzieli, co. W innych przypadkach kupowało się 10 deka.
2018-11-16 23:49:53
Przecinek
Ignoruję reklamy z błędami językowymi. Czasami zdarza się taka perełka, jak "spróbuj piwo x" czy "100 GRAM kosztuje x zł".
2018-11-16 14:39:52

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Ewa Kołodziejek

Prof. dr hab. Ewa Kołodziejek jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim,  członkiem prezydium Rady Języka Polskiego i autorką wielu książek o poprawnej polszczyźnie.  W „Kurierze Szczecińskim” od lat publikuje felietony z cyklu „Językowa corrida”

Ostatnie wpisy

Archiwum