środa, 18 lipca 2018.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Okres i czas

Okres i czas

Wywietleń: 1220

Ze studentami szczecińskiego prawa wdaliśmy się w dyskusję na temat poprawności wyrażenia okres czasu i zasadności jego stosowania. Nasze oceny - nie ma co ukrywać – były różne. Ja twierdziłam, że jest to klasyczne „masło maślane”, studenci natomiast dowodzili, że okres czasu trafnie określa „widełki czasowe”. Spróbujmy zatem rozłożyć je na czynniki pierwsze.

Norma językowa uznaje wyrażenie okres czasu za tautologię, czyli połączenie wyrazów o identycznym znaczeniu, i ocenia je negatywnie. Tautologię można bowiem określić jako nadmiar znaczenia i nadmiar słów, a przecież ekonomiczność i zwięzłość przekazu są podstawą poprawności językowej. Nie da się obronić wyrażenia: cofać się do tyłu, ponieważ słowo cofać się znaczy ‘posuwać się do tyłu’. Nie da się zaakceptować sformułowania: czyn nielegalny i niezgodny z prawem, bo nielegalny to ‘niezgodny z prawem’.

Okres czasu także charakteryzuje się nadmiarem słów i nadmiarem sensów. W jednym ze swoich znaczeń słowo czas, czyli ‘nieprzerwany ciąg następujących po sobie chwil’ jest definiowane jako ‘wyodrębniony okres, określona pora, w której coś się dzieje lub coś jest wykonywane’. Okres zaś to ‘wyodrębniony przedział czasowy; czas trwania czegoś; czas, pora’. Byłby więc okres czasu – „czasem czasu”, czyli wyrażeniem mało fortunnym.

Z drugiej jednak strony okres czasu można zdefiniować jako ‘odcinek czasu’, jak to robią autorzy „Innego słownika języka polskiego” pod red. M. Bańki, którzy dodatkowo opatrują to sformułowanie komentarzem: „wyrażenie czasem oceniane jako niepoprawne”. Trzeba przyznać, że okres czasu jest sformułowaniem wyrazistszym niż osamotniony okres czy samotny czas. Można by je zestawić z wyrażeniami bochenek chleba albo wypieki na twarzy, także piętrzącymi znaczenia. Wszak bochenek odnosi się tylko do chleba, a wypieki robią się jedynie na twarzy, a nie, na przykład, na plecach. A jednak, nawet mając świadomość pewnego znaczeniowego nadmiaru, mówimy: kupić bochenek chleba, mieć wypieki na twarzy, bo bochenek czy wypieki jakoś się pewniej czują w tych tautologicznych połączeniach.

Co w takiej sytuacji mamy robić z okresem czasu? W moim odczuciu jest to jednak błąd słownikowy, porównywalny nie tyle z bochenkiem chleba, ile z wyrażeniami: miesiąc kwiecień, kontynuować dalej albo geneza i pochodzenie. A tych zestawień chyba nikt świadomie nie akceptuje. Więc na pytanie, czy nie można by uznać okresu czasu za wyrażenie dopuszczalne, odpowiem słowami prof. Mirosława Bańki z poradni językowej PWN: „Skoro tak wiele osób uważa – słusznie czy nie – że okres czasu jest wykroczeniem językowym, to może lepiej tego sformułowania unikać. Chyba że wolą Państwo iść pod prąd i swoim zachowaniem zmieniać stan społecznej świadomości językowej”. Sądzę jednak, że się to nie uda, gdyż zwolennicy okresu czasu są w zdecydowanej mniejszości.

Ewa Kołodziejek

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu