wtorek, 22 października 2019.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Event czy impreza?

Event czy impreza?

Wywietleń: 403

Czy lubimy obce słowa? Tak! Są nowe, atrakcyjne, świeże. Czy wszyscy lubią obce słowa? Rzecz jasna, nie! Dla wielu z nas obcy wyraz jest natrętem, a nawet potworkiem zachwaszczającym polszczyznę.

Jednym z takich kontrowersyjnych słów rozpalających różnorodne emocje jest event, czyli ‘uznawane za ważne przedsięwzięcie polegające na zebraniu się określonej grupy osób w jakimś miejscu, zorganizowane dla osiągnięcia zamierzonego przez organizatora celu’. Taką definicję podaje internetowy „Wielki słownik języka polskiego”, choć prościej i trafniej, opisała go pewna agencja organizująca eventy, czyli imprezy tematyczne, akcje promocyjne, wieczory kawalerskie i panieńskie - niecodzienne pomysły i ciekawe rozwiązania. Jest więc event przedsięwzięciem, imprezą, wydarzeniem o charakterze komercyjnym, biznesowym, a czasem rozrywkowym.

Słowo event stało się przedmiotem ożywionej dyskusji w profesorskim gronie. Nie muszę mówić, że wszyscy dyskutanci, miłośnicy polszczyzny, byli eventowi przeciwni, choć natężenie tej niechęci było zróżnicowane. Jednych event razi i zbrzydza: „Dla mnie słowo event kojarzy się z jakimś tandetnym (co nie oznacza, że nie kosztownym!) marketingiem”. Inni uważają, że to „sztuczna próba nadania zwykłej rzeczy statusu wyższej rangi, niż na to zasługuje”. Wszyscy proponowali, by event zastąpić słowem impreza albo wydarzenie.

Jeśli jednak spojrzymy na to sporne słówko z innej perspektywy, to stwierdzimy, że bywa potrzebne właśnie ze względu na swoją obcość i świeżość. Dotyczy to zwłaszcza tekstów reklamowych i marketingowych, w których zabiega się o uwagę klientów wszelkimi sposobami. Ważne jest też to, że event zawiera w sobie treść wszystkich proponowanych zamienników. Wydarzenie, spotkanie, impreza, przyjęcie mają węższe znaczenia, więc pojemniejszy event po prostu je wchłania. Natomiast argument, żeby zastąpić obcy event naszą wszechobecną imprezą jest nietrafny. Impreza jest także słowem zapożyczonym, tyle że dość dawno z języka włoskiego, jest więc przyswojone, oswojone i mało atrakcyjne.

No tak, powiedzą czytelnicy, ale nawet jeśli to nowe słowo wypełnia lukę w polszczyźnie, to trudno je zaakceptować ze względu na pisownię. Przecież po polsku ekierka to nie „ikierka”, a wiadro to nie „viadro”. Słusznie, jeśli jednak event się rozpowszechni, to zapewne będziemy go pisać zgodnie z polską wymową i grafią. Co prawda taki spolszczony iwent straci swoją atrakcyjną obcość, to jednak zaspokoi inne potrzeby. Podobnie stało się z zapożyczeniem e-mail, które można zapisywać jako mejl, co odnotowuje najnowsze wydanie „Wielkiego słownika ortograficznego” PWN.

Cały mój wywód nie oznacza bynajmniej, że namawiam kogokolwiek do używania słowa event. Mnie też ono wciąż razi, więc go unikam, ale staram się je oceniać wszechstronnie i obiektywnie.

Ewa Kołodziejek

 

Komentarze

mysle o wokabulary polskich japis
i jestem hitnięty jak bardzo jest on zdeprywowany - myślę że destynacja tego iwentu jest niepokojąca
2019-10-04 22:54:10
Tadeusz
Dlaczego ?jeloł boksy a nie żółte pola
2019-10-04 15:18:08
Wojciech (...)
Jeszcze inny problem z tym słowem polega na tym, że w oryginale wcale nie wymawia się go „iwent” z akcentem na „i”, czyli tak, jak uwielbiają to robić Polacy, tylko na tę drugą sylabę – „went”. Zatem przyjęliśmy wyraz w formie zupełnie niezmienionej graficznie, ale nadaliśmy mu całkowicie nowy akcent. Cóż, Polak potrafi...
2019-10-04 11:47:52
Ewa
Nie znoszę tego słowa "event". Bardzo mnie ono razi. Wolę nasze polskie słowa: impreza, spotkanie.
2019-10-04 11:02:15

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu