poniedziałek, 15 października 2018.
Strona główna > Blogi > Ewa Kołodziejek > Tajemnice gramatyki

Tajemnice gramatyki

Wywietleń: 274

Od języka oczekujemy tego, że spełni nasze wymagania i pozwoli jak najdoskonalej porozumiewać się z innymi ludźmi. Oczekujemy od niego także gramatycznego uporządkowania. Chcemy mieć do dyspozycji liczbę pojedynczą i  mnogą rzeczowników, czas przeszły, teraźniejszy i przyszły czasowników, stronę czynną i bierną itp.

W zasadzie nie powinniśmy narzekać, bo nieliczne w  tym względzie zakłócenia nie burzą systemowego porządku. Mówiąc o  zakłóceniach mam na myśli choćby brak liczby mnogiej rzeczownika pogoda, brak odrębnych form czasu przyszłego czasownika powinien albo nieistnienie strony biernej czasowników leżeć, iść, jechać. Od niektórych czasowników nie można też tworzyć form rzeczownikowych.

Przypomnijmy, że rzeczowniki odczasownikowe (zwane też odsłownymi) tworzy się od czasowników za pomocą cząstki –cie: gwizdnięcie, zejście, poparcie, cząstki –enie: nucenie, widzenie, donoszenie, albo cząstki –anie: śpiewanie, pisanie, dokładanie. Takie rzeczowniki można tworzyć w zasadzie od wszystkich czasowników, a  ograniczenia są niewielkie i wynikają raczej z  naszych przyzwyczajeń niż przyczyn formalnych. Możemy więc od czasownika móc utworzyć rzeczownik możenie, od woleć – wolenie, od wisieć – wiszenie, bo system nam to umożliwia. Jednak na przeszkodzie stoi tradycja, toteż mówimy, że tych rzeczowników się po prostu nie tworzy.

Swego czasu krążył dowcip o milicjancie wypisującym kierowcy mandat za „niemanie” świateł. Śmiano się w  nim nie tylko z nieistniejącej formy niemanie, lecz także z niemądrego milicjanta używającego śmiesznego słowa. rzeczywiście, takie słowa. rzeczywiście, takie. rzeczywiście, takiego wyrazu nie ma w słownikach, nie ma go też w powszechnym zwyczaju językowym Polaków, jednak w systemie języka polskiego jest dla niego miejsce. Tworzymy przecież rzeczownik niezaliczenie od zaprzeczonego czasownika nie zaliczyć, więc i niemanie jest możliwe. rzecz jasna, nie namawiam nikogo do używania nieistniejących form wyrazowych, dowodzę tylko, że kształt polszczyźnie nadaje także nasz zwyczaj językowy, nieakceptujący form możliwych do utworzenia.

Podobny niepokój odczuwamy wtedy, gdy chcemy utworzyć formy bezosobowe od niektórych czasowników, np. móc, być, iść. Nie ma w naszym zwyczaju form możono, byto, idziono, choć są formy zbudowane podobnie: zrobiono, napisano, przeczytano.

Są też czasowniki, które występują tylko w 3. osobie liczby pojedynczej i  liczby mnogiej, a form 1. i 2. osoby zwyczajowo się nie tworzy. Dobrym przykładem jest czasownik boleć. Mówimy: boli mnie ręka, bolą mnie nogi, nie używamy jednak form bolę, bolisz, bolimy, bolicie. No, chyba że w zabawnym dialogu, zaczerpniętym ze „Słownika gramatyki języka polskiego” pod red. J. Bralczyka i W. Gruszczyńskiego: – Dlaczego mnie bolisz, moja lewa górna szóstko? – Bolę cię, bo o mnie nie dbasz.

Jak widać, gramatyka to nie tylko szkolna nuuuda, lecz także wiele ciekawych wiadomości i o języku, i o nas samych.©℗

Ewa Kołodziejek

Komentarze

Dodaj komentarz

Akceptuję regulamin. Link do regulaminu

Ewa Kołodziejek

Prof. dr hab. Ewa Kołodziejek jest wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim,  członkiem prezydium Rady Języka Polskiego i autorką wielu książek o poprawnej polszczyźnie.  W „Kurierze Szczecińskim” od lat publikuje felietony z cyklu „Językowa corrida”

Ostatnie wpisy

Archiwum