sobota, 23 lutego 2019.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Oswajanie obcości

Oswajanie obcości

Wywietleń: 389

„Nie będę chyba daleki od prawdy jeżeli powiem, że ostatnio w środkach masowego przekazu często powtarza się sformułowanie escape room – pisze do nas pan Janusz. – Takie nowo wprowadzane do języka polskiego określenia przeważnie mają nieco spolszczoną pisownię i stopniowo uzyskują powszechną akceptację. Jednak escape room zapisywany jest w oryginalnej postaci. Mam więc pytanie, czy należałoby szukać polskiego zamiennika tej nazwy, a jeśli nie, to jak ją odmieniać? Spotkałem się już z zapisami: escape roomy, escape roomów, escape roomu itd. Czy jest to poprawne i jakie reguły stosuje się w odniesieniu do takich nazw?”.

  Wyrażenie escape room poznaliśmy w tragicznych okolicznościach, wcześniej dla wielu osób escape to była jedynie nazwa klawisza na klawiaturze komputera oznaczającego anulowanie lub zatrzymania bieżącego zadania. Więcej o escape roomie wiedzieli miłośnicy wirtualnych gier, którzy siedząc przed ekranem komputera, „przenosili się” do zamkniętego pomieszczenia i zgodnie z regułami gry musieli z niego uciec, rozwiązując po drodze wiele zagadek i rebusów. Z biegiem czasu gra stała się realna, gracz mógł wejść osobiście do tajemniczego pokoju i spróbować swoich sił, sprawdzić, czy podoła zadaniu i ucieknie z pokoju przed wyznaczonym czasem – jak można przeczytać w opisie zabawy.

Owo obszerne wyjaśnienie przeznaczone jest dla czytelników, których nie wciągnęła jeszcze wirtualna rzeczywistość, choć – jak już wiemy – escape roomy szybko przenoszą się do realnego świata. Czasem nazywane są pokojem zagadek, ale nazwa escape room jest chyba częściej używana, stąd pytanie o poprawność jej odmiany.

Nie ma jednej zasady przyswajania obcych wyrazów. Jeśli chcemy jakoś zniwelować obcość nazwy, przystosować ją do reguł polszczyzny, możemy to zrobić na różne sposoby. Najszybciej przebiega asymilacja fonetyczna, więc różne wyrazy, na przykład kowboj, komputer, igloo, nylon, mają postać zgodną z polską wymową. Oporniej przebiega przyswajanie graficzne, bo przecież nie po to się zapożycza atrakcyjny wyraz, żeby go zaraz po polsku zapisywać – myśli sobie niejeden wielbiciel obcych słów. Mimo to wiele zapożyczeń piszemy zgodnie z naszą ortografią, np. biznes, hol, brydż, dżinsy, keczup, diler, lider, ksero, czempion, a nawet kartridż czy okej.

Obce wyrazy próbujemy też dostosować do polskiej gramatyki. Jeśli wcześniej przyswoiliśmy je graficznie i fonetycznie, kłopotu nie ma. Jeśli jednak nie całkiem się dadzą spolszczyć, to mimo wszystko – zgodnie z duchem naszego języka – chcemy je jakoś odmienić. Gdy wciąż obce graficznie słowa escape i room występują osobno, mają swój wzorzec odmiany: escape, escape’a, escape’em, room, roomu, roomem. Jeśli jednak połączymy je w jedną nazwę, to zwykle unieruchamiamy pierwszy człon, a odmieniamy drugi: escape roomu, escape roomy, escape roomów. Tak jak to opisał pan Janusz.

Ewa Kołodziejek

Komentarze

polo
Czemu tu się dziwić? Ludziska nadal mówią: dwutysięczny dziewiętnasty.
2019-01-27 17:28:31
Quistorp
He! He! He!.Heeee!Kocham takie dylematy. Panie Januszu. Jak to wszystko można podciągnąć , pod "Panata rhei" z greckiego "Πάντα Ρέι" (czytaj; panta ri). z greckiego: wszystko płynie; sentencja Heraklita wyrażająca przekonanie o braku stałości w świecie; Nie było tego słowa, w języku polskim a przypłynęło. Zadomowiło się jak "liroi'e". A jak się nie daje wymówić jak francuskie np. "Auchan"- to na wydrę ludziska wołają; ołszen, oszołom. Mamy swojego fryderyka Szopena/ Chopina [Frederick Chopin] . I jakoś się kręci.
2019-01-25 21:40:12

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Ewa Kołodziejek

Prof. dr hab. Ewa Kołodziejek jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim,  członkiem prezydium Rady Języka Polskiego i autorką wielu książek o poprawnej polszczyźnie.  W „Kurierze Szczecińskim” od lat publikuje felietony z cyklu „Językowa corrida”

Ostatnie wpisy

Archiwum